Witam. Pewnie według was jestem jeszcze za młoda, żeby tu być, gdyż mam 13 lat. Jednak ten temat mnie bardzo zaciekawił i chciałabym opisać moje przeżycia. Nie potrafię dokładnie ocenić co to mogło być, więc mam nadzieję, że tutaj mi ktoś podpowie.
Najwcześniejsze wspomnienie, które mogę określić mianem "dziwnego" było gdzieś w wieku koło 5 lat. Pamiętam, że na szafie pojawiała sie jakby twarz. Z tego co pamiętam mama jej nie widziała, a mówiła, że możliwe, że było to jakby odbicie części czaszki takiego plastikowego kościotrupa, którego wtedy zbierałam. Jednak kiedy mama zabrała wiaderko w którym były te części twarz którą widziałam nie zniknęła. Bałam się jej, więc zawsze spałam plecami do szafy - zostało mi do dziś. Twarz później zniknęła i już więcej się nie pojawiła.
Następnym przeżyciem, koło 6 roku życia było u mnie takie zjawisko, że w środku nocy zaczynałam krzyczeć przez sen. Dosłownie codziennie. Można powiedzieć, że lunatykując uciekałam z pokoju i gdzieś się chowałam. Rano naturalnie niczego nie pamiętałam. Wiem to jedynie od mamy i dziadków, którzy mnie ponoć uspokajali. Raz, tylko jedyny raz obudziłam się po takim zdarzeniu. Czułam się okropnie zdyszana. Stała nade mną mama i dziadek. Chwilę po tym miałam jak by pewne wspomnienie. Będąc w łóżku zobaczyłam pewną postać. A raczej tylko kontury tej postaci. Wyglądał na wysokiego mężczyznę, który szedł w moim kierunku. Było tylko tyle tego wspomnienia - widocznie później uciekłam i się schowałam. Jak rozmawiałam na ten temat z mamą, mówiła, że to pewnie koszmar. Ona nie wierzy w duchy itd. Później powiedziałam o tym babci, która nie mieszkała z nami. Jest ona organistką i nauczycielką religii. Powiedziała, że to prawdopodobnie duch, który prosił mnie, abym się za niego modliła. Więc co noc zaczęłam się modlić za dusze. Krzyki nocne ucichły.
Pamiętam też mniej więcej z tego okresu 2 sny. Może to istotne. Jednym był sen o kąpiących się słoniach - w 3kl pojechałam do RPA, gdzie zobaczyłam tą samą scenę. Jeszcze był jeden sen, o tym, że poszłam do mojego pokoju i z pomiędzy książek wyciągnęłam jakby kartkę z kolorowanki, pomazana w kilku miejscach. Następnego dnia poszłam do mojego pokoju i chwyciłam w miejsce pomiędzy książkami, gdzie 'wskazał' sen i tam była ta kolorowanka.
Była później duża przerwa, przeprowadziłam się do nowego domu i spokojnie sobie mieszkałam z dziadkami i mamą. Jednak 3 lata temu, stało się coś, co uważam, za jedno z najgorszych wspomnień. Obudziłam się pewnej nocy i usłyszałam jak by coś szło po schodach. Pomyślałam, że to mama. Patrzyłam się na nie, jednak nic tam nie było. Schowałam się pod kołdrę po czym usłyszałam jak by ciężki oddech i kroki w stronę mojego pokoju. Mając nadzieję, że to mama po cichu zwróciłam się do niej, jednak nie uzyskałam odpowiedzi. Poczułam jak by coś mnie dotknęło w nogę. Zerwałam się szybko z łóżka, a pokój był pusty. Pobiegłam oczywiście do mamy, ale ona powiedziała, że to pewnie koszmar. Przez następne dni śniły mi się przerażające koszmary - biegające konie którym odpadły głowy, rozcięte zwłoki itd. Budziłam się codziennie w nocy i nie mogłam zasnąć aż do świtu. Pewnego razu jak się obudziłam, zobaczyłam czerwone, oślepiające światło na korytarzu. Wyglądałam kilka razy zza drzwi, a ono cały czas się utrzymywało. Schowałam się pod kołdrę i zaczęłam wołać mamę. Po chwili przybiegła, a ja się odkryłam - światła nie było. Powiedziałam jej o tym, ale ona powiedziała, że to pewnie mi się śniło! Znowu! Później zaczęłam włączać lampkę nocną jak się budziłam w nocy i to wszystko przeminęło.
Ostatnio śnił mi się dość dziwny sen. Opisałam go na pewnym forum o snach, gdzie pomagają owe interpretować. Pewna kobieta napisała mi, że możliwe, że postaci z tego snu, czyli małe dzieci, to możliwe, że są duchy. Pozwolę sobie dla ciekawskich podać link do tematu ze snem http://www.sny.net.pl/module-pnForum-vi ... -7145.html . Kobieta napisała mi na prywatną pocztę, że widzi duchy itd. Podała mi kontakt do siebie na wypadek, jak by mój 'dar' się rozwinął, to by mi w jakimś stopniu pomogła.
Nie wiem co o tym sądzić. Czy postać z nocnych krzyków mogła być duchem; czym była twarz pojawiająca się na szafie oraz światełko widziane na korytarzu?
Powiem, że od dawna ciekawiła mnie jakoś sfera duchów i parapsychologia. Raz jak byłam u psychologa (nie mam pojęcia z jakiego powodu, mama mnie po prostu wysłała), to pani psycholog powiedziała, aby babcia (organistka) przestała mi mówić o takich rzeczach jak duchy. Nie rozumiem co w tym złego.
Przepraszam, jeżeli to nie jest odpowiedni dział i, że się tak rozpisałam.

