Sen pierwszy:
Śniłam całkowitą ciemność. Kompletnie nic nie widziałam lecz wiedziałam ze jestem dzieckiem i znajduję się w swoim pokoju. Leżę na moim łożku z małym braciszkiem i miedzy nami mama. Oboje byliśmy jak dzieci przytuleni do mamy. Piotrek spokojnie spał. Ja w tym śnie jakby znając przyszłe wydarzenia z Piotrkiem powiedziałam do mamy że zawsze modliłam się aby wszelkie choroby jakie miałyby ich (Rodziców) dotknąć mają przejść na mnie (co jest prawda bo żarliwie się o to modliłam będąc dzieckiem bardzo bojąc się o rodziców) ale w śnie stwierdziłam ze popełniłam błąd bo powinnam tez prosić by ominęły mojego młodszego braciszka. Zapytałam się wiec mamy czy mogę o to prosić. Mam a rownież znając przyszłe wydarzenia zgodziła się, twierdząc ze dam sobie radę. W tym momencie zaczęłam jak mantra powtarzać "demonie zostaw Piotrusia przejdź do mnie..." Za którymś razem nagle przez sen poczułam jak zatyka mi coś nos, gardło i uciska klatkę. Wiedziałam ze demon przeszedł do mnie i braciszek jest bezpieczny. W tym tez momencie mama wstała z łóżka i zostawiła nas samych w tej ciemności z bratem. Wychodząc z pokoju zobaczyłam ze znika za drzwiami w bardzo jaskrawym świetle, zostawiajac uchylone drzwi przez które to światło przenikało. W tym momencie obleciał mnie strach bo wiedziałam ze jak braciszek się obudzi to demon się u mnie aktywuje lecz nie wiedziałam czego się spodziewać. Z nadzieja patrzyłam na to światło za drzwiami choć samej ciemności się wcale nie bałam lecz tego co może mnie spotkać. Sen był jak pisałam niesamowicie realny ze wszelkimi odczuciami...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Śniłam całkowitą ciemność. Kompletnie nic nie widziałam lecz wiedziałam ze jestem dzieckiem i znajduję się w swoim pokoju. Leżę na moim łożku z małym braciszkiem i miedzy nami mama. Oboje byliśmy jak dzieci przytuleni do mamy. Piotrek spokojnie spał. Ja w tym śnie jakby znając przyszłe wydarzenia z Piotrkiem powiedziałam do mamy że zawsze modliłam się aby wszelkie choroby jakie miałyby ich (Rodziców) dotknąć mają przejść na mnie (co jest prawda bo żarliwie się o to modliłam będąc dzieckiem bardzo bojąc się o rodziców) ale w śnie stwierdziłam ze popełniłam błąd bo powinnam tez prosić by ominęły mojego młodszego braciszka.
Ta część snu wskazuje na wyrzuty sumienia, jakie masz po śmierci Brata.
Musisz często myśleć, że mógł tego uniknąć, gdybyś mu w jakiś sposób pomogła, porozmawiała, częściej z nim przebywała, starała się Go zrozumieć.
On o tym wie.
W tym momencie zaczęłam jak mantra powtarzać "demonie zostaw Piotrusia przejdź do mnie..."
Ten sen wskazuje bezpośrednio na istotę, która jest przy Nim.
Za którymś razem nagle przez sen poczułam jak zatyka mi coś nos, gardło i uciska klatkę. Wiedziałam ze demon przeszedł do mnie i braciszek jest bezpieczny. W tym tez momencie mama wstała z łóżka i zostawiła nas samych w tej ciemności z bratem.
Twój Brat w pewnym momencie zorientował się z czym ma do czynienia, dlatego nie pozwoliłby na to, żeby to przeszło do Ciebie.
Nie pozwoliłby na taki czarny scenariusz dla Ciebie.
To wskazanie jak mogłabyś tą istotę często odczuwać, ponieważ ona była by Ci bardzo wroga.
Podczas snu czułaś pewnie rzeczywiste oddziaływanie fizyczne na Twoje ciało.
To nie był zwykły sen, ponieważ były w nim zawarte elementy odczuć i uczuć, które były również formą przekazu.
Pokazane jest również, że Twój Brat uważał, że Wasza Mama w żaden sposób nie mogła tutaj pomóc.
Wychodząc z pokoju zobaczyłam ze znika za drzwiami w bardzo jaskrawym świetle, zostawiajac uchylone drzwi przez które to światło przenikało.
Drzwi... - to symbol połączenia z Drugą stroną....
W tym momencie obleciał mnie strach bo wiedziałam ze jak braciszek się obudzi to demon się u mnie aktywuje lecz nie wiedziałam czego się spodziewać. Z nadzieja patrzyłam na to światło za drzwiami choć samej ciemności się wcale nie bałam lecz tego co może mnie spotkać.
To wskazuje na to, że w przyszłości Druga Strona będzie w to ingerować, a Ty to już podświadomie wiesz.
Wie to już Twoja Dusza.
Sen był jak pisałam niesamowicie realny ze wszelkimi odczuciami...
To rzeczywiście bardzo ważny sen.
Wskazuje z kim mamy bezpośrednio do czynienia.
Sen drugi:
Tym razem byliśmy w pokoju w czwórkę Rodzice, brat i ja. Był dzień, jasno w pokoju. Brat był znowu małym ok 7-10 letnim chłopcem i znowu spójnie spał. My byliśmy w obecnym wieku. Nagle zauważyłam ze z jego ust coś się wydostaje jakieś ciemne przedmioty, trudno mi powiedzieć co to było jakieś jakby kawałki drewna, metalu o nieregularnych kształtach. Nagle zauważyłam ze z jego ust coś się wydostaje jakieś ciemne przedmioty, trudno mi powiedzieć co to było jakieś jakby kawałki drewna, metalu o nieregularnych kształtach. Nagle znalazłam sie właśnie chyba w tym szpitalu, widziałam tylko ze go zabrali i oddzielili nas kilkoma grubymi kratami. Przede mną siedziała lekarka/pielęgniarka. Powiedziałam jej ze on potrzebuje leczenia, ze jest pod wpływem rożnych substancji, żeby mu nie wierzyli bo juz kilka razy oszukiwał lekarzy (co jest prawda, gdy żył podejmowaliśmy próby leczenia go, rożnych interwencji niestety był juz dorosły i kompletnie nie zainteresowany leczeniem a tylko zdobyciem psychotropów). Ta lekarka stwierdziła ze znają takie przypadki i wiedza jak z nimi postępować, po diagnostyce dadzą mi znać, mam czekać na wiadomość ale w tym stanie co on jest widzi dwie opcje: albo będzie lepiej albo szykować mamy pogrzeb. Mam czekać na informacje która dostanę w jakis poniedziałek .... Wiem ze gdy usłyszałam o pogrzebie strasznie sie zdenerwowałam... Zastanawia mnie postać tej lekarki/pielęgniarki. Miała ona bardzo nienaturalna fryzurę i grube korekcyjne okulary. Teraz myśle ze na głowie była peruka, tak jakby się kamuflowana żebym jej nie poznała...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tym razem byliśmy w pokoju w czwórkę Rodzice, brat i ja. Był dzień, jasno w pokoju. Brat był znowu małym ok 7-10 letnim chłopcem i znowu spójnie spał. My byliśmy w obecnym wieku.
To wskazanie na to, że Twój Brat jest młodą duszą.
Tym bardziej należy mu wybaczyć to co robił, bo On nie ma Waszego doświadczenia, które wynieśliście z poprzednich wcieleń.
Nagle zauważyłam ze z jego ust coś się wydostaje jakieś ciemne przedmioty, trudno mi powiedzieć co to było jakieś jakby kawałki drewna, metalu o nieregularnych kształtach.
ten fragment wskazuje niestety na opętanie.
Robił niektóre rzeczy wbrew swojej woli.
Może na początku robił to sam, ale potem gdy już się zorientował, nie miał wpływu na to, żeby sam dać sobie radę.
Nagle znalazłam sie właśnie chyba w tym szpitalu, widziałam tylko ze go zabrali i oddzielili nas kilkoma grubymi kratami.
Szpital - to symbol pomocy, a oddzielenie Was grubymi kratami wskazuje na to, ze nie mieliście kompletnie na nic wpływu.
Przede mną siedziała lekarka/pielęgniarka. Powiedziałam jej ze on potrzebuje leczenia, ze jest pod wpływem rożnych substancji, żeby mu nie wierzyli bo juz kilka razy oszukiwał lekarzy (co jest prawda, gdy żył podejmowaliśmy próby leczenia go, rożnych interwencji niestety był juz dorosły i kompletnie nie zainteresowany leczeniem a tylko zdobyciem psychotropów). Ta lekarka stwierdziła ze znają takie przypadki i wiedza jak z nimi postępować, po diagnostyce dadzą mi znać, mam czekać na wiadomość ale w tym stanie co on jest widzi dwie opcje: albo będzie lepiej albo szykować mamy pogrzeb.
Z tego fragmentu widać, że pewne doświadczenia życiowe były Twojemu Bratu pisane.
Miał je doświadczyć.
A Ty nie masz kompletnie na to wpływu.
Jednak starała się Mu pomóc Druga Strona.
Jego Opiekunka robiła to wielokrotnie, ale wiele razy korzystał ze swojej wolnej woli, na którą Ona nie miała wpływu i źle wybierał.
Mam czekać na informacje która dostanę w jakis poniedziałek .... Wiem ze gdy usłyszałam o pogrzebie strasznie sie zdenerwowałam... Zastanawia mnie postać tej lekarki/pielęgniarki. Miała ona bardzo nienaturalna fryzurę i grube korekcyjne okulary. Teraz myśle ze na głowie była peruka, tak jakby się kamuflowana żebym jej nie poznała...
Masz otrzymywać wiadomości z Drugiej Strony...
Lekarka/pielęgniarka nigdy Nią nie była.
To Opiekunka Duchowa Twojego Brata.