Jeśli chodzi o nałogi i kary w przyszłości - na przykład "zwykły" rak... Palacz - w następnym życiu ma raka płuc od urodzenia; pijak - raka wątroby itd.
A jeśli chodzi o to, czemu niektórzy w nie popadają a inni nie... Dużo tutaj zależy od naszej własnej wolnej woli. Chociaż oczywiście jest taka możliwość, że ustaliliśmy sobie, że taką próbę chcemy przejść. Jeśli chodzi o środowisko - to działa to w obydwie strony - czyli albo się zacznie pod "presją", albo nie zacznie widząc co np. papierosy robią z człowiekiem.
Np. ja - kiedy tylko nauczyłem się rysować i mówić to ciągle mówiłem mojemu tacie aby nie palił/rysowałem rysunki z przekreślonym papierosem (po gdzieś tak 15 latach tata w końcu rzucił, i przez to jestem z niego dumny

)... I właśnie przez to, że on palił, ja sobie powiedziałem, że ja nie będę - nie chcę sobie psuć płuc, nie chcę wydawać na papierosy fortuny, nie chcę aby czuć było ode mnie ten okropny dym papierosowy.
Jeśli chodzi o alkohol - no tutaj nie było takiej sytuacji jak z papierosami, ale widziałem pijanych ludzi. Jak pomyślałem sobie, że ja bym miał być w takim stanie, to mną aż trzęsło... I jeszcze mi tata mówił - lepiej nigdy się nie upijaj, bo nie wiesz co się może stać - albo pójdziesz spać, albo zaczniesz robić burdę (dla wyjaśnienia - mały to ja nie jestem, więc mógłbym zrobić komuś krzywdę; jak wiadomo w każdym drzemie strona dobra i ta zła - alkohol mógłby wyzwolić we mnie tą drugą stronę, którą trzymam zamkniętą na tyle ile mogę). Poza tym - znowu trzeba na to wydawać fortunę. No, pomijając to co już mówiłem - że mi alkohol nie smakuje - wolę wodę z sokiem albo jakiś tam sok owocowy

Narkotyki - tutaj widziałem tylko zdjęcia. I czytałem artykuły. I to mi wystarczyło, aby się w to nie chcieć za nic pakować.
Cóż, jakby nie patrzeć na nałogi - wydajemy masę pieniędzy generalnie na to, aby psuć sobie życie. A niestety bardzo często psuć życie innym. Więc jest to bez sensu.