Reinkarnacja pod lupą duchownego katolickiego
Ostatnio czytałam książkę o.Edmunda Robillarda "Reinkarnacja-zludzenie czy rzeczywistość",z której to przytaczam kilka fragmentów.
"Powoływanie wielkich wybrańców Bożych nie jest nigdy przewidywalne i w żaden sposób nie opiera się na zasługach wybrańca,lecz po prostu na miłosierdziu Tego,który wybiera-którego cytuje Pismo:"Ja wyświadczam łaskę,komu chcę,i milosierdzie,komu mi się podoba"(Wj 33,19;Rz 9,15)"
"W ten sposób my chrześcijanie mamy dwa mocne powody,by nie wierzyć w reinkarnację,dwa powody,które ukazują daremność reinkarnacji.Albowiem Bóg,który nas stworzył,powołał nas do szczęścia przebywania z Nim,które dalece przewyższa wszelkie możliwe aspiracje;ponadto my sami z siebie nie posiadamy mocy,by się zbawić,nawet poprzez tysiac reinkarnacji;zbawienie jest dane z wysoka.Skoro tak,to jaki w ogóle byłby cel jakichkolwiek reinkarnacji?"
"W przypadku chrześcijaństwa ,idea nagrody lub kary nie jest kwestią miary stosowanej przez człowieka według własnych standardów;jest zas funkcją zetknięcia się człowieka z Bogiem.Bóg,który stworzył człowieka(oraz ponownie go stworzył w porządku łaski)wymaga od niego określonych zasad postepowania.Gdy człowiek dobrowolnie i umyślnie odmawia posłuszeństwa Bogu,przypisanego do tej relacji,wówczas bezpośrednio obraża swego Pana i Sędziego.Kwestia więc nagrody lub kary nie jest tylko zagadnieniem abstrakcyjnym lub prawniczym,lecz staje sie sprawą osobistą.Bóg moze zdecydować,czy przebaczyć,czy nie,lecz będzie nagradzał lub karał według włąsnych standardów.Los człowieka nie zależy tylko od realizacji nieszczęsnego prawa natury;przeznaczenie czlowieka wypełnia sie ,jako konsekwencja decyzji Bożej woli..
Z samej zasady jest to powód,dla którego reinkarnacji nie można pogodzić z chrzescijaństwem.Bo gdyby nawet ktoś udzielił człowiekowi mocy,by podlegał reinkarnacji przez całe tysiąclecia,w celu odpokutowania za winy popełnione w poprzednich egzystencjach,wybaczenie tych win,zgodnie z autentycznym poglądem chrześcijańskim,nie będzie zależało ani od wielosci przebytych kar,ani od ich liczby lub natężenia,lecz raczej jedynie od Boskiej woli-udzielającej lub nie-przebaczenia,które znosi obrazę lub ją utrzymuje."
Nie wiem,jak Wam,ale mi tu mocno predestynacją zaleciało.
"Powoływanie wielkich wybrańców Bożych nie jest nigdy przewidywalne i w żaden sposób nie opiera się na zasługach wybrańca,lecz po prostu na miłosierdziu Tego,który wybiera-którego cytuje Pismo:"Ja wyświadczam łaskę,komu chcę,i milosierdzie,komu mi się podoba"(Wj 33,19;Rz 9,15)"
"W ten sposób my chrześcijanie mamy dwa mocne powody,by nie wierzyć w reinkarnację,dwa powody,które ukazują daremność reinkarnacji.Albowiem Bóg,który nas stworzył,powołał nas do szczęścia przebywania z Nim,które dalece przewyższa wszelkie możliwe aspiracje;ponadto my sami z siebie nie posiadamy mocy,by się zbawić,nawet poprzez tysiac reinkarnacji;zbawienie jest dane z wysoka.Skoro tak,to jaki w ogóle byłby cel jakichkolwiek reinkarnacji?"
"W przypadku chrześcijaństwa ,idea nagrody lub kary nie jest kwestią miary stosowanej przez człowieka według własnych standardów;jest zas funkcją zetknięcia się człowieka z Bogiem.Bóg,który stworzył człowieka(oraz ponownie go stworzył w porządku łaski)wymaga od niego określonych zasad postepowania.Gdy człowiek dobrowolnie i umyślnie odmawia posłuszeństwa Bogu,przypisanego do tej relacji,wówczas bezpośrednio obraża swego Pana i Sędziego.Kwestia więc nagrody lub kary nie jest tylko zagadnieniem abstrakcyjnym lub prawniczym,lecz staje sie sprawą osobistą.Bóg moze zdecydować,czy przebaczyć,czy nie,lecz będzie nagradzał lub karał według włąsnych standardów.Los człowieka nie zależy tylko od realizacji nieszczęsnego prawa natury;przeznaczenie czlowieka wypełnia sie ,jako konsekwencja decyzji Bożej woli..
Z samej zasady jest to powód,dla którego reinkarnacji nie można pogodzić z chrzescijaństwem.Bo gdyby nawet ktoś udzielił człowiekowi mocy,by podlegał reinkarnacji przez całe tysiąclecia,w celu odpokutowania za winy popełnione w poprzednich egzystencjach,wybaczenie tych win,zgodnie z autentycznym poglądem chrześcijańskim,nie będzie zależało ani od wielosci przebytych kar,ani od ich liczby lub natężenia,lecz raczej jedynie od Boskiej woli-udzielającej lub nie-przebaczenia,które znosi obrazę lub ją utrzymuje."
Nie wiem,jak Wam,ale mi tu mocno predestynacją zaleciało.