Voldo pisze:... i zacznie z nas robić lepszego człowieka.

Dla chrześcijaństwa i buddyzmu zasadnicze znaczenie ma zrozumienie tego że w ludzką naturę jest wpisane dobro. Zło się tylko do człowieka przykleja. A ściślej, przykleja się do natury wyuczonej nie może zaś przykleić się do natury prawdziwej. Niektórzy uważają że nie sposób tego pojąć bez medytacji. A po ogarnięciu zagadnienia człowiek już nie dąży do tego żeby być "lepszym". Zamiast tego próbuje odnaleźć dobro w sobie, gdzie indziej go nie znajdzie. To dobro znajdujące się w człowieku jest prastare.
Filozofia nie zmieni ludzkiej natury.
Nawiasem mówiąc dążenie do bycia "lepszym" może wynikać z pobudek nie zawsze w pełni uświadamianych, np. lęku, potrzeby uznania itp.
Niektórzy faktycznie używają pojęć antonimicznych "dobro - zło", "lepszy - gorszy" ale raczej jako skrótów myślowych możliwych do odczytania dla znających zagadnienie. To tak jak z określeniem: "silna osobowość". Silny to może być np. mięsień trójgłowy ramienia, osobowość może być lepiej lub gorzej zintegrowana.