Natasza pisze:do Estii:
z Twojego opisu wrażeń jakie pozostawił ten osobnik wynika, że miałaś spotkanie z jednym z takich jakim skonfrontowałam się ja i soldado
pamietaj, nie uciekaj , odwróć się przodem do niego - patrz w twarz, stwórz za pomocą swojego umysłu barierę np. drzwi , cokolwiek by go zablokować
to tylko energia i siła umysłu kontra energia i siła umysłu
jeśli się bardzo boisz, nie medytuj i nie otwieraj się , żyj codziennością ; inaczej tworzysz możliwości
Natasza wiem ale sie nie da tak jak piszesz by zyc codziennoscia..
Mnie tematy zwiazane z duchami czy satanami/magami/kosmitami nie interesuja....
a ze czasami zdazaja mi sie dziwne rzeczy no coz, na przyszlosc bede wiedziala co robic, choc pewnie i tak jak by co to zawolam mojego przyjacela na pomoc by mnie wyratowal
Na co dzien zajmuje sie krotko mowiac praca z energia , uzdrawianiem i nie da sie oddzielic medytacji od praktyki duchowej.
To jest cale moje zycie i cel.

To nie jest tak ze teraz pracuje z energiami a za chwile wychodze za drzwi na zewnatrz do ludzi i jestem kims innym...ja tym zyje , ja tym jestem
Praca duchowa, rozwoj jest moja droga Natasza.
Kiedys probowalam nawet powiedzialam dosc koniec z tym, chce byc jak inni...zyc jak inni ktorzy nie maja takich doswiadczen , no i co?
Po jakims czasie w moja dusze przepelnial smutek i pustka, ktory ciezko wrecz opisac slowami...nasilala sie taka tesknota za prawdziwym domem ,za Zrodlem ze nic nie bylo w stanie mnie z tej otchlani rozpaczy wyrwac....Moje zycie stracilo sens i to co innych cieszylo (rzeczy materialne, dobrobyt,zabawa,kariera,zwiazki) dla mnie bylo niczym....ja juz inaczej Natasza niepotrafie, musiala bym sie calkowicie zresetowac

A to jest niemozliwe
