Mój drogi, też dobiegam 50-tki (co prawda mam dopiero 34 lata ale jakby nie było 50-tka przede mną

) i bez względu na to jak długo jeszcze pożyję mogę stwierdzić, że nie ma dla mnie ciekawszego towarzystwa niż to tutaj, na tym forum.
Każdy ma jakieś wady. Nie ma o co kruszyc kopi w kwesti przydatności medytacji bądź jej bezuzyteczności, bo to tak jakby sie spierać czy zapinać guzik lewą czy prawą ręką - jak co komu pasuje.
Wielkośc bagażu doświadczeń nie upoważnia do stawiania siebie w roli autorytetu w żadnej kwestii - błądzić to rzecz ludzka.
Moglibyśmy sie licytować kto dźwiga cięższy bagaż doświadczeń ale to bezcelowe (np. strata dziecka Atalii = 1000000,13 x Twój alkoholizm + 7 x ból korzonków).
Niemniej jednak, dzisiaj chlapnę jednego za Twoje zdrowie bo fajnie mi sie czytało Twoje marudzenia i będę Cię jednak miło wspominał
I zapraszam za jakiś czas ponownie
