przeżycia rodzinne i inne

Miejsce, w którym przeczytać można różne intrygujące opowieści związane ze Spirytyzmem.

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Krzysztoff » 14 lis 2013, 22:21

tylko mamę ? pozdrów całą rodzinkę od naszej braci spirytystycznej :lol:
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2791
Rejestracja: 05 sty 2012, 22:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Xsenia » 15 lis 2013, 00:59

Krzysztoff pisze:tylko mamę ? pozdrów całą rodzinkę od naszej braci spirytystycznej :lol:

Oczywiście że pozdrowię :) I dziękuję za miłe słowa. Masz rację Juniperus moja mama wysyła zawsze bardzo pozytywne "fluidy", wszyscy się do niej zawsze lgną. Nawet obcy ludzie. Moja mama, jak była dzieckiem, to chciała pomagać ludziom, chciała zostać pielęgniarką, ale babcia jej to odradziła. Powiedziała jej, że ludzie ją wykorzystają i wykończą. No i moja mama została zootechnikiem i pomaga zwierzętom :) Już nawet nie wspomnę ile psów i kotów się przypętało do mamy odkąd moi rodzice wyprowadzili się na wieś :). Pamiętam jak byłam małym dzieckiem uwielbiałam siadać jej na kolanach i przytulać się. Nawet po 2 godziny :) :D Gdy byłam mała miałam kilkumiesięczny czas kiedy codziennie wieczorem dostawałam wysokiej gorączki. Nie byłam chora, ale codziennie wieczorem miałam około 38, 39 stopni gorączki, tak bez powodu. Wtedy mama dawała mi syrop na gorączkę, brała na kolana i przytulała tak długo aż mi temperatura spadała. I teraz się zastanawiam, czy to nie było jak u psa Pawłowa :D Gorączka to przytulenie do mamy :D
Drugą osobą z tak dobrymi 'fluidami" jest moja najstarsza siostra. Tyle, że gdy się do niej człowiek przytula, przestaje go wszystko boleć, człowiek przestaje czuć zmęczenie i znużenie. Do niej też lubię się przytulać :D, ale siostra niezbyt chętnie rozdaje uściski. A jest to spowodowane tym, że jak mówi, ona odbiera ból innych ludzi, odbiera ich smutki i troski i potem sama się źle czuje i boli ją to, co bolało osobę, którą przytuliła. A już najbardziej nie przepada za tak zwanymi "wampirami energetycznymi". Podobno potrafią ją wykończyć nawet na tydzień, więc stara się takich ludzi unikać.
Juniperus a jak rozwiązała się twoja sprawa z teściową???
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2815
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Nikita » 15 lis 2013, 15:07

Tez mam silne odczucia, ze niektore osoby sa wampirami energetycznymi...chlona energie....sa to zwykle osoby negatywnie nastawione lub z problemami....Tylko jak sie bronic przed nimi bo nie zawsze jest mozliwe unikniecie spotkan z kims takim..
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 4995
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Xsenia » 18 lis 2013, 15:00

Niektóre osoby są wampirami energetycznymi niezależnie od ich nastroju czy problemów, znowu inne osoby są "dawcami" energii również niezależnie od nastroju. Moja siostra gdy spotyka takiego "wampira" to stara się do niego nie zbliżać za bardzo i skracać wizytę do minimum. Nie jest niegrzeczna ale mimo wszystko stara się szybko kończyć np. rozmowę. :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2815
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: juniperus » 18 lis 2013, 18:49

Krzysztoff pisze:tylko mamę ? pozdrów całą rodzinkę od naszej braci spirytystycznej :lol:

A tak, tak, słuszna uwaga. W związku z tym poprawiam się: pozdrowienia dla całej rodzinki :)
Xsenia pisze:Juniperus a jak rozwiązała się twoja sprawa z teściową???

A tak, że wybaczyłam jej, przymykam oko na jej słabości, pomagam zawsze, gdy mnie o to poprosi i dzielę się kwiatkami z ogródka i smakołykami, które aktualnie ugotuję lub upiekę. :D

Xsenia pisze:Podobno potrafią ją wykończyć nawet na tydzień, więc stara się takich ludzi unikać.
ohh, wiem co czuje. Mam to samo. Polecam w takiej sytuacji poprosić swojego Opiekuna (Anioła Stróża) o przesłanie dobrych, leczniczych fluidów. Sprawdziłam na sobie - działa natychmiast.
Biorąc złą energię lub choroby, czy ból od innych trzeba nauczyć się ich pozbywać, ponieważ pozostawiając je w sobie, pozwalamy, by oddziaływały one na nas bezpośrednio. Są różne na to sposoby. Jako dziecko pozbywałam się ich oddając je ścianie. Tj. jedną dłoń trzymałam na chorym miejscu drugiego człowieka, a drugą jednocześnie dotykałam ściany. Po chwili zmieniałam ręce i ta trzymająca ściany wędrowała na chorego, a ta z chorego na ścianę. Dzięki temu ból, który zdejmowałam z kogoś nie zostawał we mnie, a jedynie przeze mnie przepływał. Dotykając myślałam tylko o tym, by chory poczuł ulgę. Najlepsze jest to, że nie mam pojęcia skąd była u mnie wiedza, że powinnam dotykać ściany. Po prostu czułam silną tego potrzebę. O oddawaniu energii ścianie przeczytałam dopiero 2 tygodnie temu. ;) Podobno istnieją również inne metody pozbywania się np. klaskanie lub strząsanie dłoni jakbyśmy otrząsali je z wody, ale tego nie praktykowałam.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 12:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Voldo » 18 lis 2013, 18:56

juniperus pisze:strząsanie dłoni jakbyśmy otrząsali je z wody

Takie metody to widziałem w jakimś bodaj trailerze nowego filmu Brazylijczyków (znowu na podstawie książki Chico (chyba)), gdzie duchowi lekarze stali przy starszej osobie, która wracała do świata Duchów, jednak miała jakieś problemy (ktoś ją trzymał myślami).
I właśnie owy lekarz przesuwał rękami nad chorym miejscem i było tam widać, jak przy jego dłoniach zbierają się ciemne fluidy - a potem właśnie strząsał i one odchodziły.
No chyba, że mi się coś ubzdurało, nie jestem pewien :D
Tomasz

„Jezus Chrystus nie prosił nas o wiele, nie wymagał od ludzi, by wspinali się na Mount Everest, czy wielce się poświęcali. Prosił nas tylko o to, byśmy kochali drugiego człowieka.” - Chico Xavier

Wiceprzewodniczący PTSS
Przewodniczący Wrocławskiego Oddziału PTSS
tomasz.grabarczyk.spirytyzm@gmail.com
Awatar użytkownika
Voldo
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2204
Rejestracja: 08 lut 2010, 15:58
Lokalizacja: Wrocław

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Nikita » 18 lis 2013, 20:08

mam taka kolezanke wsumie mila osobe ale strasznie narzeka i zawsze po rozmowie z nia czuje sie wypompowana...ostatnio troche unikam spotkan z nia no bo ona ciagnie energie....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 4995
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Xsenia » 24 lis 2013, 21:34

Z dziwnych przeżyć. Ostatnio u mojej najstarszej siostry zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Np. rzeczy w pustym pokoju zlatywały same ze stołu. Dziwne odgłosy. Kilka razy garnki z szafki same wylatywały z taką siłą, że lądowały po drugiej stronie kuchni. A najlepszy numer był, gdy moja siostra szykowała kolację. Wzięła 3 widelce (3 domowników) z kuchni i gdy kładła je w pokoju na stole, to okazało się, że ma tylko 2 widelce. Moja siostra się wściekła i poszła do kuchni po "3" widelec. Gdy przyszła do pokoju, położyła "3" widelec i poszła po resztę rzeczy. I najlepsze. Gdy usiadła do stołu, to okazało się, że ma 2 widelce przy własnym talerzu :D Czyli w sumie było 4. Całe te zdarzenie widział mój szwagier, który siedział przy stole. Nie patrzył cały czas na stół, bo oglądał telewizor, ale gdy moja siostra się wściekła, że za mało wzięła widelców, to sam widział, że były tylko 2. :) Czyżby to duch dawał znać, że domowników jest 4 osoby, a nie 3?? :)
Moja siostra postawiła ochronę i dziwne zdarzenia ustały. :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2815
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: juniperus » 25 lis 2013, 17:12

Wygląda na to, że Twoja siostra to medium od zjawisk fizycznych :) Miała w domu gościa, który chciał jej "powiedzieć" o swojej obecności. Może po prostu czegoś potrzebował, małej modlitwy, wsparcia...
Pewne brytyjskie medium powiedziała kiedyś, że duchy, potrzebujące pomocy ciągną do domów, gdzie panuje dobro i miłość, ponieważ przebywanie w nim przynosi im ulgę i poczucie bezpieczeństwa, a poza tym jest miejscem, gdzie mogą uzyskać pomoc. Trochę inaczej wygląda sytuacja duchów złośliwych. Ich wybór dokonywany jest w oparciu o różne przesłanki jak chęć zemsty, złość, czy najzwyczajniejsza w świecie chęć "pobawienia się" człowiekiem i jego strachem etc.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 12:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Xsenia » 30 lis 2013, 02:40

Z dziwnych zjawisk w moim domu.
Od dość niedawna mam w domu kota. Jest to pierwsze zwierzę w moim domu (mrówek faraona nie biorę pod uwagę :P). Jakieś 5 dni po przybyciu kota, kładliśmy się z mężem dość późno w nocy (co nie jest takie nienormalne), tak koło 23-24. Kot leżał na fotelu. I jakieś 10 minut po tym jak się położyłam i zgasiłam światło, kot zaczął wariować. Po pierwsze wyskoczył z fotela, położył uszy po sobie i strasznie miałczał. Przy okazji patrzył w stronę kinkietu i lampy. Pomyśleliśmy z mężem, że może chce byśmy oświecili światło, ale po włączeniu kinkietu kot nie zmienił zachowania. Dalej patrzył raz na kinkiet raz na żyrandol. Tak jakby coś fruwało pomiędzy jednym i drugim. Zaznaczam, że cały czas miałczał straszliwie i uszy miał położone jakby się czegoś bał. Oczywiście nic nie latało, ani mucha, ani ćma, nic. Pomyślałam o duchu. Jedyne co mnie dziwiło, to to że to "coś" latało tak wysoko. No i miałam założoną ochronę, więc o żadnych złych mocach nie mogło być mowy. W myślach powiedziałam temu czemuś by opuściło mój dom. I sekundę później kot się uspokoił, położył z powrotem na fotelu i chwilkę później już spał. Z mężem omówiliśmy to zdarzenie kilka dni później. I mój mąż, który nie wierzy w duchy, sam przyznał, że "coś" musiało latać. Opowiedziałam o tym zdarzeniu także mojej siostrze i ona powiedziała mi, że to mógł być duch ptaka, i że duchy zwierząt także istnieją. No cóż, nic złego to nie było, to pewne, ale i tak postawiłam ochronę jeszcze raz, tym razem zmieniając trochę zaklęcie, tak by nawet duchy zwierząt nie mogły wchodzić do mojego domu. Niech kot sobie śpi spokojnie :) co ma się zwierzak denerwować. :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2815
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

PoprzedniaNastępna

Wróć do Opowieści spirytystyczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość