Opowieści z "progu".

Jeśli szukasz miejsca, gdzie zamieścić temat niezwiązany ze Spirytyzmem, złożyć życzenia, zamieścić ogłoszenie o sprzedaży "nienawiedzonego" domu to miejsce jest właśnie dla Ciebie.

Opowieści z "progu".

Postautor: Marzyciel » 28 lut 2017, 00:51

Co jakiś czas będę wrzucał opowiastki do poduszki ;)


I


Suchy trzask w środku głowy oznajmia zmianę fazy. Chwila koncentracji w celu lepszego dostrojenia
i otwieram swoje niefizyczne oczy. Na końcu łóżka siedzi drobna blondynka.

-Witaj Marlo, skoro tu jesteś to kroi się wycieczka na terytoria systemów przekonań
-jakbyś czytał mi w myślach, dziś pokaże ci piekło, powiedziała to wbijając we mnie ciekawskie spojrzenie,
i mógłbym przyznać ze "rzuciła" to z szelmowskim uśmiechem.
-nie uda ci się mnie nastraszyć, swoja droga jak na taka doświadczoną istotę bywasz złośliwa.
-to się nazywa charakter
-chyba charakterek

"Klik"

-Naprawdę?
Znajdujemy się w prostokątnym pudle, ma kształt sześcianu który zrobiony jest z czegoś w rodzaju
"białego szkła". To winda, a wiec oznacza to ze dziś zejdziemy niżej niż zwykle, patrząc na Marlę
wciąż czuje ten szelmowski uśmiech. Zaczynam wyczuwać sygnał, jest slaby jakby przykryty gruba warstwa zniekształceń.
Z przestrzeni wylania się wielka czarna kostka, pokryta dziwnymi znakami. Dokujemy. W środku wcale nie lepiej,
jest ciemno, przy podłodze unosi się tylko lekki zarys światła. To wygląda jak labirynt, a ja
wciąż mam problem z uzyskaniem połączenia. Za dużo tu strachu, zaczynam czuć się przytłoczony.
Postaram się zanurkować jak najgłębiej, mój czas jest mocno ograniczony.

-Kim jesteś? Ciebie na pewno tez porwali!
-jestem tu z własnej woli, dlaczego cię nie widzę?
-ja ciebie widzę. jesteś jednym z nich! Mroczny cień, czasem widzę jak tędy przemykacie
-z nich?
-Obcy. Kosmici, oni tak naprawdę rządzą wszystkim, i porywają tych który coś wiedza. Dużo się tym interesowałem
-ale jak do tego doszło? I co to jest?
-przecież wiesz, jesteś jednym z nich. Wracałem samochodem do domu, i to stało się
tak nagle. Zobaczyłem szybko zbliżające się światło, a potem czas jakby się zatrzymał, poczułem ze coś ściąga mnie
do góry, i znalazłem się tutaj. Czytałem o tym, to zawsze tak się odbywa. To typowa abdukcja. A teraz odejdź! Dajcie mi spokój! Porwaliście mnie i trzymacie ja zwierze, ale ja się nie dam! Nigdzie z nikim nie pójdę, będziecie musieli mnie wziąć siłą.


Strach zaczyna "rezonować", czuję się jakbym był sto metrów pod wodą, zaczyna mnie odcinać. I nagle czuję światło. To Marla postanowiła mnie wyciągnąć. Ponieśliśmy porażkę.

-myślę że bym jeszcze wytrzymał
-myślę że twoja wola walki nie poparta rozsądkiem wpędzi cie jeszcze nie raz w kłopoty
-nigdy się nie poddawaj, ale dziękuję że to ty tu jesteś szefem
-tak i chyba dam ci wolne, musisz popracować nad podróżowaniem
-czyli Albert?
-znów czytasz mi w myślach

"Klik"

Jestem we własnym domu, sam. Za mało sił by się przesunąć, ale wystarczająco by polatać. Skaczę na dach garażu, potem na blok i najwyższy komin w mieście. Teraz po prostu w górę, zaraz będę musiał wracać jednak uwielbiam to uczucie, moje miasto widziane z powietrza wygląda wspaniale, szkoda że człowiek nie potrafi latać, dobrze że mój system nerwowy nie widzi różnicy. Życie. Nie zawsze jest tak jakbyś chciał. Wskaźnik właśnie osiągnął wartość zerową. Wracam, ze słodko-gorzkim smakiem...
Sed fugit interea, fugit irreparabile tempus.
Awatar użytkownika
Marzyciel
 
Posty: 153
Rejestracja: 03 sty 2017, 18:56

Re: Opowieści z "progu".

Postautor: Marzyciel » 04 mar 2017, 16:55

II

Ciepła fala zakończyła swój bieg na czubku głowy z głośnym trzaskiem, oznajmiając zmianę fazy. Odklejam się i daje susa za okno.Jest 4.30, moja ulubiona godzina. Miasto śpi i tylko w niektórych oknach zapalone światło sygnalizuje początek przygotowań do nadchodzącego dnia. Mam świetny humor i pełne baterie, odpoczynek dobrze mi zrobił. Nabieram prędkości i w kilka chwil znajduje się poza atmosferą. Majestatyczny widok. Mógłbym pobyć tu dłużej, jednak umówiłem się z Marlą. Pozostaję więc przesunąć się na miejsce spotkania.

"Klik"

-Witaj Marlo
-Cześć, czekałam na ciebie, mam niespodziankę
-zwykle jak to mówisz to potem ląduje sam w "lesie".
-dziś to stwierdzenie jest dużo bliższe prawdy niż zazwyczaj


"Klik"

No i jestem w lesie... Dosłownie. W języku polskim istnieje określenie takiego lasu. To bór. Kolosalne drzewa, wyglądają tak jakby nigdy nic nie ograniczało ich potencjału do wzrostu. Zapewne są bardzo stare, rozróżniam gigantyczne dęby i topole. Niewiele stąd widać. Tym bardziej że właśnie świta, bądź jest zmierzch. W każdym bądź razie mocno przytłumione światło. Musze się stąd wydostać.

-jesteś gotowy na imprezę życia? - przede mną stoi szczerząc zęby w szerokim uśmiechu, około trzydziestoletni brunet o ciemnej karnacji skóry.
-Cześć. Domyślam się że będziesz moim przewodnikiem po tym obszarze?
-z braku laku... Chodźmy.

Po krótkiej chwili wyłania się obraz olbrzymiej polany, wielkości kilku boisk piłkarskich. Widzę tylko część jednak po regularnym obrysie wyraźnie odcinającej sie linii drzew jestem w stanie oszacować rozmiar. Na środku płonie wielkie ognisko, ogień nie wygląda normalnie. To raczej spektrum wszystkich kolorów tęczy układające się w żywo skaczący płomień. Jest tu masa ludzi. Tysiące. Połączeni w pary, czwórki i ósemki poruszają się w rytm wszechobecnej muzyki. Po mojej lewej stronie znajduję się olbrzymia trybuna. Ma kilka pięter wysokości i zrobiona jest w całości z drewna. Wygląda tak jakby wyrastała z lasu, a może raczej tak jakby była w niego wrośnięta. Są tam stoły i stoliki zastawione wszelkiego rodzaju jedzeniem i piciem. To byłaby naprawdę niezła impreza gdyby nie fakt że wszyscy tutaj sprawiają wrażenie "oderwanych", pogrążonych w jakimś dziwnym transie.

-kim oni są?
-To dobrzy ludzie...Nigdy nie krzywdzili innych. To ludzie zawsze mocno związani z przyrodą i darzący ją wielkim szacunkiem. Ale to również utracjusze, Niebieskie ptaki, dla których tułaczka i hulaszczy tryb życia były sposobem na siebie. Chodźmy na górę tam lepiej widać.

Dopiero z tej perspektyw jestem w stanie zobaczyć całe to miejsce. Niesamowite. Powiedziałbym że zapiera dech w piersiach, gdyby nie fakt że będąc odcieleśniony już nie muszę oddychać. Jest tu kilkanaście tysięcy ludzi. Tańczą. Chociaż to niezupełnie oddaje widok. Te korowody które jak węże układają się w fantastyczne wzory. Ten ruch, rytm i dynamika. To połączenie światła z ogniska które bierze czynny udział w tym niecodziennym przedstawieniu.To kalejdoskop wzorów i kolorów. Wszystko to sprawia wrażenie jednego wielkiego, pulsującego organizmu.

-z jednej strony to takie piękne, ale z innej trochę straszne. Domyślam się że nie jesteś tylko umilaczem mojej podróży?
-jesteś spostrzegawczy. W pewnym sensie robimy to samo. Tak jak ty podróżuje w poszukiwaniu pęknięć, by umożliwić przynajmniej części z tych nieszczęśników dotarcie do miasta.
-Tak. Jedyną różnica jest polaryzacja.
-Każdy ma jakieś predyspozycje. Chciałbyś zatracić się w tym świecie?
-o ile mnie później wyciągniesz, nie chciałbym by połączenie pamięci zostało zerwane.
-oczywiście że podtrzymam cię na duchu. Napij się.
-co to jest?
-tutejszy "alkohol", pozwoli ci się połączyć z tym miejscem.

Płyn ma bardzo słodki, ale nie mdły smak. Są tu chyba wszystkie znane mi owoce i czuje każdy z osobna. Jest tu też specyficzny posmak który mógłby być ekstraktem z nich wszystkich. Z każdym kolejnym łykiem mam ochotę na więcej. Czuję uderzającą falę przypominającą euforie. Ciągle narasta, aż wychodzi poza skalę. Mam potrzebę dołączyć do tańczących. Po prostu rzucam się w tłum.

Nie potrafię opisać doznań jakie mi towarzyszyły. Miałem problem z opisem tego widowiska, mógłbym porównać to pierwsze do oglądania skoków ze spadochronem w telewizji, a to drugie do samego skoku. Dynamika zjawiska sprawiła że zatraciłem się kompletnie. W pewnym momencie wszystko zaczeło zwalniać, wywołując uczucie przypominające wciągniętą taśmę magnetofonową.

-Gdzie jestem...? Już pamiętam. Dzięki. To było... To było niesamowite.
-wiem. Ja też czasem mam wakacje.

Mój wskaźnik pokazuję koniec. To było bardzo energochłonne, czuję sie jeszcze troche zdezorientowany, jednak przesyca mnie uczucie szczęścia.

-Muszę wracać. Dziękuję za podróż. Owocnej pracy.
-żegnaj.

"Klik"

Wracam do ciała. Uczucie szczęścia będzie mi towarzyszyć w fizycznym świecie jeszcze przez kilka dni. Zastanawiam się czy czasem nie lepiej byłoby pozwolić sobie na utratę pamięci. Świadomość niektórych rzeczy sprawia że nawet szczęście może nabrać goryczy.
Sed fugit interea, fugit irreparabile tempus.
Awatar użytkownika
Marzyciel
 
Posty: 153
Rejestracja: 03 sty 2017, 18:56

Re: Opowieści z "progu".

Postautor: Krzysztoff » 07 mar 2017, 21:41

niezłe :); znaczy się fajnie być lekkoduchem przywiązanym do przyrody :)
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2791
Rejestracja: 05 sty 2012, 22:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Opowieści z "progu".

Postautor: danut » 08 mar 2017, 13:06

Intryguje mnie to co napisał Marzyciel
"-co to jest?
-tutejszy "alkohol", pozwoli ci się połączyć z tym miejscem."

Sprawa u niego jest związana z przyrodą i tak np. w Wedach Słowiańskich mamy również wspomnienie o Napoju Bogów, napoju który miał dawać siłę, zdrowie i wieczną młodość jednak wypity w nadmiarze zamieniał ludzi w zwierzęta i oczywiście chodzi w tym o wieczne życie a nie to nasze doczesne. Intryguje mnie to ze względu na słowa z mojego kontaktu - "Udało mi się tu przyjść bo upiłem Boga, boga z tam "Gdzie zawsze jest maj" "Ale to nie taka wódka o jakiej ty myślisz". - W odpowiedzi na moje zdziwienie się. Przypomnę też o drugim spotkaniu z gosciem, który pojawia się jak zaznaczył w naszej rzeczywistości "Jestem tu zawsze w Sobótki" - i mamy jakiś trop do rozpatrzenia sprawy.
danut
 
Posty: 5946
Rejestracja: 27 paź 2015, 10:27

Re: Opowieści z "progu".

Postautor: Marzyciel » 08 mar 2017, 18:53

Krzysztoff pisze:niezłe :); znaczy się fajnie być lekkoduchem przywiązanym do przyrody :)


To co zajmuje umysł człowieka znajdzie swoje odbicie w przyszłości. Niezależnie czy to pragnienia czy lęki, kwestia polaryzacji. Najważniejszy jest fakt że kotwica zostanie rzucona, a to powstrzymuje dalszy rozwój. Według mnie stagnacja jest niekorzystna. Jednak każdy ma własne życie i własne wybory. Reasumując na końcu jest uczciwa zapłata za uczciwą pracę.

danut pisze:Intryguje mnie to co napisał Marzyciel
"-co to jest?
-tutejszy "alkohol", pozwoli ci się połączyć z tym miejscem."

Sprawa u niego jest związana z przyrodą i tak np. w Wedach Słowiańskich mamy również wspomnienie o Napoju Bogów, napoju który miał dawać siłę, zdrowie i wieczną młodość jednak wypity w nadmiarze zamieniał ludzi w zwierzęta i oczywiście chodzi w tym o wieczne życie a nie to nasze doczesne. Intryguje mnie to ze względu na słowa z mojego kontaktu - "Udało mi się tu przyjść bo upiłem Boga, boga z tam "Gdzie zawsze jest maj" "Ale to nie taka wódka o jakiej ty myślisz". - W odpowiedzi na moje zdziwienie się. Przypomnę też o drugim spotkaniu z gosciem, który pojawia się jak zaznaczył w naszej rzeczywistości "Jestem tu zawsze w Sobótki" - i mamy jakiś trop do rozpatrzenia sprawy.


Chciałbym zacząć od tego że "Słowiano-aryjskie wedy" Chiniewicza, to kalka "Białej księgi Ramtha" J.Knight, ubrana w szaty postaci znanych ze słowiańskiej mitologii. Pierwowzór jest dużo lepszy. Etyka twórcy tych "wed" dyskwalifikuje go jako osobę wiarygodną, ale to oczywiście moje prywatne zdanie.
Co do tego napoju, to niewiele wiem. Nie bardzo też wiem kogo twój rozmówca miał na myśli mówiąc bóg, także możemy sobie tylko pogdybać. Może podaj więcej informacji, to postaramy się umiejscowić obszar z tym "ciepłym klimatem", mam pewien pomysł, ale przydałoby się więcej informacji. Zaciekawiło mnie zdanie "Jestem tu zawsze w Sobótki", ponieważ ja również uważam że przez kilka dni w roku tamten dziwny świat się "rozszczelnia", co ułatwia kontakt.
Sed fugit interea, fugit irreparabile tempus.
Awatar użytkownika
Marzyciel
 
Posty: 153
Rejestracja: 03 sty 2017, 18:56

Re: Opowieści z "progu".

Postautor: danut » 08 mar 2017, 19:10

Marzycielu, ponieważ ja w chwili rozmowy i kontaktu odbierałam te postaci jak normalnie żyjących tu ludzi, to ich wypowiedzi wydawały mi się tak abstrakcyjne, że się z nich śmiałam, zatem o nic nie dopytywałam. Co mi zostało w pamięci, to piszę. Ten obszar z ciepłym, łagodnym klimatem ma małe jabłuszka, jak rajskie, o bardzo gorzkim smaku, tam nie wolno jest zerwać nawet bezmyślnie listka z drzewa - mój przyjaciel rozpłakał się, gdy ja to zrobiłam. Co do wspomnianego Boga - nie wolno jest nam z niego się śmiać - zostałam skarcona za wypowiedź - co to za Bóg, który pije wódkę i pouczona j/w pisałam, ze to nie chodzi o taką wódkę jak ja myślę. Ten Bóg nie pozwala na pozostawianie żadnych śladów i przenoszenie z ich świata rzeczy w naszą rzeczywistość - zabrałam smoczek, czapkę wojskową co sprawiło trudność mojemu kontraktowcowi i musiał je odszukiwać, by z powrotem je tam zabrać. Z tego samego powodu tez nadgryzionego jabłuszka nie pozwolił mi wrzucić do naszego śmietnika, a schował je do kieszeni. Przypomnę sobie więcej szczegółów to jeszcze napiszę, pozdrawiam.
danut
 
Posty: 5946
Rejestracja: 27 paź 2015, 10:27

Re: Opowieści z "progu".

Postautor: Krzysztoff » 08 mar 2017, 22:04

Marzyciel pisze:
Krzysztoff pisze:niezłe :); znaczy się fajnie być lekkoduchem przywiązanym do przyrody :)


To co zajmuje umysł człowieka znajdzie swoje odbicie w przyszłości. Niezależnie czy to pragnienia czy lęki, kwestia polaryzacji. Najważniejszy jest fakt że kotwica zostanie rzucona, a to powstrzymuje dalszy rozwój. Według mnie stagnacja jest niekorzystna. Jednak każdy ma własne życie i własne wybory. Reasumując na końcu jest uczciwa zapłata za uczciwą pracę.


Zgadza się :)
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2791
Rejestracja: 05 sty 2012, 22:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Opowieści z "progu".

Postautor: Marzyciel » 09 mar 2017, 18:30

danut pisze:Marzycielu, ponieważ ja w chwili rozmowy i kontaktu odbierałam te postaci jak normalnie żyjących tu ludzi, to ich wypowiedzi wydawały mi się tak abstrakcyjne, że się z nich śmiałam, zatem o nic nie dopytywałam


To że wystąpił u ciebie dysonans poznawczy uwiarygadnia to doświadczenie.


danut pisze: Co mi zostało w pamięci, to piszę. Ten obszar z ciepłym, łagodnym klimatem ma małe jabłuszka, jak rajskie, o bardzo gorzkim smaku, tam nie wolno jest zerwać nawet bezmyślnie listka z drzewa - mój przyjaciel rozpłakał się, gdy ja to zrobiłam. Co do wspomnianego Boga - nie wolno jest nam z niego się śmiać - zostałam skarcona za wypowiedź - co to za Bóg, który pije wódkę i pouczona j/w pisałam, ze to nie chodzi o taką wódkę jak ja myślę. Ten Bóg nie pozwala na pozostawianie żadnych śladów i przenoszenie z ich świata rzeczy w naszą rzeczywistość - zabrałam smoczek, czapkę wojskową co sprawiło trudność mojemu kontraktowcowi i musiał je odszukiwać, by z powrotem je tam zabrać. Z tego samego powodu tez nadgryzionego jabłuszka nie pozwolił mi wrzucić do naszego śmietnika, a schował je do kieszeni. Przypomnę sobie więcej szczegółów to jeszcze napiszę, pozdrawiam.


Prawdopodobnie to terytoria systemów przekonań. Wskazuję na to ten pożal się Boże "bóg". :)
Uważam że twój rozmówca za życia wykazywał duże zainteresowanie jakimś niszowym poglądem. Stawiałbym na okultyzm. Chociaż przy takiej małej ilości informacji, to raczej zgadywanki.
Sed fugit interea, fugit irreparabile tempus.
Awatar użytkownika
Marzyciel
 
Posty: 153
Rejestracja: 03 sty 2017, 18:56

Re: Opowieści z "progu".

Postautor: danut » 09 mar 2017, 18:46

Marzyciel pisze: Prawdopodobnie to terytoria systemów przekonań. Wskazuję na to ten pożal się Boże "bóg". :)
Uważam że twój rozmówca za życia wykazywał duże zainteresowanie jakimś niszowym poglądem. Stawiałbym na okultyzm. Chociaż przy takiej małej ilości informacji, to raczej zgadywanki.


Nie. Mój rozmówca, o czym świadczy też symbol przyodzienie się w mundur wojskowy, nie wykazywał zainteresowania żadnym fanatycznym poglądem. Wskazywanie na okultyzm może wynikać z podjętego przez siebie zadania, właśnie zwalczania okultyzmu, o czym świadczą informacje dotyczące - pościgu i zajęcia się z innego poziomu okultystą, który mu zaszkodził za życia, delikatnie wskazał mi nawet na wojnę z innego świata z okultystami. Postać tego Boga , ale ja tak o nią zapytałam jest bardzo niejasna i tajemnicza, może być tak, jak były i tu takie głosy o strażnikach, może dotyczyć jakichś postaci broniących nam kontaktu z tą szerszą rzeczywistością, w której "otwierają się oczy" na wiele spraw nas dotyczących i wie się jak rzeczywiście ta rzeczywistość się tworzy, w tym zna się przyszłość. Ponieważ mój rozmówca okiwał ( "upił") jakby tę straż, by skontaktować się ze mną i jeszcze mi o tym powiedział świadczyłoby to właśnie o tym, że tak takie postaci istnieją i pilnują naszych bram. Wiem o systemach przekonań i mój rozmówca tez o nich wie, żyje gdzieś jednocześnie prawdziwym życiem, o nim mi też opowiedział.
danut
 
Posty: 5946
Rejestracja: 27 paź 2015, 10:27

Re: Opowieści z "progu".

Postautor: Marzyciel » 09 mar 2017, 19:40

danut pisze:mój rozmówca (...) żyje gdzieś jednocześnie prawdziwym życiem



Ta informacja zmienia postać rzeczy. Myślałem ze twój rozmówca zakończył już fizyczny żywot i przynależy do tego obszaru. Wniosek o okultyzmie wyciągnąłem w oparciu o charakterystykę tego "boga". Tylko w taki sposób jestem w stanie wyobrazić sobie taką istotę. A żeby się z czymś takim zestroić, "wolę" trzeba wykazać jeszcze za życia. Stąd więc wniosek że twój rozmówca wyznawał taki pogląd. Ale jeśli wciąż żyję, to zgadywanka okazała się chybiona. Chociaż nie do końca, ponieważ uważam że obszar sklasyfikowałem dobrze, niestety chyba już z przyzwyczajenia zestroiłem z nim twojego rozmówce.
Sed fugit interea, fugit irreparabile tempus.
Awatar użytkownika
Marzyciel
 
Posty: 153
Rejestracja: 03 sty 2017, 18:56

Następna

Wróć do Różne różności

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość