Strona 1 z 2
Granice pomocy ?

:
31 sie 2015, 23:16
autor: Hansel
Tak się zastanawiam czy są jakieś granice, sytuacje kiedy jednak nie powinniśmy starać się pomagać innym ludziom ? Napewno nie da się pomóc komuś kto sam nie chce sobie pomóc...
Re: Granice pomocy ?

:
01 wrz 2015, 12:49
autor: Nikita
nic na sile. Czlowiek musi chciec pomocy aby mu pomoc. Z drugiej strony trzeba tez umiec zauwazyc drugiego czlowieka. Wielu ludzi zyje egoistycznie i przechodzi obojetnie obok innego cierpiacego czlowieka.
Re: Granice pomocy ?

:
01 wrz 2015, 13:49
autor: Xsenia
Wielu też ludzi nie robi nic by zmienić swoje położenie i tylko czeka aż ktoś im pomoże. I zachowuje się tak jakby pomoc im się należała i nawet nie dziękuje.
Re: Granice pomocy ?

:
01 wrz 2015, 14:21
autor: Mirek
Re: Granice pomocy ?

:
01 wrz 2015, 15:27
autor: Hansel
Xsenia pisze:Wielu też ludzi nie robi nic by zmienić swoje położenie i tylko czeka aż ktoś im pomoże. I zachowuje się tak jakby pomoc im się należała i nawet nie dziękuje.
O tym właśnie mówię...
Re: Granice pomocy ?

:
26 paź 2015, 09:04
autor: witoldw
Problem jest czasem bardziej złożony. Często osoba, która potrzebuje pomocy o nią nie prosi i zatraca się w swoich błędach. Szczególnie jeśli mowa o młodej osobie. Wiem to po sobie, gdyby nie silna pomoc rodziny (głównie brata) w pewnych kwestiach nie byłbym dzisiaj tym kim jestem. Nie miałbym stałej pracy, czy normalnego związku. Dlatego tak bardzo ważne jest mieć chociaż jedną osobę w rodzinie, która poda Ci rękę mimo wielu już nieudanych prób. Zawsze warto dawać szansę.
Re: Granice pomocy ?

:
26 paź 2015, 15:33
autor: Nikita
madrze powiedziane...zawsze trzeba dawac szanse....
Re: Granice pomocy ?

:
07 lis 2015, 17:11
autor: Wiatr1000
Osoby, które czekają na pomoc bo im się należy są egoistyczni. Ktoś pamięta bajkę o chłopaku który zwoływał kilka razy cała osadę bo niby wilki do kurnika się dostawały a to było kłamstwo, a gdy w końcu naprawdę wilk się pojawił to nikt się nie zjawił na pomoc? Może inaczej sytuacja wyglądała, może to z owcami było

Ale sentencja pozostała.
Ludzie na 1 miejscu myślą o sobie i kierują się egoizmem i wygodą. Najciekawsze i najgorsze zarazem jest to, że sami robią sobie problemy i nie biorą za to odpowiedzialności a chcą by inni za nich sprawę rozwiązali
Pomoc owszem, jeśli Ja mogę pomóc i to nie będzie dla mnie również ryzykiem. Nie będę ryzykował zdrowiem, życiem czy czymkolwiek co sprawi, że pogorszy się mój stan, czy zdrowia czy bytowania (np. utrata pracy i tym samym jedyne źródło utrzymania się). Co innego też jest pomoc bo ktoś ma jakąś zachciankę, pragnienie a co innego gdy to trudność wynikła przez drugiego człowieka. Trzeba rozróżnić jaka to forma ma być pomocy i o co cię proszą. Radą sugestią pomogę, bo to sprawia, że ktoś się uczy i sam coś rozwiązuje.
Re: Granice pomocy ?

:
16 lis 2015, 08:34
autor: Mirek
Moim skromnym zdaniem ciekawy tekst o udzielaniu pomocy:
Oto jeszcze jedna historia, nadesłana mi na kartce. Młody mężczyzna poczuł współczucie do staruszki żebraczki i dał jej 10 rubli. Ordynarnie je chwyciła i odeszła, nie dziękując. U mężczyzny pojawiło się nieprzyjemne uczucie. Zapytał, czy watro w ogóle dawać jałmużnę? Tak więc pierwsza zasada dającego jałmużnę: szczęśliwy jest nie ten, który otrzymuje, a ten, który oddaje. Ponieważ proces oddawania, ofiarowania otwiera duszę dla energii miłości. Druga zasada: nie każdemu można dawać. Jeśli jednak już zlitowaliście się nad kimś, poczuliście szlachetny odruch, to w żadnym wypadku nie wolno go tłumić. Jakiekolwiek żałowanie szlachetnego czynu, obrażanie się na osobę, której pomogliście, jakiekolwiek pretensje do niej to formy tłumienia miłości oraz zależność od innego człowieka. Jeśli już daliście komuś pieniądze, to nawet jeśli natychmiast je porwie i wyrzuci w błoto, nie powinno was to obchodzić. Trzecia zasada: żebrakowi nie wolno dawać dużo. Powinien zapracować na jałmużnę wewnętrzną dobrodusznością i harmonijnym stanem. S. Łazariew
Re: Granice pomocy ?

:
16 lis 2015, 10:11
autor: Achill
Czasem Ci najbardziej potrzebujący o nic nie proszą, nie żebrzą. Ilu takim osobom pomogliście?
ja bym nie rozmawial czy pomagać? bo to jest oczywiste, zawsze. Chocby dla samego siebie. Każdy minięty z obojętnością człowiek to dokarmianie własnej znieczulicy, oddawanie się własnym słabościom. niesienie pomocy to nasza próba, z czasem nauczymy si e pomagać efektywnie tak żeby człowiek ktoemu pomagamy nie musial już o pomoc prosić. Bo pomoc powinna być niczym podanie ręki komuś kto upadł, żeby się mógł dźwignąć w górę. Jeśli tego nie potrafimy to każdy gest się liczy, kazda pomoc.
nasza dusza musi nauczyć się miłości do wszystkich. Ta miłość nie musi być bezkrytyczna ale nie może mieć wyjątków. Jak rodzic powinnismy dobierać pomoc do potrzeb, ale nawet w naszym materialistycznym świecie porzucanie dziecka bez pomocy nawet najbardziej zagubionego uchodzi za bestialstwo ... i słusznie.