Zwróćcie uwagę na niepijących alkoholików (celowo tak to formułuję, ponieważ osoba uzależniona alkoholikiem jest całe życie. Alkoholizm to choroba, w której nie można mówić wyłącznie o uwarunkowaniach psychicznych, ale także somatycznych). To osoby rzeczywiście przemienione. Uderzający jest w nich spokój, pokora, za każdym spojrzeniem widać smutek doświadczenia. Kiedyś z ciekawości czytałem tematy na forach poświęconych walce z uzależnieniami - niektórzy zakładali wątki, w których na bieżąco relacjonowali swoją walkę z nałogiem - niektórzy nie pili parę tygodni, miesięcy, a potem upadali, następnie podnosili się znowu i jeszcze raz próbowali. Wielu zwróciło się do religii czy szerzej - do Boga. Inni potrzebowali wstrząsu, aby rzucić picie (pamiętam przypadek forumowicza, który skończył z alkoholem, kiedy zwymiotował na kołyskę swojego dziecka. Gdy wytrzeźwiał w końcu zrozumiał w jakim koszmarze żył na co dzień). Myślę, że w przypadku osób skutecznie walczących z tym nałogiem rozwój czy postęp moralny są widoczne jak na dłoni. Inna rzecz, że bardzo wielu się nie udaje...
W ogóle wydaje mi się, że warto przetłumaczyć jakąś spirytystyczną książkę o uzależnieniu - abyśmy i my mogli wnieść cegiełkę do procesu czyjejś odnowy duchowej.

"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl