sprawy dające do myślenia

Jeśli szukasz miejsca, gdzie zamieścić temat niezwiązany ze Spirytyzmem, złożyć życzenia, zamieścić ogłoszenie o sprzedaży "nienawiedzonego" domu to miejsce jest właśnie dla Ciebie.

sprawy dające do myślenia

Postautor: sigma » 25 gru 2009, 02:09

Postanowiłem tu założyć nowy wątek korzystając z ciekawego, moim zdaniem, wątku na forum protestanci.pl. Wątek jest ciekawy z dwóch powodów:

1) Przyczyny podejmowania decyzji o poszukiwaniach
2) Przyczyny zaniechania decyzji o poszukiwaniach
3) Kwestia różnicy między "wiedzą" i "poznaniem" dość gruntownie dyskutowana w wątku

Rozumiem że wątek nie odnosi się wprost do spirytyzmu i dlatego postanowiłem go zamieścić tutaj. Chociaż, może się i odnosi...

I w ogóle uważam że sporo wątków na forum protestantyzm.pl jest ciekawych. Ich lektura potwierdza moje zdanie na temat osób poszukujących. Robią (robimy) to z przyczyn bywa że drastycznie różnych ale poszukiwania są wręcz wpisane w naturę ludzką.

W gruncie rzeczy są niczym innym jak "wypłynięciem na głębię".

A że można pobłądzić... A czy ten który z portu wypływa tylko na chwilę, a może w ogóle nie wypływa nie błądzi ? Czy przypadkiem nie jest tak że to on na pewno błądzi ?

Okaże się :).

Wklejam link do przedmiotowego wątku na forum protestanci.pl

http://forum.protestanci.info/viewtopic.php?t=2711
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 20:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: sprawy dające do myślenia

Postautor: Jul » 25 gru 2009, 09:04

Sigma, są na forum protestanci i jego sympatycy.
Temat jak najbardziej pasuje także na forum spirytystyczne.

Odnośnie mojego zdania:

Ad1. Człowiek poszukuje wyjaśnień duchowych/religijnych/filozoficznych, bo odczuwa jakieś cierpienie, niepewność, lęk. Ludziom przeważnie potrzeba pewnych i stałych fundamentów, tłumaczących z perspektywy pozadoczesnej życie.
Czasami pewnym asumptem dodatkowym (choć rzadszym) jest także zwykła ciekawość, chęć przeniknięcia zagadek istoty świata.
Ad2. Człowiek porzuca decyzje o poszukiwaniach jeśli:
a) żyje mu się wygodnie, nie trapią go żadne lęki (ta faza nigdy nie trwa wiecznie, prędzej czy później pojawia się jakiś kopniak. Może to być śmierć bliskiej osoby, choroba, wypadki...)
b) jeśli ulegnie ciasnemu materializmowi i scjentyzmowi, wówczas można uzyskać złudzenie, że na wszystkie poszukiwania odpowiada wystarczająco twarda nauka
c) jeśli już uznał, że znalazł absolutną i totalną prawdę w jakimś systemie duchowym (tu warto, moim zdaniem, uważać zgłębiając spirytyzm, aby nigdy nie stwierdzić, że poszukiwania zostały całkowicie zakończone)
d) człowiek może także zaprzestać poszukiwań jeśli trapi go silna depresja - wówczas rozwiązanie znajduje np. w nałogach, które w oczywisty sposób blokują dalsze poszukiwania. Czasami są także bardziej prozaiczne przyczyny blokujące - np lenistwo lub pracoholizm.
Ad.3. Wg. mnie wiedza - to najprościej ogół informacji na jakiś temat, np religijne czy naukowe. Poznanie - inaczej akt poznawczy, skłonność człowiecza ku poszerzaniu swoich horyzontów umysłowych, w różnych rodzajach wiedzy, i w różnych celach.
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 01 lis 2008, 00:41

Re: sprawy dające do myślenia

Postautor: konrad » 25 gru 2009, 15:47

Ja może odpowiem troszkę posiłkując się moim doświadczeniem w kwestii tego, jak ludzie natrafiają na spirytyzm, czego w nim szukają, co znajdują itp.

1) Przyczyny podejmowania decyzji o poszukiwaniach

Jest kilka głównych powodów:
- śmierć bliskich i związane z nią pytania
- cierpienie np. ciężka choroba i poszukiwanie odpowiedzi na pytania: "Dlaczego? Co dalej?"
- uczucie pustki, brak sensu życia
- wewnętrzne sprzeczności dotyczące własnych obserwacji i tego, czego człowiek jest od dziecka uczony
- ten punkt będzie bardzo spirytystyczny: istniejąca w duszy chęć do odnalezienia tego, co już w poprzednim życiu odnalazła

U mnie były to przyczyny 3, 4 i być może 5

2) Przyczyny zaniechania decyzji o poszukiwaniach
- większość osób zadowala się krótkimi odpowiedziami, w których nie doszukuje głębszego przesłania
- nie każdy jest gotowy na to, by szukać dalej
- strach przed tym, że nasz świat pod wpływem wniosków wyciągniętych z poszukiwań za bardzo się zmieni
- lenistwo po prostu

3) Kwestia różnicy między "wiedzą" i "poznaniem"
Tak naprawdę ciężko określić jakąś granicę i ciężko pojąć to, co rzeczywiście wiemy, w co wierzymy, a co się nam tylko wydaje. Najczęściej wiedzę zdobywamy na dwa sposoby: 1) albo obserwujemy świat używając własnych zmysłów i na podstawie obserwacji wyciągamy wnioski; 2) albo zawierzamy doświadczeniom innych osób - to jak bardzo zawierzamy wynika z tego, jakim autorytetem ich obdarzamy. Zadać więc należy dwa pytania - jak bardzo zaufać można naszym zmysłom i jak bardzo zaufać można innym ludziom? Moja opinia jest następująca. Zmysłom można ufać jeśli chodzi o poznanie świata materialnego, jednakże należy pamiętać, że nie są one w stanie pokazać nam pełnego obrazu świata. Innym ludziom można ufać, jednakże nie należy im ufać ślepo tzn. musimy ich wiedzę analizować naszym rozumem i wyciągać z niej wnioski.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 14:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: sprawy dające do myślenia

Postautor: sigma » 25 gru 2009, 16:34

W moim przypadku poszukiwania wynikają z:

cyt.:
"...
- uczucie pustki, brak sensu życia
- wewnętrzne sprzeczności dotyczące własnych obserwacji i tego, czego człowiek jest od dziecka uczony
..."

Śmierć bliskich, okoliczności z nią związane, własne niedomagania też były istotne ale nie były początkiem poszukiwań.

A co do cyt.: "...jednakże nie należy im ufać ślepo tzn. musimy ich wiedzę analizować naszym rozumem i wyciągać z niej wnioski." to medytacja zen pokazała mi że możliwa jest analiza nie tylko rozumowa. Analiza wyłącznie rozumowa prowadzić może do zaniechania poszukiwań, dążenia do odizolowania się od wyjaśnień innych lub do postaw które ilustrują posty w poniższym wątku:

http://forum.protestanci.info/viewtopic.php?t=1016

Osobiście kiedyś przerabiałem "chęć zostania protestantem", "zgłębiałem tajniki różnych wyznań (i religii)" i takie inne... Z osobliwości towarzyszących moim ówczesnym poszukiwaniom (rozumiem że dla wielu Forumowiczów to historia) nadmienię że moje poszukiwania prowadziłem w oparciu o źródła wówczas dostępne, czyli głównie wydawnictwa PAX i RSW "Prasa-Książka-Ruch".

Linków wyjątkowo nie wkleję, chociaż istnieją, ponieważ nie lubię tego rodzaju horrorów. Wolę "Park Jurajski".

:)

Co nie oznacza, że np. Alians Ewangeliczny nie jest ciekawym miejscem. Jest, owszem. Pod warunkiem że człowiek zna siebie na tyle że wytrzyma "duchowe zaloty" tych którym takiej samoświadomości brak...

http://pl.wikipedia.org/wiki/Alians_Ewangeliczny_w_RP

http://www.aliansewangeliczny.pl/
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 20:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: sprawy dające do myślenia

Postautor: Paweł » 25 gru 2009, 19:59

W moim przypadku "uczucie pustki, brak sensu życia".
Paweł
 
Posty: 204
Rejestracja: 09 paź 2009, 16:08
Lokalizacja: Szczecin

Re: sprawy dające do myślenia

Postautor: sigma » 26 gru 2009, 01:59

Dla mnie wizyta w Oświęcimiu stała się okazją do odświeżenia sobie wspomnień z lat minionych kiedy to sprawy pozadoczesne budziły moje wielkie zainteresowanie. To było dawno, trochę może się od tamtego czasu pogubiłem ale z tego co widzę to dawne fascynacje pozostały :).

Człowiek rodzi się sam. Pewnie że obok jest matka, z reguły ktoś jeszcze ale z punktu widzenia niedużego człowieczka który kompletnie nie rozumie co się dzieje jest po prostu sam. Dlatego np. takie ważne jest żeby po urodzeniu był blisko matki, żeby wsłuchiwał się w jej ciało, tym razem od zewnątrz ale dzięki temu emocjonalnie nabrał przekonania że sam nie jest. A jeżeli tak się nie zdarzy, jeżeli trafi w jakieś miejsce z dala od mamy ? Pewnie w przyszłości będzie miał problemy stąd wynikające. I sprostanie tym problemom będzie jednym z wyzwań przed którym życie go tak wcześnie postawiło.

Moja kuzynka Ewa urodziła 20 grudnia syna. Nie było mnie przy tym wydarzeniu ale z tego co wiem maleństwo nie rozstało się z matką ani na chwilę. To już jej drugie dziecko, pierwsza była córka.

Człowiek również sam umiera. Może być otoczony przez wiele osób ale umiera sam. Widziałem to wyraźnie będąc, na tyle na ile mogłem (bo rygory szpitalno - reanimacyjne) blisko moich Rodziców kiedy umierali.

I człowiek ma również cel w życiu. Rodzi się sam, umiera sam i żyje sam z tym właśnie celem. Celem który jest zadany, głównie z racji miejsca i czasu pojawienia się na świecie. Może sobie też wyznaczyć jeszcze inny cel. Z logiki naśladownictwa Chrystusa wynika nawet że powinien. Ale w pierwszej kolejności powinien rozeznać, na ile potrafi, cel zadany. I starać się sprostać temu wyzwaniu, nawet (a może zwłaszcza) jeżeli mu się nie podoba, wolałby może coś innego...

Choćby tylko z prostej, doczesnej przyczyny: podejmowanie Krzyża wybranego własnowolnie bez uprzedniego rozeznania Krzyża zadanego po prostu nie może się dobrze skończyć. To trochę tak jakby ktoś z chorym kręgosłupem nie zbadał się i zaczął podnosić ciężary. Sobie zrobi krzywdę, komuś jeszcze przy okazji...

Z pewnością jednak celem życia jednostki nie jest zadowalanie grupy. Parafialnej, zborowej, jakiejś jeszcze... I, tak patrząc z perspektywy czasu, to kogoś poszukującego to może zniechęcać w relacjach ze społecznością wierzących. A lepiej się tym nie zniechęcać tylko po prostu próbować, to tu, to tam. Tak jak ze wszystkim innym.

W wielu takich miejscach czegoś od człowieka oczekują. I nie mam wcale na myśli kasy, bo można mnie chyba tak zrozumieć. Oczekują otóż od niego zaangażowania będącego "po myśli" prezbitera, moderatora, pastora, katechistów, starszych zboru itd. Na ten temat można sobie zresztą poczytać na protestanci.pl. Te posty opisują rzeczywistość taką jaka była dawno temu, po prostu. Nic się nie zmieniło. Ludzie tacy są, po prostu. No ale przecież to też wyzwanie :).

A prawda jest taka że wolno wszystko co nie jest zabronione. Bez względu na cudze widzimisię.

I jeszcze coś napiszę. Otóż ludzie traktujący siebie jako "sejfy" w których zdeponowana jest wiara dziadów i pradziadów (katolicy i ewangelicy, wszystko jedno) wzorem dla poszukującego być nie mogą, żadną miarą. Bo poszukujący poszukuje własnego celu, własnej prawdy o życiu. Nie poszukuje zaś drogi do domu dzieciństwa tych ludzi gdzie, różnymi metodami, wbito im do głowy (mniej) i do psychiki (bardziej) prawdy "jedynie nieomylne".

Odróżniam buddyzm od historycznego Buddy. Ale fascynuje mnie w postaci tego człowieka którego uważam za swojego Przyjaciela trafność spostrzeżeń dotyczących życia. Budda otóż nauczał że każda rzeczywistość zastana na świecie jest tak naprawdę wyzwaniem. Nie oznacza to wezwania do kontestacji ale do zajmowania własnej, zgodnej z własnym rozumieniem rzeczywistości postawy.

Zastanawiam się czasem jak długo jeszcze będę szukał :). Ale myślę że nawet jeżeli znajdę poźno albo wcale nie znajdę to w następne życie wejdę lepiej rozumiejąc życie niż obecne :).

A jeżeli koncepcja reinkarnacji nie jest prawdziwa ?

Mam nadzieję że w doświadczenie śmierci wejdę bez lęku :). Bo to chyba jest bardzo ważne. Żeby się bać jak najmniej. Bo jeżeli człowiek się boi to znaczy że nie ma zaufania. Im bardziej się boi tym mniejsze ma zaufanie. Do, przecież, swojego Przyjaciela, jakkolwiek go pojmował...
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 20:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: sprawy dające do myślenia

Postautor: Paweł » 26 gru 2009, 03:50

Cel w życiu jest bardzo ważny.

W zasadzie można:
- szukać celu na siłę (próbowałem i się poparzyłem)
- urodzić się z celem
- brać co jest i nie szukać
- brać co jest i ewentualnie czekać na niespodziankę
- nic nie robić
Paweł
 
Posty: 204
Rejestracja: 09 paź 2009, 16:08
Lokalizacja: Szczecin

Re: sprawy dające do myślenia

Postautor: sigma » 27 gru 2009, 02:56

Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym.

Budda Siddhartha Gautama
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 20:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: sprawy dające do myślenia

Postautor: Jul » 27 gru 2009, 03:29

sigma pisze:Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym.

Budda Siddhartha Gautama


Będąc konsekwentnym logicznie, i w duchu tej myśli, nie wierzę także samemu Buddzie :D

I paradoks - nie znalibyśmy tego przekazu o potrzebie odrzucenia starych przekazów, gdyby
nie długa linia przekazu w postaci instytucjonalnego, dwa i półtysiącletniego buddyzmu :-)
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 01 lis 2008, 00:41

Re: sprawy dające do myślenia

Postautor: sigma » 27 gru 2009, 11:16

Jul pisze:... Będąc konsekwentnym logicznie, i w duchu tej myśli, nie wierzę także samemu Buddzie :D ...


Słusznie Waść czynisz:

„Nie wierzcie w ani jedno moje słowo tylko dlatego, że wypowiedział je Budda. Sprawdzajcie, czy zgadza się z waszym doświadczeniem. Sami bądźcie sobie światłem przewodnim.”

http://buddyzm.pl/materialy_edukacyjne/zycie_buddy

:)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 20:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Następna

Wróć do Różne różności

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości