Cofnięcie w rozwoju

Dyskusje o książkach związanych z tematyką spirytystyczną i dostępnych w Polsce. Recenzje, zapowiedzi, streszczenia książek zagranicznych.

Re: Cofnięcie w rozwoju

Postautor: kalatala » 27 sty 2014, 23:20

Dzięki Zbyszku :)
Awatar użytkownika
kalatala
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 914
Rejestracja: 28 cze 2012, 19:05
Lokalizacja: Białystok

Re: Cofnięcie w rozwoju

Postautor: juniperus » 28 sty 2014, 11:41

Zbyszek pisze:Jesteś silna osoba, potrafiłaś podnieś się w trudnej sytuacji i wybrać dobra drogę. Twoje życie jest doskonałym przykładem, dla wielu ludzi. Miałaś ciężką probe w swoim życiu i wyszłaś z niej zwycięsko. Powodzenia, tak trzymać!

Zgadzam się w zupełności. U Ciebie Karolinko widać tę przemianę z dnia na dzień, nawet w sposobie wypowiadania się. Cieszę się, że tak dzielnie przez to przechodzisz. Pozdrawiam

Co do myśli przewodniej tego tematu, ja również zastanawiałam się nad tym, czy nasze słabości mogą do nas powrócić. Czyli wychodzi na to, że jeśli powracają, to nadal w nas istnieją. Czy się mylę? Czy jest tak, że jeśli pozbędziemy się ich/ odpracujemy/ nie powrócą więcej?
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Cofnięcie w rozwoju

Postautor: Nikita » 28 sty 2014, 12:56

Z kazdym wcieleniem jest coraz lepiej bo mamy wiecej doswiadczen , wiecej przezylismy...kazdy sie uczy ...nawet ten , ktory idzie w dol....kiedys odbije sie od dna i poleci ku przestrzeniom...

Karolina ciesze sie, ze jest dobrze....tak trzymaj....czy te duze miasto to New York? Ulubione miasto Woody Allena....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Cofnięcie w rozwoju

Postautor: kalatala » 28 sty 2014, 23:10

Tak, to Nowy Jork. Fajne, nie powiem, po prostu ma swoje minusy jak wszystko, co stworzył człowiek. Każdy odbiera je na swój sposób, ja akurat przeszłam taką a nie inną próbę. Oczywiście bardzo wiele ucząc się przy tym, np. teraz mogę robić tłumaczenia z angielskiego :-) Dzięki Wam bardzo za miłe słowa :-) Trochę jeszcze nogi mi sie na boki ślizgają i wypadam czasem z trasy, ale twardo wracam :-)
Awatar użytkownika
kalatala
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 914
Rejestracja: 28 cze 2012, 19:05
Lokalizacja: Białystok

Re: Cofnięcie w rozwoju

Postautor: juniperus » 29 sty 2014, 11:17

kalatala pisze::-) Trochę jeszcze nogi mi sie na boki ślizgają i wypadam czasem z trasy, ale twardo wracam :-)
i to jest najważniejsze!
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Cofnięcie w rozwoju

Postautor: Achill » 30 paź 2014, 10:47

pozwolę sobie odśiweżyć temat i podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami.
podstawowym pytaniem jest na czym polegałoby cofnięcie.
Jeżeli przez cofnięcie rozumiemy - utraceie zdolnosci do czynienia dobra. To wydaje się to być nierealne - na pewno nie w obrębie jednego wcielenia. Nie da się oduczyc raz uzyskanej wiedzy.
i tu dochodzimy do drugiego aspektu a mianowicie decyzji o korzystaniu z tej wiedzy.
Możemy ją stosować lub nie decyzja nalezy od nas - w religiach, filozofiach, psychologii nosi to potoczna nazwę "wolnej woli" I to ona determinuje czy jesteśmy dobrzy czy nie.
Pojęcie zła i dobra.
Jestem przeciwnikiem dualizmu świata. - zetknięcie ze spirytyzmem mi to uswiadomiło w pełni, choć od zawsze czułem że opozycyjność tych pojęc jest błędna. Co przejawialo się w tym, ze nigdy nie przekreślałem ludzi, potrafilem rozmawiac z osobami z ktorymi nikt (albo bardzo niewielu) nie chciał rozmawiać bo np sepleniła albo się jąkała (dla niektórych to juz był powód do wykluczenia ze swojego otoczenia !!! albo powod do naśmiewania się.)

Bliżej mi do definicji Leona Denisa: ktory określa zło jako stan niższy, dobro jako stan wyższy tego samego czyli moralności.
Dualizm więc w moim odczuciu oznaczalby wzajemne zwalczanie się ludzi - tych lepszych przeciw tym gorszym!!! Co jak nietrudno zgadnąc przeczy 99,9% filozofii które glosza równoczesnie wlakę dobra ze złem, i dążenie do spokoju ducha, czy między ludźmi

Gdybyśmy się tak zastanowili to dostrzeżemy że nie ma zlych ludzi, są jednak złe czyny, które wynikają ze złych doświadczeń, które ywnikaja z innych zlych czynów. Nikt nie rodzi się zly. Dziecko nie rodzi się z isntynktem mordercy czy złodzieja. To środowisko je ksztaltuje dobrymi lub złymi bodźcami (uwaga dla zwolenników tzw. "bezstresowego wychowania" - brak bodźca to też zly bodziec).
Jeżeli wieć miało malo dobrych bodźców jest mniejsza szansa, że będzie dobrze postępować w życiu (nie decyduje to oczywiście o tym, bo taka osoba może mieć wystarczająco dużo samozaparcia aby samemu sie rozwinąć).

To rozważanie sklania mnie z kolei do stwerdzenia, że nasze dusze działaja podobnie. Nasiąkaja wiedzą. Jednak przy kolejnych wcieleniach pewne bodźce mogą aktywować nasze cechy lub nie. I to jest proba dla duszy aby przywrócić swój wysoki poziom rozwoju w czasie wcielenia (podświadomie wie juz przecież jak to osiągnąć -jak postępować)
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Cofnięcie w rozwoju

Postautor: Xsenia » 30 paź 2014, 12:12

Jak w twój wywód Achill wpasowuje się seryjny morderca, który z każdą kolejną zbrodnią jest doskonalszy? bardziej precyzyjny?

I jeszcze jedno: zgodzisz się chyba ze mną, że ludzie rodzą się z pewną dozą cech. Później nabierają wraz z wiekiem i doświadczeniem innych cech. Ale pewne cechy są wrodzone. Zauważ, że nie piszę czy te cechy są dobre czy złe. Jeśli się ze mną zgodzisz, to w takim razie twoje słowa "Nikt nie rodzi się zly" nie mają uzasadnienia. Bo może urodzić się dziecko ze złymi cechami wrodzonymi. I nie chodzi mi tu o to kim się stanie to dziecko, gdy dorośnie.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Cofnięcie w rozwoju

Postautor: cthulhu87 » 30 paź 2014, 12:53

Być może rozwiązaniem jest refleksja Sokratesa, który twierdził, że gdyby tylko człowiek wiedział na czym polega dobro nie mógłby świadomie i celowo popełniać zła, gdyż to by go unieszczęśliwiało.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Cofnięcie w rozwoju

Postautor: Nikita » 30 paź 2014, 13:19

Nie zgodze sie z tym, ze dusza od poczatku jest tylko dobra....niestety dusza , kt9ra sie ponownie wciela zabiera ze soba caly swoj bagaz i swoj charakter....czasami dzieci maja zle sklonnosci....to nie zalezy od srodowiska...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Cofnięcie w rozwoju

Postautor: Achill » 30 paź 2014, 13:34

Xsenia pisze:Jak w twój wywód Achill wpasowuje się seryjny morderca, który z każdą kolejną zbrodnią jest doskonalszy? bardziej precyzyjny?

skąd ta pewnośc, że jest doskonalszy? wiekszość seryjnych morderców z każda koeljna zbrodnią cora zbardziej się odkrywają, detektywi zaciesniają krąg podejrzanych po powtarzalności popelnianych błedow jak i tych które wynikaja z profilu psychologicznego.
Poza tym Xseniu w jaki niby morderstwo mniej lub bardziej doskonałe ma wplywać na rozwoj duchowy jednostki? Taka osoba po prostu stoi w miejscu. Problemem nie jest to że dopuszcza się brutalniejszych zbrodni - bo te umiejętnośc mial zawsze. Rzecz w tym, że nie potrafi tych niskich żądz powstrzymać.
Jako przyklad podam ci taką sytuację. mamy osobę, niech to będzie kobieta, wykształcona, pracująca jako lekarz, jeżeli teraz poddamy ją cięzkim probom - jej życie się rozpadnie w dorbny mak, straci wszystko rodzine majątek i do tego zacznie byc nękana przez środowisko w ktorym przebywa to w iedługim czasie jej zdolnośc do powstrzymania się od dokonania przestępstwa spadnie drastycznie. Jeżeli przyprze się taką osobę do muru wtedy się dopiero okaże na jakim poziomie rozwoju ta osoba jest. Wysoki duch wcielony - powinien (tak mi się wydaje) przyjąć śmierć niż samemu dokonać zbrodni. Duchy o niższym poziomie rozwoju, odpowiedza agresją nawet jeśli jej skutkiem będzie morrderstwo.

Zatem jak napisałem, człowiek nie rodzi się zly, realizuje złe lubdobre zachowania pod wpływem tego co się z nim dzieje, w jakiej się znajduje się sytuacji.

Xsenia pisze:I jeszcze jedno: zgodzisz się chyba ze mną, że ludzie rodzą się z pewną dozą cech.

Tak, są to cechy zwierzęce. Wezmy na bliźniaki - oboje maja taką samą chęć spożycia pokarmu. Jednak już od pierwszej chwili ich rywalizacja i sposób w jaki matka ich zaspokaja determinuje, ktory z nich będzie się wykazywal lepszym wzrostem fizycznym czy większa pewnością siebie. Punkt wyjścia jest jednak równy (o ile nie ma komplikacji zdrowotnych)
Xsenia pisze: Później nabierają wraz z wiekiem i doświadczeniem innych cech. Ale pewne cechy są wrodzone. Zauważ, że nie piszę czy te cechy są dobre czy złe. Jeśli się ze mną zgodzisz, to w takim razie twoje słowa "Nikt nie rodzi się zly" nie mają uzasadnienia. Bo może urodzić się dziecko ze złymi cechami wrodzonymi. I nie chodzi mi tu o to kim się stanie to dziecko, gdy dorośnie.

jak już wcześniej napisalem za cechy wrodzone moge uznać cechy uważane za zwierzęce czy anatomiczne predyspozycje.
Nie dostrzegam tu jednak możliwości posiadania cech ludzkich - charakteru - będących wrodzonymi.
Dlaczego? otóż odnosze wrażenie że kłoci się to z filozofia spirytystyczną. Charakter ma dusza, ciało nie może go posiadać. Rzecz w tym, że dusza wcielona zaciera świadomośc świata duchowego w momencie narodzin i w pewnym sensie na nowo kieruje swoim rozwojem w oparciu o możliwości ciała jak i świadome, lub podświadome umiejętności duszy. Nie jeste też świadoma sowjego charakteru, dopiero z czasem się to okazuje.

Na koniec rozważ (wspomnianą już w innej formie) sytuację, kiedy człowiek będący pacyfistą, wykształocnym korzystającym ze wszelkich dobrodziejstw przyrody i nauki z szacunkiem i nalezytym umiarem, zostaje przyparty do muru np napadnięty na ulicy i pod wplywem chwili, emocji daje się im ponieść i zabija w obronie własnej. Zgodnie z f. spirytystyczną dokonał cięzkiej zbrodni. Takie wypadki się przecież zdarzają (może troszkę przejaskrawilem postać ale żeby wyraźnie pokazać ideę)

i teraz pytanie:
- czy tym krokiem unieważnił lub zaprzeczył całemu osiągniętemu przez zycie rozwojowi?
- Czy stał się przez to zły?
(sprobuj odpowiedzieć, sam odpowiem co o tym sądzę w następnym poście, żeby nie sugerować ;) )
moim zdaniem duchy wysoko rozwinięte po prostu nie potrafia dokonywac złych wyborów. maja świadomośc konsekwencji w tym równiez długofalowych (zauważcie, że czasem pomoc duchów poczakowo wydaje isę irracjonalna by koniec końców dac nam to czego potrzebujemy i to z nawiązką)

Nie można być dobrym czy zlym, mozna za to żyć dobrze lub źle.

Nikita pisze:Nie zgodze sie z tym, ze dusza od poczatku jest tylko dobra

nikt nie powiedział, ze jest dobra. Dobro i zło to nie stan, lecz wybór.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

PoprzedniaNastępna

Wróć do Literatura spirytystyczna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość