Antropozofia

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Antropozofia

Postautor: atalia » 01 gru 2010, 09:25

Otóż to,otóż to, :) filozofia spirytystyczna natomiast pomaga w znalezieniu odpowiedzi na pytanie "dlaczego?"
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Antropozofia

Postautor: Nikita » 01 gru 2010, 10:43

No dla mnie zawsze to bylo jasne: ze nie wazne jaka religia czy jaka filozofia....wazne aby pomagala czlowiekowi w rozwoju i czynieniu dobra....aby odnalezc w sobie sile i milosc....oczyscic umysl z negatywnych emocji i mysli....i o to wlasnie chodzi....to jest jadro wszelkich religii...

Moj mistrz duchowy przyrownal rytualy do skorki banana a sama duchowosc do banana...a wiec wszelkie zewnetrzne praktyki sa tylko powierzchnia a wsrodku znajduje sie to co istotne czyli duchowosc....zewnetrzne praktyki, rytualy moga sie ze soba roznic ale jadro czyli duchowossc jest taka sama w kazdej religii i filozofii....chodzi o milosc, dobro, czystosc itd....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Antropozofia

Postautor: Hansel » 27 sty 2015, 23:59

Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Antropozofia

Postautor: Hansel » 03 lut 2015, 17:09

Dla mnie jednak Steiner kiedy mu się bliżej przyjżeć jest trochę podejrzany...
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Antropozofia

Postautor: cthulhu87 » 03 lut 2015, 17:10

Hansel pisze:Dla mnie jednak Steiner kiedy mu się bliżej przyjżeć jest trochę podejrzany...


Pracujesz w policji? ;)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Antropozofia

Postautor: Hansel » 03 lut 2015, 17:12

cthulhu87 pisze:Pracujesz w policji?

Nie rozumiem pytania.
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Antropozofia

Postautor: Hansel » 31 gru 2015, 01:21

A czytałeś ten artykuł

,,Moje dziecko, jeśli lekko uderzy się w stół, natychmiast wstaje, kołysze się, podnosi ręce do góry i opowiada, że teraz jest księżycem lub gwiazdą. Dzieci oddalają się od nas i zamykają w sobie. Ukochany dotychczas braciszek stał się znienawidzony. Pojawiły się nawet groźby, że zostanie zabity. I to mówi kilkuletnie dziecko poddane wychowaniu steinerowskiemu – opowiadała matka dziecka uczęszczającego do przedszkola, w którym zatwierdzono program wychowawczy oparty na elementach pedagogiki steinerowskiej.



Wolność, która zapanowała w polskim szkolnictwie po 1989 r. ma nie tylko dobre strony. Oprócz wielu sensownych zmian w polskiej pedagogice, otworzyła się ona na propozycje bezwartościowe i szkodliwe. Nauczyciele interesują się nimi, ponieważ mają opinię metod nowoczesnych, alternatywnych lub bardzo skutecznych. W istocie jednak bywają staromodnymi rupieciami. Jak na przykład pedagogika waldorfska. W opartych na niej szkołach i przedszkolach steinerowskich bezradne i ufne dzieci bezkarnie są wprowadzane w świat majaków nadwrażliwego fantasty. Wsławił się on na przykład twierdzeniem, że człowiek nie jest najmłodszym gatunkiem na Ziemi, lecz najstarszym, ponadto uczestniczył w Zakonie Świątyni Orientu, okultystycznym towarzystwie znanym z praktyk magii seksualnej oraz założył w 1903 r. pismo zatytułowane „Luzifer”.




Wiedza alternatywna

Szkolnictwo niepubliczne jest w Polsce kilkuprocentowym marginesem głównego nurtu nauczania. Wśród szkół i przedszkoli niepublicznych wiele opiera swą pracę na różnego rodzaju pedagogikach alternatywnych. Pozytywnie można ocenić przynajmniej dwie z nich: ideę Marii Montessori oraz metodę Celestina Freineta. Jednak najwięcej alternatywnych inicjatyw pedagogicznych nawiązuje do pomysłów Rudolfa Steinera.


Zwolennicy zachwycają się ekologicznymi, drewnianymi zabawkami, bezstresowym wychowywaniem do wolności, nowoczesnością metody, uwrażliwianiem dzieci na przyrodę. Naukowcy są jednak bezlitośni. Oto opinia dra hab. Mirosława Szymańskiego, prodziekana do spraw naukowych Wydziału Pedagogicznego UW: „W szkole steinerowskiej próbuje się rozum sprowadzić do roli służebnej wobec uczuć, intuicji, wobec „mistycznych” przeżyć, wobec docierania do „świata ponadzmysłowego”. Nie znamy niebezpieczeństw, do jakich może doprowadzić taki trening ukierunkowany na poznanie ponadzmysłowe. Jeżeli podróże we własną psychikę czy „w głąb czasu” organizuje się na zajęciach szkolnych, to może mieć naprawdę daleko idące skutki dla psychiki młodego człowieka”.


Szkoły i przedszkola steinerowskie często ukrywają, że są oparte na antropozofii, która jest kierunkiem okultyzmu (zob. „Słownik pojęć filozoficznych”, Warszawa 1996). Eksponuje się natomiast modne hasła: ekologia, twórczość, wolność. Okazuje się jednak, że antropozofia jest w tych szkołach nie tylko światopoglądem, ale również metodą nauczania. Nawet rozkład dnia w szkole odpowiada steinerowskiej zasadzie antropocentryzmu. Reinkarnacja jest podstawową zasadą pedagogiki steinerowskiej. Nie ma więc mowy o niezależności światopoglądowej. Nauczycieli szkoli się na kursach, że wszystko czym jesteśmy w danym wcieleniu, to wynik praw dziedziczenia oraz karmy. Nauczyciele mają eliminować negatywne skutki czynów popełnionych przez dzieci w poprzednim wcieleniu.



Szamanizm w przedszkolu

O skutkach stosowania pedagogiki steinerowskiej dużo mówi przykład jednego z przedszkoli. Jedna z matek wspomina: „Mój syn przez trzy dni udaje czasem psa lub kota. Szczeka, miauczy i chodzi na smyczy”. Rodziców zaniepokoiło dziwne zachowanie dzieci. „Na pytanie, co było w przedszkolu, dzieci odpowiadają krótko: nic – mówi inna z matek. – Słuchały bajek o potworach i smoku, który zionął trującym zapachem i wówczas wyginęła cała ludzkość. Te opowieści powtarzane były przez miesiąc. Podczas opowiadania baśni paliło się kadzidełko i świece, a przecież dzieci boją się ciemności”.


Dzieci uczyły się, że w grudniu będzie Okres Światłości zamiast Bożego Narodzenia. Bawiły się lalkami bez oczu. Po powrocie do domu dzieci mówiły, że są zmęczone, że niczego nie pamiętają. Rodzice spotkali się i okazało się, że w większości przypadków zachowania dzieci chodzących do przedszkola z programem opartym o pedagogikę Steinera są podobne.


Światopogląd steinerowski ukryty jest we wszystkich warstwach tej metody. Przyjęcie tego światopoglądu wiąże się z odrzuceniem chrześcijaństwa i otwarciem się nawet na okultyzm. Stąd te dziwne zachowania. Dziecko udaje psa, mówi, że jest księżycem. Bardzo podobne efekty mają techniki od stuleci stosowane w okultyzmie, szamanizmie i różnych tradycjach magicznych. Wcielanie się w przedmioty, rośliny czy zwierzęta, to jedne z podstawowych metod szamańskich. Celem takich zachowań jest depersonalizacja. Rozmycie granic osoby. Ułatwia to otwieranie się potem na rzeczywistość duchową. Na świat demoniczny. Najbardziej szokujący w przypadku przedszkola, o którym wyżej wspomniałem, jest fakt, że reinkarnację i okultyzm przemyca się do przedszkola publicznego.



Inicjacja tańcem

W szkołach i przedszkolach steinerowskich stosowana jest też eurytmia. Zespala ona mowę ludzką ze specjalnym układem gestów oraz ruchów tanecznych, ma przywracać człowiekowi zmysł harmonii. Czym jest naprawdę można przekonać się, czytając w archiwum na stronie www.fronda.pl tekst z wiosny/lata 1995 zawierający świadectwo Bożenny. Wyjechała do niemieckiej szkoły eurytmii, mieszkała w internacie i poznawała tę zadziwiającą sztukę. Jak mówi: „W konsekwencji tych ćwiczeń, uruchamia się pewne drzemiące w sobie siły, które łączą się z siłami biegnącymi z kosmosu. Jest to droga inicjacyjna – ścieżka, która ma prowadzić człowieka do doskonałości”. Bożenna opowiada, że podczas spotkania wszystkich uczestników kursów następowało tak zwane przekazywanie energii. Organizatorzy prosili, żeby stanąć do nich przodem i otworzyć się na nich.

„Zastanowiło mnie to, bo wyglądało, jak gdyby ściągali od nas energię – wspomina. – W tej szkole bardzo wiele osób czuło się źle; musiały wypoczywać, przechodziły ciągłe choroby. Kilka dziewcząt miało ostre zapaści psychiczne, leczyły się nawet w szpitalu. Organizatorzy natomiast czuli się świetnie”.


W szkole eurytmii obowiązywał ścisły program wtajemniczania. Gdy się o coś pytało, nauczyciele odpowiadali: dowiesz się tego w następnym roku. Po dwóch latach dostawało się program indywidualny, czyli wiersz oraz muzykę do zeurytmizowania. Dziś Bożenna uświadamia sobie, że ten wiersz, który miała indywidualnie zeurytmizować, był jej wtajemniczeniem inicjacyjnym. Wówczas otworzyła się na świat duchowy. „W pewnym momencie miałam wrażenie, że jakieś zło mnie opętało, jakaś siła fatalna, która po prostu mnie niszczyła. Nie potrafiłam sobie z nią poradzić. Żadne ziemskie środki nie mogły mi pomóc, ani psychiatrzy, ani różne metody psychologiczne, które starałam się stosować, ani bioenergoterapeuci. Moja choroba trwała prawie 3 lata, czułam się coraz słabsza. W ostatnim roku właściwie przez cały czas leżałam w łóżku i chodziłam tylko małymi kroczkami po mieszkaniu. Przejście do toalety było dla mnie jak daleka wyprawa. Już nie szukałam ratunku. Chciałam umrzeć, bo ta sytuacja była bardzo męcząca, ale z drugiej strony myślałam sobie, że skoro jest we mnie jakaś zła siła, najprawdopodobniej diabelska, to kiedy umrę, pójdę prosto do piekła. Myślałam, że ponieważ jestem zdrowa fizycznie, to będę umierała latami w strasznych cierpieniach, będę wegetowała jak roślina. Byłam jak w potrzasku”.


Cierpienia Bożenny zakończyła jedna modlitwa. Jej problem nie był problemem psychicznym, to było uzależnienie duchowe.



●●●
Oczywiście eurytmia w szkołach i przedszkolach steinerowskich nie jest tak zaawansowana jak w specjalnej szkole, do której uczęszczała autorka tego świadectwa. Jednak stosowana jest na dzieciach, osobach jeszcze nieukształtowanych i ufnych.


Steiner nie był pedagogiem i jego koncepcje wychowawcze były dyletanckie. Większość twierdzeń pedagogiki steinerowskiej pozostaje w sprzeczności z ustaleniami współczesnej nauki i była jawnym anachronizmem już na początku XX wieku. Głównym zarzutem ludzi o światopoglądzie materialistycznym wobec szkolnictwa steinerowskiego jest ukrywanie przez te szkoły charakteru światopoglądowego oraz szerzenie przednowoczesnej wiedzy o świecie, co wynika wprost z powiązania steineryzmu z okultyzmem. Chrześcijanie dodają do tego otwieranie dzieci na świat demoniczny.


W jednej z książek krytykujących steineryzm wieloletni nauczyciele szkół steinerowskich, którzy odwrócili się od tych metod, zgromadzili rysunki dzieci nauczanych w tych szkołach. Tworzą przerażające wrażenie: emanuje z nich smutek i agresja. Trudno się dziwić.,,



http://www.fronda.pl/blogi/okruchy-prze ... 19996.html
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Antropozofia

Postautor: Hansel » 24 mar 2016, 14:00

,,Antropozofia - ukryte zło

Ukazanie mniej znanego oblicza antropozofii, jej twórcy i propagatora - Rudolfa Steinera, zamierzonych celów i metod tego nurtu, to cel artykułu. Szczególną rolę odgrywają tutaj szkoły waldorfskie, które powstają z inspiracji antropozofów czy nawet masonerii i które są tak chętnie lansowane przez media związane z pogańskim New Age.

Placówki te w rzeczywistości, promując relatywizm moralny, doktrynę panteizmu, doktrynę stawiania człowieka w miejsce Boga, przyczyniają się na swój sposób do demoralizacji czy nawet deprawacji. Osobnym, lecz jakże ważnym wątkiem, który przewija się w tym materiale, jest zastanawiająca zbieżność antropozofii oraz ideologii wolnomularskiej.

"Dogmaty" antropozofii
Termin "antropozofia" użyty został po raz pierwszy przez Thomasa Voughama (Antrophozofia magica, 1650), a następnie I.P.V. Troxlera (1780-1866) i G. Spickera (1840-1912), którzy antropozofię rozumieli jako antropocentryzm. Ale właściwym twórcą tej doktryny jest austriacki myśliciel i mason Rudolf Steiner (1861-1925). Antropozofia jest swego rodzaju zlepkiem różnorakich doktryn gnostycznych, neopogańskich i wolnomularskich. Opiera się także w dużej mierze na wiedzy okultystycznej. Jednak, co jest warte uwagi (ze względu na destrukcyjny charakter tej ideologii), w antropozofii poczesne miejsce zajmuje Lucyfer. Według Steinera przyczynił się on do rozwoju człowieka, kusząc go w raju. Taka przewrotna interpretacja upadku w raju jest charakterystyczna dla wielu sekt satanistycznych, tradycji gnostycznej, teozofii oraz ideologii New Age.

Jedną z istotnych cech antropozofii jest również całkowite wypaczenie zbawczej roli Jezusa Chrystusa. Stosunek antropozofów do Syna Bożego nie jest ani religijny, ani mistyczny, lecz ma charakter głównie okultystyczny - co jest kolejną wyraźną zbieżnością z niektórymi nurtami w New Age.

W opracowaniach Steinera występuje także pochwała wschodniej jogi. Nie od dziś wiadomo, jak niebezpieczna może być joga dla chrześcijanina. Jest przecież wiele udokumentowanych zniewoleń u byłych jej adeptów.

Jedno z naczelnych miejsc w antropozofii zajmuje również błędna teoria reinkarnacji (i znów zbieżność z wierzeniami masońskimi oraz New Age). Wiąże się z tym bardzo ściśle gnostycka teza o samozbawieniu człowieka. Aby zobrazować przewrotność tej ideologii, oddaję głos Steinerowi: "Pod kierownictwem Lucyfera człowiek musiał stać się sam jakby jednym z bogów".

Pobrzmiewa tutaj także obecny w antropozofii panteizm. W antropozofii wykształciły się też nurty uzurpujące sobie wiedzę o wielu dziedzinach życia. Jest więc wizja alternatywnej sztuki, medycyny i rolnictwa, techniki, idee społeczno-ekonomiczne oraz pedagogika, która przygotowuje do tego rodzaju "alternatywnej przemiany" (tzw. szkoły waldorfskie). Steiner przedstawił również koncepcję tak zwanego rolnictwa biodynamicznego, które opiera się na kalendarzu agroastronomicznym. Koncepcja ta w praktyce nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Tak oto w ogólnym zarysie można przedstawić "dogmaty" występujące w antropozofii.

Szkoły waldorfskie
Na bazie koncepcji R. Steinera po-wstały tak zwane szkoły waldorfskie, których program budowany był na gnostyckich i okultystycznych założeniach. Steiner opracował system wychowawczy potocznie zwany pedagogiką waldorfską. Obecnie działa na świecie 700 szkół opartych na tych założeniach. Co istotne, istnieją one, niestety, także i w Polsce (działają u nas także przedszkola waldorfskie).

Pierwsza szkoła waldorfska (Freie Waldorfschule) powstała w 1919 roku. w Stuttgarcie. Grono pedagogiczne w tego typu placówkach dobierane jest według ściśle określonych kryteriów. Wedle określenia Steinera nauczyciel w tego typu szkole powinien być "wizjonerem i kapłanem". W rzeczywistości "kapłaństwo" to sprowadza się do przekazywania dzieciom medytacyjnej postawy życiowej oraz przemianę osobowości w kierunku doświadczenia "odmiennych stanów świadomości" (kolejny "ukłon" w stronę New Age).

Ezoteryczne szkolenie przyczynia się według Steinera do swoistego "rozszczepienia osobowości". Szkoła waldorfska ma wyraźnie charakter światopoglądowy oraz ideologiczny. Podejmuje ona intensywną współpracę z domem rodzinnym dziecka, co ma służyć tworzeniu wspólnego frontu światopoglądowego, aby w praktyce tym skuteczniej zawładnąć sercami i umysłami dzieci.

W tego typu placówkach nie korzysta się z podręczników. Uczniowie przepisują teksty dyktowane im przez nauczyciela lub teksty oraz rysunki z tablicy. Bywa, że z notatek robionych przez ucznia tu i ówdzie przebija światopogląd wolnomularski.

Praca z "energiami kosmicznymi"
Warto wspomnieć również o przedmiocie noszącym nazwę "eurytmia", który pod pozorem tańca i ćwiczeń gimnastycznych serwuje światopogląd antropozoficzny, wprowadza w "świadomość kosmiczną" na zasadzie mediumicznego otwarcia, co jest niebezpieczne ze względu na zdrowie psychiczne, a zwłaszcza na stan ducha (możliwość demoniczne-go zniewolenia). Jest to okultystyczna praca z "energiami kosmicznymi", które w rzeczywistości są demonicznymi siłami. Z punktu widzenia chrześcijanina jest to forma idolatrii.

Zastanawiający jest także fakt, że szkoła waldorfska usiłuje odgradzać swoich wychowanków od wpływów z zewnątrz. Wszystkie ich potrzeby są zaspokajane w obrębie szkoły. Plan zajęć jest ułożony w taki sposób, aby uczniowie mieli dokładnie zapełniony czas, bez możliwości rozwinięcia zainteresowań, które zbytnio wykraczają poza antropozofię lub są sprzeczne z jej światopoglądem. Uczeń szkoły waldorfskiej, który jest maksymalnie obciążony lekcjami oraz różnymi innymi zajęciami, nie znajduje czasu, by poznać swoich rówieśników, nienależących do tego środowiska. Czy nie wskazuje to w jakiś sposób na swoiście "sekciarski" aspekt działania tego typu szkoły? Szkolne biblioteki zawierają w dużej mierze literaturę antropozoficzną oraz propagującą wartości masońskie.

Podsumowując, można śmiało postawić tezę, że antropozofia oraz szkoły waldorfskie, dla których antropozofia jest bazą programową, mają wiele wspólnych cech z dojrzałym pogaństwem oraz destrukcyjnym ruchem New Age. Program szkół waldorfskich nie ma wiele wspólnego z pedagogiką prawdy, dobra i mądrości. Stanowi on jakąś modyfikację programu relatywizmu poznawczego i moralnego, programu, gdzie człowieka stawia się na miejscu Boga, a to już jest lucyferianizm.

Istnieją także dowody, że szkoła steinerowska jest szkołą totalitarną. Wolność pojmowana jest tylko w układzie odniesień antropozoficznych. Duchowość oraz światopogląd w wydaniu antropozofii jest nie do pogodzenia z nauką chrześcijańską. W roku 1919 papież Benedykt XV zatwierdził decyzję Kongregacji świętego Oficjum, która stanowczo zabroniła katolikom przynależności do towarzystw antropozoficznych.,,

http://www.katolicki.net/index.php/czyt ... e-zlo.html

,,Obserwujemy w Polsce coraz większe zainteresowanie pedagogiką Rudolfa Steinera (1861-1925) i jej zastosowaniem w tzw. szkołach waldorfskich. Niestety, mało zwraca się uwagi na wpływ jego okultystycznego światopoglądu, który dziś staje się coraz bardziej popularny nawet wśród dzieci.



Stare, okultystyczne i pogańskie poglądy "ubrane" w naukowe, a nawet w chrześcijańskie słownictwo przeciwstawia się dziś religii katolickiej i propaguje jako "mądrość" osiąganą nie drogą dogmatycznej wiary, lecz dzięki wiedzy zdobytej poprzez duchowe doświadczenie. Treści okultystyczne rozpowszechniane w sensacyjnych kolorowych pismach lub nagrane na kasetach, połączone z egzotyczną muzyką i różnymi ćwiczeniami, głęboko zapadają w podświadomość, kształtując uczucia, odruchy, sentymenty oraz skojarzenia ich odbiorców. Zakodowana w podświadomości treść, połączona ze zmianą sfery uczuciowo-odruchowej musi wpłynąć na zmianę mentalności, sposobu reagowania oraz oceniania sensu istnienia świata i człowieka. To pociąga za sobą zmianę światopoglądu, stylu życia, etyki i hierarchii wartości. Na tym podłożu rozwija się dziś wiele sekt oraz różnych form kultu, co powoduje destrukcję dotychczasowych więzów organizacji społecznych, religijnych i narodowych.



FAŁSZYWI MISTYCY



Wszystkie zmiany społeczne zaczynały się od zmian światopoglądowych. Znamy skutki poglądów, jakie głosił Voltaire (1694-1778)[1]. Potem dalsza rewizja jego teorii doprowadziła do odrzucenia wartości opartych na Bożym Objawieniu, czego wyrazem była rewolucja francuska. Po tej linii poszedł też Karol Marks (1818-1883), który nie uznawał autorytetu Boga i m.in. twierdził, że wszelka etyka jest wynikiem ekonomicznego stanu społecznego[2]. Jeszcze bardziej radykalne stanowisko wobec współczesnej mu etyki zajął Nietzsche (1844-1900), który połączywszy teorie swych poprzedników z poglądami Orientu wytycza inne prawa i normy postępowania dla sług i niewolników, a inne dla panów. Opracował tzw. ideał nadczłowieka, którego wolności i "dostojności" nikt i nic nie ma prawa ograniczać[3]. W tym też duchu rozwinął swą myśl Rudolf Steiner. To właśnie ich teorie Hitler próbował wcielać w życie.



Światopogląd dzielący ludzkość na panów i niewolników doprowadził w ostatnim stuleciu do podejmowania przez "panów" eksperymentów dokonywanych na ludziach, których uznali za swych "niewolników". Dziś podczas różnych medytacji i ćwiczeń (psychicznych, relaksacyjnych, terapeutycznych czy umysłowych) również prowadzi się eksperymenty. Dotyczą one głównie zastosowania technik wprowadzania człowieka w hipnotyczny lub erotyczny trans i możliwości sterowania jego podświadomością. Osoby, które poddawane są wyżej wymienionym ćwiczeniom, nie mogą być świadome tego, że są obiektem eksperymentów, aby w ich świadomości nie powstawały uprzedzenia, które mogłyby mieć wpływ na wynik tychże badań. Dlatego w materiałach reklamujących powyższe ćwiczenia o tym nie ma mowy. Jednak coraz więcej jest już ofiar, które są dowodem, że eksperymentowana na ludziach chemia, hipnoza, magia oraz inne praktyki okultystyczne są tragiczne w skutkach, gdyż umożliwiają całkowite ujarzmienie (ubezwłasnowolnienie) człowieka przez człowieka.



Pozbawienie woli jest największą krzywdą, jaką można człowiekowi wyrządzić, dlatego Bóg zakazał praktykowania okultyzmu. Natomiast poza Objawieniem biblijnym takich ograniczeń nie ma. Tam nie Bóg, lecz "mistrz" (guru) jest najwyższym autorytetem i on decyduje o tym, co komu wolno. Poza tym guru, który wierzy w reinkarnację, jest przekonany, że poszkodowany dzięki temu, że był do jego dyspozycji, "odrodzi" się i to w lepszym wcieleniu! Toteż badania procesów psychiczno-duchowych związanych z intymnymi przeżyciami religijnymi i erotycznymi oraz możliwości sterowania nimi przez osoby z zewnątrz bezkarnie prowadzone są na bazie okultyzmu oraz tych religii, które wyznają wiarę w reinkarnację i wynikającą z niej segregację społeczną. Z tego względu pedagogika Rudolfa Steinera jest nie do zaakceptowania. Szczególnie niebezpieczna jest ona dziś, gdy w miejsce wychowania religijnego proponuje się wychowanie w "duchowości" antropozoficznej. Przyjrzyjmy się więc tej duchowości.



DUCHOWOŚĆ I DZIAŁALNOŚĆ RUDOLFA STEINERA



Rudolf Steiner (1861-1925) pochodził z południowej Austrii. Studiował nauki przyrodnicze w Wiedniu. Tam zetknął się z pismami Goethego, które wywarły zasadniczy wpływ na jego światopogląd i duchowość. Przełomową rolę w jego życiu odegrała Marie von Sivers - młoda aktorka, która została jego drugą żoną. Ona wprowadziła go w krąg teozofów. Wraz z nim utworzyła w 1902 r. niemiecką sekcję teozofów, w której szczególną uwagę zwracano na rolę sztuki, podkreślając znaczenie pięknego rytmu i "uduchowionej kultury ciała", co później Rudolf Steiner wprowadził do programu swej pedagogiki w postaci "eurytmii". Francois Ribadeau-Dumas pisze, że: "Rudolf Steiner (...) był spirytualistą wielkiej tradycji, ezoterykiem i frankmasonem. (...) Dzięki filozofii Nietzschego dostąpił iluminacji. W 1897 roku spotykamy go w Berlinie, gdzie opublikował kilka swoich dzieł. (...) Na łamach pism 'Lucyfer' i 'Gnosis', redagowanym razem z Annie Besant, Rudolf Steiner rozwija swą teorię 'kosmologii antropozoficznej', według której uniwersum podlega mocy i woli człowieka. Rudolf Steiner nauczał, że poznanie światów superwrażliwych za pośrednictwem buddyzmu odradza myśl chrześcijańską. (...) W znanej książce 'Zielony wąż i piękny Irys' Rudolf Steiner sławi idee różokrzyżowców z orientacji, do której należał Goethe, jego duchowy mistrz. (...) Steiner był teoretykiem geopolityki głoszącej istnienie w odległych czasach rasy nordyckiej, twórczyni wielkiej cywilizacji (...). Była to rasa aryjska, zamieszkująca kraj Thule. Kiedy potężny wstrząs poruszył oś ziemską, ziemia Thule zniknęła pod wodami i Ariowie podążyli na tereny Niemiec, Indii oraz Grecji. Właśnie traktem wędrówki Ariów zamierzał pójść Hitler i dokonać wielkich podbojów świata"[4].



Ellic Howe twierdzi, że: gdy "Madame Bławatska przybyła do Europy po pobycie w Indiach, wiosną 1884 roku, (...) fanatycznie szkoliła adeptów wiedzy magicznej w Anglii, Francji i Niemczech. (...) Z pomocą doktora Wilhelma Hubbe-Schleidena założyła w roku 1884 oddział Towarzystwa Teozoficznego, bardzo potężny, który najaktywniej działać będzie w Niemczech w 1919 roku. To centrum okultyzmu miało swoją siedzibę w Lipsku. (...) Rudolf Steiner, słynny teozof, różokrzyżowiec, pilnie uczestniczył w zebraniach członków towarzystwa"[5]. Anna Bancroft dodaje, że "Kiedy w 1902 roku Steiner został głową niemieckiej filii teozofów, dodał do ich kosmologii własną. (...) Faktem jest to, że przyjął dziwną politykę, przyłączając się w roku 1906 do innego towarzystwa 'The Order of the Temple of Orient' (Zakon Świątyni Orientu), które znane było z praktyk magii seksualnej. Posunął się nawet dalej, prowadząc jedną z loży, nazwaną 'Mysteria Mystica Aeterna'"[6].



Rudolf Steiner własną wizję świata nazwał antropozofią. W celu rozpowszechniania swych poglądów założył Towarzystwo Antropozoficzne około 1913 roku[7], z główną siedzibą w Dornach w Szwajcarii. Tam też utworzył swój ośrodek szkoleniowy pod nazwą Goetheanum. Pierwszą zaś szkołę eksperymentalną dla dzieci założył w Waldorf koło Stuttgartu (w Niemczech) w 1919 r. Później na jej wzór powstawały następne szkoły pod nazwą "szkół waldorfskich".



Dzieci w tych szkołach przez pierwsze 7 lat życia mają być poddawane oddziaływaniu czynników zmysłowych, by umiały obserwować otaczający je świat i zdolne były wczuwać się w ducha przyrody i kosmosu. Przez następne siedem lat (od 7. do 14. roku życia) mają uczyć się umiejętności praktycznego myślenia i przedmiotów technicznych przy zastosowaniu poglądowego nauczania. Od 14. do 21. roku życia zwraca się szczególną uwagę na kształtowania osobowości pod kierunkiem jednego antropozoficznego wychowawcy, który ma zajmować się dzieckiem od początku uczęszczania do szkoły aż do jej ukończenia. Wychowawca ma także wpływać na rodziców dziecka, by wychowanie w domu nie odbiegało od tego, które dziecko otrzymuje w szkole; nauczyciel ma również dostosowywać religijne poglądy i prywatne zainteresowania wychowanka do antropozoficznego światopoglądu[8]. Aby osiągnąć zamierzony cel, wychowawca ma do dyspozycji wszelkie metody manipulacji uczniem i jego otoczeniem (nie wyłączając hipnozy, magii czy chemicznych "dopingów" dla mózgu), byle tylko "ukształtował" ucznia w duchu "mistrza" Rudolfa Steinera.



OCENA STEINEROWSKIEJ PEDAGOGIKI



Zwolennicy szkół steinerowskich jako pozytywny ich aspekt ukazują wprowadzenie przedmiotów technicznych (wychowanie przez pracę) oraz eurytmii, muzyki i plastyki (wychowanie przez sztukę)[9], a także stosowanie rzekomo bezstresowych metod wychowawczych. Niestety, w pedagogice Steinera zabrakło solidnych podstaw do wychowania doskonałego człowieka, gdyż miał błędne pojęcie Boga - nie uznawał osobowości Boga i Jego prawa moralnego. Szczególnie błędnie interpretował naturę i działanie Ducha Świętego, którego przedstawiał jako kosmiczną siłę miłości (maitri), "mającą w słońcu swą fizyczną formę, związaną z życiem na Ziemi"[10]. Wierzył natomiast w istnienie różnego rodzaju aniołów, spośród których szczególnie czcił Lucyfera jako "anioła światłości", będącego - jak twierdził - źródłem duchowego "oświecenia" i "poznania wyższych światów".



Na temat poglądów Rudolfa Steinera co do "poznawania wyższych światów" jego współczesny Hans Leisegang napisał następujące uwagi: "Poprzez wymagane przez Steinera wyłączenie krytycznego myślenia, następuje u adepta antropozofii ogólne zawężenie duchowych horyzontów. Przyszły antropozof musi się zdecydować na przyjmowanie wszystkiego, co usłyszy na antropozoficznych wykładach, odczytach czy w rozmowie ze swoim 'guru' i interpretowanie usłyszanej treści wyłącznie pozytywnie (...) Ten sposób, w jaki Steiner się wypowiada, zdradza nam jego głęboką wiedzę w metodach świadomie ćwiczonej sugestii. Jego wypowiedzi pozwalają nam na głębokie spojrzenie w metodę 'szkolenia duszy', stosowanej przez niego i jego uczniów. To 'szkolenie' polega na systematycznym 'wbijaniu' antropozoficznych idei do głów tych, którzy się na to zdecydowali. Im dłużej trwa ich rytmiczne powtarzanie, tym bardziej bezwolni są adepci antropozofii, wykonujący pracowicie polecenia 'mistrza'"[11].



Powyższy cytat obrazuje metody indoktrynacji, zbliżone do tych, jakie stosują dziś liderzy sekt, chociaż nie mają własnych szkół. Podobnie jak w sektach w szkołach waldorfskich dziecko jest ciągle pod wpływem tego samego wychowawcy będącego dla niego kimś w rodzaju "guru". Jego autorytet w klasie nie podlega żadnej dyskusji, a jego rolą jest - jak poleca Rudolf Steiner - "kształtowanie dusz dziecięcych". Jak destrukcyjnie działa takie "kształtowanie dusz", świadczy fakt, że wielu absolwentów szkół waldorfskich ma problemy psychiczne w zderzeniu z realną codziennością, wielu nie umie poradzić sobie w normalnym świecie. Będąc wyobcowanymi z normalnego życia, szukają pracy tylko w instytucjach antropozoficznych. Nic więc dziwnego, że dobrze znający ten system pedagodzy, psycholodzy i absolwenci antropozoficznych szkół ostrzegają przed stosowaniem steinerowskiej pedagogiki[12].



Dziś antropozoficzne wspólnoty mają własną etykę (prawo dharmy i karmy), własną eschatologię (prawo reinkarnacji), własne obrzędy chrztu (solą i popiołem na czole oraz na piersi dziecka kreśli się trójkąt w imię sił wszechświata), posiadają własną chrystologię (Chrystus nazywany jest "Najwyższą Istotą Słoneczną") i własną koncepcję "boga" (uważanego za bezosobowy, odwieczny byt, którego ducha powinno się odczuwać zarówno w kamieniu, w roślinie czy zwierzęciu, jak i w człowieku). Według Steinera, najwyższą osobowością i prawodawcą jest człowiek, który poprzez reinkarnację (identyfikowaną z ewolucją) rozwinął się aż do osiągnięcia "stanu boskości". Stąd wiara w reinkarnację, kult "mistrza" i zdobywanie sposobów "stawania się bogiem" stoi u podstaw wychowania w szkołach steinerowskich (zwanych waldorfskimi), które "zamiast wprowadzać w świat prawdy (...) wprowadzają w świat błędnych wyobrażeń i mitów"[13].



Jednym z największych mitów Rudolfa Steinera była hipoteza o epoce Wodnika, w której wszystkie narody się zjednoczą pod jedną władzą Maitreyi i zapanuje pokój na całym świecie[14]. Zwolennicy Maitreyi twierdzą, że od wieków na takiego przywódcę oczekiwali wyznawcy wszystkich religii, choć określano go różnymi imionami: judaiści oczekiwali go jako Mesjasza; buddyści jako Buddę-Maitreyę; hinduiści jako Krysznę-Kalkina; muzułmanie jako Imama; astrolodzy jako wodza spod znaku Wodnika, a chrześcijanie jako ponowne przyjście Jezusa Chrystusa. Tak w ten mit wierzono, że już w latach międzywojennych przygotowywano hinduskiego chłopca imieniem Krishnamurti (1895-1986), by występował jako mesjasz - Maitreya. Jednak w 1929 r. Krishnamurti wycofał się z programu okłamywania ludzi[15], ale sam program nie upadł, gdyż w drugiej połowie XX w. wykreowano nową postać Maitreyi[16] londyńskiego pochodzenia, który rozpowszechnia antropozoficzny światopogląd, co sprzyja także rozwojowi szkół waldorfskich.



Również tzw. Wspólnota Chrześcijan, mimo swej nazwy, rozpowszechnia nie chrześcijańskie poglądy, lecz steinerowskie, neorasistowskie błędy, powodując wiele nieporozumień. Na przykład w jednym z ich zeszytów są próby udowodnienia istnienia reinkarnacji i na jej podstawie rozróżnienia "ducha" poszczególnych narodów. Czytamy tam m.in.: "Jeżeli teraz przyjrzymy się charakterystycznym cechom różnych narodów, stwierdzimy, że u każdego z nich jakaś jedna określona funkcja życia duszy wybija się na pierwszy plan. I tak na przykład Włosi i Hiszpanie mają szczególnie silnie rozwiniętą tę stronę duszy, która odbiera wrażenia ze świata: duszę odczuwającą, Francuzi żyją przede wszystkim duszą rozumową, u Anglików można natomiast obserwować ze szczególną ostrością formowanie się duszy samoświadomej. (...) Jeżeli przyjrzymy się narodowi polskiemu i zadamy sobie pytanie o cechy charakterystyczne jego ducha narodowego, to ze szczególną wyrazistością pojawi się obraz kultury oczekującej, kultury która przygotowuje się na coś, co dopiero nadejdzie"[17].



ROLA KATOLICKICH WYCHOWAWCÓW



Wobec religijnego chaosu, jaki panuje w Polsce i źle pojmowanej tolerancji, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że wymagania moralne stawiane naszym wychowankom muszą być konsekwencją wpajanego im światopoglądu, gdyż nikomu nie uda się oddzielić postępowania człowieka od głębokich doktrynalnych przekonań, bez narażenia go na zwichnięcie, a nawet na wewnętrzne rozdarcie.

Dlatego - chcąc opanować destrukcyjne działanie okultystycznych i sekciarskich ugrupowań oraz zapobiegać patologii społecznej i zakłamaniu pojawiającemu się nawet wśród naukowców - musimy uzasadniać słuszność Bożego prawa moralnego, jakim jest DEKALOG, który stoi na straży sprawiedliwości społecznej oraz uczciwości tak w dociekaniach naukowych, jak i w praktycznym postępowaniu. Aby zaś to prawo było respektowane, musi być respektowany jego PRAWODAWCA jako najwyższy Pan oraz najdoskonalszy autorytet moralny, jakim jest JEZUS, o którym niezmiennie uczy Jego święty i apostolski KOŚCIÓŁ. Bez tego autorytetu grozi nam zafałszowanie obiektywnej wiedzy zarówno o świecie, jak i o Bogu i Jego prawie moralnym, a to prowadzi do całkowitego subiektywizmu doktrynalnego i moralnego.



Wychowanie więc młodego pokolenia bez respektowania ponadludzkiego obiektywnego prawa moralnego może powodować cofanie się naszej cywilizacji do coraz bardziej barbarzyńskich praktyk, które już w historii ludzkości miały miejsce i sami doświadczyliśmy ich skutków.

s. Michaela Pawlik OP,,

http://www.rodzinapolska.pl/dok.php?art ... /267_2.htm
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Antropozofia

Postautor: Nikita » 24 mar 2016, 16:22

Antropozofia jest dobra bo widac to po owocach...szkoly waldorskie, uprawa biodynamiczna, medycyna antropozoficzna sa duzo lepsze do tradycyjnych systemow...wystarczy porownac...Znam akurat dzieci i rodzicow ze szkol waldorskich (moji sasiedzi)...bylam w takiej szkole...robi wspaniale wrazenie, mam lekarza antropozofa...jest najlepszym lekarzem jakieog mialam , ktory nie laduje w czlowieka antybiotykow na wszystko, kupuje zdrowa zywnosc z upraw biodynamicznych...chyba nikt nie ma watpliwosci, ze naturalna uprawa jest lepsza od tej konwencjonalnej, bo nie sypie sie zadnych pestycydow i dobrze traktuje sie ziemie uprawna tak aby sluzyla przyszlym pokoleniom...a plony sa duze i smakowite...Takze Hanselk zanim zaczniesz kogos oceniac to moze poznaj go doglebniej... ;)
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Antropozofia

Postautor: Hansel » 04 kwie 2016, 11:43

Ciekawe na ile Np Pawlik zadała sobie trud żeby np poznać antropozofię ?

http://www.chlebznieba.pl/assets/files/ ... TWARZY.pdf
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Poprzednia

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości