Strona 1 z 1

Postrzeganie świata duchowego a własne przekonania

Post: 27 maja 2014, 16:01
autor: Krzysztoff
Czytam właśnie książkę B.Moena "Świadome podróże w niefizyczne światy". Myślę że autor podniósł tutaj bardzo ważną kwestię - jak nasze przekonania wpływają na postrzeganie. Ciekawe jest to że jest to zbieżne z wnioskami spirytystów którzy organizowali seanse fizyczne (np. Asakow) , dzielenie ludzi na media, sprzyjających, neutralnych i anty-media (głównie bardzo sceptyczne nastawieni)

Przeczytajcie fragment książki:


"Niedługo po tym, gdy przeniosłem się do Wirginii, żeby uczyć się razem z moją przyjaciółką Rebeką, opowiedziała mi ona, że niedawno odbyła bardzo długą przejażdżkę samochodem. Była późna noc, miała już za sobą dobre kilka godzin jazdy i jeszcze długą drogę przed sobą, gdy w pewnym momencie poczuła unoszący się w powietrzu zapach skunksa.

Rebeka jest osobą w pewnym sensie wyjątkową, ona po prostu uwielbia zapach skunksa. Ten zaś stawał się coraz bardziej intensywny. Rebeka pomyślała ze smutkiem, że jakiś biedny mały skunks musiał zginąć pod kołami gdzieś w pobliżu. Nagle jednak zdała sobie sprawę, że jej babcia, która nie żyła już od dłuższego czasu, siedzi na tylnym siedzeniu. W rozmowie z nią Rebeka wspomniała o biednym przejechanym skunksie. Babcia wyprowadziła ją z błędu, mówiąc, że to ona sama przyniosła ze sobą ten zapach, specjalnie dla wnuczki. Od tego momentu babcia wraz ze skunksem pojawiały się co jakiś dwadzieścia minut, aż do końca podróży. Pomogło to Rebece nie zasnąć nad kierownicą i bezpiecznie dotrzeć na miejsce.
Minęło kilka tygodni od dnia, w którym opowiedziała mi tą historię. Odwiedziłem ją w jej domu. Mieszkała na wsi. Nagle, salon wypełnił niezwykle silny zapach skunksa. Był on tak ostry, że czułem jak moje oczy napełniają się łzami. Byłem przekonany, że to żywy skunks w jakiś sposób dostał się do domu. Muszę przyznać, że wizja bycia pogryzionym przez wściekłego zwierzaka napędziła mi niemało strachu.
Rebeka oświadczyła, że to jej babcia przybywa z wizytą, przynosząc ze sobą zapach skunksa. „To niemożliwe!" oświadczyłem pewnym siebie głosem dyplomowanego inżyniera. „Nie byłaby w stanie zrobić czegoś takiego!" w jednej chwili zapach skunksa zniknął tak nagle, jak się przedtem pojawił. Chce tutaj mocno podkreślić: on nie rozproszył się powoli - zniknął w mgnieniu oka, tak jak gaśnie światło żarówki, gdy tylko przyciśniemy kontakt. Skoczyłem na równe nogi i zacząłem biegać z pokoju do pokoju. Wiedziałem, że taki silny odór nie mógł zniknąć ot tak, po prostu w jednej chwili z całego mieszkania, ale nie odnalazłem jego śladu w całym domu. Jakiś czas później Rebeka zapytała, czego nauczyła mnie ta przygoda.
- „Najpierw czułeś skunksa tak mocno, że jak mówiłeś prawie płakałeś. Coś się wydarzyło i przestałeś go czuć jak na zawołanie. Jak myślisz, co to mogło być?"
- „To proste! Stwierdziłam, że to nieprawdopodobne, żeby niefizyczna osoba spowodowała, że poczułem ten zapach," odpowiedziałem.
- „Czyli wyraziłeś swoje przekonanie, że jest to niemożliwe?"
- „Tak, mogę to tak ująć. Nie wierzę, że jest to możliwe".
- „Potem stwierdziłeś, że sposób w jaki zapach zniknął z domu też był nieprawdopodobny, prawda?"
Nie było to również możliwe, biorąc pod uwagę moją wiedzę na temat stężenia chemicznego w powietrzu i brak ruchu powietrza w domu. Normalnie, w tak bezwietrzną noc, jak tamte, minęłyby długie godziny zanim wywietrzałyby ostatnie pozostałości zapachu. Lecz aby spowodować tak silny zapach, skunks musiałby opryskać wnętrze domu. W obu przypadkach niemożliwością było tak nagłe znikniecie zapachu.
- „Wiec doświadczyłeś obu tych rzeczy, zgodzisz się z tym?"
- „Tak, ale i to też jest niemożliwe," wyjąkałem.
- „W jaki możliwy sposób można zatem wytłumaczyć twoje doświadczenie?" Rebeka miała na twarzy przebiegły uśmiech.
- „Nie jest to możliwe fizycznie. Być może więc otwiera się tutaj opcja że jest to możliwe nie-fizycznie".
- „Mów dalej".
„Jeżeli to był niefizyczny zapach, poczułem go zanim miałem czas osądzić, czy jest to zgodne z moimi przekonaniami, czy też nie. Wąchałem więc niefizycznego skunksa, którego twoja babcia przyprowadziła ze sobą, wyczarowała, czy też przywołała w jakiś sposób. Wyparłem się jednak tego doświadczenia, gdyż nie pasowało ono do tego, co akceptuję jako prawdziwe i rzeczywiste. Powiedziałem sam sobie, że to niemożliwe i zapach natychmiast zniknął. Na własne życzenie pozbawiłem się możliwości dalszego doświadczania tego zjawiska. Rzeczywistość niefizyczna (np. zapach skunksa) może być postrzegana jedynie wówczas, jeżeli jesteśmy gotowi zaakceptować, że nasze własne bezpośrednie doświadczenie jest prawdziwe. Jeżeli negujemy jego prawdopodobieństwo, nie ma mowy żeby czegoś doświadczyć, coś odkryć.

Nasze przekonania nie są tak do końca „nasze". Religie, szkoła, rodzice, przyjaciele, tradycje kulturowe narzucają nam obraz życia po śmierci. Większość z nas akceptuje go bezkrytycznie, zamykając sobie tym samym możliwość sięgania poza granice rzeczywistości fizycznej. Chcąc pokonać te bariery, musimy nauczyć się eliminować przekonania, które zakłócają i lokują naszą percepcję.

Jak tego dokonać? Oto najprostszy i najbardziej efektywny sposób jaki znam: Doświadczając rzeczy całkowicie sprzecznej z naszymi przekonaniami i jednoczesne uznanie jej za prawdziwą eliminuje owe przekonania, usuwa zakłócenia i blokady nimi spowodowane, „otwierając" tym samym naszą percepcje.

Re: Postrzeganie świata duchowego a własne przekonania

Post: 30 cze 2014, 16:39
autor: Mirek
"Przekonania są większym wrogiem prawdy, niż kłamstwa."

Friedrich Nietzsche

Re: Postrzeganie świata duchowego a własne przekonania

Post: 01 lip 2014, 08:11
autor: 000Lukas000
Osobiście zaczynam myśleć że badając świat duchowy musimy się po prostu uczyć a nie oczekiwać.
Odrzucić wszystkie nasze schematy, które skrupulatnie tworzymy raz po raz jak by od tego zależało to kim jesteśmy.

Jedynie wchodząc neutralnie w rzeczywistosć duchową będziemy mogli pojmować coraz więcej i coraz więcej wiedzieć, być jak dzieci które ograniczają się do pytań "a po co", "a dlaczego", "a jak" aniżeli mieć utarty schemat i dopasowywać wszystko do schematu.
W momencie gdy tworzymy schematy przestajemy przyjmować wiedzę.

Re: Postrzeganie świata duchowego a własne przekonania

Post: 08 mar 2015, 15:01
autor: Hansel
Mirek pisze:"Przekonania są większym wrogiem prawdy, niż kłamstwa."

Friedrich Nietzsche



Z tego co wiem to Nietzsche zawsze z pogardą nazywał Chrześcjaństwo ,,Platonizmem dla ludu,,

Re: Postrzeganie świata duchowego a własne przekonania

Post: 08 mar 2015, 15:24
autor: Mirek
A Hitler chciał zagazować wszystkich Żydów.

Re: Postrzeganie świata duchowego a własne przekonania

Post: 08 mar 2015, 17:00
autor: Hansel
Mirek pisze:A Hitler chciał zagazować wszystkich Żydów.

https://www.youtube.com/watch?v=m3hjv-2bBlw

Re: Postrzeganie świata duchowego a własne przekonania

Post: 02 paź 2015, 22:57
autor: Hansel
http://www.anthropos.us.edu.pl/anthropo ... okol_1.htm

,,Dla Nietzschego prawdziwa filozofia była miłością mądrości, sposobem życia i pewnym typem wrażliwości. Lecz Nietzsche nie był tylko filozofem, tak jak Jezus nie był tylko zwykłym człowiekiem. Nietsche był prorokiem noszącym maskę Nadczłowieka, natomiast Jezus był świadomym swej roli "narzędziem" wykonującym wolę proroków. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to dwa sprzeczne żywioły myśli. Jednakże pozory mylą, a fakt iż właśnie sprzeczności targały ich duszami niczym najdziksze pasje miłości, przemawia raczej za tym, że mieli ze sobą coś wspólnego. Sęk w tym, że pewnych idei nie sposób wyrazić, nie używając sprzeczności, a Jezus i Nietzsche byli w posiadaniu takich idei.
Karl Jaspers stwierdził, że prawdziwe jest tylko to, co dzięki Nietzschemu wychodzi z nas samych. Zaś sam Nietzsche mawiał, że pragnie być "światłem" jedynie dla tych, którzy jeszcze nie nadeszli, ponieważ on sam urodził się pośmiertnie. Z kolei Jezus zgodnie ze słowami Alberta Schweitzera wciąż może "[...] przejść obok nas, obcy i zagadkowy dla naszych czasów"[33]. I abstrahując od jego historycznego otoczenia, pozostała "[...]część portretu Jezusa jest indywidualnym wyobrażeniem każdego z nas"[34]. Dlatego też moje przemyślenia wydają mi się całkowicie uzasadnione i sądzę, że udało mi się je wyrazić w dość przekonujący sposób.,,

Re: Postrzeganie świata duchowego a własne przekonania

Post: 03 paź 2015, 11:39
autor: Nikita
Ja mysle, ze Rzeczywistosc jest o wiele bardziej wielowymiarowa niz nasze plaskie czesto przekonania wyniesione z tradycji, ze srodowiska, w ktorym zyjemy lub z wlasnych wyobrazen. Trzeba sie bardziej otowrzyc na Rzeczywistosc aby doznac ja w calej pelni.

Re: Postrzeganie świata duchowego a własne przekonania

Post: 28 paź 2015, 02:26
autor: Hansel
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/53613/do ... rystus#buy - Np ostatni coraz bliższe staje mi się stwierdenie że te wszystkie książki o Jezusie zawsze mówią więcej o ich autorach niż o nim.