atalia pisze:Wielokrotnie zastanawiałam się,jakie zło musiał popełnić w poprzednich wcieleniach
mój syn,że życie tak mu dało w kość już od momentu urodzenia.
Chłopak ten urodził sie z niepełnoisprawnoscią ruchową i dodatkowo z poważną chorobą
genetyczną , tak zwanym zespołem Marfana.Właściwie przez cale swoje krótkie życie
chorował,przeszedł wiele operacji i bardzo długo przebywał w szpitalach.W bardzo znacznym stopniu odbiło się to wszystko na jego kondycji psychicznej:był on rozgoryczony,zbuntowany i przez większość życia w depresji.W końcu dopadła go
straszliwa choroba ,nowotwór kości,przed którą już nie było ucieczki.Odszedł w cierpieniach,chociaż pod koniec życia już nieco pogodniejszy,przepraszający wszystkich
za kłopoty,które sprawił i ccący pogodzić się z Bogiem.Miał tylko 29 lat.
Zastanawiam się,czy jego istnienie na tym świecie było tylko odkupieniem win,czy też
może jakimś planem przedurodzeniowym,o których czytałam w książce Roberta
Schwartza"Odważne Dusze"?
Napiszcie Kochani ,co o tym sądzicie.
Pozdrawiam
Atalia
Uważam że nikogo nie można oceniać przez pryzmat siebie. Wszystkich należy kochać bez porównywania z kimkolwiek. A osąd zostawić Bogu. Ponadto nie ma żadnej karmy!

