Życie wśród dusz

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: Życie wśród dusz

Postautor: juniperus » 18 sty 2013, 16:15

Nikita pisze:Juniperus dzieki za wyjasnienia...

Mnie niestety czasami nawiedzaja mysli samobojcze ale wiem, ze nie wolno...mam corke, ktora musze wychowac...

.

Otóż to Nikito, któż da jej więcej miłości i poświęci uwagi niż TY. Ona Cię bardzo potrzebuje...
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Życie wśród dusz

Postautor: michasiax » 18 sty 2013, 17:55

Witaj juniperus. Na forum jestem dopiero do dzisiaj i tak jak mi napisałaś przeczytałam Twoją historię ze światem duchów i jestem niesamowicie poruszona ponieważ wiele ale naprawdę wiele nas łączy, nawet mój syn ma na imię Michał :). Tak samo jak Ty w dzieciństwie przychodziły do mnie dusze, wówczas ani ja ani moi rodzice tego nie rozumieli. Przychodziłam do nich w nocy z płaczem miałam otwarte oczy a jakbym spała, mogli do mnie mówić a ja stałam zesztywniała w pół śnie plącząc z przerażenia. Tak samo miał mój syn gdy był mały. Wiedząc co odczuwa tylko ja go uspokajałam. Tak samo jak Ty nie afiszuje się z tym co czuję , co mi się śni a czasem widzę by nie pomyśleli znajomi ,ze zbzikowałam. Pewne osoby w rodzinie wiedzą co czuję np mój mąż czy moja mama. Specjalnie im mówię co czuję ze się zdarzy lub kto umrze by nie myśleli ze jestem nienormalna. Dzięki moim przeczuciom nieraz uniknęłam wypadku lub może śmierci np. stojąc przy ulicy z synem gdy był mały patrzę na drogę i widzę ,że zaraz będą jechać dwa auta na dwóch pasach a trzecie będzie po chodniku chciało wyprzedzić je. Więc cofnęłam się dużo od jezdni, syna schowałam za siebie i za chwilę patrze a taka sytuacja ma miejsce. Gdybym się nie cofnęła ufając swoim wizjom na pewno auto przejechało by mi po stopach albo gorzej. Tak samo jak przed wyjściem nie mogę znaleźć kluczy ( kładę je zawsze w tym samym miejscu) to wiem ze mój opiekun chce mnie ochronić. Kiedyś jechałam do innego miasta omówiona na spotkanie. Musze już wyjść a kluczy nie ma . Trwało to z 5 minut usiadłam na spokojnie odczekałam wstałam i są klucze. Jadę autem i patrze a przede mną korek , jedzie karetka, policja. Miał miejsce wypadek z ofiara śmiertelna. Takich sytuacji miałam bardzo dużo więc teraz jak coś takiego ma miejsce to odczekuje . Tak samo jak Ty mój dziadek z babcią ze mną kontaktują się ze mną. Gdy martwiłam się po ich śmierci informowali ze wszystko w porządku i ,że podoba im się tam. Wiele dobrych rzeczy zdarzyło się po śmierci mojego dziadka. Nadmieniam iż byłam jego kochana wnusią i bardzo pilnowałam by spełnić jego wszystkie życzenia o które prosił by zrealizować po jego śmierci. Ponadto tak jak Tobie juniperus gdy ktoś zrobi mi coś złego wraca do niego to z dwojoną siłą ale w momencie gdy nie czuję do niego żalu, chęci zemsty- jest mi już obojętny. Mój były partner bardzo dużo mi cierpienia przysporzył tj. bił mnie , obrażał itp. Gdy o nim już całkiem zapomniałam i o krzywdach które mi wyrządził miał wypadek samochodowy i do tej pory ma bliznę na czole. Tak samo inne osoby, zawsze do nich wraca krzywda mi wyrządzona. Raz też doświadczyłam OBE ale nie chcę by jeszcze to się zdarzyło bo dla mnie było to przerażające uczucie.
michasiax
 
Posty: 4
Rejestracja: 18 sty 2013, 01:05

Re: Życie wśród dusz

Postautor: Nikita » 19 sty 2013, 01:26

a dlaczego oobe bylo takie przerazajace? ponoc to niezla frajda znalesc sie poza cialem...?
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Życie wśród dusz

Postautor: michasiax » 19 sty 2013, 14:30

ja lubię mieć kontrole nad swoim ciałem a tu jej nie miałam dla tego to uczucie było dla mnie dziwne i tym samym przerażające.
michasiax
 
Posty: 4
Rejestracja: 18 sty 2013, 01:05

Re: Życie wśród dusz

Postautor: juniperus » 20 sty 2013, 09:14

Michasiax wcale nie dziwię Ci się, że przeraził Cię pierwszy raz z OBE. Na początku ja również nie wiedziałam co jest grane i jak to możliwe. Z czasem oswoiłam się z tym, by teraz czerpać z tego siły. Poprawia mi to nastrój i dodaje moc energii. Bardzo cieszę się, że jesteśmy do siebie tak podobne :) Ja również kiedyś byłam w związku, gdzie facet znęcał się nade mną. Na szczęście szybko się z niego uwolniłam, choć bałam się okropnie. O odejściu powiedziałam mu przez telefon, ponieważ obawiałam się, że jak będę w zasięgu jego ręki, zatłucze mnie. Czytając Twoją historię, mam wrażenie jakbyś cytowałam moje życie. Sytuacje z kluczami również często mi się przydarzają :lol: Niesamowite. To ciekawe, gdy da się przewidzieć coś, co się zdarzy. Ostatnio umówiłam się z dawno niewidzianą koleżanką. Śniło mi się, że przyszła do mnie i płakała, zadzwoniłam więc do niej i tak doszło do spotkania. Ponieważ umówiłyśmy się pod sklepem w którym pracuje, a ja zjawiłam się przed czasem, musiałam chwilę poczekać. W pewnej chwili oczekując drobnej blondyneczki w długim kucyku przeszło mi przez myśl, że koleżanka obcięła włosy na krótko i zafarbowała je na ciemno. Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam ją w ciemnych krótkich włosach. Lubię takie sytuacje...
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Życie wśród dusz

Postautor: juniperus » 23 sty 2013, 12:24

Muszę Wam powiedzieć moi mili, że w ostatnich dniach coraz częściej "nawiedzają" mnie jakieś wizje. Nie mogę sprecyzować, czy to wspomnienia z poprzedniego wcielenia, czy coś, co dopiero ma się wydarzyć. To nie tylko obraz przed oczami ale także towarzyszące temu uczucia. Czasem widzę jak stoję w jakimś jasnym domu (jasne meble i ściany, skąpane w promieniach słońca), patrzę przez duże oszklone drzwi na piękny ogród. Jestem ubrana na biało, mam około 60 lat. Innym razem widzę siebie również jako starszą kobietę. Jest jesień, spadają kolorowe liście. Nie mam męża, jestem w domu sama. To chyba dom, w którym teraz mieszkam. Czasami patrzę w stronę lotniska (ponieważ obok niego mieszkam) i widzę czyjś atak na nie. Łuny ognia nad nim, mój lęk. Jest to obraz zdecydowanie z mojego obecnego domu. Wiem, że coś złego się wydarzy, ale nie teraz, lecz za kilka lub kilkanaście lat. Sytuacji tych jest bardzo wiele, przedstawiają różnorodne sceny.
Wizje te przychodzą nagle, powodując, że przez chwilę "wyłączam" się całkowicie z życia i mam wrażenie, jakby duch mój przenosił się w inne czasy, by za chwilę wrócić z powrotem. Obrazy te bardziej czuję, niż widzę, dlatego nie potrafię podać szczegółów.
Jeśli chodzi o niskiego duszka, dawno go nie widziałam. Mianowicie często przesuwają mi się przed oczami bardzo rozmyte, prawie eteryczne duchy, lub jeden duch. Nie czuję lęku przed nimi. Jakoś dziwnie miło mi się robi w ich obecności.
Idąc za radą Leszka, każdego wieczoru modlę się do Boga i wysokich duchów o zdrowie dla mojego dziecka, trzymając dłoń na jego głowie. Pierwsze kilka dni nie doznawałam niczego nadzwyczajnego, z wyjątkiem pierwszego, gdy energia poszła chyba w odwrotną stronę, niż powinna. Teraz, za każdym razem po kilku pierwszych zdaniach modlitwy czuję, jak ktoś stoi za mną i trzyma obie dłonie na mojej głowie. Uczucie to towarzyszy mi każdego wieczora, póki nie zabiorę swoich dłoni z dziecka. To bardzo ciekawe doświadczenie. Nie wiem kto mnie dotyka, ale odczuwam jego dużą pozytywną energię i serdeczność. Uczucie, jak większość z towarzyszących mi w życiu, jeśli chodzi o kontakty z duchami - nie do opisania. Coś pomiędzy wielką miłością z jego (jej) strony, opieką, a chęcią pomocy i wsparcia. Jest dostojny, a zarazem promieniejący spokojem i dobrocią. Za pierwszym razem czułam tylko dotyk, teraz czuję jak za mną stoi.
Zauważyłam ponadto, że od kiedy należę do tego forum i przeczytała Księgę Duchów, posunęłam się zdecydowanie do przodu, jeśli chodzi o odczucia, doznania i kontakty z Duchami. Być może do niedawna, odbierałam to wszystko swoim duchem, teraz otworzył mi się umysł i zaczęły działać również zmysły. Inaczej też patrzę na osoby, które mnie prześladowały i krzywdziły. Wyciągnęłam do nich pomocną dłoń (ponieważ obie mają problemy), choć smutek w duszy z ich powodu mam nadal. Nie jest to jednak nienawiść. To zwykły smutek...
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Życie wśród dusz

Postautor: Nikita » 24 sty 2013, 18:09

Moze to Twoj opiekun duchowy wspiera Cie energetycznie...Czasami szkoda mi, ze tylko niektorzy moga cos wiecej widziec...zdecydowana wiekszosc nie czuje i nie widzi nic oprocz twardej materii....Samo zycie jest cudem...to ze zejemy...ze swiat istnieje i funkcjonuje...ale co za tym stoi? To mnie interesuje coraz bardziej..
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Życie wśród dusz

Postautor: Zbyszek » 24 sty 2013, 22:32

juniperus pisze: każdego wieczoru modlę się do Boga i wysokich duchów o zdrowie dla mojego dziecka, trzymając dłoń na jego głowie. Pierwsze kilka dni nie doznawałam niczego nadzwyczajnego, z wyjątkiem pierwszego, gdy energia poszła chyba w odwrotną stronę, niż powinna. Teraz, za każdym razem po kilku pierwszych zdaniach modlitwy czuję, jak ktoś stoi za mną i trzyma obie dłonie na mojej głowie. Uczucie to towarzyszy mi każdego wieczora, póki nie zabiorę swoich dłoni z dziecka. To bardzo ciekawe doświadczenie. Nie wiem kto mnie dotyka, ale odczuwam jego dużą pozytywną energię i serdeczność. Uczucie, jak większość z towarzyszących mi w życiu, jeśli chodzi o kontakty z duchami - nie do opisania. Coś pomiędzy wielką miłością z jego (jej) strony, opieką, a chęcią pomocy i wsparcia. Jest dostojny, a zarazem promieniejący spokojem i dobrocią. Za pierwszym razem czułam tylko dotyk, teraz czuję jak za mną stoi.

Tak jak zauważyłaś, otrzymujesz pomoc ze świata, duchowego, a wszystko dzieje się, na zasadzie twoich zasług. Podczas pases, jesteś tylko narzędziem w rekach brata duchowego, który przez twoje ciało przekazuje energie twojemu synowi. W naszym centrum udzielamy pases, zawsze na początku spotkań, Czasem przychodzą ludzie, tylko po to, by otrzymać trochę pomocy, w postaci takiej energii i później, nie zostając na wykładach, wychodzą.
Tak jak piszesz, masz duże kontakty ze światem duchowym, jeżeli chciałabyś zwiększyć ochronę twojego domu i wszystkich jego mieszkańców, zaproponowałbym ci, raz w tygodniu czytać fragment „Ewangelii według spirytyzmu”, wybrany na “chybił trafił”. Należy wybrać dzień i godzinę w której nikt nie będzie ci przeszkadzał. Zawsze na początku, tak jak i na zakończenie, zalecana jest modlitwa. Gdy uczestniczy kilka osób można porozmawiać na temat tekstu, by go lepiej zrozumieć. Stawia się tez wodę, w pojemniku otwartym, która zostanie na magnetyzowana. Gdy wykonuje się te czynność regularnie, z biegiem czasu, obecność duchowa na tych czytaniach, jest coraz większa, przychodzą duchy, które pragną wysłuchać czytania, wzbogacając ten moment.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Życie wśród dusz

Postautor: juniperus » 26 sty 2013, 09:24

Zbyszek pisze:Gdy wykonuje się te czynność regularnie, z biegiem czasu, obecność duchowa na tych czytaniach, jest coraz większa, przychodzą duchy, które pragną wysłuchać czytania, wzbogacając ten moment.

Jakie to urocze :)
W takim razie, jak już piszę opowiem Wam mój dzisiejszy sen. Otóż śniło mi się , że byłam w swoim domu i nagle poczułam, ze muszę wziąć długopis i pisać. Nie wiedziałam jednak co. Usiadłam przy biurku, przestałam czuć dłonie. Prawa jednak samoistnie ściskała długopis i Bóg zaczął nią poruszać (we śnie wiedziałam, że to Bóg, a nie duch). Oczy miałam zamglone. Siedziałam w bezruchu, a ręka sama pisała tak, jakby czyjaś siła nią poruszała. Nie walczyłam z tym, tylko pozwoliłam by dokończono swoje dzieło. Zapisała się cała strona w języku, którego nie znam, wyglądało trochę jak łacina, ale nie jestem pewna. Litery pięknie wykaligrafowane nieznanym mi stylem, trochę podobnym do gotyckiego. Nie mogłam się ruszyć. Przyglądałam się tylko jak ręka sama pracowała. Gdy skończyła, długopis z niej wyleciał. Pojawiły się jakieś niższe duchy, które chciały jakby wejść do mojego ciała. Odpowiedziałam im: nie będę robić według Waszej woli, ponieważ mam ważne zadanie do spełnienia. I wypędziłam je.Uciekły natychmiast. Zapytałam Boga, czy mogę Wam na tym forum pokazać to pismo. On dał mi znać, że tak. Myślałam, jak Wam to pokazać. Gdy wpadłam na pomysł by zeskanować i wkleić jako obrazek, obudziłam się. Nie czułam rąk ani nóg. Nie mogłam ruszyć się w łóżku, zupełnie jakby mnie sparaliżowało. Prawa dłoń była ułożona jakby nadal trzymała długopis. Miałam ogromną chęć wstać i poszukać kartki, by pisać. Było to już na jawie, a ja cały czas przebywałam w takim samym stanie jak we śnie. Kiedy po dłuższej chwili udało mi się wstać, stanęłam nad biurkiem, ale ręka nie chciała pisać, choć dalej jakbym nie miała czucia. Odnosiłam wrażenie, jakby miała coś napisać, ale coś jej jednocześnie przeszkadzało. Być może czas, który musiałam poświęcić na wstanie z łóżka i poszukiwaniu kartki, spowodował, że obudziłam się jakby z letargu na tyle, by nie móc całkowicie mu się podporządkować. Od dziś kartka z długopisem będzie leżeć przy stoliku obok łóżka.
Dodam, że jako nastolatka miałam jednorazową "przygodę" z tego typu pisaniem, o czym opowiadałam w niniejszym poście na początku.

Reszta nocy była do kitu. Moje dziecko co chwilę budziło się z płaczem przerażone, wołało mnie, więc dużo czasu poświęciłam na usypianie go, a niezwykle rzadko się to zdarza. Sama też miałam dziwne odczucia. Jakieś duchy krążyły mi do domu. Jakieś zamieszanie robiło się na dole, ale nie schodziłam, bo marzyłam by wreszcie położyć się do łóżka. Dodam tylko, że gdy tak pochylałam się nad kartką ktoś za mną stał, czułam go bardzo wyraźnie.
Ciekawym jest to, że czym więcej zagłębiam się w tajniki i szczegóły spirytyzmu, tym częściej mają miejsca różnego rodzaju wizje, sny, odczucia...

Zbieram teraz pieniążki na Księgę Mediów, ponieważ czuję, że będzie tam coś, czego mi trzeba.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Życie wśród dusz

Postautor: atalia » 26 sty 2013, 14:51

A skad jesteś, Juniperus? Może gdzieś o tym pisałaś, ale ja to dość roztargniona jestem. :oops:
Jeśli za chodzi o pismo automatyczne, być moze otrzymałaś sygnał "stamtąd",że masz się za to wziać na serio...(?)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość