JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: soldado » 05 lis 2014, 01:06

Witajcie :)
Serdecznie witam przedmówczynie :)
Zauważyłem, że wypowiadają się w tym temacie tylko kobiety, dlatego chyba czas to zmienić ;)

Wracając do tematu, to chyba właśnie ten temat mnie tu przyciągnął.
Chylę czoła w kierunku założycielki tego tematu, bo ten temat jest bardzo potrzebny.
Sam wielokrotnie natrafiałem na osoby takie jak my, które po omacku szukały wyjaśnień na to wszystko, co jest z nimi związane.

To tyle przedmowy...
U mnie trochę inaczej niż u Was, wszystko się zaczęło.

Chociaż....
Pamiętam, jak kiedyś mając naście lat pojechałem do Nowego Targu z dziewczyną.
Spaliśmy u rodziny, oczywiście na dwóch oddzielnych łóżkach i w środku nocy, wybudził nas odgłos kroków, rozlegający się w pokoju, w którym spaliśmy.
Dziewczyna i ja stanęliśmy na równe nogi... ona zapaliła światło, a to nie ustawało.
Zacząłem się intuicyjnie modlić i prosić, żeby to nam dało spokój i dopiero wtedy to posłuchało...
Potem dowiedziałem się od ciotki, że to nie pierwsze tego typu doświadczenia w tym mieszkaniu...

Z takich ważniejszych wydarzeń, które mnie spotkały, należy odnotować 1997rok.
Jechałem z kolegą samochodem, spieszyliśmy się bardzo, przed pewną miejscowością w woj. Opolskim, kolega zatrzymał samochód, bo zachciało się mu pójść na stronę. Również wyszedłem z samochodu, aby wyprostować kości i wtedy to ujrzałem, jednocześnie usłyszałem, jak kolega wykrzykuje moje imię i krzyczy UFO!
W odległości około 300 m od nas latały z zawrotnymi prędkościami 2 jasno świecące na biało kule, które wykonywały niesamowite piruety.
Jedna z nich się do nas po jakimś czasie zbliżyła, a potem obydwie odleciały jak na komendę...
Co to ma wspólnego z tym tematem ?
Myślę, że ma, ponieważ Oni, przynajmniej w moim przypadku, mają tak jakby nade mną nadzór.
W ogromnym skrócie chodzi Im o zmianę naszej świadomości.
OK.
Teraz przeskok, ok. 6 lat wstecz.
Miałem sen, śnił mi się cmentarz i grób Babci, bardzo długo...
Potem nagle jakaś straszna twarz, która spowodowała, że się wybudziłem.
To co istotne, to śnił mi się grób, na którym stały 2 znicze.
Ten z lewej był wypalony do połowy, a ten z prawej był wypalony cały.
Wybudziłem się w środku nocy i nie spałem do rana, myśląc, o tym śnie....
Wymyśliłem, że jest on dla mnie ważny, bo od kilku lat nic mi się nie śni, albo nie pamiętałem swoich snów.
Doszedłem do wniosku, ze moja Babcia, którą kochałem bardziej niz Matkę, chciała, zebym przyszedł na Jej grób z 2 zniczami, a ta straszna twarz była po to, żeby się wybudzić i zapamiętać sen...
Poszedłem na cmentarz.
Na nagrobku stały 2 znicze.
Ten z lewej był wypalony do połowy, a ten z prawej był wypalony cały....
Wtedy wiedziałem, ze Babcia chciała, zebym przyszedł, a nie żebym kupował znicze...

To co niezmiernie dla mnie ważne, to to, że zacząłem zwracać uwagę na swoje sny i je interpretować.
Zaczęły one być dla mnie sprawdzalne.
Potem zacząłem interpretować sny innych osób...
Zacząłem się rozwijać, ponieważ doszedłem z czasem do tego, że poprzez interpretacje snów, kart klasycznych, tarota itd, znajdujemy drogę do własnej duszy, a to z kolei przekłada się bezpośrednio na nasz rozwój, jako MEDIUM.

Potem się zaczęło na dobre...
Bardzo dużo praktyki, kontaktu z duchami, dopiero potem była teoria, która potwierdzała to, do czego dochodziłem.
Nieraz myślałem, ze zwariowałem, był też taki raz, że myślałem, że jest ze mną coś nie tak i się az popłakałem.
To bardzo osobiste doświadczenia, których nie zapomnę, a nad którymi ,,Ktoś'' sprawował kontrolę.
Gdy wątpiłem dosłownie podsuwał mi gotowe rozwiązanie.

To z czego jestem dumny, to skuteczna pomoc osobom opętanym.

To tak pokrótce w ogromnym skrócie :)

Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych serdecznie :)
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 2188
Rejestracja: 05 lis 2014, 00:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: bernadeta1963 » 31 gru 2014, 20:21

Witam wszystkich :) .
Jak już wspomniałam pierwszy duch złożył mi wizytę kiedy miałam 4 lata. Był to mężczyzna ok 30 letni w czarnym kombinezonie podobnym do takich jakie używają motocykliści. Spałam wtedy z babcią. Śniło mi się że na parapecie naszego okna siedzi mężczyzna. Łóżko stało wezgłowiem do okna. Kazał mi się obudzić i spojrzeć na niego. był to przekaz telepatyczny. Babcia leżała obok mnie a ja odwróciłam głowę. Mężczyzna siedział na parapecie i patrzył mi w oczy. Nic nie mówił , tylko patrzył tak jakby chciał mnie sobie obejrzeć. Schowałam się pod pierzynę , ale jego energia była tak silna ,że znów zmusił mnie żebym spojrzała na niego. Popatrzyłam chwilę , ale ogarnął mnie strach i z płaczem obudziłam babcię. Kiedy wstała i zapaliła światło ,nikogo nie było. Nie wiem , czy też go widziała , czy nie. Nigdy z nią o tym nie rozmawiałam.
Dopiero po 40 dowiedziałam się od mamy , że mój dar może być przekazany w genach. Babcia mojej babci była znachorką, a mama ma silnie rozwiniętą intuicję. Potrafi odgadywać intencje ludzi z którymi rozmawia , oraz przewidywać różne wydarzenia. Myślę, że babcia też była medium,ale nic nie mówiła.Czuję jej obecność w domu, rozmawiam z nią (właśnie teraz mówi że mam racje) nie raz przyprowadza do mnie inne duchy.
Wracając do tamtej nocy, to kilka dni później otrzymałam wiadomość, że gdy będzie się coś działo mam wołać na pomoc ducha, który przedstawił się jako MAŁEK. Było to dziecinne przezwisko jeśli tak można powiedzieć, przecież miałam dopiero 4 lata. Nie pamiętam , czy rzeczywiście mi w czymś pomagał, ale czułam czyjąś ochronę.
Pamiętam też ,że byłam bardzo dumna z tego jak nauczyłam się mówić dzień dobry. Mama z babcią ze zdziwieniem patrzyły jak chodzę po podwórku i witam się z ludźmi . Wtedy nie powiedziały mi , że tam nikogo nie ma. Mama pogodziła się z moim darem dopiero w tym roku , kiedy pokazałam jej certyfikat stwierdzający że posiadam predyspozycje w kierunku bioenergoterapii ,jasnowidzenia i telepatii. Powiedziała ''daj sobie z tym spokój'' ,ale to nie takie proste. Zresztą to lubię.
Moje doświadczenia z duchami są różne .Żeby was nie zanudzać napiszę o nich innym razem. jak już mówiłam mam skończone 50 lat .W tym czasie wydarzyło się tak wiele rzeczy, że starczy na wiele wpisów. Nie spotkałam ani jednego ducha , który chciałby mnie skrzywdzić.Wyczuwam nieraz złą energię, ale wiem ,że moi opiekunowie dopuszczają do mnie tylko te duchy,co do których mają pewność, że nie wyrządzą mi krzywdy. Wyczuwam ich emocje co nie raz nie jest przyjemne. Kiedyś opowiem wam jak przed niebezpieczeństwem uchronił mnie duch niemieckiego żołnierza z czasów drugiej wojny.
Do zobaczenia w przyszłym roku.

Szczęśliwego Nowego Roku dla wszystkich
Bernadeta.
bernadeta1963
 
Posty: 500
Rejestracja: 30 gru 2014, 19:31
Lokalizacja: Łódź

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: bernadeta1963 » 01 sty 2015, 14:30

Jana Pawła II nie znałam osobiście.Jak już mówiłam nie chodzę do kościoła. Uczyłam się modlić na różańcu , jak miałam przystąpić do pierwszej komunii . Później nie czułam takiej potrzeby.to przyszło jakoś samo na pół roku przed śmiercią Ojca Świętego. Miałam różne problemy w pracy i modlitwa z różańcem bardzo mi pomagała. Nie wiem jak to ująć ,ale sytuacja poprawiała się na lepsze. Chciałabym opowiedzieć o wizjach związanych z Janem Pawłem II.
Opiekowałam się sąsiadką .Była bardzo chora i wymagała całodobowej opieki. W pierwszą noc po śmierci Jana Pawła II miałam wizję. Znalazłam się w sali .Były tam siostry zakonne w białych habitach , lekarz i jakiś mężczyzna trzymający w ręku dokumenty.Przy ścianie stało łóżko ,a w nim przykryty kołdrą siedział oparty o poduszki Ojciec Święty w białej szacie.Mężczyzna podawał mu coś do podpisania.Oboje spojrzeli na mnie , a ja głośno powiedziałam ''Co wy mówicie że Papież umarł ,jak on żyje ''. Wtedy znowu wróciłam do rzeczywistości.
Na drugi dzień ok godz 15 znowu byłam u sąsiadki. Ponieważ zasnęła po obiedzie usiadłam na drugim tapczanie, oparłam się o ścianę. W pewnej chwili zobaczyłam przed sobą coś w rodzaju dużej tuby zwężonej w drugim końcu. Wykonana była z metalu bo widziałam zespawany ze sobą metal. Wyglądało to tak jakby w pokoju nie było nic innego. Tuba była rodzajem jakiegoś tunelu na którego końcu stał Ojciec Święty.Nie widziałam całej postaci. Otwór tunelu sięgał mu do kolan.Patrzył na mnie przez chwilę ,uśmiechnął się , uniósł prawą rękę i w geście pożegnania pomachał nią powoli na boki . Ta wizja była tak realna , że w pierwszej chwili nie byłam pewna co się ze mną dzieje.Poczuła radość nie do opisania .Chciało mi się płakać i śmiać ze szczęścia. Kiedy wizja się skończyła , spojrzałam po pokoju , czy wszystko w porządku. Sąsiadka spała nie świadoma tego co się działo.
Kiedy wróciłam do domu otrzymałam przekaz telepatyczny ,że od dzisiaj mam korzystać z różańca jako ochrony przed złem. Przekaz był dłuższy ,ale pozwólcie że resztę zachowam dla siebie. Istotnie różaniec ocalił mnie przed niebezpieczeństwem.

Kiedyś pracowałam w pewnej fabryce.Było tam trochę duchów, o których kiedyś wam opowiem. Pracowałam wtedy na II piętrze. Na III nikt nie pracował.Na półpiętrze siedział czarny gołąb. Pracowaliśmy na trzy zmiany i mimo pogody ptak siedział tam cały czas. Na półpiętrze czuło się atmosferę tajemniczości, strach przed wejściem wyżej. Otrzymałam przekaz od opiekunów że to mężczyzna. Pilnował tego korytarza i długo nie mogłam się z nim porozumieć. W końcu się udało . Odbierałam jego emocje i nagle dotarło do mnie ,że muszę mówić po niemiecku . Nie wiem dlaczego moi przewodnicy nie powiedzieli co on mówi. Otrzymałam od opiekunów przekaz ,że mężczyzna był strażnikiem w obozie przejściowym , który znajdował się niedaleko fabryki.Nie znam niemieckiego. Znałam tylko zwrot ,że nie mówię w tym języku.Czułam ,że nie powinnam wchodzić na górę. Byłam zdeterminowana do tego stopnia ,że nie słuchałam nawet opiekunów.Postanowiłam tam wejść,ale wzięłam z sobą koleżankę. W ręku trzymałam różaniec ,tak aby krzyżyk z paciorkami zwisał mi z ręki. Zaczęłam odmawiać modlitwę i weszłam na pierwszy stopień.Gołąb nawet nie drgnął, Na trzecim stopniu krzyżyk wiszący przy różańcu oderwał się i upadł mi pod nogi. Odebrałam przekaz '' jeśli tam wejdziesz sam Pan Bóg ci nie pomoże''. Podniosłam krzyżyk i uciekłyśmy .
Po kilku dniach dowiedziałam się, że w innej części zakładu dochodziło do kradzieży , a złodzieje nie zauważeni przez nikogo mogli uciekać naszą stroną.Uświadomiłam sobie ,że nie był to zły duch. Wiedział że go nie rozumiem i musiał zrobić coś, żeby mnie zatrzymać. Uczestniczyłam w jego uwolnieniu,ale o tym później.

Czytając wasze wpisy uświadamiam sobie jak bardzo ''jestem w tyle'' z czytaniem fachowych opracowań. To co opisuję to wyłącznie moje doświadczenia . Przez te lata przechodziłam coś w rodzaju szkolenia prowadzonego przez moich duchowych opiekunów.Przekazy dla osób żyjących otrzymuję dopiero od jakiegoś czasu. pewnie doszli do wniosku że już jestem do tego gotowa.

Bernadeta.
bernadeta1963
 
Posty: 500
Rejestracja: 30 gru 2014, 19:31
Lokalizacja: Łódź

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: bernadeta1963 » 02 sty 2015, 12:45

Witam.
Tym razem chciała bym prosić was o pomoc. Może ktoś miał do czynienia z symbolami jakie są połączone z ukazującym się duchem.
Ukazał mi się młody mężczyzna ubrany w spodnie z teksasu i podkoszulkę bardzo spraną z oderwanymi rękawkami. Jedynym elementem nie pasującym do jego stroju był duży drewniany guzik, płaski ładnie obrobiony ,przyszyty białą włóczką taką do robótek. Guzik przyszyty był w prawej górnej części podkoszulki. Duch nic mi nie przekazał , ale stał na tyle długo , że chciał , abym mu się dobrze przyjrzała.
To samo dotyczy wizji mężczyzny , który w momencie ukazania się trzymał w obu dłoniach , odwróconą napisem w moją stronę dużą i grubą błękitną księgę bogato zdobioną złotem. Napis był w alfabecie łacińskim , ale nie zdążyłam go odczytać. Moją uwagę skupiły bowiem bardzo bogate zdobienia.
Wiecznie się czegoś uczę, to było nowe doświadczenie. Jeśli znacie te symbole napiszcie proszę :) ,.
Bernadeta.
bernadeta1963
 
Posty: 500
Rejestracja: 30 gru 2014, 19:31
Lokalizacja: Łódź

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: soldado » 02 sty 2015, 16:00

bernadeta1963 pisze:Witam.
Tym razem chciała bym prosić was o pomoc. Może ktoś miał do czynienia z symbolami jakie są połączone z ukazującym się duchem.
Ukazał mi się młody mężczyzna ubrany w spodnie z teksasu i podkoszulkę bardzo spraną z oderwanymi rękawkami. Jedynym elementem nie pasującym do jego stroju był duży drewniany guzik, płaski ładnie obrobiony ,przyszyty białą włóczką taką do robótek. Guzik przyszyty był w prawej górnej części podkoszulki. Duch nic mi nie przekazał , ale stał na tyle długo , że chciał , abym mu się dobrze przyjrzała.
To samo dotyczy wizji mężczyzny , który w momencie ukazania się trzymał w obu dłoniach , odwróconą napisem w moją stronę dużą i grubą błękitną księgę bogato zdobioną złotem. Napis był w alfabecie łacińskim , ale nie zdążyłam go odczytać. Moją uwagę skupiły bowiem bardzo bogate zdobienia.
Wiecznie się czegoś uczę, to było nowe doświadczenie. Jeśli znacie te symbole napiszcie proszę :) ,.
Bernadeta.


hej

Miałem kiedyś ducha, który wskazywał na ubiór i wtedy chodziło o to, że był on związany konkretnie z jego śmiercią
Był to mężczyzna, który od pasa w górę był normalnie w miarę ubrany, a od pasa w dół, był zawinięty w folię.
Potem okazało się, że dosyć długo leżał w folii i dlatego ten element eksponował, jednak nie na całym ciele, żeby być rozpoznawalnym.

Odnośnie Księgi, myślę, że chodzi o Księgę Życia.
Kilkakrotnie natknąłem się na ten element, w zetknięciu z kilkoma różnymi duchami.
W tej Księdze jest zapisane nasze życie, ten Twój duch wskazuje na swoje życie, myślę, że chce, żebyś je z jakiegoś powodu poznała.

Pozdrawiam serdecznie.
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 2188
Rejestracja: 05 lis 2014, 00:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: gaba75 » 02 sty 2015, 16:55

Witam,

Ja ostatnio miałam gościa we śnie. Była to moja ciocia. Przekaz pasuje idealnie. Jedyne czego nie rizumiem, niewiary innych. Śniła mi i mówiła do mnie, że życzy sobie żeby pudełko-szkatułka brazowa była dla Hany-mojej pierwszej córki, że nie wue gdzie jest kluczyk do niej, ale żebym ją otwarła jakimiś innymi sposobami i że to co jest w sridku to też dar od niej dla Hany. Ja o tym pudełku nie wiedziałam. Co się okazało, jest takue pudełko. I rzeczywiscie kluczyk się zgubił. W srodku były rzeczy napewno najbardzuej cenne dla cioci. Jej fitografua z lat panienskich i inne. Poza tym mówiła o ukrytych pieniądzach. Ale nikt nie cgce tego ze mną sprawdzić. A ja muszę wiedziec. Ale to temat a inny dział.
Wiele mam takich sprawdzonych historii.
Pozdro
gaba75
 
Posty: 827
Rejestracja: 15 kwie 2014, 12:20

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: bernadeta1963 » 02 sty 2015, 20:42

Witam. Bardzo dziękuję za informację w odpowiedzi na moje pytania.
Chciała bym podzielić się z wami moim doświadczeniem związanym z duchami mebli.
To było kilka lat temu. Lubię stare meble ,ludzie mówią , że mają duszę. Kiedyś wieczorem siedziałam przy stole patrząc na kredens, który kupiliśmy kilka dni wcześniej. Zastanawiałam się do kogo mógł należeć. Nagle znalazłam się w wąskim korytarzu ,po obu stronach pod ścianami stały meble.Do mojego kredensu podeszła staruszka uczesana w kok ,w czarnej długiej sukni. Wysunęła jedną z szuflad, wyjęła z niej portmonetkę uszytą z materiału z metalowym zameczkiem.Zajrzała do niej i schowała ją z powrotem.Znowu znalazłam się w pokoju.
Inną sytuację miałam z biurkiem.Kiedy go kupiliśmy mąż zauważył uszkodzony uchwyt przy szufladzie. Wkręcił śrubkę , ale on nadal się ruszał i w końcu zostało jak było.Też zastanawiałam się kim był właściciel biurka. Otrzymałam przekaz ,że przy tym biurku siedział mężczyzna w polskim mundurze w oficerkach.Wysunął szufladę , wyjął pistolet i zastrzelił się. Upadając złapał ręką za uchwyt przy szufladzie i oderwał go z jednej strony. Nie odczuwam jego obecności. Komputer stoi właśnie na tym biurku.

Przychodzą do mnie duchy , nie tylko te ,które potrzebują pomocy, czy chcą przekazać wiadomość swoim bliskim . Są też te które chcą opowiedzieć swoją historię. One chyba chcą aby ludzie dowiedzieli się o nich. Cieszą się ,że są w naszej pamięci :).

Bernadeta.
bernadeta1963
 
Posty: 500
Rejestracja: 30 gru 2014, 19:31
Lokalizacja: Łódź

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: gaba75 » 02 sty 2015, 21:05

Jestem tylko czlowiekiem, albo aż człowiekiem.W zwiazku z tym pozwolę sobie na napisanie kilku słów.
Nikiti, niewiem czy napisałaś te kilka słów, bo mi wierzysz, że może tak być?

Bernadeta,
Niewuem jak to jest dokładnie z tą duszą. Jedno wiem napewno, że Duchy, korzystają z przedmiotów, jeśli chcą nam coś przekazać. Moze dlatego mowi się ze maja swoją duszę.

Fajnie, Berni, że masz takie zdolności, cieszę się że tu jesteś.
Oby tak dalej.

Co do mnie, ostatnio śniły mi się sny, których nie rozumiem i muszę przeanalizować.
Kobieta topiąca się w wannie, jakby samobójczyni, ale nie do końca. Kobieta jakby w ciąży. Żyje w strachu i chce sobie odebrać życie. Nagle mówi -Nie!!! I twarz wyskakuje razem z ramionami z wanny.

I jeszcze jeden sen. Mężczyźni, dwaj płyną w ciemnym wąskim tunelu. Jeden z nich nie chce płynac dalej i chwyta się w tym tunelu cegły wystającej z bocznej ścisny i mówi ja dalej nie chcę. Pierwszego już nie widzę. Odpłynął w łódce, drugi spada do wody.
gaba75
 
Posty: 827
Rejestracja: 15 kwie 2014, 12:20

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: soldado » 02 sty 2015, 21:13

bernadeta1963 pisze:Witam. Bardzo dziękuję za informację w odpowiedzi na moje pytania.
Chciała bym podzielić się z wami moim doświadczeniem związanym z duchami mebli.
To było kilka lat temu. Lubię stare meble ,ludzie mówią , że mają duszę. Kiedyś wieczorem siedziałam przy stole patrząc na kredens, który kupiliśmy kilka dni wcześniej. Zastanawiałam się do kogo mógł należeć. Nagle znalazłam się w wąskim korytarzu ,po obu stronach pod ścianami stały meble.Do mojego kredensu podeszła staruszka uczesana w kok ,w czarnej długiej sukni. Wysunęła jedną z szuflad, wyjęła z niej portmonetkę uszytą z materiału z metalowym zameczkiem.Zajrzała do niej i schowała ją z powrotem.Znowu znalazłam się w pokoju.
Inną sytuację miałam z biurkiem.Kiedy go kupiliśmy mąż zauważył uszkodzony uchwyt przy szufladzie. Wkręcił śrubkę , ale on nadal się ruszał i w końcu zostało jak było.Też zastanawiałam się kim był właściciel biurka. Otrzymałam przekaz ,że przy tym biurku siedział mężczyzna w polskim mundurze w oficerkach.Wysunął szufladę , wyjął pistolet i zastrzelił się. Upadając złapał ręką za uchwyt przy szufladzie i oderwał go z jednej strony. Nie odczuwam jego obecności. Komputer stoi właśnie na tym biurku.

Przychodzą do mnie duchy , nie tylko te ,które potrzebują pomocy, czy chcą przekazać wiadomość swoim bliskim . Są też te które chcą opowiedzieć swoją historię. One chyba chcą aby ludzie dowiedzieli się o nich. Cieszą się ,że są w naszej pamięci :).

Bernadeta.


Wszystkie plemiona Indian święcie wierzyły w to, że duchy zmarłych są związane z przedmiotami, które za życia używali.
Dlatego po śmierci danej osoby, palili skrzętnie wszystkie rzeczy zmarłego po to, żeby m.in. nie było nawiedzeń.
W przedmiotach, z którymi mamy na co dzień styczność, w ubraniach, jest pozostawiony ślad naszej energii.
Dlatego m.in. polski jasnowidz - medium Krzysztof Jackowski, wykorzystuje często rzeczy, przedmioty osób poszukiwanych, by ich odnaleźć.
Przykłada je sobie wtedy do czoła, wącha, dotyka itd.
Wchodzi przez to w interakcje z energią, która jest w tych przedmiotach ,,zapisana'', a to umożliwia mu kontakt z osobą, która pozostawiła tę szczątkową energię. Poprzez ten kontakt otrzymuje wizje, dzięki którym wie, czy dana osoba żyje, czy też nie.
Jeżeli nie żyje, to jak zmarła i gdzie jest obecnie jej ciało.

Kiedyś w telewizji cała Polska szukała małej Madzi.
Jej matka płakała do kamery, żeby ją porywacze oddali, głośna sprawa, na pewno ją znacie.
W pewnej chwili miałem myśli, żeby dotknąć telewizor w momencie, kiedy było wyświetlane jej zdjęcie.
Nie miałem od razu wizji, ale była ona w krótkim czasie.
Widziałem, jak matka małej Madzi, uderza jej głową w drewnianą framugę od drzwi kilkakrotnie.
Widziałem także park i te budowlę, gdzie potem znaleźli Madzie, z tym że, jej ciało widziałem nie zakopane obok w ziemi, ale było ono włożone w tak jakby półkę betonową, która była w tej budowli.
Mówiłem o tej wizji wielu osobom ze swojego otoczenia, które to pamiętają.
Teraz niedawno przeczytałem, ze biegli w trakcie sekcji odkryli, ze Madzia miała krwiaki w głowie, nie wiadomo jak do tego doszło.
Czekam jeszcze jak gdzieś przeczytam, ze ciało nie było zakopane, ale było włożone w wąską półkę w tej budowli....

U Ciebie wizje przychodziły, gdy o to spytałaś.
One przychodzą nieraz, gdy czegoś dotkniemy,.
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 2188
Rejestracja: 05 lis 2014, 00:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: bernadeta1963 » 03 sty 2015, 00:10

juniperus pisze:
Nauczyłam się, że nie można dać się im wykorzystywać, ponieważ wejdą na głowę. Zwykle, gdy przychodzą pytam wprost, czy chcą mojej pomocy. Podejmuję próby namowy do poprawy i rezygnacji z prześladowania ludzi. Jeśli odpowiadają mi wulgaryzmami, lub gorszą formą zdania „Mam gdzieś Twoją pomoc”, ostatecznie „Wsadź sobie tę swoją pomoc w d...”, to decyduję się na bardziej stanowcze środki, żegnając osobnika i odsyłając tam, skąd przyszedł, mówiąc np. „Skoro nie chcesz mojej pomocy, nie zawracaj mi głowy


juniperus. Czytając twój wpis z 16 maja ,ja także spotkałam się z podobnym podejściem ducha do kontaktu ze mną.

9 listopada zeszłego roku ok godz 23 siedziałam przy biurku. W drugim końcu pokoju stoi tv i wtedy poczułam ukłucie w policzek , oraz odgłos jakby spięcia elektrycznego, a w tv zatrzymał się obraz. Wyczułam energię mężczyzny. Spytałam , czy chce coś przekazać. Na to on '' po co i tak jej nie znajdziesz''. Dalej powiedział ,że on w zasadzie nie wierzy ,ale chciał spróbować. Mówił , że podchodzi sceptycznie do rozmowy z duchami.
Opowiedział mi ,że był związany z pewną kobietą. Odebrałam literę N.Już jako duch opiekował się nią, zaglądał co jakiś czas sprawdzić co się u niej dzieje. Kiedyś przyszedł i od tego czasu jej tam nie ma.Martwi się o nią.Ma wyrzuty sumienia że jej nie dopilnował .Podał mi kilka wskazówek odnośnie lokalizacji. Kazał mi zapisać na kartce.
'' poza Łodzią, Łazów, sucho tam, las, ogród, kozy, śmierć , buty, teren zalewowy.''
Znalazłam taką miejscowość koło Józefowa niedaleko rzeki.
Zupełni nie wiem co z tym dalej zrobić.Mieszkam w Łodzi, ale nie mam możliwości tam pojechać.Nie pójdę przecież na policję mówiąc ,że jestem medium i szukam takiej kobiety.Może jeszcze ten duch da o sobie znać. Nie czuje się z tym dobrze ,że nie mogę mu pomóc.Społeczeństwo nie jest otwarte na nasz dar .

Ciekawi mnie jeszcze jedno.Jak radzicie sobie ze swoim darem i pracą . Nie raz nie mogę się skupić. Cały czas myślę co zrobić żeby móc przekazywać te wiadomości. Pracuję w hałasie a i tak odbieram przekazy.
Ktoś kto jest np bioenergoterapeutą przyjmuje ludzi i może wykorzystać swój dar. z etycznego punktu widzenia nie można pobierać opłat za przekaz mediumiczny. Nie mogę rzucić pracy i być tylko medium. Może wy macie jakąś radę. To są wyłącznie moje odczucia i przepraszam jeśli kogoś uraziłam.
Bernadeta.
bernadeta1963
 
Posty: 500
Rejestracja: 30 gru 2014, 19:31
Lokalizacja: Łódź

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość