Czy boimy się swojej wolności?

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Czy boimy się swojej wolności?

Postautor: danut » 21 lis 2015, 14:11

Umysł ludzki zdolny jest do tworzenia nieskończonych wywodów, spekulacji, doktryn, wciąż szuka odpowiedzi na nurtujące go pytania o sens istnienia.
I oto wiedząc o tej skłonności od wieków pojawiają się ludzie, pragnący pod etykietą „pomagam” powstrzymywać ten proces, zatrzymywać go na swoim własnym poziomie, jak strażnicy pragnący zatrzymać tłum przed dostaniem się do tego co pilnują i co znajduje się za zasłoną.

Temu zatrzymywaniu towarzyszy bardzo często - głoszenie prawd objawionych, nazwanie siebie wybranym, ogłoszenie się wiedzącym, specjalistą od wiedzy potocznie niedostępnej dla innych, czy też magiem, wróżką, a nawet mistrzem.
Jednak mało ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że przyjmowanie „martwych słów” jest tylko poddaniem się i wyrażaniem pokory, i to nie wobec bezmiaru nieznanego jaki przed nami się rozciąga, lecz wobec tego, kto przed nim nas zatrzymuje na jakimś poziomie i tylko takim jaki on sam poznał, każąc uznać siebie za nauczyciela.
Zachodzi wtedy pytanie, czy rzeczywiście godny jest zostać nim, czy też sam się takim tylko ogłosił??

Kiedy wyrażam słowem to co poznaję egzystencjalistycznie ocieram się o dotkniecie prawdy, ale dla innych nie będzie ona prawdą, gdyż sami się o nią nie otarli. Przyjęta od takiej osoby zaś wiedza może doprowadzić innych tylko do fikcji opartej na informacjach i mam tu na uwadze także tej opartej na świętych pismach, teoriach, doktrynach, dogmatach. Nie zapominajcie zatem o tym, że tylko własna świadomość staje się ścieżką do poznania nieznanego, która aby być urzeczywistnioną musi zamienić wiarę w wiedzę i w osobiste jej rozpoznanie.
Albo utożsamiasz się z tym co poznałeś, albo jesteś świadkiem tego co poznał ktoś inny, czyli przyjmujesz tylko na wiarę nie mając swojego punktu odniesienia do danej tezy próbującej być zapisaną przez tego kogoś w twoim umyśle.

Im bardziej chcesz być świadkiem swojej wiedzy, tym mniej utożsamiasz się ze sobą jako z osobą poznającą, tym mniejsze jest prawdopodobieństwo, że sam staniesz się posiadaczem wiedzy. I dopiero wtedy, gdy jasno zdasz sobie sprawę z różnicy miedzy przyjętym na wiarę, a tym co przyjmujesz przez wiedzę staniesz się osoba otwartą na poznanie, inaczej podążasz w nieznane. Występuje też takie coś jak uczenie się od innych, na czym ono powinno polegać? Przede wszystkim nie można dać wiedzy innym, bo to jest błędne pojmowanie, przyjęcie bez argumentacji, zmanipulowane. Nauczyłeś się ode mnie wtedy, gdy przekonały cię moje argumenty, albo uznałeś to co powiedziałam za swój własny fakt, bo to czego się ode mnie dowiedziałeś zdarzyło się także i tobie, potrafiłeś odnieść usłyszane do własnego życia.
Wtedy też uzyskuje się wsparcie dla własnej wiedzy twojej i mojej. W żadnym wypadku zaś nie w taki sposób „Ja wiem, a ty tylko słuchaj!”.
Jak zachowują się jednak ezoterycy reklamujący siebie, wystawiający szyldy- „zgłoś się do mnie po poradę”?? - czy oby nie w taki właśnie sposób?
To twój nieświadomy umysł wie co ma nastąpić i czego sam się domaga, niech nie będzie leniwy szukając zapory dymnej w umysłach takich nauczycieli. Oni zaś niech nie zastępują tych potrzeb poprzez gloryfikacje takiegoż lenistwa, nie stawiają zapór do swoistego wyzwolenia się i dążenia innych do poznania. Każdą bzdurną potrzebę można zastąpić absurdami i nie możemy dopuszczać do tego, bo to nie może nam wystarczać.
Nie można iść na oślep, ja muszę to czuć, sama od siebie przeanalizować daną sprawę, a nie uwierzyć w byle jakie hasełka rzucane mi za obiektywną prawdę, muszę dowiedzieć się skąd ona pochodzi ta czyjaś prawda i jak wygląda odzwierciedlenie jej w rzeczywistości.

Moje poznanie musi być moim osobistym dotknięciem problemu, a nie narzuconą mi regułką do przyjęcia i przejęcia się nią.

Często bywa jednak tak, że ludzie podłapują jakieś "prawdy" wcale tego nie robiąc, tylko tak "a bo on to powiedział, a on mi się podoba".
I wtedy zaczyna się problem. ;) Zamiast o języku zrobiłabym taką parodię " Wszak i narody postronne znają, że Polacy nie gęsi i swój rozum mają".

Człowiek dochodzi do poznania i zdobywa wartości przez wszystkie lata swojego życia, a we wszystkim tym chodzi przede wszystkim o umiejętność jak najlepszego rozpoznawania dobra od zła.

Dużo tu na tym forum pisze się o tych wartościach. Ale zasadniczy błąd, jaki zauważam, to zbijanie się w tłum i przypasowywanie często mocno naciągnięte do niego, bo to zaszufladkowanie ogranicza ludziom rozwój. Obiektywna prawda jest tylko wytyczną do ustalania praw i obowiązków obywateli, natomiast całkowite odbicie tego jaka ona rzeczywiście jest tkwi mocno ukryte w naszych duszach i bywa przez innych niedostrzegalne, czy musi tak być?

Opowiem wam na przykładzie, aby bliżej nakreślić sedno tej sprawy.
Zapisując swoje zdobyte wiadomości i z życia wzięte, i poprzez te spotkania "z tymi, którzy odeszli" zapisałam parę zdań mających bardzo głębokie znaczenia i sens, który, aby się wyłonić zależny był od zdobytych wartości i doświadczeń osoby, która je przeczyta.

Podczas pewnych odwiedzin dałam go jednej znajomej.
Ona czyta i w pewnym momencie odzywa się.. " a prawdę piszesz, bo dam ci przykład jak sąsiadka sąsiadce..."- oszczędzę szczegółów, ale wybaczcie coś tak głębokiego uchwycić w swoim rozumieniu w tak płytki sposób??
Na tych samych zasadach zachodzi spłycanie znaczeń o wiele istotniejszych słów, nawet tych z Biblii samej - Jezusa, czy wielu życiowych mądrości zapisanych w historii przez mędrców i filozofów. Bo rzecz nie dotyczy przeczytania, odklepania bez zrozumienia, lecz wymaga naszej nad tymi słowami pracy, zaangażowania i przede wszystkim odczucia. Podobnie jak wartość danego bólu poczujesz i zrozumiesz najlepiej tylko wówczas, gdy sam go doświadczysz w takim samym stopniu.
danut
 
Posty: 6762
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Czy boimy się swojej wolności?

Postautor: Achill » 21 lis 2015, 16:06

Dużo tu na tym forum pisze się o tych wartościach. Ale zasadniczy błąd, jaki zauważam, to zbijanie się w tłum i przypasowywanie często mocno naciągnięte do niego, bo to zaszufladkowanie ogranicza ludziom rozwój

na tym forum mamy katolików, buddystów, ateistów, agnostyków, ludzi innych wyznań, Do tego ludzi chyba we wszystkich możliwych kategoriach wiekowych, zainteresowanych mistycyzmem, duchowością, badaniem zjawisk paranormalnych, osób wywołujące duchy, uprawiających OOBE, medium i to niejedno, jak i ludzi tylko i wyłącznie zainteresowanych tematem z czystej ciekawości. Ludzi o różnym statusie społecznym, różnych historiach, mieszkających w różnych krajach - spora część to rodzynki w swoich rodzinnych stronach.

Powiedz mi więc gdzie tu widzisz zbijanie się w tłum, gdzie tu widzisz te bezmyślną jednomyślność.
Powiem Ci jeszcze jedno spirytyzm to nie zdogmatyzowana doktryna, to pewien zestaw informacji - Kardec nakazuje wręcz aby każdy sam sobie przeanalizował co i jak i większość tu to robi. Nasz 'spirytyzm' różni się dla każdego z osobna. Jest jednak pewna wspólna podstawa, która się nie zmienia niezależnie od tego w co wierzysz i czy wierzysz w ogóle - że śmierć to nie koniec. I to chyba jedyna rzecz która łączy nas wszystkich tu na tym forum.
Nawet pomiędzy spirytystami postrzeganie wiedzy spisanej przez Kardeca różni się od bardzo krytycznego po pełną akceptację.

Wolność myśli, wolność słowa, wolność wyboru jest rzeczą naturalną.

To że mówimy co myślimy, nie powinno być traktowane jako atak na suwerenność czyjegoś rozsądku. Tylko zwykła międzyludzką dyskusję.

Zastanawiam się więc, czy zanim przekleiłaś ten post z innego forum pomyślałaś nad tym do jakiej grupy go kierujesz? Czy zarzut stojący za tym postem, jest kierowany włąsnie do tego forum (czyt. ogólu spirytystów czy może tylko do pewnych pojedynczych jednostek?
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Czy boimy się swojej wolności?

Postautor: danut » 21 lis 2015, 16:21

To moje myśli wynikłe z obserwacji tego i innego forum o takiej samej tematyce, więc grupa ludzi do których je kieruje jest taka sama. Zarzut, o ile jest to zarzut, bo według mnie jest to zwrócenie tylko uwagi na pewne zjawisko, na które jak słusznie zauważyłeś zwracałam już uwagę parę lat temu na innym forum, nie jest ogólny, bo kierowany do pewnych jednostek, które czy tu, czy na innym forum zawsze się znajdą. I chodzi mi o skłonność do zbijania się w tłum, o nakłanianie innych do tego, aby wyznawali to samo, twierdzili to samo, bo inaczej będą postrzegani gorzej od tych, którzy to robią.

Jezus, gdy został spoliczkowany tak odpowiedział arcykapłanowi - "Jeśli źle powiedziałem, udowodnij co było złego. A jeśli dobrze, to dlaczego mnie bijesz?" Zatem jeśli w tym tekście znalazłeś coś co źle ujęłam, z czym się nie zgadzasz bo jest kłamliwe, wskaż to i udowodnij mi, ze tak jest, a jeśli napisałam dobrze, to dlaczego mnie atakujesz?
danut
 
Posty: 6762
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Czy boimy się swojej wolności?

Postautor: Achill » 21 lis 2015, 16:59

wyraziłem swoja wątpliwość, co do adresowania tego postu do spirytystów. Co więcej spytałem się jak mam to rozumieć. Dokonując ząłożenia, że chodzi o nas o grupę wyjasniłem jak na mój gust aż nadto dobrze czemu te wątpliwości powstały. Kwestii jednostkowej nie rozważałem, gdyż po pierwsze się nie czuje adresatem tego postu po drugie nie będę się wypowiadał za innych z osobna.
Sam post wydał mi się na tyle interesujący iż zechciałem sprawdzić czy nie stoi za tym jakaś książka. Brzmi to trochę jak wstęp do jakiejś książki, chciałem się upewnić czy słusznie to odebrałem i jeśli tak zapoznać się z tą pozycją. Dlatego znalazłem to w google link do niemal identycznego postu na innym forum.
Podkreślę, że udzieliłem Ci również odpowiedzi na poruszoną kwestię.

Ty jednak twierdzisz, że Cię atakuję.
Dziękuję.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Czy boimy się swojej wolności?

Postautor: Mirek » 21 lis 2015, 17:07

Jeżeli Achill mowi nieprawdę, to udowodnić to, a jeżeli mówi prawdę, to dlaczego zarzucasz mu atak na swoją osobę?
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Czy boimy się swojej wolności?

Postautor: danut » 21 lis 2015, 17:12

Tak część tej wypowiedzi znajduje się na innym forum no, ale jest mojego autorstwa :D Przez to pewnie znalazłeś i forum na którym się udzielałam. Gdyby to był fragment jakiejś książki zapewne ujęłabym go w cudzysłowu i podała źródło, chyba nie posądzasz mnie jak Mirek w innym temacie o plagiat?

Nie atakuję spirytystów i niepotrzebnie nadałeś tak ostry ton swojej poprzedniej wypowiedzi, skoro jak sam twierdzisz nie poczułeś się adresatem.
danut
 
Posty: 6762
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Czy boimy się swojej wolności?

Postautor: blackbitch » 21 lis 2015, 17:17

Mirek pisze:Jeżeli Achill mowi nieprawdę, to udowodnić to, a jeżeli mówi prawdę, to dlaczego zarzucasz mu atak na swoją osobę?

Niech zatem Achill udowodni swoje racje i wypowie się konkretnie :) nie widzę tu żeby Danut zarzucala komuś atak na własną osobę :) jeżeli to robi wskaż gdzie ...
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać – takie jest prawo...
Awatar użytkownika
blackbitch
 
Posty: 136
Rejestracja: 03 lis 2015, 17:16

Re: Czy boimy się swojej wolności?

Postautor: danut » 21 lis 2015, 17:24

Achil nie odebrał tych uwag do siebie i bardzo dobrze. ;) Już sobie wyjaśniliśmy o co komu w wypowiedziach chodziło. A tu Mirek :o
danut
 
Posty: 6762
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Czy boimy się swojej wolności?

Postautor: Mirek » 21 lis 2015, 17:30

blackbitch pisze:
Mirek pisze:Jeżeli Achill mowi nieprawdę, to udowodnić to, a jeżeli mówi prawdę, to dlaczego zarzucasz mu atak na swoją osobę?

Niech zatem Achill udowodni swoje racje i wypowie się konkretnie :) nie widzę tu żeby Danut zarzucala komuś atak na własną osobę :) jeżeli to robi wskaż gdzie ...

Przeczytaj drugi post Danut, ostatnie zdanie, a bedziesz wiedziała gdzie.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Czy boimy się swojej wolności?

Postautor: cthulhu87 » 21 lis 2015, 17:31

danut pisze:Achil nie odebrał tych uwag do siebie i bardzo dobrze. ;) Już sobie wyjaśniliśmy o co komu w wypowiedziach chodziło. A tu Mirek :o


Danut, a o co Ci właściwie chodziło (o ile nie skopiowałaś wcześniejszej wypowiedzi dla frajdy)? ;)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Następna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości