Pablo diaz pisze:Może zapytajmy się nas samych ,czy jesteśmy pewni naszego wewnętrznego spokoju ,jeśli tak, to dlaczego niecierpliwią nas opinie innych ?
Jest kilka takich powodów Pablo. Choćby brak kultury wypowiedzi innych. Owszem rozumiem być wyrozumiałym dla ułomności innych, ale czy wyrozumiałość musi oznaczać tolerancję wszystkiego?
Inny powód jest taki, że forum czytają różni ludzie. I jeśli będą czytać tak kategoryczne wypowiedzi Danut i brak opinii innych, to mogą pomyśleć, że to jest opinia spirytystów, a to nie prawda, bo Danut jakoś zawsze jest w przeciwieństwie do spirytyzmu i jego podstawowej nauki "szanuj innych". Brak reakcji reszty forumowiczów może wiec wprowadzić w błąd ludzi czytających forum. I mogą utożsamiać teorie Danut ze spirytyzmem. Tym bardziej, że wypowiada ona własne teorie jako "prawdę uniwersalną". A dowodów jakoś na to brak. I pomimo jej stuprocentowego przekonania do własnych teorii, mnie tym nie przekonuje. Jak pisała Nikita, ja też jestem oporna w przyjmowaniu wiedzy pod przymusem. Nikt mnie nie zmusi do przyjęcia obcej teorii, za wielkim buntownikiem jestem.
A poza tym nie znam nikogo z wewnętrznym spokojem

Każdy ma coś za uszami.

WEDŁUG MOJEJ OPINII

Danut kiedy w końcu zrozumiesz, że nie mamy nic do twoich teorii? A jedyne co nam sie nie podoba, to twoje zachowanie. Różni forumowicze co chwila ci to piszą, ale jakoś ciągle nie potrafisz tego pojąć i ciągle oskarżasz nas o dogmatyzm i ataki na twoje teorie, co jest totalnym kłamstwem.
A co do teorii Nikity, to ma rację i nie ma racji

Jak każdy zresztą

Według mnie w pewnym stopniu jesteśmy w stanie wpływać na naszą rzeczywistość. Umawiamy sie o konkretnej porze w konkretnym miejscu i o odpowiedniej porze tam jesteśmy. Kupujemy dom, czy zatrudniamy się w nowej firmie, czy decydujemy sie na dziecko i stwarzamy sobie w ten sposób naszą rzeczywistość i naszą codzienność. Ale owszem są zdarzenia, na które nie mamy żadnego wpływu, a które mogą zaburzać i zmieniać nasze życie. Np. tsunami, huragan, trzęsienie ziemi i wiele innych. Ale jakoś nie wierzę, że nasza rzeczywistość jest "kierowana z innej rzeczywistości poprzez nasz wyższy wymiar". Skoro nasz "wyższy wymiar" zwaliłby nam na głowy tsunami, to musiałabym uznać, że nasz "wyższy wymiar" jest złem, który chce mnie zniszczyć i na którego agresję trzeba odpowiedzieć i się bronić, by przeżyć. Co mnie nie przekonuje wcale.