autor: 1Prawda1 » 17 wrz 2015, 22:28
A wchodzą, oczywiście, w takie charaktery, jakie im najbliższe były za życia.
- Jakież to masz na myśli, Sokratesie?
- Na przykład ci, którzy się obżarstwu oddawali i szelmostwom, i pijaństwom, a nie unikali tego, w potomstwo osłów wejść powinni i tym podobnych zwierząt. Czy nie sądzisz?
- Owszem, bardzo słusznie mówisz.
- A ci, którzy lubili krzywdzić i tyranizować, i rabować, w pokolenie wilków i jastrzębi, i sępów. Bo w cóż by innego, powiemy, miały takie dusze wstąpić?
- Niewątpliwie - powiada Kebes - w coś w tym rodzaju.
- Nieprawdaż - mówił tamten - jasna jest i reszta: w co tam która wstąpi, zależnie od swego najbliższego zainteresowania w życiu?
- Jasna rzecz - powiada. - Jakże ma być inaczej?
- A prawda, że najszczęśliwsi z nich będą ci i na najlepsze miejsca pójdą, którzy się cnotą obywatelską odznaczali i oddawali pracy społecznej, rozsądnie panujący nad sobą i sprawiedliwi, chociaż ta tak zwana cnota ich tylko z przyzwyczajenia i z pracy nad sobą wyrosła, a nie z umiłowania mądrości i z rozumu?
- A czemuż ci najszczęśliwsi?
- Bo tacy powinni wejść znowu w jakiś podobny gatunek: uspołeczniony i łagodny; więc może w pszczoły, w osy czy w mrówki, albo z powrotem w ród ludzki i powinni z nich być przeciętni porządni ludzie.
- Powinni.