Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Nasze przemyślenia na temat filozofii, religii i związków wyznaniowych. Podobieństwa i różnice do spirytyzmu. Co nas intryguje, ciekawi, co budzi wątpliwości...

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: sigma » 22 sty 2011, 13:31

To i ja wtrącę się do dyskusji :). Zwięźle, bo polecając nieocenioną witrynę:

http://www.merriam-webster.com/

Przecież rzeczownik "scholar" oznacza w pierwszej kolejności osobę wiedzę nabywającą a dopiero w drugiej kolejności wiedzę posiadającą. Stąd rzeczownik pochodny "scholarship" czyli stypendium. Dość dobrze jest zauważyć też o ile rzeczownik "scholar" jest starszy od rzeczownika "scientist" i wtedy jasne będzie dlaczego ten drugi odnosi się raczej do nauk ścisłych oraz przyrodniczych.
Zresztą w ogóle określenia dotyczące szkolnictwa w języku angielskim mają często inne zakresy znaczeniowe niż ich odpowiedniki w języku polskim (i chyba w innych językach kontynentalnych również). Ze słownictwem języka angielskiego dotyczącym szkolnictwa to trochę jest jak z brytyjskim i kontynentalnym prawem dotyczącym ruchu drogowego: jeździ się tak samo tylko drugą stroną :).

ps.: Mistrzowie duchowości podkreślają powszechność koncepcji wiążących doczesność z pozadoczesnością. Te koncepcje mają być dla każdego.

:)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: sigma » 22 sty 2011, 14:18

atalia pisze: ... Sigmo,odpowiem później-strasznie dziś zajęta jestem ...


Ale odpowiedz koniecznie.

8-)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: atalia » 22 sty 2011, 15:19

Już,Sigmo,odpowiadam.
Przede wszystkim wielkie dzięki za obszerny instruktaż cytowania.Będę tę umiejetność ćwiczyc w tzw."międzyczasie",a znając swoją smykałke techniczną moze to potrwać i ruski rok.
Jesli chodzi o sprawy pozostałe,żeby się nie wymandrzać ;) zacytuję Leona Denis(Życie po śmierci,rozdz.VI):
"Teorie czyniące z Jezusa jedną z osób Trójcy lub istotę czysto fluidyczną zdają się być mało uzasadnione.Wygłaszając słowa:"Oddal ten kielich ode mnie" Jezus wydaje się człowiekiem podległym trwodze i przygnębieniu.Sam często nazywa się "Synem Człowieczym"(...)Jezus jak my cierpiał i płakał, a ta ludzka słabość,zbliżajac nas do Niego,czyni Go bardziej Bratem naszym i każe tym więcej wielbić Jego cnoty."

Dopisek mój:dla mnie najważniejszym miernikiem człowieczenstwa Jezusa są Jego słynne słowa "Panie,czemuś mnie opuscił."

Leon Denis:
"Katolicyzm przypisuje Istocie Najwyższej wszystkie nasze ułomności.czyni z Niej coś w rodzaju kata duchowego,który skazuje na straszliwe męczarnie dzieło rąk swoich,wątłe istoty.Ludzie,stworzenie dla swego szczęścia,tłumami ulegają pokusom złego i idą zaludnić piekło.Brak przewidywania równa się bezsilności, a szatan zręczniejszy jest od Boga!
Czy to jest ten Ojciec,którego Jezus nas uczy poznawać,gdy w Jego imieniu każe zapominać urazy,oddawać dobrem za zło,odczuwać litość,miłość?Człowiek współczujący i dobry byłby wyższy od Boga?
Prawda,że usiłując zbawić świat,Bóg poświęca własnego Syna,członka Trójcy i cząstkę samego Siebie,ale tu znów spostrzegamy fatalną niekonsekwencję,usprawiedliwiajacą słowa Diderota:"Bóg zabił Boga dla zaspokojenia Boga."
Katolicyzm zaciemnił sumienia i zmącił umysły,dając ponurą i okrutną ideę Boga mściciela.Odzwyczaił człowieka od myślenia:kazał tłumić wątpliwości,unikać rozumowania,odsuwać się od szczerych poszukiwaczy prawdy, a szanować tych,którzy z nim razem niesli to samo jarzmo."

Barwny jezyk Leona Denis chyba aż nadto wyrażnie ukazuje przepaść,jaka dzieli Stary i Nowy Testament.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: sigma » 22 sty 2011, 16:05

Katolicyzm i chrześcijaństwo to nie to samo.

Jaka jest "przepaść" między Starym i Nowym Testamentem ?

Leon Denis godzien jest zapoznania ale czy może być autorytetem ?

Trafiłem tu z zachęty mojego sąsiada C87 w okolicznościach dla mnie trudnych, chyba w znacznej mierze subiektywnie trudnych ale człowiek doświadcza rzeczywistości subiektywnie i nie ma na to rady. To było już jakiś czas temu.

Trochę przeczytałem na temat spirytyzmu, niezbyt dużo, wziąłem udział w większości możliwych dla mnie spotkań ... Ale jak spirytyści postrzegają rzeczywistość ? Przecież niektórzy piszą tu totalne bzdury.

Buddyzm ma 25 wieków a chrześcijaństwo 20 wieków historii. To ogromna spuścizna. Dla nas bliższa jest ta chrześcijańska. Marcin Luter nie chciał być luteraninem, chciał zmian w Kościele powszechnym. Podobnie Jan Kalwin.

Podobnie wiele innych postaci chrześcijaństwa, oni nie negowali spuścizny przodków w całości, wskazywali na to co ich zdaniem błędne. Albo, tak jak Ellen G. White, dopełniali tę spuściznę.

Ja rozumiem wiele, między innymi to że można przecież troszeczkę się postarać żeby pojąć podstawy. Jaka jest sprzeczność między ST i NT ?

I co ma "barwność" czyjegoś języka do tego ?
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: atalia » 22 sty 2011, 19:10

Sigmo,jak mogłeś mnie tak zawiesć?Oczekiwałam merytorycznej wypowiedzi z rzeczową argumentacją,a tu ...no,delikatnie powiem-dosć zaciekły atak.
1."Niektórzy piszą tu totalne bzdury".
Jak rozumiem-spirytysci.Jakież to totalne bzduryTwoim zdaniem sie tu pojawiły?Jeśli odnosimy się do czegos,to do konkretów,a nie jakichś bliżej niesprecyzowanych wypowiedzi.Drogi Sigmo-nieuczciwy argument.
2."Buddyzm ma 25 wieków historii,a chrzescijaństwo 20."
A ile lat ma katolicyzm?O tym,zdaje sie nie wspomniałeś,a nasza polemika dotyczy przecież tej wiary.
Poza tym-argument nie fair.Ludzie przez dziesiątki tysięcy lat wierzyli,że Słońce krąży wokół Ziemi,a dowiedzieli się,że jest odwrotnie jakieś 500 lat temu,Czy z tego wynika,że powinnismy pozostać przy starym poglądzie,ponieważ ma on znacznie dłuższą historię?
3."Oni nie negowali spuścizny przodków w całości"
A spirytyzm neguje?Przykłady,please...
4."Jaka jest sprzeczność pomiedzy ST i NT?
Chyba niepotrzebnie cytowałam Denisa,który może nie jest zadnym autorytetem(a propos,ile to już autorytetów padło?),ale podobają mi się jego poglądy i "barwny"język-dlatego o tym wspomniałam.
Denis wyrażnie chyba wykazuje różnicę pomiedzy "odwetową doktryną"ST a "polityką miłości"NT.Myślałam,że nie trzeba już tego komentować.
Dzięki też za informacje,że katolicyzm i chrzescijanstwo to nie to samo(naprawdę???)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: cthulhu87 » 22 sty 2011, 20:11

Nad częścią tych zagadnień dyskutowaliśmy w swoim czasie na spotkaniach na żywo. Trochę to już nużące, ale co tam...

1. Problemem Sigmy (nie tylko jego) jest studiowanie "Spirytyzmu według Ewangelii", a nie "Ewangelii według spirytyzmu".

2. W moim przekonaniu kwestia wywodzenia dogmatów z Biblii nie nadaje im autorytatywności. Z Biblii można wnioskować wiele rzeczy - np. istnienie statków kosmicznych na postawie dość spektakularnej wycieczki Eliasza w jedną stronę u kresu życia. Co do dogmatu trynitarnego, gdyby był taki oczywisty i jasno objaśniony w Biblii, nie mielibyśmy następujących problemów:
- kontrowersji w czasie Soboru Nicejskiego i "siłowego" przymuszania biskupów ariańskich do akceptacji postanowień soborowych. Zwolennikom Ariusza w 325 roku nie udowodniono swoich racji, ale zastosowano wobec nich przemoc. Jest oczywiste, że przeforsowanie koncepcji "współistotności" na soborze otworzyło drogę do przyjęcia dogmatu trynitarnego kilka dziesięcioleci później. Pytanie tylko, na ile było w tym zasługi polityki, a na ile teologii. Poza tym zastanówmy się nad kilkoma zagadnieniami:
- zastanawiającym faktem, że dogmat trynitarny przyjęto dopiero w IV wieku
- istnieniem wspólnot antytrynitarzy, którzy również opierają swoją naukę o Biblię
- niezwykłą popularnością arianizmu w Europie wczesnośredniowiecznej. A cóż by było, gdyby władcy frankijscy nie poparli papiestwa?

Biblia to nie matematyka. Tu nie zawsze 2+2=4. Weźmy choćby ewidentne mieszanie dat w Nowym Testamencie, których nie da się pogodzić. Naszym problemem jest właśnie robienie z takich rzeczy problemów. Problemy rodzą problemy, szkoda na to życia!
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: atalia » 22 sty 2011, 22:07

Świetny rys historyczny :)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: sigma » 22 sty 2011, 23:41

Spirytyzm mnie zainteresował po przeczytaniu kilku pozycji na temat spirytyzmu. To dobrze kiedy spirytyści piszą o spirytyźmie. Źle dzieje się wówczas kiedy piszą o Biblii wychodząc z założenia że wiedzą lepiej. Ja rozumiem że ktoś będąc na piątym roku historii uważa że wie dużo ponieważ wie znacznie więcej niż kilka lat wcześniej jako że studia to czas intensywnego przyswajania wiedzy ale przecież odrobinka refleksji wystarczy żeby uznać obiektywną przecież rzeczywistość zaistnienia na przestrzeni dziejów wielu historyków, teologów czy - to istotne - egzegetów którzy realności głównych przynajmniej wydarzeń ST i NT nie negowali. Kto tu czytał cokolwiek napisanego przez o. Anthony de Mello, Anselma Gruena, Willigisa Jaegera, Hansa Kuenga czy Eugena Drewermanna ? Myślę że nieliczni. A ci ludzie właśnie (i im podobni, nie twierdzę że jestem erudytą znającym zagadnienie na wylot) piszą bardzo ciekawie na tematy których omawianie zdaniem niektórych tutaj stało się już nużące ... No, zależy co kogo męczy ...

Ponieważ nie mam zamiaru męczyć innych tym co mnie akurat nie męczy więc zwięźle odpowiem i chyba rzeczywiście nie będę się wpisywał tak często.

I tak:

atalia pisze: ... ."Buddyzm ma 25 wieków historii,a chrzescijaństwo 20." A ile lat ma katolicyzm?O tym,zdaje sie nie wspomniałeś,a nasza polemika dotyczy przecież tej wiary ...


Niektórzy teologowie, zwlaszcza ci wywodzący się z protestantyzmu, wskazują na to że początki katolicyzmu to już Listy apostolskie.

Określenie "wiara" w odniesieniu do katolicyzmu jest określeniem raczej ludycznym i przez to nie w każdym kontekście precyzyjnym. Myślę że dobrze jest posługiwać się pojęciami "religia" (w odniesieniu do chrześcijaństwa czy islamu) oraz "wyznanie" (w odniesieniu do np. ewangelicyzmu w obrębie chrześcijaństwa lub szyi(ty)zmu w obrębie islamu).

atalia pisze: ... "Oni nie negowali spuścizny przodków w całości". A spirytyzm neguje? Przykłady, please ...


Frankly, there is a lorry of easily accessible examples, but, to cut a long story short I will mention only that: insufficient understanding of Moses` and Jesus` work in the Old and New Testament appropriately. What some of us write here makes no sense.

An example, here you are:


atalia pisze: ... Denis wyrażnie chyba wykazuje różnicę pomiedzy "odwetową doktryną" ST a "polityką miłości" NT. Myślałam,że nie trzeba już tego komentować ...


Atalia, where can you find in the Old Testament any principles that could be understood as "doctrine" ?

I also wonder what it means: "love policy" in the New Testament (I suppose "policy" rather than "politics", perhaps I am wrong here ... )


:)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: sigma » 23 sty 2011, 00:08

cthulhu87 pisze: ... Trochę to już nużące ...


To kwestia wytrzymałości.

cthulhu87 pisze: ... Problemem Sigmy (nie tylko jego) jest studiowanie "Spirytyzmu według Ewangelii", a nie "Ewangelii według spirytyzmu" ...


Nie, moim problemem jest coś innego.

cthulhu87 pisze: ... W moim przekonaniu kwestia wywodzenia dogmatów z Biblii nie nadaje im autorytatywności ...


Czy próbowałeś zobiektywizować to przekonanie ?

cthulhu87 pisze: ... Z Biblii można wnioskować wiele rzeczy - np. istnienie statków kosmicznych na postawie dość spektakularnej wycieczki Eliasza w jedną stronę u kresu życia ...


Przecież zupełnie czym innym są ustalenia dotyczące realiów czasu i miejsca wydarzeń biblijnych a czym innym interpretacja tych wydarzeń. Jak w ogóle można stawiać obok siebie kwestię tak szczegółową jak podróż Eliasza i tak ogólną jak trójosobowość Boga ?


cthulhu87 pisze: ... kontrowersji w czasie Soboru Nicejskiego i "siłowego" przymuszania biskupów ariańskich do akceptacji postanowień soborowych. Zwolennikom Ariusza w 325 roku nie udowodniono swoich racji, ale zastosowano wobec nich przemoc. Jest oczywiste, że przeforsowanie koncepcji "współistotności" na soborze otworzyło drogę do przyjęcia dogmatu trynitarnego kilka dziesięcioleci później. Pytanie tylko, na ile było w tym zasługi polityki, a na ile teologii ...


Naprawdę przykro mi wielce że ktoś dostał po mordzie ale istotne jest może bardziej to czy Reformatorzy chrześcijaństwa odrzucili koncepcję Boga trójosobowego ? W większości nie, koncepcja Boga trójosobowego jest wpisana w chrześcijaństwo.
Jeżeli ktoś chce literalnie rozumieć Biblię to istotnie nie jest to tam zapisane. Ale zdaniem wielu Biblii nie można rozumieć literalnie.
Do dziś w niektórych parlamentach (na Ukrainie czy w Korei Południowej) niektórzy nie radzą sobie z emocjami. Jesteśmy ludźmi a nie komputerami.

cthulhu87 pisze: ... Biblia to nie matematyka ...


O, to rzeczywiście zmienia postać rzeczy ...

cthulhu87 pisze: ... Problemy rodzą problemy, szkoda na to życia!


No właśnie.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: cthulhu87 » 23 sty 2011, 00:46

Błędem mojego poprzedniego postu był brak odwołania do konkretnych lektur. Kiedy coś wprost cytujemy łatwiej nam się wystrzec opinii „przemądrzałego studenta historii”. A jako, że w dyskusjach czasami używa się chwytów poniżej pasa, mogłem to przewidzieć.

Odnośnie tego co napisał Sigma, śpieszę dodać, że nie mam problemów z soborem nicejskim. Miałem go może cztery lata temu, gdy zostałem po prostu zmuszony, żeby czytać historie kościelne, konkretnie te fragmenty, które dotyczyły panowania Konstantyna Wielkiego. I bardzo się cieszę, że mam teraz na głowie ważniejsze sprawy. Fascynuje mnie przede wszystkim druga połowa XIX wieku i okres międzywojenny i rad jestem, że porzuciłem zainteresowanie historią starożytną już parę lat temu.
Niech więc sami przemówią owi doświadczeni historycy późnoantyczni, żebym nie wyszedł na przemądrzałego manipulatora, który myśli, że wie więcej niż mu się wydaje. Wszelkie uwagi proszę kierować do tych panów:

http://img171.imageshack.us/f/sozomenhermiaszhistoria.jpg/

Tekst jest fragmentem Historii Kościelnej Sozomena Hermiasza.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sozomenos

http://img3.imageshack.us/i/sozomenhermiaszhistoria.jpg/

jw.

http://img248.imageshack.us/i/sokratesscholastykw.jpg/

To jest fragment dzieła Sokratesa Scholastyka
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sokrates_Scholastyk

Tego rodzaju teksty źródłowe są wykorzystywane przez każde kolejne pokolenie historyków, którzy budują swoje narracje na ten temat. O ile więc mogę odwołać się do źródła z epoki, o tyle też zadaję sobie ten trud i robię to. Dobrze jest jeszcze przeczytać Vita Constantini Euzebiusza z Cezarei, bo to dziełko stanowi również doskonałe źródło do poznania tego, jak Konstantyn Wielki wykorzystał chrześcijaństwo do celów politycznych. Na pewno w necie jest gdzieś tekst angielski.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Vita_Constantini
Zainteresowanym mogę użyczyć te teksty w formie PDF.

odrobinka refleksji wystarczy żeby uznać obiektywną przecież rzeczywistość zaistnienia na przestrzeni dziejów wielu historyków, teologów czy - to istotne - egzegetów którzy realności głównych przynajmniej wydarzeń ST i NT nie negowali.


Jedną z najciekawszych rzeczy w historiografii jest właśnie jej zmienność. To, co jest oczywiste dla historyka XXI wieku nie musiało być oczywiste dla historyka z wieku XIX-tego, czy dla dziejopisa z wieku XIV. Z tej prostej przyczyny, że historia jako nauka również się rozwija, zmieniają się punkty widzenia, zmieniają się metody badawcze, sposoby narracji, cele jakie jej przyświecają, większe lub mniejsze przywiązanie do opisywanych zdarzeń. Obecnie są historycy, którzy twierdzą, że „nie ma rzeczywistości poza tekstem”, albo że „wydarzenia historyczne” same w sobie nie są poznawalne, możemy poznać tylko ich opisy, ten subiektywny produkt ludzkiej świadomości, który wynikł z przyswojenia obiektywnej treści. Można powiedzieć, że zdarzenia historyczne to były pewne fakty fizyczne zaistniałe realnie w danym miejscu i czasie, natomiast każda relacja historyczna, każda próba opisu czy nawet całościowego ujęcia jest już skażona subiektywizmem autora. Nawet wybór tekstów źródłowych jest już subiektywny, bo ktoś przecież wybiera. Jeśli czegoś uczy historia, to właśnie odporności na manipulację. I nikt się z tego prawa nie wyłamie, bo każdy kto do czegoś się odnosi, zawsze pozostawia część siebie i swoich opinii w tym, co napisał. Rzecz ta dotyczy również „wielu historyków, teologów czy egzegetów” w każdej epoce i szerokości geograficznej. Nie bez przyczyny Biblię odczytywano literalnie, kiedy zgadzała się z wiedzą przyrodniczą. Kiedy przestała się zgadzać, pojawiło się rozróżnienie na fragmenty "dosłowne" i "symboliczne". To co najpiękniejsze, to uchwycenie tego jako pewnego ważnego procesu. Nie mamy prawa tego zamiatać pod dywan.
Chcę, żeby to było jasne, bo z natury jestem takim człowiekiem, który musi coś sprawdzić, argument z autorytetu to nie jest argument w dyskusji. Ufam raczej temu, kto był świadkem zdarzenia albo miał dobre źródło do jego poznania, niż temu, który ma rację, bo jest "dobrym teologiem", albo "doświadczonym historykiem".

Naprawdę przykro mi wielce że ktoś dostał po mordzie ale istotne jest może bardziej to czy Reformatorzy chrześcijaństwa odrzucili koncepcję Boga trójosobowego ? W większości nie, koncepcja Boga trójosobowego jest wpisana w chrześcijaństwo.


Kwestia czy ktoś dostał po mordzie przy ustalaniu podstawowych prawd wiary chrześcijańskiej jest dosyć istotna. Natomiast teologom pozostawię kwestię na ile walenie w mordę odbywało się za inspiracją Ducha Świętego.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

PoprzedniaNastępna

Wróć do Religia i filozofia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość