Forrest, Ty podludziu! Gdyby którykolwiek z nas był samicą, to możliwe byłoby tworzenie gatunku, ale takich degeneratów i idiotów co umieją wykonywać tę niespotykanie trudną operację matematyczną jak całkowanie jest tak niewielu... to jeden z przykładów na to, że jeśli czegoś nie umiesz, to możesz być z tego powodu lepszym od idioty co nie ma z tym problemów

To, że w KK nie podano czy chodzi o odczucia, czy normy społeczne nie oznacza, że interpretacja jest dowolna!
Jakże można tworzyć, albo interpretować prawo nie znając podstawowych słów języka polskiego? Obraza jest już wtedy, kiedy swoją wypowiedzią naruszasz zmienne, choć mało dynamiczne normy społeczne, kiedy naruszasz czyjąś godność osobistą, co oceniać poszkodowanemu i obecnym przy wydarzeniu, a nie obrażającemu, który w sposób oczywisty uprawiając erystykę uczyni to komplementem, a z pewnością będzie snuł się jak wąż, byleby nie zostać pociągniętym do odpowiedzialności.
sigma pisze:Wam się to po prostu myli. Kogo ja obraziłem ? Nikogo przecież. Obrażony zostałem ja,
Rozbroiłeś mnie tym

W świetle mydlenia oczu "obiektywną a nie subiektywną oceną" Twoja wypowiedź kwalifikuje się w moim subiektywnym odczuciu do kategorii mindf.

[hr]
Sigma... kiedyś zgodnie z moim subiektywnym odczuciem mnie obraziłeś. Pamiętasz ile razy? Mniejsza z tym, skoro Twoja obiektywna ocena była inna, to chciałbym Cię na wstępie zapytać- jak Ci na imię? Więc wpisz proszę w google Piotr Sigma patrząc na podpowiedzi google

sigma pisze:Obrażony zostałem ja, różnego rodzaju insynuacjami (mam nadzieję że rozumiecie to pojęcie i nie będziecie musieć szukać w słownikach, jeśli jest inaczej to przepraszam za fatygę).
Obrażony zostałeś Ty, a nie ktoś inny przez Ciebie... i w tym samym zdaniu obrażasz wszystkich forumowiczów.
Prof. Nieznański ma takie bardzo ładne powiedzenie, które postaram się zacytować: "Przeważnie naukowcy mówią skomplikowanym językiem nie z potrzeby, a po to, by wypowiedź brzmiała naukowo".
Sigma, Twoim immanentnym i transcendentnym aspektem świadomości zdaje się relatywnie mniej defetezm, aniżeli impertynencja i filisterstwo będące niechybnie skutkiem chcicy na ewokację, lub nawet adaptację egzagerowanej Antystenesowskiej koncepcji.
Ależ jestem mądry... z pewnością nikt nigdy nawet nie słyszał o takich słowach, sam jestem pod swoim wrażeniem, czuję się, jakbym pisał już pracę, w której większe znaczenie bez wątpienia będzie miało brzmienie, aniżeli wartość merytoryczna. Taki mundry i błyskotliwy. No zakochałem się w sobie. A każdego głupca, który nie rozumie tej niespotykanie skomplikowanej wypowiedzi przepraszam, że jestem dla niego zbyt mundry!
Ehhhhh... k. błagam o litość! Ja już nie chcę
