Choroby Wieku Dojrzałego a Spirytyzm
Witam
Chciałem się podzielić z wami moimi przemyśleniami oraz czy ja wiem sprowokować małą dyskusję.
Bardzo mnie to zastanawia.
Wraz z rozwojem medycyny ratunkowej oraz na szczęście zdrowemu systemowi odżywiania i brania odpowiedzialności za swoje żywienie i zdrowie wydłuża się długość życia.
Jednak w późniejszych latach ryzyko chorób, mimo dbania o świadomą dietę, relaks i minimalizowanie skutków stresu, ryzyko Demencji,Parkinsona,Udarów,Zawałów oraz innych nieprzyjemności gwałtownie rośnie. Wręcz, jak mówią niektórzy specjaliści, np. Demencji nie da się w końcu uniknąć, każdy by jej dostał gdyby żył odpowiednio długo przez to m.in. że zużyte białka blokują metabolizm zdrowych komórek powodując ich obumieranie.
Natura nas tak zaprogramowała aby urodzić dzieci, coś tam pomóc im przy wzroście i koło 28-30 roku życia opuszcza nas, wprowadzając w stan pogarszającej się degradacji cokolwiek byśmy zrobili możemy tylko spowolnić upływ czasu. Czy będąc dobrym człowiekiem, dbając o siebie i o innych mimo wszystko tak nas zaprogramowano, że jak nie będziemy mieli tyle szczęścia i nie umrzemy np. do 70 to i tak nas czeka gorzki "koniec" co najwyżej lekko osłodzony.
Chodzi mi o to, że np zwierzątka albo są poddawane eutanazji albo umierają, nie męczą się. Czy jesteśmy specjalnie tak zaprogramowani, tak słabi?
Musimy przechodzić przez ten etap na drodze do Duchowego i prawdziwego domu? Przecież już przechodziliśmy to wiele razy ... Czemu to nie może się zatrzymać np. na stanie "nas" w wieku 60-70 lat. Widzę to po zwierzętach, one się tak nie zmieniają bardzo jak ludzie do śmierci. Ludzie to jak dwie różne osoby, psa, kota, szczurka zawsze się rozpozna.
I jak to się ma do nowych badań, manipulacji genetycznych aby w krótkim czasie przedłużyć życie niektórych ludzi, i to o dość sporo lat. Nas to pewnie nie będzie dotyczyć, przecież ludzi na świecie jest za wielu, a takie możliwości będą miały zapewne albo osoby majętne, albo bardzo jak to nazwać, społecznie przydatne?
Pozdrawiam serdecznie, mam nadzieje, że w miare klarownie to przedstawiłem.
Chciałem się podzielić z wami moimi przemyśleniami oraz czy ja wiem sprowokować małą dyskusję.
Bardzo mnie to zastanawia.
Wraz z rozwojem medycyny ratunkowej oraz na szczęście zdrowemu systemowi odżywiania i brania odpowiedzialności za swoje żywienie i zdrowie wydłuża się długość życia.
Jednak w późniejszych latach ryzyko chorób, mimo dbania o świadomą dietę, relaks i minimalizowanie skutków stresu, ryzyko Demencji,Parkinsona,Udarów,Zawałów oraz innych nieprzyjemności gwałtownie rośnie. Wręcz, jak mówią niektórzy specjaliści, np. Demencji nie da się w końcu uniknąć, każdy by jej dostał gdyby żył odpowiednio długo przez to m.in. że zużyte białka blokują metabolizm zdrowych komórek powodując ich obumieranie.
Natura nas tak zaprogramowała aby urodzić dzieci, coś tam pomóc im przy wzroście i koło 28-30 roku życia opuszcza nas, wprowadzając w stan pogarszającej się degradacji cokolwiek byśmy zrobili możemy tylko spowolnić upływ czasu. Czy będąc dobrym człowiekiem, dbając o siebie i o innych mimo wszystko tak nas zaprogramowano, że jak nie będziemy mieli tyle szczęścia i nie umrzemy np. do 70 to i tak nas czeka gorzki "koniec" co najwyżej lekko osłodzony.
Chodzi mi o to, że np zwierzątka albo są poddawane eutanazji albo umierają, nie męczą się. Czy jesteśmy specjalnie tak zaprogramowani, tak słabi?
Musimy przechodzić przez ten etap na drodze do Duchowego i prawdziwego domu? Przecież już przechodziliśmy to wiele razy ... Czemu to nie może się zatrzymać np. na stanie "nas" w wieku 60-70 lat. Widzę to po zwierzętach, one się tak nie zmieniają bardzo jak ludzie do śmierci. Ludzie to jak dwie różne osoby, psa, kota, szczurka zawsze się rozpozna.
I jak to się ma do nowych badań, manipulacji genetycznych aby w krótkim czasie przedłużyć życie niektórych ludzi, i to o dość sporo lat. Nas to pewnie nie będzie dotyczyć, przecież ludzi na świecie jest za wielu, a takie możliwości będą miały zapewne albo osoby majętne, albo bardzo jak to nazwać, społecznie przydatne?
Pozdrawiam serdecznie, mam nadzieje, że w miare klarownie to przedstawiłem.