Strona 1 z 1

Film "Chico Xavier"

Post: 05 cze 2011, 16:05
autor: animus
Witam:)

Przed chwilą zakończyłam oglądanie filmu o życiu Francisco Xaviera pod tytułem "Chico Xavier".
O filmie nie będę pisała. Nie czuję się na siłach, nie będąc profesjonalnym krytykiem czy recenzentem. Generalnie wyznam szczerze, że nie bawi mnie osądzanie czy krytykowanie czegokolwiek czy kogokolwiek i nigdy nie odczuwałam takiej potrzeby mimo, że czasem okoliczności zmuszały. Wolę pisać... jak jest i prostymi słowy.:)
A co jest? Jest wielkie wzruszenie, a nawet łzy... Wzruszenie za chwilę minie, ale coś pomiędzy... wdzięcznością, radością i ulgą pewnie pozostanie na dłużej.
W tym miejscu chciałabym podziękować Konradowi za to, że włożył tyle trudu i poświęcił swój czas, m.in. na przetłumaczenie, umieszczenie polskich napisów i udostępnienie tego pięknego filmu.
Film ciągnęłam z Chomika. Kiedy miałam go już na dysku, okazało się, że pikuś..., nie mogłam od razu oglądać. Komunikat mianowicie pojawiał się mniej więcej taki, że "błąd pliku" uniemożliwia jego uruchomienie. Nie znam się na komputerach, więc poprosiłam o pomoc. Udało się uruchomić film dopiero, po ściągnięciu kodeków. Wszystko było dobrze do... 33. minuty. W tym momencie filmu system się zawiesił, wszystko padło i... Bogu dzięki, bo gdyby nie to, na bank bym... przypaliła obiad dla rodzinki na dzisiaj. :lol:
Po zresetowaniu komputera, już bez problemów, film pooglądałam w spokoju, ale też z wielkim wzruszeniem, jak już wyżej wspomniałam, do końca.
Cieszę się, że taki film powstał i że dane mi było go pooglądać. Szkoda tylko, że nie jakieś... 40 lat temu, albo i więcej. Bardzo by mi to w życiu pomogło, ale widocznie tak ma być, że pomóc zawsze i przede wszystkim, możemy i musimy sobie sami. Oczywiście nie zmienia to faktu, że film ze wszech miar godny polecenia, co niniejszym czynię.

A miałam tylko podziękować Konradowi... Ech, to babskie gadulstwo. ;)

Pozdrawiam serdecznie!:)
m.

Re: Film "Chico Xavier"

Post: 05 cze 2011, 20:48
autor: Zbyszek
Film jak to film nie przedstawia jeszcze dokładnie trudnego życia Chico, a było ono naprawdę trudne.

Re: Film "Chico Xavier"

Post: 05 cze 2011, 21:07
autor: animus
Zbyszku, pewnie masz rację i mądralować się tu nie zamierzam, bo tak naprawdę niewiele wiem o życiu Chico Xaviera.
Wydaje mi się, że życie nie tylko Chico, ale każdego człowieka do łatwych nie należy, co nie zmienia faktu, że zawsze przecież jest.... ciekawie.:)
Pozdrawiam serdecznie:)
m.

Re: Film "Chico Xavier"

Post: 05 cze 2011, 22:04
autor: Voldo
Cóż, Chico rzeczywiście łatwo nie miał. W wieku bodaj 5 lat zmarła mu matka, ogólnie sytuacja materialna do kolorowych nie należała, a do tego jeszcze doszła naprawdę ostra choroba oczu. Jak to sam mówił, choroba ta jakoby zmuszała go do pracy (mediumicznej), z tego powodu, że gdy nie pracował, przeraźliwie bolały go oczy.

Re: Film "Chico Xavier"

Post: 05 cze 2011, 22:53
autor: animus
Voldo, czy to może znaczyć, że do kontaktów, a raczej pracy mediumicznej był zmuszany?
Wiesz, kiedyś (może ok. 18 lat wstecz), czytałam książkę napisaną przez medium (kobietę). Nie pamiętam już tytułu i autorki, a książkę, jak wiele innych, gdzieś wcięło. Pamiętam, że kobieta opisywała swoje początki kontaktów z Duchami, a następnie, dość szczegółowo o tym, jak była wykorzystywana, jako pośrednik i narzędzie, do bezinwazyjnego leczenia ludzi (głównie zabiegi chirurgiczne bez użycia skalpela). Książka kończyła się... rozpaczliwym, dramatycznie wyglądającym apelem, by... nie otwierać drzwi, których nie będzie można później zamknąć i by w kontaktach każde medium zachowało najdalej idącą ostrożność. Zdaje się, że lekarz, a raczej duch, wprawdzie wykorzystywał ją (dokładnie jej ręce) do leczenia ludzi i ratowania ich życia, co postrzegała jako dobre i szlachetne, ale jego morale ją przerażało, a ponadto, jak pisała, sterował jej życiem i je kompletnie rujnował. Wyzwoliła się, jak pisała w książce, resztkami siły woli i błagalnymi modlitwami do Boga, aniołów i do wszystkiego, co święte. Pisała też, że podczas tych modlitw, duch ten obrzucał ją obelgami, wulgarnymi słowy i groził.
Czy polega to wszystko na prawdzie? Naprawdę nie wiem.
Mam nadzieję, że Chico czegoś takiego nie doświadczył.
Pozdrawiam!:)
m.

Re: Film "Chico Xavier"

Post: 06 cze 2011, 13:12
autor: Voldo
Czy był zmuszany? Wątpię. Duchy nikogo nie zmuszają, to my sami możemy im pozwolić działać. Gdy ktoś kontaktów nie pożąda - może je zablokować. Ale to raczej na dobre by nie wyszło (w sensie takim, że odrzuca się możliwość pomocy innym).
Być może jego choroba była wywołana na jego własne życzenie (w planowaniu wcielenia), po to, by mógł zrobić to, co robił? Być może była to "zwykła" choroba...? Kto wie. Wiadomo jedno - cieszył się on z tego, że mógł tak pomagać. Świadczy o tym choćby to, że pracował aż do "śmierci" i poświęcał temu każdą wolną chwilę (z tego co wiem, gdy wracał z pracy dającej utrzymanie - jako skromny urzędnik, zasiadał do stołu, brał ołówek w rękę, zamykał oczy i pisał. I tak do 4 rano. Tym samym pomógł niezliczonej ilości osób - matki dostawały listy od swoich zmarłych dzieci, ludzie dowiadywali się, że nie ma czegoś takiego jak śmierć itd.)

A Duch przez Ciebie opisany był dosyć dziwny. Bo z jednej strony wygląda na Ducha dobrego, a z drugiej na niedoskonałego...

Re: Film "Chico Xavier"

Post: 06 cze 2011, 19:27
autor: animus
Dziękuję za odpowiedź Voldo.:)
Od dobroci do doskonałości zapewne jeszcze kawałek, ale okolica już jaśniejsza.;)
Pozdrawiam!:)
m.