Strona 1 z 2
Kosmiczna szmata?

:
10 lis 2012, 14:00
autor: atalia
Ciekawa myśl Jerzego Prokopiuka(" Światłość i Radość. Zapiski z życia duchowego"):
"Bez Boga - to piekło. Ale z zachowaniem ludzkiej godności, bez błagań i płaszczenia się. Z Bogiem - to Światłość i Radość, ale zamiana w dziecko, w ofiarną owieczkę, w kosmiczną szmatę, osikę wiecznie drżącą - wyrzeczenie się ludzkiej godności, poniżenie się do roli narzędzia i popychadła."
Czy możliwa jest inna relacja człowieka do Boga?
Re: Kosmiczna szmata?

:
10 lis 2012, 17:13
autor: cthulhu87
Ja nie wiem, bo nie potrafię uchwycić kontekstu. Czy to jest polemika z tradycyjnymi wyobrażeniami eschatologicznymi? Na początek to wyjaśnijmy

Re: Kosmiczna szmata?

:
10 lis 2012, 22:20
autor: atalia
Brakuje trochę tego kontekstu, ponieważ książka Jerzego Prokopiuka to zbiór niepołączonych ze sobą, choć nieraz bardzo inspirujących, myśli i zapisków.
Autor zapewne jednak , jak wspomniałeś, odnosi się tu do tradycyjnej eschatologii, jednak ironicznie porusza kwestię kosztów, jakie człowiek musi w wyniku obrania jednej czy drugiej opcji ponieść.
Pytanie: czy możliwa jest jakakolwiek opcja "bezkosztowa", tzn. taka, w której nie trzeba wybierać pomiedzy byciem niewierzącym buntownikiem a ową "kosmiczną szmatą", robakiem pod Bożym butem, pokornym popychadłem?
Re: Kosmiczna szmata?

:
12 lis 2012, 08:20
autor: atalia
Czy nie sądzicie, że spirytyzm oferuje coś więcej?
Możliwość wiary w Boga, światłość i radość bez płaszczenia się i bycia owym kosmicznym popychadłem na zasadzie samostanowienia o swoim własnym losie.
Chcesz się buntować postępujac niezgodnie z prawem moralnym? Owszem, możesz, bez konsekwencji w postaci wiecznego piekła, tylko będziesz musiał za to dość słono zapłacić.
Ewolucja duchowa nie zostawia miejsca na egzystencję w formie kosmicznej szmaty.
Re: Kosmiczna szmata?

:
12 lis 2012, 10:11
autor: Krzysztoff

niestrudzenie prowadzisz dyskurs sama ze sobą
zasadnicze pytanie jest takie czy rodzice traktują swoje dzieci jak popychadła ? Tak się zastanawiam czy autor pytania dzieci posiada ?
No ale rozumiem że jest to takie nieco przerysowane stawianie pytań które mają pobudzać do dyskusji.
Ta relacja to raczej relacja wspierający rodzić -> dziecko ; tak to widzę
pozdro
Re: Kosmiczna szmata?

:
12 lis 2012, 10:57
autor: atalia
Prowadze ten dyskurs, bowiem temat wydał mi się niezmiernie ciekawy, ale najwyraźniej nie każdego musi on interesować.
Relacja rodzic-dziecko powiadasz? Ale dzieci w końcu kiedyś muszą wydorośleć i wziąć sprawy w swoje ręce, nie sądzisz?
Wydaje mi się,ze raczej chodzi tu o pewnego rodzaju determinizm ontologiczny.
Re: Kosmiczna szmata?

:
12 lis 2012, 13:40
autor: Krzysztoff
atalia pisze:Prowadze ten dyskurs, bowiem temat wydał mi się niezmiernie ciekawy, ale najwyraźniej nie każdego musi on interesować.
Relacja rodzic-dziecko powiadasz? Ale dzieci w końcu kiedyś muszą wydorośleć i wziąć sprawy w swoje ręce, nie sądzisz?
Wydaje mi się,ze raczej chodzi tu o pewnego rodzaju determinizm ontologiczny.
nawet

bardzo ciekawy
Co do brania sprawy w swoje ręce - odnosząc do wspomnianej relacji rodzic - dziecko, nie pozwolisz 3-latkowi iść z kolegami na piwo, nie pozwalasz na tysiąc innych rzeczy aby uchronić to dziecko przed niebezpieczeństwami i prowadzić je w stronę dobrego rozwoju. (czy to znaczy że traktujesz je jak popychadło ?)
Czym większa świadomość świata zewnętrznego , jego praw i zagrożeń tym więcej dajesz wolności i obszaru do decyzji, zresztą dzieje się to niejako samoistnie bo już nastolatkowi ciężko jest totalnie wszystkiego zakazać

(a wiem o czym mówię)
O tym samym mówi spirytyzm - czym większy rozwój moralny tym większa świadomość ; czym większa świadomość tym większa kontrola nad swoim życiem i postępowaniem.
Także nie możemy mówić o relacji Bóg - człowiek jako o czymś niezmiennym-stałym i że jest tak albo inaczej; to jest racze proces zmieniający się związany z rozwojem i poziomem świadomości i "czystości" danego człowieka
tak uważam

Re: Kosmiczna szmata?

:
12 lis 2012, 20:13
autor: atalia
Prawdę mówiąc , mierzi mnie zarówno pozycja ofiarnej Bożej owieczki jak i tego bezbożnego , choć godnego stworzenia. Czy w którymś z tych dwóch przypadków możemy powiedzieć "człowiek- to brzmi dumnie"? Rzeczą dumną nie jest zarówno bycie zdeterminowanym odgórnie wiecznie drżącym przed gniewem Bożym tworem jak i bezduszną skorupą, z chwilą śmierci ginącą bezpowrotnie wraz ze swoimi myślami, pragnieniami, historią.
Czy w kontekście nauki spirytystycznej mozemy powiedzieć " człowiek- to brzmi dumnie"? Może raczej "Duch nieśmiertelny zyskujący wielkość w drodze ewolucji duchowej - to brzmi dumnie".
Chyba właśnie dlatego spirytyzm tak trafił mi do serca ( i umysłu).
Re: Kosmiczna szmata?

:
12 lis 2012, 22:17
autor: Krzysztoff
faktycznie dumnie to zabrzmiało
oby się tylko ta duma w pychę nie zamieniła

Re: Kosmiczna szmata?

:
13 lis 2012, 07:28
autor: atalia
Tia...pycha to jedna z moich naczelnych wad...
