Strona 1 z 1

Freud i psychoanaliza a Spirytyzm

Post: 06 lis 2015, 23:25
autor: Hansel
Teraz mnie ta kwestia zastanowiła jak do problemu psychoanalizy odnosi się Spirytyzm ? Freud był ateista więc uważał sny za jedynie wytwór pracy mózgu ale my wiemy że podczas snu więź duszy z ciałem materialnym trochę się rozluźnia. Swoją drogą własnie w pracach Freuda widać bardzo dobrze do jakiego zdziczenia prowadzi odcięcie od przejawów istnienia świata duchowego...

Re: Freud i psychoanaliza a Spirytyzm

Post: 06 lis 2015, 23:33
autor: cthulhu87
Hansel pisze:Swoją drogą własnie w pracach Freuda widać bardzo dobrze do jakiego zdziczenia prowadzi odcięcie od przejawów istnienia świata duchowego...


Co konkretnie masz na myśli?

Re: Freud i psychoanaliza a Spirytyzm

Post: 06 lis 2015, 23:42
autor: Hansel
Generalnie o to że Freud uważał że człowiekiem kierują właściwie tylko popędy i to głównie sensualne a religię uważał za rodzaj nerwicy natręctw przecież w jego wizji człowiek właściwie niczym się nie różnił od zwierząt

Re: Freud i psychoanaliza a Spirytyzm

Post: 07 lis 2015, 00:13
autor: cthulhu87
Hansel pisze:Generalnie o to że Freud uważał że człowiekiem kierują właściwie tylko popędy


To duże uproszczenie, żeby nie powiedzieć- zwulgaryzowanie myśli Freuda ;)

Według jednej z koncepcji Freuda umysł człowieka można podzielić na trzy sfery: id, ego i super-ego. "Ego" znajduje się jak gdyby po środku: z jednej strony jest naciskane przez "id", w którym panują popędy (sfera najbardziej pierwotna), ale z drugiej strony na "ego" duży wpływ wywiera także sfera normatywna, kulturowa i wyższa - "super-ego", która ma za zadanie utrzymanie w harmonii całego umysłu (nerwica pojawia się właśnie wtedy, gdy ta harmonia jest zaburzona). Gdyby nie było "super-ego", wyrażającego się np. w głosie sumienia, umysłem ludzkim rządziłaby jedynie zasada zdobycia przyjemności i unikania przykrości za wszelką cenę.

Hansel pisze:przecież w jego wizji człowiek właściwie niczym się nie różnił od zwierząt !


Różnica między człowiekiem a zwierzętami, które są całkowicie podległe popędom, jest u Freuda oczywista.
Poza tym co napisałem wyżej chcę dodać, że niezwykle istotna w psychoanalizie była zawsze psychoterapia, a psychoterapię można prowadzić jedynie uznając w człowieku podmiot myślący i zdolny do modyfikacji swoich zachowań.

Hansel pisze: religię uważał za rodzaj nerwicy natręctw


Ściśle rzecz biorąc porównywał praktyki religijne do zachowań obecnych w nerwicy natręctw, zauważając między nimi interesujące podobieństwa.

Warto wyjaśnić jedną rzecz: człowiek jako istota wrażliwa i odczuwająca cierpienie był zawsze w centrum zainteresowań Freuda, który - świadectwa historyczne są co do tego zgodne - poświęcał wiele czasu na pomoc ludziom cierpiącym z powodu dolegliwości psychicznych. To, że był racjonalistą i ateistą nie usprawiedliwia przypisywania jego poglądom jakichkolwiek antyhumanistycznych łatek.

Re: Freud i psychoanaliza a Spirytyzm

Post: 07 lis 2015, 00:17
autor: Hansel
cthulhu87 pisze:
Hansel pisze:Generalnie o to że Freud uważał że człowiekiem kierują właściwie tylko popędy


To duże uproszczenie, żeby nie powiedzieć- zwulgaryzowanie myśli Freuda ;)

Według jednej z koncepcji Freuda umysł człowieka można podzielić na trzy sfery: id, ego i super-ego. "Ego" znajduje się jak gdyby po środku: z jednej strony jest naciskane przez "id", w którym panują popędy (sfera najbardziej pierwotna), ale z drugiej strony na "ego" duży wpływ wywiera także sfera normatywna, kulturowa i wyższa - "super-ego", która ma za zadanie utrzymanie w harmonii całego umysłu (nerwica pojawia się właśnie wtedy, gdy ta harmonia jest zaburzona). Gdyby nie było "super-ego", wyrażającego się np. w głosie sumienia, umysłem ludzkim rządziłaby jedynie zasada zdobycia przyjemności i unikania przykrości za wszelką cenę.
Ale według Freuda człowiek nie posiada nieśmiertelnej duszy ?

cthulhu87 pisze:Ściśle rzecz biorąc porównywał praktyki religijne do zachowań obecnych w nerwicy natręctw, zauważając między nimi interesujące podobieństwa.
To może faktycznie źle to ująłem

Re: Freud i psychoanaliza a Spirytyzm

Post: 07 lis 2015, 00:22
autor: cthulhu87
Hansel pisze:Ale według Freuda człowiek nie posiada nieśmiertelnej duszy ?


Nie, ale nawet jeśli miałaby to być istota, którą zrodziła wyłącznie przyroda i która po śmierci do tej przyrody powróci, nie znaczy to jeszcze, że nie można widzieć w niej kogoś zdolngo do namysłu, wrażliwego na cierpienia, pragnącego szczęścia, poszukującego miłości itd.

Poza tym niezależnie od tego czy widzimy człowieka jako nieśmiertelnego czy jako śmiertelnego, bezwzględnie posiada on cechy wyróżniające go wśród innych organizmów żywych na Ziemi.

Re: Freud i psychoanaliza a Spirytyzm

Post: 07 lis 2015, 00:36
autor: Hansel
cthulhu87 pisze:
Hansel pisze:Ale według Freuda człowiek nie posiada nieśmiertelnej duszy ?


Nie, ale nawet jeśli miałaby to być istota, którą zrodziła wyłącznie przyroda i która po śmierci do tej przyrody powróci, nie znaczy to jeszcze, że nie można widzieć w niej kogoś zdolngo do namysłu, wrażliwego na cierpienia, pragnącego szczęścia, poszukującego miłości itd.

Poza tym niezależnie od tego czy widzimy człowieka jako nieśmiertelnego czy jako śmiertelnego, bezwzględnie posiada on cechy wyróżniające go wśród innych organizmów żywych na Ziemi.


Może to tylko moje subiektywne wrażenie ale kiedy np patrzyłem na tych ateistycznych filozofów to miałem takie wrażenie że oni tak jakby zdziczeli...

Swoją drogą myślicie że dało by się z Freuda zrobić Spirytystę ?

Re: Freud i psychoanaliza a Spirytyzm

Post: 08 gru 2015, 20:06
autor: Hansel
cthulhu87 pisze:
Hansel pisze:Generalnie o to że Freud uważał że człowiekiem kierują właściwie tylko popędy


To duże uproszczenie, żeby nie powiedzieć- zwulgaryzowanie myśli Freuda ;)

Według jednej z koncepcji Freuda umysł człowieka można podzielić na trzy sfery: id, ego i super-ego. "Ego" znajduje się jak gdyby po środku: z jednej strony jest naciskane przez "id", w którym panują popędy (sfera najbardziej pierwotna), ale z drugiej strony na "ego" duży wpływ wywiera także sfera normatywna, kulturowa i wyższa - "super-ego", która ma za zadanie utrzymanie w harmonii całego umysłu (nerwica pojawia się właśnie wtedy, gdy ta harmonia jest zaburzona). Gdyby nie było "super-ego", wyrażającego się np. w głosie sumienia, umysłem ludzkim rządziłaby jedynie zasada zdobycia przyjemności i unikania przykrości za wszelką cenę.


,,Z dużym zaskoczeniem i sporą dozą niedowierzania spostrzegłem w bibliotece niewielkich rozmiarów książeczkę Zygmunta Freuda pod tytułem "Człowiek imieniem Mojżesz a religia monoteistyczna". Oczywiście, wiedziałem wcześniej, że ten Myśliciel zajmował się również religią, nie wiedziałem zaś, że przedmiotem jego rozważań były również konkretne postacie, zdarzenia i konteksty biblijno - historyczne. Nie wiedziałem również nic o konkluzjach Jego rozważań. W ciągu kilku dni przeczytałem tę książeczkę trzykrotnie. Trzykrotnie przeżywałem potężne zdumienie oraz trzykrotnie doświadczałem ogromnej satysfakcji intelektualnej i długo jeszcze pozostanę pod wrażeniem tych emocji. Tezy Autora, przenikliwość wnioskowania i kojarzenia, wreszcie przepiękny język oraz styl prowadzenia czytelnika są w moim odczuciu przykładem olbrzymiego kunsztu intelektualnego.


Wyniki Freuda wywracają powszechne poglądy i ogólnie przyjętą percepcję postaci Mojżesza, źródeł monoteizmu, faktu i motywu Exodusu, tragicznych wydarzeń w trakcie krętej wędrówki do Kanaanu oraz bogów (sic!) Żydów. I to wszystko w oparciu o Biblię. Hipotetyczna wersja wydarzeń jest bardzo solidnie umotywowana i uargumentowana faktami biblijnymi. Poparta jest niepodważalną logiką wywodu oraz tak sugestywnym prawdopodobieństwem psychologicznym, że Autor sam przestrzega czytelnika przed bezkrytycznym przyjęciem za prawdę ostateczną tej doskonale ułożonej mozaiki faktów, domysłów, koincydencji, zbieżności i wniosków.
A Freud w wielkim stylu myślowym i pisarskim dochodzi do następujących rezultatów:
1. więcej wskazuje na to, że Mojżesz był Egipcjaninem niż na to że był Hebrajczykiem, i to Egipcjaninem nie byle jakim, ale z samych szczytów społecznych;
2. początkową religią Hebrajczyków uchodzących z Egiptu był czysty, etyczny i pacyfistyczny monoteizm narzucony i wpojony im przez Mojżesza (bóg o imieniu Adonaj);
3. istnieją w Biblii tropy i ślady połączenia się w czasie wędrówki Hebrajczyków z Egiptu z inną, dużo bardziej wojowniczą rzeszą Semitów;
4. ten drugi, brutalniejszy odłam narzucił całej grupie swojego, plemiennego lub lokalnego, wojowniczego boga o imieniu Jahwe (niekoniecznie jeszcze u nich jedynego, monoteistycznego);
5. bóg Jahwe wygrał walkę o lud z bogiem Adonaj a sam Mojżesz został zamordowany! Grupie przewodzi teraz zupełnie inna osoba!
6. olbrzymie napięcia wewnątrzgrupowe i nierzadko brutalne tarcia społeczne kończą się doniosłym kompromisem religijnym : a) brutalny Jahwe nabiera dodatkowo przymiotów sprawiedliwego boga Adonaj, bóg Adonaj otrzymuje imię swojego wcześniejszego rywala; b) Mojżesza wyposaża się dodatkowo w cechy, czyny i osiągnięcia późniejszego przywódcy, scala się ich w jedną postać pod imieniem Mojżesz. Kompromis ten nie jest zapewne jednorazową umową ale długim procesem intelektualnym i społecznym u trzech kolejnych pokoleń wędrówki;
7. tak scementowana grupa dokonuje wtargnięcia do Kanaanu; raz jeszcze boga Jahwe ubogaca się o dodatkowe cechy innego boga - boga rodu Abrahama Kananejskiego, co umożliwia pretensje w stosunku do kraju Kanaan;
8. w czasach następujących później immanentne cechy boga Adonaj zwyciężają w umysłach Hebrajczyków, sprawiedliwy Adonaj zwycięża ale trwa pod imieniem „Jahwe".
To nie koniec książki! W dalszym ciągu Freud wspaniale argumentuje „scalenie" dwu bogów i zwycięstwo jednego z nich w świadomości Żydów z pozycji psychoanalizy. Ponadto wyjaśnia, umocowuje i uzasadnia szczególną mentalność narodu żydowskiego.
Przed końcem Autor rozważa „monoteizm" chrześcijański osadzając go na tle czystego monoteizmu judaistycznego, a na koniec rozpatruje monoteizm jako taki w stosunku do psychologii człowieka z punktu widzenia psychoanalizy (znane tezy Freuda).
Jakkolwiek wydaje się, że ta druga część pracy była właściwym celem Autora, potraktowałem ją skrajnie skrótowo.
Zaciekawić chciałem Państwa przede wszystkim freudowską nowatorską interpretacją tekstu Księgi Wyjścia. Ze wstydem przyznaję, że nigdy wcześniej nie miałem najmniejszych nawet przeświadczeń tej, jakże oczywistej teraz, interpretacji. Sądzę, że wielu z Państwa podzieli ze mną ten wstyd. Tym bardziej, że jest to ostatnie dzieło Freuda. Napisał je w roku .....1938 !

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2429

cthulhu87 pisze:Warto wyjaśnić jedną rzecz: człowiek jako istota wrażliwa i odczuwająca cierpienie był zawsze w centrum zainteresowań Freuda, który - świadectwa historyczne są co do tego zgodne - poświęcał wiele czasu na pomoc ludziom cierpiącym z powodu dolegliwości psychicznych. To, że był racjonalistą i ateistą nie usprawiedliwia przypisywania jego poglądom jakichkolwiek antyhumanistycznych łatek.



Tylko że Freud uważał kulturę za źródło cierpień ?

Re: Freud i psychoanaliza a Spirytyzm

Post: 08 gru 2015, 20:52
autor: gaba75
Hanselu

Ja uważam Freuda za mistrza w swoim fachu. Sama sięgnęłam po "Pasje utajone Zygmunta Freuda" może z 10 lat temu. To mi rozświetliło trochę sytuacje na wiele rzeczy. Przeczytaj jeśli będziesz miał chęć. Fajnie się czyta. I opisanych jest wiele konkretnych przypadków chorobowych. I to ciekawie.

Re: Freud i psychoanaliza a Spirytyzm

Post: 10 gru 2015, 19:15
autor: Hansel
Ja gdzieś słyszałem że rozmawiać z Racjonalistą - materialistą który uważa że nie posiada nieśmiertelnej duszy i zamiast w Boga wierzy w naukę to tak jakby rozmawiać z psychopatą i w tym jest dużo prawdy. https://kefir2010.wordpress.com/2015/10 ... ychopatow/