Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Nasze przemyślenia na temat filozofii, religii i związków wyznaniowych. Podobieństwa i różnice do spirytyzmu. Co nas intryguje, ciekawi, co budzi wątpliwości...

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzme

Postautor: Mirek » 31 gru 2014, 08:46

Takim księdzem i zakonnikiem zarazem, który chyba najbliżej był spirytyzmu, to o. Anthony de Mello.
Spirytyzm nawołuje do porzucenia przywiązania do rzeczy materialnych i gromadzenia skarbów doczesnych.
W śród biskupów i kardynałów jest wręcz odwrotnie. Nie potrafią się rozstać z dobrami materialnymi i zrezygnować z wygodnego luksusowego życia. Gdy tu nastąpi przełom pojawi się też wtedy zbliżenie.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzme

Postautor: czarnyMag » 01 sty 2015, 01:28

dr.jimmy pisze:Moim zdaniem nieprzekraczalne różnice, które nie pozwolą na "pojednanie" chrześcijaństwa i spirytyzmu kardecjańskiego są takie:

1. (Wbrew temu co sądzą niektórzy) Podstawą chrześcijaństwa nie jest etyka seksualna czy przyjmowanie księdza po kolędzie. Nie jest nią jednak także pomoc biednym czy wypełnianie nawet najwznioślejszych nauk Jezusa. Podstawą chrześcijaństwa jest wiara w to, że cieśla - wędrowny nauczyciel żyjący w okupowanej przez Rzymian Judei za panowania Augusta i Tyberiusza, nie był takim człowiekiem jak każdy z nas, tylko Bogiem, który zstąpił na świat dla zbawienia ludzi i po swojej śmierci na krzyżu powstał z martwych. Spirytyzm kardecjański, o ile rozumiem - jak się mylę, poprawcie - uważa Jezusa za człowieka, wcielenie bardzo wysoko rozwiniętego Ducha, który dał pozytywny przekaz moralny innym, ale sam nie jest Bogiem. Dla Kościołów chrześcijańskich jest to odrzucenie podstawy wiary. Chrześcijanin to ten, który wierzy że Jezus z Nazaretu jest Bogiem. Za zakwestionowanie tego np. wyleciał z Kościoła ks. prof. Tomasz Węcławski (obecnie po zawarciu ślubu i przyjęciu nazwiska żony Tomasz Polak).

2. Drugą z postaw wiary chrześcijańskiej jest przekonanie że istnienie człowieka wygląda tak: jednokrotne wcielenie, śmierć, potem sąd szczegółowy: niebo/piekło/czyściec (ten ostatni odmiennie interpretowany w prawosławiu, odrzucany w protestantyzmie). A na końcu czasów zmartwychwstanie ciała. Pomijam tu problemy i dyskusje teologiczne dotyczące statusu osoby pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem ciała: tu często brak jednoznaczności.

Te dwa powody, które stanowią moim zdaniem nie jakieś marginesy tylko "twarde jądro" wiary chrześcijańskiej powodują moim zdaniem fakt, iż jest mi bardzo ciężko sobie wyobrazić akceptację dla spirytyzmu w oficjalnej nauce Kościoła. Zwłaszcza, iż mam wrażenie iż pontyfikat konserwatywnych Jana Pawła II i Benedykta XVI i ich potencjalnego następcy (ów) [ Kolegium Kardynalskie obecnie jest przeważająco konserwatywne] i zmiany społeczne, sprawiające iż przy Kościele zostają osoby silniej wierzące, a te "letnie" się laicyzują, sprawiają iż perspektywa otwarcia się Kościoła na te głosy jest co raz mniej prawdopodobna. Przykładem może być np. potępienie spuścizny o. Anthony de Mello a nawet wciąż niechętna postawa (55 lat po śmierci!) kościelnej "prawicy" wobec dorobku o. Teilharda de Chardin.

Nie wiem co Wy myślicie na ten temat, jeśli przedstawiłem coś inaczej niż u Kardeca czy jego następców, to przepraszam, moja znajomość ich dzieł ogranicza się na razie do materiałów przeczytanych na tej stronie i postów z forum.


Nie jestem wyznawcą Kardecka i uważam że Jezus był Bogiem! Ale ani mnie grzeje ani ziębi czy kościół uzna spirytyzm czy nie :) To czy oni się mylą czy wy dowiecie się dopiero po swojej śmierci! Dopiero po swojej śmierci z skonfrontujecie swoją wiarę z rzeczywistością :lol: Ale jeśli co do Jezusa się mylicie to zgodnie z wiarą spirytystycznej religii - BO JEST TO RELIGIA JUŻ TERAZ :) dusza się nie cofa - więc następne wcielenie czeka oportunistę boskości Jezusa w kraju islamskim pod batem swego ojca, na kolanach przed Allachem :)
"żyj i daj żyć innym"
Awatar użytkownika
czarnyMag
 
Posty: 2852
Rejestracja: 05 gru 2014, 21:22
Lokalizacja: Astral - tu i tam - teraz tu

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzme

Postautor: methyl » 04 sty 2015, 21:49

"Są dwa sposoby oszukiwania się. Jeden polega na wierze w to, co jest nieprawdziwe, drugi na odmowie uwierzenia w to, co jest prawdziwe"
Soren Kierkegaard (1813-1855).
"Człowiek powinien poszukiwać tego, co jest, a nie tego, co jego zdaniem powinno być."
Albert Einstein (1879-1955).

Czy mógłbyś mi przypomnieć czarny Magu, w którym miejscu w Biblii Jezus mówi o sobie, że jest Bogiem? :roll:
arecki

"Wiedza to jedyny skarb podążający za swym właścicielem" - przysłowie chińskie
Awatar użytkownika
methyl
 
Posty: 347
Rejestracja: 02 mar 2010, 20:20
Lokalizacja: Pabianice

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzme

Postautor: Hansel » 12 mar 2015, 01:22

atalia pisze:Po śmierci stanęłam przed perłowymi wrotami Niebios, gdzie św.Piotr przepytywał kolejne nadciągające zewsząd dusze. Nadeszła wreszcie moja kolej. Zapracowany święty spojrzał na mnie z roztargnieniem i zapytał: "Córko, czy uznajesz Jezusa Chrystusa za swego Pana?"
Odpowiedziałam,szczerze uradowana tym,że pytanie było proste i nie dotyczyło szczegółów z mojego burzliwego życia oraz nieco pokrętnych ścieżek mojej wiary :"Tak,oczywiście,że uznaję ,świety Piotrze." "Hm,to dobrze-odrzekł oddźwierny Niebios-ale czy uznajesz Jezusa Chrystusa w zgodzie z dogmatami Świętego Kościola Katolickiego?"(baptystów,zielonoświątkowców,greckokatolickiego,metodystów,itp.,-sw.Piotr umieścił tu zwrot ,pozostajacy w zgodzie z obowiazujacą w Niebie literą prawa).
"No przyznam,że niezupełnie,święty Piotrze,jestem spirytystką." "W takim razie niech służby specjalne piekieł zabiorą ją tam,gdzie jej miejsce."
Piszę do Was z głębi kotła,gdzie wraz ze mną nurzają sie w smole Allan Kardec,Leon Denis,Chico Xavier,Georges Melusson i jeszcze kilka innych postaci spirytystycznych.Najwidoczniej wydzielono nam odrębne kotły,byśmy swoimi poglądami na temat miłości bliźniego nie zainfekowali piekieł(a być moze i Niebios?)
Ale nie ma co narzekać-towarzystwo jest szalenie interesujace.


https://www.youtube.com/watch?v=0S_7IdB45zQ
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzme

Postautor: Hansel » 23 mar 2015, 00:30

atalia pisze:Jakiś czas temu korespondowałam na pewnym forum protestanckim i poruszyłam tam m.in.kwestię miłosierdzia,tzn.jaki wpływ ma czynienie dobra na stan duszy po śmierci ciała fizycznego.Odpowiedziano mi,że nie ma to wiekszego znaczenia,liczy się to,czy człowiek uznał Jezusa Chrystusa za swojego Pana,a to,co czynił za zycia jest sprawą drugorzędną.
Na moje pytanie,czy miłosierny,czyniący dobro człowiek od urodzenia wychowany w tradycji muzułmańskiej ma jakiekolwiek szanse na zbawienie,odpowiedziano z pewnym smutkiem,że nie,bowiem nie przyjał on do swego serca Chrystusa.
Bez komentarza.
https://www.youtube.com/watch?v=hVX1bGT7jXk
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzme

Postautor: Hansel » 07 lip 2015, 16:16

Zrestą mnie tak naprawdę jest te zakonnicy w pewnym sensie żal spędióła w Indiach tyle czasu a nic nie zrozumiała z tamtejszej kultury i widzi ją tylko przez pryzmat błedów i wypaczeń.
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzme

Postautor: Hansel » 15 paź 2015, 22:51

Krzysiek pisze:No ale np. w w Ewangeliach Jezus ostrzega: "Strzeżcie się i miejcie na baczności! Diabeł jak lew ryczący krąży, szukając kogo pożreć!" Spirytyzm uznaje Jezusa za człowieka najdoskonalszego na Ziemi, zjednoczonego z Ojcem. Czyli po iluś tam wcieleniach duch Jego przyszedł na ziemię w ostatecznej najdoskonalszej formie. Tylko chyba coś kiepsko poinformowany ten nasz "najdoskonalszy". Tyle razy przebywał u Ojca, a mówi jakieś głupoty o osobowym złu w postaci szatana? I jeszcze twierdzi, że "Ja i Ojciec jedno jesteśmy". Przecież wg spirytyzmu szatan jako zły duch nie istnieje. Może Ojciec Go oszukuje? Swoje najdoskonalsze dziecko? Jakiś taki niefajny ten Bóg, a na pewno nie doskonały...


Zadam inne pytanie skoro szatan jest postacią jedynie symboliczną to kto trzykrotnie kusił Jezusa na pustyni ?
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzme

Postautor: Nikita » 16 paź 2015, 12:57

a moze szatan istnieje? ja raczej mysle, ze istnieje szatan ale to sa poprostu wybitnie zle duchy, ktore maja negatywny wplyw na inne dusze.
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzme

Postautor: Hansel » 07 lis 2015, 14:11

Prawidłowe dla katolicyzmu DOŚWIADCZENIE DUSZ CZYŚĆCOWYCH odróżnia się od ZŁUDZEŃ SPIRYTYZMU!

Jeśli w ogóle możliwe są doświadczenia z duszami czyśćcowymi, to mogłyby, czy nawet powinny by wyglądać właśnie tak, jak to jest w przypadku Marii Simmy. Nie wnikając jednak w argumentację za prawdziwością tych doświadczeń, która pozostaje sprawą otwartą, chcę pokazać jednak istotną ich różnicę wobec spirytyzmu dla dobra osób, które czy to miały, czy mają, czy może będą mieć, podobne jak Maria Simma, doświadczenia z duszami czyśćcowymi, czego teologicznie, jak się wydaje nie można wykluczyć. Istnieją tu jednak pewne teologiczne warunki i zastrzeżenia, które mogą się stać zarazem kryterium dla rozróżnienia tych zjawisk od podobnego do nich, w pewnej mierze, spirytyzmu.

Doświadczenia Marii Simmy, jak się wydaje, spełniają te warunki i są ich praktyczną weryfikacją. Pierwszym warunkiem teologicznym jest motyw objawienia się ze strony dusz czyśćcowych. Powinien być proporcjonalnie wystarczający i poważny. Jak zaświadcza Maria Simma, dusze objawiają się w jakiejś powadze i skrusze, z bardzo konkretną prośbą o modlitwę czy nawet ofiarę. Wykluczona jest wszelka ciekawość, niedyskrecja i inne nie duchowe cele. Duchy spirytyzmu natomiast zachowują się często błazeńsko i obscenicznie. Są rozgadane i hojne w objawieniu rzekomych sekretów spoza zasłony śmierci.

Po drugie, dusze czyśćcowe są pobożne i mają tę świadomość pozwolenia Bożego oraz władzy Kościoła, w tym na przykład wartości Mszy św. jako pomocy w ich uwolnieniu. Duchy spirytyzmu są często obojętne na te sprawy lub nawet wrogie Chrystusowi czy Kościołowi, o czym świadczy choćby gwałcenie zakazów odnośnie seansów spirytystycznych.

Po trzecie, jest logiczne, że dusze czyśćcowe szukałyby raczej osób odpowiednich, to jest osób pobożnych, dyskretnych i przygotowanych duchowo do tego, by udźwignąć pewne sekrety czy nawet pewne ciężary związane z modlitwą i ofiarą za zmarłych. Wydaje się, iż Maria Simma spełnia te warunki. W spirytyzmie natomiast duchy zwracają się do obojętnie kogo, byle wciągnąć w to więcej osób, bez ograniczeń, choć niekiedy właśnie unikając osób pobożnych i modlących się.

Po czwarte, sprawa formy czy sposobu objawiania się. Są tu dwa elementy. Po pierwsze: to nie człowiek szuka kontaktu z duszami, jak jest w spirytyzmie, ale to dusze szukają kontaktu z człowiekiem, jak to jest u Marii Simmy.

Typowy dla spirytyzmu trans mediumiczny, będący skutkiem tzw. czasowego opętania, kiedy to duch posługuje się człowiekiem jak przedmiotem czy rodzajem megafonu, jest w zasadniczej sprzeczności z personalną formą Bożych objawień.

Bóg bowiem nie mówi przez człowieka opętując go, ale szanując jego godność i wolność, mówi do człowieka niejako twarzą w twarz i to nawet w wizjach nadzwyczajnych czy ekstazach, gdzie nie ma nigdy pełnej utraty świadomości czy zapoznania tego co było, jak to się zdarza w transie mediumicznym.

tekst pochodzi z książki Ks.Aleksander Posacki SJ "Niebezpieczeństwa okultyzmu", Kraków 1997

http://www.fronda.pl/a/wazne-jak-odrozn ... 59716.html

:lol: :lol: :lol: :lol:
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzme

Postautor: Hansel » 08 lis 2015, 03:12

dr.jimmy pisze:wobec wszystkich wymienionych przez Ciebie fenomenów obserwuje u autorów kościelnych następujące reakcje

1. Potępienie w całości jako dzieła Szatana - dwóch księży których nazwiska już wielokrotnie padały a także świecki Robert Tekieli. Trio ZPT (Zwoliński, Posacki, Tekieli) zna wszystkie podane przez Ciebie zjawiska i nieodmiennie przypisuje im charakter demoniczny. Podobnie zresztą jak: medycynie naturalnej, energoterapii, wszystkiemu co ma związek z kulturą Indii i Dalekiego Wschodu (IMHO rodzi to - nie wiem czy zgodną z ich intencją - konkluzję, że każdy wierny swej tradycyjnej kulturze np. Hindus znajduje się w mocy Szatana), a nawet niektórym zabiegom w gabinetach kosmetycznych (tych z olejkami eterycznymi i opartymi na ajurwedzie) czy książkom Paulo Coelho:-).

2. Zaprzeczanie ich realności - istnieje duży nurt wśród poważnych księży akademików, którzy w sprawach zjawisk ponadnaturalnych zawierają jak gdyby cichy sojusz z materialistami typu Jamesa Randiego. Poznałem kiedyś - co prawda nie księdza, ale pobożnego katolika świeckiego, który współpracował z Randim, bo ten "co prawda nie wierzy, ale odciąga młodych od sekt [zwracam uwagę na utożsamienie zainteresowania zjawiskami parapsychicznymi z sektami]. Stanowisko nr 2 jest moim zdaniem najbardziej rozpowszechnione w intelektualnych gronach Kościoła. Zainteresowanie badaniem przesłanek istnienia świata ponadnaturalnego zastępuje fideizm (przyjmowanie wszystkiego na ślepą wiarę - potępione przez Sobór Watykański I, ale kto się tym przejmuje:-)), wnioskowanie w oparciu o bardzo uczone filozoficzne konstrukcje, głównie św. Tomasza z Akwinu, opieranie się w całości na wykładni Ewangelii i na nauczaniu poprzednich pokoleń tj. czystej teorii. Tytułem przykładu, kiedyś pokazałem księdzu z naukowym tytułem książkę Martinettiego, powiedział: I po co czytać takie bzdurki, niech Pan przeczyta "Śmierć i życie wieczne" Ratzingera (praca oparta na dokonanej przez przyszłego papieża wykładni fragmentów z Ewangelii i teoretycznych konstruktów późniejszych teologów). Ten sposób myślenia wystarczy być może ludziom, którzy mają w sobie zdolność bezdyskusyjnego podporządkowania się autorytetowi, ludzi bardziej "niepokornych" może prowadzić do utraty przekonania o życiu pozagrobowym.

3. podobne trochę do 2, ale mniej "uczone" - całkowita ignorancja wobec w/w spraw. Zwłaszcza wśród osób Kościoła dotkniętych praktycznym materializmem.

4. Zakłopotanie. Wiemy że coś takiego (np. fenomeny NDE) jest, nie mamy pojęcia co z tym fantem zrobić. Trochę do takiego stanowiska, ale raczej z przyjaznym, przynajmniej po części zaciekawieniem tematem zbliża się bardzo lubiany przeze mnie świecki publicysta katolicki (i nie tylko bo już prawie celebryta) Szymon Hołownia w swych "Tabletkach z krzyżykiem".

5. Badanie metodami naukowymi tych fenomenów bez specjalnego podejścia ideologicznego - ks. Martinetti, ks. prof Andreas Resch (który jednak skupia się głównie na bezpiecznych tematach typu objawienia maryjne itp.).

6. Akceptacja i promowanie tych fenomenów, o ile da się je podczepić do system wiary chrześcijańskiej - rzekomo takie było stanowisko Papieża Piusa XII, w Polsce księdza biskupa Zbigniewa Kraszewskiego (który zmarł -bardzo ciekawa data - 4 kwietnia 2004). Zwracam uwagę na jeden fragment książki biskupa "Tajemnica życia wiecznego" (przepraszam, że z pamięci nie podam strony), który "przepuścił" opis zdarzenia sprzecznego z "teorią": do matki przyszedł syn samobójca i powiedział, że "wyrzucili go z piekła". Książki z tym fragmentem z pewnością nie przepuściła by kuria dająca księżom zgody na publikacje teologiczne, gdyby nie to, że osobą odpowiedzialną za te zgody w swej diecezji był sam autor:-). Autorzy z grupy 1 mają z pracami Kraszewskiego pewien problem, więc je zamilczają. W jednym tylko miejscu widziałem krytykę tego, bez podania nazwiska i godności autora - że autor pisał ją (I wydanie) w latach 70. nieświadomy przynależności paprapsychologii do nurtu New Age.

7. Daleko posunięta akceptacja - o ile wiem ks. Brune.


Mnie głównie zastanawia ci się stał z Tekielim że tak ześwirował ?
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

PoprzedniaNastępna

Wróć do Religia i filozofia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość