Problem-okropne sny
Dzień dobry.
Jestem Ewa, podczytuje Wasze forum od jakiegoś czasu ale dopiero dziś odważyłam się napisać bo to wymyka się już spod kontroli.
Opiszę po krótce sytuację:
Mam 42lata i jestem ok 10 lat po rozwodzie. Z byłym mężem (żeby było śmieszniej nazywa się Adam) mamy synka 11 letniego z autyzmem, który jest dla mnie całym światem. Z mężem byłam od zawsze, zaczęliśmy się spotykać jak mieliśmy po 17 lat. Rozwód był z mojej inicjatywy ponieważ między nami od lat bardzo źle się działo, był alkohol i wieczny stres, odeszłam by synek miał dobre dzieciństwo, wyprowadziłam się daleko do rodziny on został tam.
Z Adamem i byłymi teściami utrzymuję dobre relacje i kontakt. Jesteśmy serdeczni wobec siebie.
Nigdy po rozwodzie nie myślałam by wrócić, nie było to nigdy opcją ani ze względu na potrzebę emocjonalną ani żadną inną.
Jednak od kilku już lat, nie wiem czy nie nawet od rozwodu mam męczące sny z mężem i czasami z teściami w roli głównej. Mam je niemal co noc, rzadko kiedy śni mi się coś innego. W nich jesteśmy znów razem i najczęściej znów jest piekło. Czasem śni mi się ze ponownie bierzemy ślub z moim okropnym przeczuciem że znów będzie to życie nie do zniesienia.
Jednak od kilku dni Adam śni mi się inaczej, że mnie kocha i ze ja kocham jego. Do tego stopnia, że ja zaczęłam się dobrze czuć na jawie, nie wiem jakim cudem zaczęły wracać dobre uczucia czułam, że moglibyśmy spróbować się do siebie zbliżyć poczuć znowu tą miłość, bliskość, czułość (nie myślałam w takich kategoriach od lat).
Do dzisiejszej nocy.
To był najgorszy sen jaki kiedykolwiek miałam, był bardzo długi i skomplikowany, tak po krótce:
Najpierw była miłość i powrót do siebie, jednak za chwię zaczęło się mocno psuć było tak negatywnie jak tylko mogło być, teściowie też tam byli i wszyscy zaczęli do mnie mówić krzyczeć, że nie wierzą mi, że to ja jestem wszystkiemu winna, umniejszali moją wartość, krzyczeli, że jestem nikim, dnem i wiele innych strasznych słów, wszyscy po kolei mnie atakowali. We śnie miałam oprócz synka jeszcze młodszą córeczkę, straszyli mnie, że mi dzieci zabiorą, że już ich nie zobaczę. No i zabrali, odcięli mnie od nich. Teraz trochę skrócę bo zaraz zrobi się z tego postu wypracowanie. Koniec końców Adam mnie zabił. Wbił mi nóż w czoło a potem jeszcze dla zabawy dźgał mnie po brzuchu.
Po obudzeniu nie mogłam dojść do siebie, rzadko płaczę ale teraz płakałam...
Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta i może napisze...cokolwiek
Jestem Ewa, podczytuje Wasze forum od jakiegoś czasu ale dopiero dziś odważyłam się napisać bo to wymyka się już spod kontroli.
Opiszę po krótce sytuację:
Mam 42lata i jestem ok 10 lat po rozwodzie. Z byłym mężem (żeby było śmieszniej nazywa się Adam) mamy synka 11 letniego z autyzmem, który jest dla mnie całym światem. Z mężem byłam od zawsze, zaczęliśmy się spotykać jak mieliśmy po 17 lat. Rozwód był z mojej inicjatywy ponieważ między nami od lat bardzo źle się działo, był alkohol i wieczny stres, odeszłam by synek miał dobre dzieciństwo, wyprowadziłam się daleko do rodziny on został tam.
Z Adamem i byłymi teściami utrzymuję dobre relacje i kontakt. Jesteśmy serdeczni wobec siebie.
Nigdy po rozwodzie nie myślałam by wrócić, nie było to nigdy opcją ani ze względu na potrzebę emocjonalną ani żadną inną.
Jednak od kilku już lat, nie wiem czy nie nawet od rozwodu mam męczące sny z mężem i czasami z teściami w roli głównej. Mam je niemal co noc, rzadko kiedy śni mi się coś innego. W nich jesteśmy znów razem i najczęściej znów jest piekło. Czasem śni mi się ze ponownie bierzemy ślub z moim okropnym przeczuciem że znów będzie to życie nie do zniesienia.
Jednak od kilku dni Adam śni mi się inaczej, że mnie kocha i ze ja kocham jego. Do tego stopnia, że ja zaczęłam się dobrze czuć na jawie, nie wiem jakim cudem zaczęły wracać dobre uczucia czułam, że moglibyśmy spróbować się do siebie zbliżyć poczuć znowu tą miłość, bliskość, czułość (nie myślałam w takich kategoriach od lat).
Do dzisiejszej nocy.
To był najgorszy sen jaki kiedykolwiek miałam, był bardzo długi i skomplikowany, tak po krótce:
Najpierw była miłość i powrót do siebie, jednak za chwię zaczęło się mocno psuć było tak negatywnie jak tylko mogło być, teściowie też tam byli i wszyscy zaczęli do mnie mówić krzyczeć, że nie wierzą mi, że to ja jestem wszystkiemu winna, umniejszali moją wartość, krzyczeli, że jestem nikim, dnem i wiele innych strasznych słów, wszyscy po kolei mnie atakowali. We śnie miałam oprócz synka jeszcze młodszą córeczkę, straszyli mnie, że mi dzieci zabiorą, że już ich nie zobaczę. No i zabrali, odcięli mnie od nich. Teraz trochę skrócę bo zaraz zrobi się z tego postu wypracowanie. Koniec końców Adam mnie zabił. Wbił mi nóż w czoło a potem jeszcze dla zabawy dźgał mnie po brzuchu.
Po obudzeniu nie mogłam dojść do siebie, rzadko płaczę ale teraz płakałam...
Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta i może napisze...cokolwiek