Zbilza sie szosta rocznica smierci mojej mamy, dluuuugo sie wahalam zeby zapytac na forum, moze nadszedl odpowiedni moment. Sa tu osoby ktore widza wiecej, czuja wiecej, moze moglby ktos cos powiedziec. Smierc mamy przezylam bardzo mocno, teoretycznie moglismy sie do niej przygotowac bo mama dlugo i ciezko chorowala, ale ja przez wiele miesiecy nie moglam sie z tym pogodzic z jej ciezkim zyciem i rownie ciezkim koncem, jako mloda osoba wierzylam w boska sprawiedliwosc, nie moglam pojac dlaczego ktos dobry i kochajacy musi tyle cierpiec. Dla kochanej osoby chcielibysmy jakiegos ukojenia.. przez te wszystkie lata mama sni mi sie rzadko i nie sa to dobre sny. Zwykle jest smutna, milczaca, wyglada na chora. Bylysmy mocno zwiazane ze soba, w snach ona nie chce ze mna rozmawiac jest wycofana.
Moze to tylko sny, a moze moglabym jej pomoc?
