Chciałabym, zebyś mnie dobrze zrozumiał - nie lekceważę Twojej ciekawości i pragnienia uzyskania odpowiedzi na zadane tu pytania, jednak wydaje mi się, że próby dogłębnego i pewnego rozwikłania niektórych spraw są w obecnie panujacych warunkach z góry skazane na niepowodzenie, a to dlatego, że narzędzia, które są tu do naszej dyspozycji, są jakie są, a odpowiedzi uzyskane na stawiane przez "wcielonych" pytania nieraz diametralnie się rożnią. Dlaczego tak się dzieje? Wydaje sie, ze pytany odpowiada na tyle , na ile wie, a niekiedy zapewne nie wie zbyt wiele, albo też nie ma dobrej woli, by mówić prawdę.
Czy istnieją zatem jakies pewniki? Czy nie mozna przyjąć,że to co wiemy ( i powtarza się w zasadzie w niemal całym dostępnym piśmiennictwie) to istnienie wolnej woli ( która generuje istniejące zło) oraz prawo przyczyny i skutku ,mówiące, że co posiałes , to i zbierzesz...również reinkarnacja, w świetle tego, co zostało zbadane, także zdaje się nie budzić wątpliwości, choć niektórzy nadal się upierają ( pewnie pod przemożnym wpływem KK), że mamy tylko jedno ziemskie życie.
Poza tym ustalmy raz na zawsze, ze potępienie wieczne to mit i wszyscy dosć nieuchronnie jesteśmy skazani na zbawienie.
Czy to mało?
Wiemy przecież również, ze we wszechświecie wszystko jest połączone i nic nie jest oddzielone, o czym mówią odkrycia mechaniki kwantowej, no ale Tobie, inżynierowi, chyba nie muszę o tym mówić.
Czy to mało?
Na koniec- już Cię lubię za tekst o spodniach p. premiera - no bo co tu się ostatnio dzieje, to już woła o pomstę do nieba...
Ale to już całkowicie odrębny temat.

