Przyznam szczerze, że mimo otwartości na temat spirytyzmu, póki co dość sceptycznie podchodzę do podobnych filmów i tego co prezentują. To na pewno nie dotyczy nikogo z wypowiadających się tutaj, ale moim zdaniem, gdyby ktoś chciał opierać swoją wiarę w działanie duchów, na podstawie takich wydarzeń, to niezbyt mocne by to było oparcie. Kojarzy mi się to nieco z pielgrzymkami do okna, na którym "objawiła się Najświętsza Panienka" ...pod wpływem działania płynu Ludwik.
Gasparetto, kiedy tak znacznie przyspiesza, że zdaje się być "odtwarzaczem" maluje akurat tło; nie do końca przekonuje też to zasłanianie oczu - też tak nieraz robiłem ściągając na klasówce

To tylko moja nieco "prowokacyjna" interpretacja i nie zmienia to faktu, że to niezwykle utalentowany człowiek.
Nie chcę oczywiście nikogo urazić, być może moje nastawienie z czasem się zmieni, ale na razie poza tłumaczonymi przez Konrada filmami z Chico Xavierem, z którego jako z osoby emanuje coś niesamowitego, inne media lub "media" (malujące, operujące jak "dr Fritz"itp.) budzą raczej sceptycyzm, lub inaczej: osobiście nie czuję potrzeby potwierdzania czegokolwiek poprzez takie obrazki.