Witam,
Trafilam do Was szukajac rozwiazania na jedna sprawe ktore juz jakis czas chodzi mi po glowie. W 2009 roku na mniej wiecej miesiac przed urodzinami mojego dziecka doznawalam przeczuc o jego smierci. Moje dziecko mialo za miesiac skonczyc roczek i gdy chcialam pewne szczegoly dot. obchodzenia urodzin zaplanowac, wtedy przychodzila mi do glowy jedna mysl: ze moje dziecko nie dozyje tych urodzin. Odsuwalam te mysl od siebie, przestawalam planowac urodziny. W dniu poprzedzajacym dzien pierwszych urodzin, moje dziecko od samego ranka wysoko goraczkowalo, oczywiscie podawalam leki, zbijalam goraczke, ale pod wieczor gdy goraczka znow dala sie we znaki, moje dziecie najpierw strasznie krzyknelo, uciekly jej oczy i dostala drgawek, nastepnie stracila przytomnosc, w trakcie od wezwania do przyjazdu karetki moj maz zrobil dziecku sztuczne oddychanie. Dziecko wrocilo jeszcze przed przyjsciem lekarza. Oczywiscie skonczylo sie kilkudniowym pobytem w szpitalu. Po dzis dzien nie wiem skad wtedy cos mowilo mi ze moje dziecie nie dozyje tych pierwszych urodzin. Potem analizowalam tez inne sytuacje gdy czulam niepokoj, a faktycznie mialo potem miejsce cos niedobrego czy nawet smierc kogos. teraz gdy takie mysli mnie dopadaja szukam przyczyny, jestem ostrozna i probuje dojsc do tego kogo lub czego tym razem bedzie to dotyczyc. Ostatnio moje dziecie znow bardzo goraczkowalo, znow mnie dopadaly straszne wizje w glowie, widzialam trumne i swiatczne ulubione ubranie, moze tym razem to byla przyczyna mojego okropnego strachu przed powtorka tamtego wydarzenia. Jakos te mysli sie rozeszly, uspokoilam sie. Ubranko swiateczne zakopalam gleboko w szafie. Prosze o pomoc w sensie wyjasnienia czy to tak juz ze mna bedzie, czy to jest cos normalnego, czy mam uwazac na to co przeczuwam, czy moze udac sie do psychologa. Dziekuje za odpowiedz. Serdecznie pozdrawiam. M.