żałoba

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: żałoba

Postautor: basik57 » 13 sie 2016, 19:14

soldado pisze:
Jesli ostatnie lata twojego syna byly obciazone negatywnymi czynami , to mysle, ze skuteczna pomoca dla jego duszy beda dobre uczynki
calej rodziny, ofiarowane z miloscia i przebaczeniem w jego intencji.


To bardzo dobra rada.

Jednak będzie trzeba zrobić więcej.
Miałem wizję i przy okazji kontakt... dawno mnie tak nic nie przeraziło.


Mnie przerażają Twoje wizje.
Znałam jednak Syna na tyle zeby wiedzieć jak manipulował uczuciami wszystkich. Przyjaciół i rodziny.
Ciagle Go proszę o przebaczenie jeśli zawiodłam jako matka i zarazem przebaczam Mu kłamstwa, manipulacje, narkotyki...
Mówię o zwalczaniu zła i miłości.
basik57
 
Posty: 26
Rejestracja: 28 lip 2016, 13:01

Re: żałoba

Postautor: soldado » 13 sie 2016, 20:49

annahdz pisze:
soldado pisze:
annahdz pisze:Nataszo i Soldado dziękuję Wam za nadzieję jaką wnosicie. Wasze przekazy są bardzo bliskie temu co odczuwam w stosunku do mojego Brata.
Dziękuje za wsparcie w pomocy, której on tak bardzo potrzebuje.

Nataszko szczególnie dziękuję za pomoc Mamie.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk


Za nic mi nigdy nie dziękuj.

Twój brat był w dużej opozycji do Kościoła ?
Miał zły do niego stosunek ?


Soldado, Piotrek nigdy mi w jakimś negatywnym świetle nie przedstawiał wiary chrześcijańskiej. Do samej instytucji Kościoła miał zastrzeżenia ale nie do wiary. Wychowywani byliśmy w szacunku do wiary a mama uczyła nas ze modlitwa to własna rozmowa z Bogiem, Aniołem Stróżem... lecz nigdy nie praktykowaliśmy chodzenia co niedziele do Kościoła. Jakiś rok temu Młody nagle mi powiedział że bardzo chciałby zacząć studiować religioznawstwo, bo go ten temat mocno interesuje. Wydało mi się to dziwne, gdyż wcześniej takich zainteresowań nie wykazywał lecz dalej wątku nie kontynuowaliśmy.
Po śmierci mama znalazła w jego pokoju Pismo Święte z pozaznaczonymi rożnymi fragmentami. Wiec to czytał. Pismo jest teraz u nas ale nie miałam jeszcze sil i nastroju wczytać się w te fragmenty...

Wiem że Młody bał się śmierci. Lecz jego eksperymenty z rożnymi substancjami spowodowały ze prawdopodobnie doświadczył jakiegoś wyjścia z ciała i od jego dziewczyny wiem ze ten lęk ustąpił. Nie wiem co widział, co poczuł ale pewnie była to iluzja do tego z czym teraz się spotkał.

Rownież rok temu gdy rozmawialiśmy przy okazji jego urodzin mówił mi że jego "przyjaciel" przepowiedział mu że roku nie przeżyje .... Śmialiśmy się z tego że to jakieś głupoty a jednak dwa dni przed urodzinami umarł.

Po śmierci Piotrka miałam dwa bardzo wyraźne sny z nim. Pierwszy był koszmarny... Po drugim mam niepokój lecz było spokojniej choć wyraźnie usłyszałam, że mam czekać na wiadomość będzie albo dobrze albo kolejny pogrzeb lecz w takim kontekście że to byłby kolejny pogrzeb Piotrka ... Było masę symboliki w tych snach lecz to nie ten temat.

Dziwne jest to że piszecie o jakimś jego znajomym przy nim. Nic nie mówił o jakimkolwiek bliskim koledze, który wcześniej umarł.


To po kolei...

Pytałem, czy miał zły stosunek do Kościoła, ponieważ wczoraj i przedwczoraj miałem napisać, że zwykłe modlitwy nie wystarczą.
Miałem napisać, że potrzebne jest zamówienie kilka mszy w Jego intencji.
On zaprotestował....
Odebrałem to bardzo wyraźnie, że mam tego nie pisać.
Żeby było jasne.
Nie jestem jakimś fanatykiem religijnym, do Kościoła chodzę na tyle rzadko, że nie pamiętam kiedy w nim byłem...

Powinnaś opisać tutaj swoje sny, ponieważ to najłatwiejsza i najbezpieczniejsza forma kontaktu z drugą stroną.
Nasze ciało podczas snu odpoczywa - jest ,,wyłączone'', a wtedy Druga Strona ma przez to do nas najłatwiejszy dostęp.
Ma dostęp bezpośrednio do naszego ducha.
Dlatego jest bardzo wiele przekazów poprzez sny.
Symbole, znaki, uczucia, odczucia, wizje...
Tym wszystkim posługuje się Druga strona.
To nie jest zwykła rozmowa.
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 3669
Rejestracja: 04 lis 2014, 23:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

Re: żałoba

Postautor: soldado » 13 sie 2016, 20:55

basik57 pisze:
soldado pisze:
Jesli ostatnie lata twojego syna byly obciazone negatywnymi czynami , to mysle, ze skuteczna pomoca dla jego duszy beda dobre uczynki
calej rodziny, ofiarowane z miloscia i przebaczeniem w jego intencji.


To bardzo dobra rada.

Jednak będzie trzeba zrobić więcej.
Miałem wizję i przy okazji kontakt... dawno mnie tak nic nie przeraziło.


Mnie przerażają Twoje wizje.
Znałam jednak Syna na tyle zeby wiedzieć jak manipulował uczuciami wszystkich. Przyjaciół i rodziny.
Ciagle Go proszę o przebaczenie jeśli zawiodłam jako matka i zarazem przebaczam Mu kłamstwa, manipulacje, narkotyki...
Mówię o zwalczaniu zła i miłości.


Kiedyś coś złego ściągnął.
To było wokół niego.
Miał przez to różne doświadczenia, był tym zafascynowany.
Napiszę, że widziałem tą istotę.
Po dłuższym namyśle doszedłem do wniosku, że nie napiszę tego, co zobaczyłem.
Zaoszczędzę Ci tego.
Zwykłe modlitwy za Niego nie starczą.
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 3669
Rejestracja: 04 lis 2014, 23:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

żałoba

Postautor: annahdz » 14 sie 2016, 09:02

Po śmierci Piotrka były trzy msze. Moja rodzina nigdy też do Kościoła nie chodziła lecz poczuliśmy taką potrzebę z serca. Czy w sytuacji gdy jest przeciwny prosić o kolejne msze w jego intencji?

Co do moich snów, które były bardzo realne jak na jawie, szczególnie sen pierwszy:

Sen pierwszy:
Śniłam całkowitą ciemność. Kompletnie nic nie widziałam lecz wiedziałam ze jestem dzieckiem i znajduję się w swoim pokoju. Leżę na moim łożku z małym braciszkiem i miedzy nami mama. Oboje byliśmy jak dzieci przytuleni do mamy. Piotrek spokojnie spał. Ja w tym śnie jakby znając przyszłe wydarzenia z Piotrkiem powiedziałam do mamy że zawsze modliłam się aby wszelkie choroby jakie miałyby ich (Rodziców) dotknąć mają przejść na mnie (co jest prawda bo żarliwie się o to modliłam będąc dzieckiem bardzo bojąc się o rodziców) ale w śnie stwierdziłam ze popełniłam błąd bo powinnam tez prosić by ominęły mojego młodszego braciszka. Zapytałam się wiec mamy czy mogę o to prosić. Mam a rownież znając przyszłe wydarzenia zgodziła się, twierdząc ze dam sobie radę. W tym momencie zaczęłam jak mantra powtarzać "demonie zostaw Piotrusia przejdź do mnie..." Za którymś razem nagle przez sen poczułam jak zatyka mi coś nos, gardło i uciska klatkę. Wiedziałam ze demon przeszedł do mnie i braciszek jest bezpieczny. W tym tez momencie mama wstała z łóżka i zostawiła nas samych w tej ciemności z bratem. Wychodząc z pokoju zobaczyłam ze znika za drzwiami w bardzo jaskrawym świetle, zostawiajac uchylone drzwi przez które to światło przenikało. W tym momencie obleciał mnie strach bo wiedziałam ze jak braciszek się obudzi to demon się u mnie aktywuje lecz nie wiedziałam czego się spodziewać. Z nadzieja patrzyłam na to światło za drzwiami choć samej ciemności się wcale nie bałam lecz tego co może mnie spotkać. Sen był jak pisałam niesamowicie realny ze wszelkimi odczuciami...

Za radą jednej osoby poszłam po tym śnie do Kościoła. Przeżegnałam sie swięconą woda. Nic niepokojącego nie zauważyłam a modląc sie jedynie doznałam ogromnego spokoju i niesamowitej rozpaczy i tęsknoty za moim bratem...

Sen drugi:
Tym razem byliśmy w pokoju w czwórkę Rodzice, brat i ja. Był dzień, jasno w pokoju. Brat był znowu małym ok 7-10 letnim chłopcem i znowu spójnie spał. My byliśmy w obecnym wieku. Nagle zauważyłam ze z jego ust coś się wydostaje jakieś ciemne przedmioty, trudno mi powiedzieć co to było jakieś jakby kawałki drewna, metalu o nieregularnych kształtach. Stwierdziłam ze koniecznie trzeba z nim jechać do szpitala. Rodzice sie sprzeciwili, powiedzieli ze juz za późno, ze on nie chce sie leczyć, ze będzie zły. Nie posłuchałam ich i wzięłam na ręce śpiącego brata i poszłam do szpitala. Nagle znalazłam sie właśnie chyba w tym szpitalu, widziałam tylko ze go zabrali i oddzielili nas kilkoma grubymi kratami. Przede mną siedziała lekarka/pielęgniarka. Powiedziałam jej ze on potrzebuje leczenia, ze jest pod wpływem rożnych substancji, żeby mu nie wierzyli bo juz kilka razy oszukiwał lekarzy (co jest prawda, gdy żył podejmowaliśmy próby leczenia go, rożnych interwencji niestety był juz dorosły i kompletnie nie zainteresowany leczeniem a tylko zdobyciem psychotropów). Ta lekarka stwierdziła ze znają takie przypadki i wiedza jak z nimi postępować, po diagnostyce dadzą mi znać, mam czekać na wiadomość ale w tym stanie co on jest widzi dwie opcje: albo będzie lepiej albo szykować mamy pogrzeb. Mam czekać na informacje która dostanę w jakis poniedziałek .... Wiem ze gdy usłyszałam o pogrzebie strasznie sie zdenerwowałam... Zastanawia mnie postać tej lekarki/pielęgniarki. Miała ona bardzo nienaturalna fryzurę i grube korekcyjne okulary. Teraz myśle ze na głowie była peruka, tak jakby się kamuflowana żebym jej nie poznała...



Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Awatar użytkownika
annahdz
 
Posty: 100
Rejestracja: 01 lip 2016, 18:21

Re: żałoba

Postautor: soldado » 14 sie 2016, 20:46

Sen pierwszy:
Śniłam całkowitą ciemność. Kompletnie nic nie widziałam lecz wiedziałam ze jestem dzieckiem i znajduję się w swoim pokoju. Leżę na moim łożku z małym braciszkiem i miedzy nami mama. Oboje byliśmy jak dzieci przytuleni do mamy. Piotrek spokojnie spał. Ja w tym śnie jakby znając przyszłe wydarzenia z Piotrkiem powiedziałam do mamy że zawsze modliłam się aby wszelkie choroby jakie miałyby ich (Rodziców) dotknąć mają przejść na mnie (co jest prawda bo żarliwie się o to modliłam będąc dzieckiem bardzo bojąc się o rodziców) ale w śnie stwierdziłam ze popełniłam błąd bo powinnam tez prosić by ominęły mojego młodszego braciszka. Zapytałam się wiec mamy czy mogę o to prosić. Mam a rownież znając przyszłe wydarzenia zgodziła się, twierdząc ze dam sobie radę. W tym momencie zaczęłam jak mantra powtarzać "demonie zostaw Piotrusia przejdź do mnie..." Za którymś razem nagle przez sen poczułam jak zatyka mi coś nos, gardło i uciska klatkę. Wiedziałam ze demon przeszedł do mnie i braciszek jest bezpieczny. W tym tez momencie mama wstała z łóżka i zostawiła nas samych w tej ciemności z bratem. Wychodząc z pokoju zobaczyłam ze znika za drzwiami w bardzo jaskrawym świetle, zostawiajac uchylone drzwi przez które to światło przenikało. W tym momencie obleciał mnie strach bo wiedziałam ze jak braciszek się obudzi to demon się u mnie aktywuje lecz nie wiedziałam czego się spodziewać. Z nadzieja patrzyłam na to światło za drzwiami choć samej ciemności się wcale nie bałam lecz tego co może mnie spotkać. Sen był jak pisałam niesamowicie realny ze wszelkimi odczuciami...


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Śniłam całkowitą ciemność. Kompletnie nic nie widziałam lecz wiedziałam ze jestem dzieckiem i znajduję się w swoim pokoju. Leżę na moim łożku z małym braciszkiem i miedzy nami mama. Oboje byliśmy jak dzieci przytuleni do mamy. Piotrek spokojnie spał. Ja w tym śnie jakby znając przyszłe wydarzenia z Piotrkiem powiedziałam do mamy że zawsze modliłam się aby wszelkie choroby jakie miałyby ich (Rodziców) dotknąć mają przejść na mnie (co jest prawda bo żarliwie się o to modliłam będąc dzieckiem bardzo bojąc się o rodziców) ale w śnie stwierdziłam ze popełniłam błąd bo powinnam tez prosić by ominęły mojego młodszego braciszka.


Ta część snu wskazuje na wyrzuty sumienia, jakie masz po śmierci Brata.
Musisz często myśleć, że mógł tego uniknąć, gdybyś mu w jakiś sposób pomogła, porozmawiała, częściej z nim przebywała, starała się Go zrozumieć.
On o tym wie.

W tym momencie zaczęłam jak mantra powtarzać "demonie zostaw Piotrusia przejdź do mnie..."


Ten sen wskazuje bezpośrednio na istotę, która jest przy Nim.

Za którymś razem nagle przez sen poczułam jak zatyka mi coś nos, gardło i uciska klatkę. Wiedziałam ze demon przeszedł do mnie i braciszek jest bezpieczny. W tym tez momencie mama wstała z łóżka i zostawiła nas samych w tej ciemności z bratem.


Twój Brat w pewnym momencie zorientował się z czym ma do czynienia, dlatego nie pozwoliłby na to, żeby to przeszło do Ciebie.
Nie pozwoliłby na taki czarny scenariusz dla Ciebie.
To wskazanie jak mogłabyś tą istotę często odczuwać, ponieważ ona była by Ci bardzo wroga.
Podczas snu czułaś pewnie rzeczywiste oddziaływanie fizyczne na Twoje ciało.
To nie był zwykły sen, ponieważ były w nim zawarte elementy odczuć i uczuć, które były również formą przekazu.
Pokazane jest również, że Twój Brat uważał, że Wasza Mama w żaden sposób nie mogła tutaj pomóc.

Wychodząc z pokoju zobaczyłam ze znika za drzwiami w bardzo jaskrawym świetle, zostawiajac uchylone drzwi przez które to światło przenikało.


Drzwi... - to symbol połączenia z Drugą stroną....

W tym momencie obleciał mnie strach bo wiedziałam ze jak braciszek się obudzi to demon się u mnie aktywuje lecz nie wiedziałam czego się spodziewać. Z nadzieja patrzyłam na to światło za drzwiami choć samej ciemności się wcale nie bałam lecz tego co może mnie spotkać.


To wskazuje na to, że w przyszłości Druga Strona będzie w to ingerować, a Ty to już podświadomie wiesz.
Wie to już Twoja Dusza.

Sen był jak pisałam niesamowicie realny ze wszelkimi odczuciami...


To rzeczywiście bardzo ważny sen.
Wskazuje z kim mamy bezpośrednio do czynienia.

Sen drugi:
Tym razem byliśmy w pokoju w czwórkę Rodzice, brat i ja. Był dzień, jasno w pokoju. Brat był znowu małym ok 7-10 letnim chłopcem i znowu spójnie spał. My byliśmy w obecnym wieku. Nagle zauważyłam ze z jego ust coś się wydostaje jakieś ciemne przedmioty, trudno mi powiedzieć co to było jakieś jakby kawałki drewna, metalu o nieregularnych kształtach. Nagle zauważyłam ze z jego ust coś się wydostaje jakieś ciemne przedmioty, trudno mi powiedzieć co to było jakieś jakby kawałki drewna, metalu o nieregularnych kształtach. Nagle znalazłam sie właśnie chyba w tym szpitalu, widziałam tylko ze go zabrali i oddzielili nas kilkoma grubymi kratami. Przede mną siedziała lekarka/pielęgniarka. Powiedziałam jej ze on potrzebuje leczenia, ze jest pod wpływem rożnych substancji, żeby mu nie wierzyli bo juz kilka razy oszukiwał lekarzy (co jest prawda, gdy żył podejmowaliśmy próby leczenia go, rożnych interwencji niestety był juz dorosły i kompletnie nie zainteresowany leczeniem a tylko zdobyciem psychotropów). Ta lekarka stwierdziła ze znają takie przypadki i wiedza jak z nimi postępować, po diagnostyce dadzą mi znać, mam czekać na wiadomość ale w tym stanie co on jest widzi dwie opcje: albo będzie lepiej albo szykować mamy pogrzeb. Mam czekać na informacje która dostanę w jakis poniedziałek .... Wiem ze gdy usłyszałam o pogrzebie strasznie sie zdenerwowałam... Zastanawia mnie postać tej lekarki/pielęgniarki. Miała ona bardzo nienaturalna fryzurę i grube korekcyjne okulary. Teraz myśle ze na głowie była peruka, tak jakby się kamuflowana żebym jej nie poznała...



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tym razem byliśmy w pokoju w czwórkę Rodzice, brat i ja. Był dzień, jasno w pokoju. Brat był znowu małym ok 7-10 letnim chłopcem i znowu spójnie spał. My byliśmy w obecnym wieku.


To wskazanie na to, że Twój Brat jest młodą duszą.
Tym bardziej należy mu wybaczyć to co robił, bo On nie ma Waszego doświadczenia, które wynieśliście z poprzednich wcieleń.

Nagle zauważyłam ze z jego ust coś się wydostaje jakieś ciemne przedmioty, trudno mi powiedzieć co to było jakieś jakby kawałki drewna, metalu o nieregularnych kształtach.


ten fragment wskazuje niestety na opętanie.
Robił niektóre rzeczy wbrew swojej woli.
Może na początku robił to sam, ale potem gdy już się zorientował, nie miał wpływu na to, żeby sam dać sobie radę.

Nagle znalazłam sie właśnie chyba w tym szpitalu, widziałam tylko ze go zabrali i oddzielili nas kilkoma grubymi kratami.


Szpital - to symbol pomocy, a oddzielenie Was grubymi kratami wskazuje na to, ze nie mieliście kompletnie na nic wpływu.

Przede mną siedziała lekarka/pielęgniarka. Powiedziałam jej ze on potrzebuje leczenia, ze jest pod wpływem rożnych substancji, żeby mu nie wierzyli bo juz kilka razy oszukiwał lekarzy (co jest prawda, gdy żył podejmowaliśmy próby leczenia go, rożnych interwencji niestety był juz dorosły i kompletnie nie zainteresowany leczeniem a tylko zdobyciem psychotropów). Ta lekarka stwierdziła ze znają takie przypadki i wiedza jak z nimi postępować, po diagnostyce dadzą mi znać, mam czekać na wiadomość ale w tym stanie co on jest widzi dwie opcje: albo będzie lepiej albo szykować mamy pogrzeb.


Z tego fragmentu widać, że pewne doświadczenia życiowe były Twojemu Bratu pisane.
Miał je doświadczyć.
A Ty nie masz kompletnie na to wpływu.
Jednak starała się Mu pomóc Druga Strona.
Jego Opiekunka robiła to wielokrotnie, ale wiele razy korzystał ze swojej wolnej woli, na którą Ona nie miała wpływu i źle wybierał.

Mam czekać na informacje która dostanę w jakis poniedziałek .... Wiem ze gdy usłyszałam o pogrzebie strasznie sie zdenerwowałam... Zastanawia mnie postać tej lekarki/pielęgniarki. Miała ona bardzo nienaturalna fryzurę i grube korekcyjne okulary. Teraz myśle ze na głowie była peruka, tak jakby się kamuflowana żebym jej nie poznała...


Masz otrzymywać wiadomości z Drugiej Strony...
Lekarka/pielęgniarka nigdy Nią nie była.
To Opiekunka Duchowa Twojego Brata.
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 3669
Rejestracja: 04 lis 2014, 23:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

żałoba

Postautor: annahdz » 15 sie 2016, 07:06

Soldado
Podobnie te sny odczytywałam. Wiem że teraz potrzebuję wyciszenia, nabrania sił bo ostatnie miesiące całkowicie mnie wytraciły z równowagi. Muszę pogodzić się z nowa rzeczywistością. Czekając na jakiekolwiek znaki, informacje kieruję całe pozytywne myśli do Piotrka i Jego Opiekunki.
Pozdrawiam serdecznie i życzę spokoju.
Awatar użytkownika
annahdz
 
Posty: 100
Rejestracja: 01 lip 2016, 18:21

Re: żałoba

Postautor: danut » 15 sie 2016, 21:01

annahdz pisze:Po śmierci Piotrka były trzy msze. Moja rodzina nigdy też do Kościoła nie chodziła lecz poczuliśmy taką potrzebę z serca. Czy w sytuacji gdy jest przeciwny prosić o kolejne msze w jego intencji?

Co do moich snów, które były bardzo realne jak na jawie, szczególnie sen pierwszy:

Sen pierwszy:
Śniłam całkowitą ciemność. Kompletnie nic nie widziałam lecz wiedziałam ze jestem dzieckiem i znajduję się w swoim pokoju. Leżę na moim łożku z małym braciszkiem i miedzy nami mama. Oboje byliśmy jak dzieci przytuleni do mamy. Piotrek spokojnie spał. Ja w tym śnie jakby znając przyszłe wydarzenia z Piotrkiem powiedziałam do mamy że zawsze modliłam się aby wszelkie choroby jakie miałyby ich (Rodziców) dotknąć mają przejść na mnie (co jest prawda bo żarliwie się o to modliłam będąc dzieckiem bardzo bojąc się o rodziców) ale w śnie stwierdziłam ze popełniłam błąd bo powinnam tez prosić by ominęły mojego młodszego braciszka. Zapytałam się wiec mamy czy mogę o to prosić. Mam a rownież znając przyszłe wydarzenia zgodziła się, twierdząc ze dam sobie radę. W tym momencie zaczęłam jak mantra powtarzać "demonie zostaw Piotrusia przejdź do mnie..." Za którymś razem nagle przez sen poczułam jak zatyka mi coś nos, gardło i uciska klatkę. Wiedziałam ze demon przeszedł do mnie i braciszek jest bezpieczny. W tym tez momencie mama wstała z łóżka i zostawiła nas samych w tej ciemności z bratem. Wychodząc z pokoju zobaczyłam ze znika za drzwiami w bardzo jaskrawym świetle, zostawiajac uchylone drzwi przez które to światło przenikało. W tym momencie obleciał mnie strach bo wiedziałam ze jak braciszek się obudzi to demon się u mnie aktywuje lecz nie wiedziałam czego się spodziewać. Z nadzieja patrzyłam na to światło za drzwiami choć samej ciemności się wcale nie bałam lecz tego co może mnie spotkać. Sen był jak pisałam niesamowicie realny ze wszelkimi odczuciami...

Za radą jednej osoby poszłam po tym śnie do Kościoła. Przeżegnałam sie swięconą woda. Nic niepokojącego nie zauważyłam a modląc sie jedynie doznałam ogromnego spokoju i niesamowitej rozpaczy i tęsknoty za moim bratem...

Sen drugi:
Tym razem byliśmy w pokoju w czwórkę Rodzice, brat i ja. Był dzień, jasno w pokoju. Brat był znowu małym ok 7-10 letnim chłopcem i znowu spójnie spał. My byliśmy w obecnym wieku. Nagle zauważyłam ze z jego ust coś się wydostaje jakieś ciemne przedmioty, trudno mi powiedzieć co to było jakieś jakby kawałki drewna, metalu o nieregularnych kształtach. Stwierdziłam ze koniecznie trzeba z nim jechać do szpitala. Rodzice sie sprzeciwili, powiedzieli ze juz za późno, ze on nie chce sie leczyć, ze będzie zły. Nie posłuchałam ich i wzięłam na ręce śpiącego brata i poszłam do szpitala. Nagle znalazłam sie właśnie chyba w tym szpitalu, widziałam tylko ze go zabrali i oddzielili nas kilkoma grubymi kratami. Przede mną siedziała lekarka/pielęgniarka. Powiedziałam jej ze on potrzebuje leczenia, ze jest pod wpływem rożnych substancji, żeby mu nie wierzyli bo juz kilka razy oszukiwał lekarzy (co jest prawda, gdy żył podejmowaliśmy próby leczenia go, rożnych interwencji niestety był juz dorosły i kompletnie nie zainteresowany leczeniem a tylko zdobyciem psychotropów). Ta lekarka stwierdziła ze znają takie przypadki i wiedza jak z nimi postępować, po diagnostyce dadzą mi znać, mam czekać na wiadomość ale w tym stanie co on jest widzi dwie opcje: albo będzie lepiej albo szykować mamy pogrzeb. Mam czekać na informacje która dostanę w jakis poniedziałek .... Wiem ze gdy usłyszałam o pogrzebie strasznie sie zdenerwowałam... Zastanawia mnie postać tej lekarki/pielęgniarki. Miała ona bardzo nienaturalna fryzurę i grube korekcyjne okulary. Teraz myśle ze na głowie była peruka, tak jakby się kamuflowana żebym jej nie poznała...



Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk


Kiedyś obszernie tłumaczyłam to jak podczas takich nietypowych snów wybieramy sobie wersje rzeczywistości, przyjmujemy coś i zgadzamy się na nawet okrutne doświadczenie. Pierwszy sen jest tego przykładem. Przekonanie o demonach - zatraceniem, czerpaniem ze złego źródła. Zrobiłaś niewybaczalny błąd zwracając się do niego jakby miał jakąkolwiek nad Tobą i rodziną władzę, to właśnie Ty tym przywoływaniem go mu ją nadałaś. Słowa z duszy mają moc sprawczą i są porównywalne z tymi "Gdybyście mieli wiarę .. " wtedy wszystko staje się możliwe i wykonywalne. Sama również widzisz, że zamiast spełnienia Twych życzeń stało się odwrotnie, bo zwróciłaś się do demona najgorszego kłamcy, przekręta i oszusta.

Sen drugi - lekarka w peruce, grube szkła okularów, wiek brata 10 lat - postaraj się przypomnieć w najmniejszych szczegółach ten okres czasu- odpowiedni rok bo masz do tego wskazówki - na co wtedy brat zachorował, z kim się zaprzyjaźnił, kto miał wtedy duży wpływ na jego życie i kształtował jego charakter. Jest to osoba odpowiedzialna za pasmo nieszczęść dotyczących brata, jest to symboliczny demon, którego przywoływałaś. Można było coś z tym zrobić, obronić się jednak był na to zbyt słaby i nie udzieliły mu pomocy silne psychicznie, sprawiedliwe, przyjazne osoby. Dlatego stało się, jak się stało, to nie było jego przeznaczeniem, on po prostu z nim nie walczył dla swojego dobra.
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: żałoba

Postautor: Natasza » 16 sie 2016, 07:33

annahdz pisze:Soldado
Podobnie te sny odczytywałam. Wiem że teraz potrzebuję wyciszenia, nabrania sił bo ostatnie miesiące całkowicie mnie wytraciły z równowagi. Muszę pogodzić się z nowa rzeczywistością. Czekając na jakiekolwiek znaki, informacje kieruję całe pozytywne myśli do Piotrka i Jego Opiekunki.
Pozdrawiam serdecznie i życzę spokoju.


świetna decyzja
pozdrawiam bardzo ciepło
N.
jedne z ulubionych piosenek gdy jestem w moim świecie gdzie stawiam milion pytań
Mylene Farmer-Jean Louis Murat ,, Regrets,,
Enigma ,, Why?,,
Daniel Bloom , Mela Koteluk ,, Katarakta,,
Awatar użytkownika
Natasza
 
Posty: 2391
Rejestracja: 24 wrz 2015, 12:12

Re: żałoba

Postautor: soldado » 16 sie 2016, 21:19

annahdz pisze:Soldado
Podobnie te sny odczytywałam. Wiem że teraz potrzebuję wyciszenia, nabrania sił bo ostatnie miesiące całkowicie mnie wytraciły z równowagi. Muszę pogodzić się z nowa rzeczywistością. Czekając na jakiekolwiek znaki, informacje kieruję całe pozytywne myśli do Piotrka i Jego Opiekunki.
Pozdrawiam serdecznie i życzę spokoju.


Również Cię ciepło i serdecznie pozdrawiam.
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 3669
Rejestracja: 04 lis 2014, 23:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

żałoba

Postautor: annahdz » 17 sie 2016, 21:30

Danut,
W moim pierwszym śnie nie byłam o niczym przekonana. Byłam małą dziewczynką z jak najczystszymi intencjami. Nigdy mnie nie interesowała ta ciemna druga strona, nigdy nie miałam i nadal nie mam na jej temat wiedzy i wcale mnie nie interesuje by ten temat zgłębiać. Widzę mur przed tą stroną. Nie znam jej. Zawsze wierzyłam i wierzę w dobro i to czuję. Niemniej skoro popełniłam nieświadomie niewybaczalny (na pewno dla mnie błąd) to czy jest on naprawialny i jak? Proszę Ciebie w kontekście Twojej wiedzy i przekonań o opinię, ewentualnie radę- choć sama swoją intuicją wiem co robić i jak żyć ... Jednak porady, wskazówki wzbogacą mnie i mam nadzieje pomogą w tym ciężkim czasie tęsknoty ...
Awatar użytkownika
annahdz
 
Posty: 100
Rejestracja: 01 lip 2016, 18:21

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość