gaba75 pisze:Prawdo,
ciekawie piszesz, jeśli Cię dobrze rozumiem, chodzi w szczęściu o to, by być jak dziecko? Mimo dorosłości? o to chodzi? Pojmować szczęście z perspektywy dziecka? Przypomnieć sobie jak to było jak było się dzieckiem i ... no właśnie co dalej, bo nie każdy zrozumie człowieka dojrzałego, który potrafi się śmiać z siebie samego a jednak jest dorosły i dojrzały bo rozumie również że nie może w pewnych sytuacjach pozwolić sobie na igraszki i zabawę.
Widzisz, to szczęście, mieć po drodze takich nauczycieli, którzy pokażą Ci jak być szczęśliwym człowiekiem. Może ludzi należy nauczyć przezywać stan szczęśliwości na ziemi.
Myślę że chodzi bardziej o niewinność dziecka. Będąc w młodym wieku nie przejmujemy się problemami życia codziennego, rachunkami, pracą. Jesteśmy szczęśliwi "od tak", oczywiście jeśli mamy normalne (na nasze ludzkie i dzisiejsze czasy standardy) - całą i szczęśliwą rodzinę, zero patologii, warunki w których możemy się normalnie rozwijać.
