Co jemy w parówce?

Jeśli szukasz miejsca, gdzie zamieścić temat niezwiązany ze Spirytyzmem, złożyć życzenia, zamieścić ogłoszenie o sprzedaży "nienawiedzonego" domu to miejsce jest właśnie dla Ciebie.

Re: Co jemy w parówce?

Postautor: danvue » 31 sie 2014, 13:00

nie żywy, ale za to cały. I właśnie najdziwniejsze to że nie była to jakaś parówa niewiadomej produkcji, ale znanego Sokołowa. Moja mama znalazła w chlebie.. papierosa ;)
Uderzył z nieba grom
i wypalił w ziemi znak
znak ten wielki był jak dom
to był krzyż, a obok stał
z postury szczupły, wysoki gość
ale słowa miał jak stal
ludzie wnet oblegli go
krzycząc: Tak! To Ten! To On!
Awatar użytkownika
danvue
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 459
Rejestracja: 12 paź 2013, 17:31

Re: Co jemy w parówce?

Postautor: Nikita » 31 sie 2014, 13:20

no tak...piekarze nudza sie na nocnej zmianie...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Co jemy w parówce?

Postautor: Achill » 01 wrz 2014, 17:08

podczas studiów pracowałem w ochronie ,na obiekcie przy piekarni.
Rano chleb tak pachniał, że ślina ciekła, ale nigdy tam nie kupiłem pieczywa, wystarczyło żebym sobie przypomniał co się w nocy działo wewnątrz jak i pod piekarnią...
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Co jemy w parówce?

Postautor: Mirek » 01 wrz 2014, 17:55

A co się działo? A w innych piekarniach, to się nie dzieje?
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Co jemy w parówce?

Postautor: Achill » 01 wrz 2014, 18:40

Mirek pisze:A co się działo?

- maraton w stroju Adama o 3 rano po pobliskim osiedlu.
- zabarykadowanie się w sklepie należącym do piekarni i obrzucenie ciastem najpierw klientów a następnie funkcjonariuszy policji.
oczywiście wszystko to mocnym zakropieniu alkoholem

Mirek pisze: A w innych piekarniach, to się nie dzieje?

nie wiem czy sie nie dzieje, nie sprawdzałem ... ale tak na wszelki wypadek ja chleb sam sobie piekę ;)
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Co jemy w parówce?

Postautor: Xsenia » 01 wrz 2014, 23:52

Achill pisze:tak na wszelki wypadek ja chleb sam sobie piekę

Taaa ja też piekłam, tyle, że moim tak to smakowało, że zżerali 1 bochenek dziennie, a piekło się 3h. :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Co jemy w parówce?

Postautor: Achill » 02 wrz 2014, 07:11

Xsenia pisze:zżerali 1 bochenek dziennie, a piekło się 3h. :)

No racja szybko to sie tego nie robi. Ale wiesz Xsenia, wszystko ma swoje wady i zalety. Ja jednak zostanę przy wypiekaniu własnego chleba - to poczucie satysfakcji jest bezcenne ;).

Co do parówek to kolega technik żywienia pracuje w jednej przetwórni mięsnej i kiedys mi pokazał kostkę 3 na 3 cm "czegoś bliżej nieokreślonego" i mowi to są nasze parówki dokładnie rzecz ujmując 10 kg. Wrzucasz do wody, gotujesz i tada.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Co jemy w parówce?

Postautor: Xsenia » 02 wrz 2014, 10:02

Achill miałam to nieszczęście, lub szczęście (w zależności jak na to spojrzeć :) ) pracować przez kilka lat w zakładzie przetwórstwa mięsa. Widziałam i wiem z czego są parówki i nie tylko parówki. W moim zakładzie najlepszym mięsem (mięsem, nie kiełbasą, mielonką czy parówkami) była polędwica, która miała w sobie tylko 70% mięsa. Zawsze w pracy śmialiśmy się, że z jednej świni w zakładzie robi się cztery (z 100kg mięsa wieprzowego powstawało 400kg produktów). Zakład, w którym pracowałam był dość dużym zakładem, dlatego teraz wolę kupować z małych masarni, gdzie nie stosuje się tyle chemii i innych dodatków (soja, warzywa i inne).
Mam doświadczenie z zakładu mięsnego, co dzieje się w piekarniach i innych ciekawych przetwórstwach też dowiaduję się od znajomych. Najbezpieczniej byłoby żywić się, tylko i wyłącznie tym, co się samemu wyhoduje i ugotuje. Tyle, że kto ma na to czas?
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Co jemy w parówce?

Postautor: Luperci Faviani » 02 wrz 2014, 21:44

A ja lubię parówki i nie zamierzam z nich zrezygnować :)
W Maku też jadam...
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Co jemy w parówce?

Postautor: Nikita » 03 wrz 2014, 19:53

No to sie zdziwilam Luperci...a ja myslalam, ze Ty wege jestes....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

PoprzedniaNastępna

Wróć do Różne różności

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 4 gości