Strona 1 z 2

życie pustelnicze - klasztor kamedułów

Post: 01 mar 2013, 23:56
autor: cthulhu87
Dość interesujące, głównie dlatego, że nie wyobrażam sobie, aby tak funkcjonować na co dzień :D

O godzinie 3.30 nad ranem rozlega się dzwon kościelny na Bielanach obwieszczający zakonnikom porę wstawania. Kwadrans później - o 4.00 - dzwon rozlega się po raz drugi. Tym razem wzywa on eremitów na wspólne modlitwy do kościelnego chóru. Na Bielanach są dwa chóry: chór letni znajdujący się za ołtarzem głównym i chór zimowy, ogrzewany, znajdujący się przy wejściu do katakumb, w którym pustelnicy modlą się od późnej jesieni do wczesnej wiosny. Po pierwszej modlitwie zakonnicy rozchodzą się do swoich cel, by tam kontynuować czytanie duchowe. O godzinie 5.45 ponownie odzywa się dzwon i zakonnicy schodzą do kościoła na jutrznię, po czym celebrowana jest Msza święta. Po jej zakończeniu odmawiana jest tercja - kolejna modlitwa brewiarzowa. Podczas modlitw w kościele kameduli nie używają organów ani żadnych innych instrumentów muzycznych. Swoje modlitwy nucą jedynie przeciągłymi głosami.

Po porannych modlitwach, między 7.00 a 8.00 zakonnicy spożywają śniadanie i mają czas wolny. O godzinie 8.00 zaczynają pracę fizyczną. Obowiązki są ściśle między nich podzielone: jeden jest furtianem, inny ogrodnikiem, kucharzem, jeszcze inny dba o zaopatrzenie w klasztorze, zajmuje się praniem, przygotowaniem izb dla gości, wreszcie opiekuje się kościołem. Praca, wykonywana w milczeniu i skupieniu, trwa do 11.30. Według reguły ma to być przede wszystkim praca fizyczna. Dzień winien być tak zaplanowany, by czas dnia i nocy wydawał się krótki i niewystarczający i by zawsze pozostawało więcej rzeczy do zarobienia niż czasu na to przeznaczonego. Bezczynność jest bowiem jednym z głównych wrogów duszy.

Ponownie dzwon wzywa eremitów na modlitwy: O 11.45 rozpoczyna się seksta, a o 12.00 - Anioł pański. Potem następuje czas wolny do godziny 14.00, w czasie którego mnisi spożywają obiad. O 14.00 dzwon klasztorny wzywa zakonników do kościoła na nonę, a o 16.30 ponownie gromadzą się na różańcu. O 17.00 - kolacja, po niej duchowe czytanie w celach lub w kościele. O 18.30 ostatni raz schodzą się na wspólne modlitwy w kościele: najpierw nieszpory, potem litania loretańska, Anioł Pański i czytanie duchowe. Ostatnią modlitwą jest kompleta odmawiana w kościele, modlitwa za zmarłych i różaniec. Po ich zakończeniu w milczeniu rozchodzą się do swoich cel, aby oddać się indywidualnym modlitwom i przygotowaniu na spoczynek.

Zwyczajem kamedulskim zakonnicy nie spożywają pokarmów mięsnych. Może ono być podawane tylko chorym, na wyraźne wskazanie lekarza lub podróżującym, by nie sprawiali gospodarzom kłopotu. We wszystkie piątki roku i w czasie 40-to dniowych postów poprzedzających Boże Narodzenie i Wielkanoc wstrzymują się także od spożywania nabiału i jaj. Wegetariańskie, skromne posiłki spożywają w samotności, w swoich celach. Jedynie podczas wyjątkowych dni przeznaczonych na tzw. rekreację mogą gromadzić się w refektarzu.

Zakonnicy przez cały czas zachowują milczenie rozmawiając jedynie wtedy, gdy to jest niezbędnie konieczne i to na uboczu i półgłosem. Jedynie trzy razy w tygodniu: we wtorki, czwartki i soboty mogą pozwolić sobie na krótką pogawędkę. Pięć razy w roku w celach rekreacyjnych wszyscy zakonnicy mogą wspólnie opuścić erem i udać się na wycieczkę. W taki dzień zwykle w klasztorze zostaje jeden zakonnik, aby doglądać gospodarstwa. Poza tym w klasztorze nie ma radia, telewizji, nie ma urlopów, nie praktykuje się odwiedzin u rodziny. Wszystko to ma służyć stałemu skupieniu. Kameduli nie prowadzą także działalności duszpasterskiej ani nie prowadzą żadnych działań apostolskich. Jedynie przyjmują mężczyzn na rekolekcje zamknięte. Kobiety w ogóle mają zabroniony wstęp do klasztory z wyjątkiem zaledwie kilku dni w roku. Zresztą pod tym względem eremy polskie są najbardziej liberalne: w klasztorze bieniszewskim w każdą niedzielę o godzinie 10.30 odprawiana jest uroczysta Msza święta, w której mogą uczestniczyć wszyscy, także kobiety. Dodatkowo, trzy dni w roku, klasztor jest cały dostępny dla wiernych i zwiedzających. Są to:

drugi dzień Zielonych Świątek
2 lipca - rocznica powrotu kamedułów do swojej pustelni w 1937 roku
8 września - Święto Narodzenia NMP, uroczysty odpust w kościele.
Tylko w tym ostatnim dniu teren ścisłej klauzury jest dostępny dla wszystkich, także kobiet.


źródło: http://www.kameduli.info/zycie.php

Re: życie pustelnicze - klasztor kamedułów

Post: 02 mar 2013, 08:41
autor: atalia
Tylko dla twardzieli :shock:

Re: życie pustelnicze - klasztor kamedułów

Post: 02 mar 2013, 09:10
autor: juniperus
Restrykcyjne zasady i życie w pełnym zaplanowaniu. A tak z mojego punktu widzenia - szkoda, że ich wiara nie otwiera się na ludzi, tylko pozostaje dla nich samych w totalnej izolacji. Przecież to niczemu nie służy. Na cóż nam ciągła modlitwa, gdy dobroci nie można wcielić w życie i wykorzystać dla pożytku innych?

Re: życie pustelnicze - klasztor kamedułów

Post: 02 mar 2013, 14:50
autor: cthulhu87
juniperus pisze:Restrykcyjne zasady i życie w pełnym zaplanowaniu. A tak z mojego punktu widzenia - szkoda, że ich wiara nie otwiera się na ludzi, tylko pozostaje dla nich samych w totalnej izolacji. Przecież to niczemu nie służy. Na cóż nam ciągła modlitwa, gdy dobroci nie można wcielić w życie i wykorzystać dla pożytku innych?


No właśnie, oni pracują, ale w zamknięciu. Czyli ta praca nie ma większego sensu, nie przynosi nikomu korzyści. Z drugiej strony gdyby stosować owe - jak to określiłaś - restrykcyjne zasady i życie w pełnym zaplanowaniu - w odniesieniu do zwykłych życiowych obowiązków i normalnej pracy, byłoby czymś naprawdę godnym polecenia i pokonalibyśmy w sobie lenistwo już u samego źródła :)

Re: życie pustelnicze - klasztor kamedułów

Post: 04 mar 2013, 11:19
autor: juniperus
cthulhu87 pisze:w odniesieniu do zwykłych życiowych obowiązków i normalnej pracy, byłoby czymś naprawdę godnym polecenia i pokonalibyśmy w sobie lenistwo już u samego źródła :)
Racja, byłoby dobrze się zdyscyplinować :) Najgorszą rzeczą w życiu jest jednak nie lenistwo, a brak pracy na rzecz drugiego człowieka i szacunku wobec niego. I chciałabym, by każdy wbił sobie to do głowy raz na zawsze. ;)

Re: życie pustelnicze - klasztor kamedułów

Post: 04 mar 2013, 11:49
autor: Melys
z naciskiem na szacunek wobec innego a co za tym idzie na poglądy i sposób życia innych.

Re: życie pustelnicze - klasztor kamedułów

Post: 04 mar 2013, 13:14
autor: Krzysztoff
Iza ale ostro :o

moim zdaniem - marnują panowie inkarnację; win nie odkupią , miłosierdzia okazać też nie ma kiedy; sprawdzić swojej postawy moralnej też nie za bardzo bo przecież wszystkie pokusy oddalone

źródła spirytystyczne mówią o bezcelowości takiego życia (pustelniczego)

Re: życie pustelnicze - klasztor kamedułów

Post: 04 mar 2013, 15:05
autor: atalia
Jednak religie Wschodu są całkiem innego zdania w tej sprawie i życie medytacyjne stawiają nad zyciem zaangażowanym w działalność materialną.
Ja osobiscie nie podzielam ich zdania, jednak nie mozna całkowicie deprecjonować wartości rozmyslan, modlitwy, kontemplacji i medytacji dla wzniesienia się ludzkosci na wyższy poziom wibracyjny.

Re: życie pustelnicze - klasztor kamedułów

Post: 04 mar 2013, 15:22
autor: Voldo
Owszem, nie można.
Byleby tylko czyny stały za myślami i słowami, wtedy będzie wszystko w jak najlepszym porządku.
Co mogę tutaj przy okazji powiedzieć, przy przygotowywaniu wykładu na 3. lekcję kursu, natknąłem się na stwierdzenie, że "poprzez oddech człowiek łączy się z Bogiem" :)

Re: życie pustelnicze - klasztor kamedułów

Post: 04 mar 2013, 18:55
autor: juniperus
Krzysztoff pisze:Iza ale ostro :o


Przecież nie było wykrzyknika :D Wiesz Krzysiu, tak sobie myślę, że czasami ludzie doszukują się dziury w całym, zamiast skupić się na tym, co najważniejsze - miłości do Boga i drugiego ducha, w jakiejkolwiek on byłby postaci. I wiesz, co jest w tym wszystkim najgorsze? Że ja czasami też tak robię :? I przyznaję się do tego bez bicia i bardzo żałuję. :(

Krzysztoff pisze:moim zdaniem - marnują panowie inkarnację; win nie odkupią , miłosierdzia okazać też nie ma kiedy; sprawdzić swojej postawy moralnej też nie za bardzo bo przecież wszystkie pokusy oddalone
No, chyba, że nie mają już nic do odkupienia i dostali życie by posiedzieć w nim w spokoju. Choć dyscyplina to też wyzwanie i sprawdzian dla ducha. Kto wie...