atalia pisze:... Wielu ... utrzymuje,że w każdym wcieleniu znajdują się pewne elementy, iskierki kilku dusz.gdzieś wyczytałam-nie pamiętam gdzie-wypowiedź pewnego znanego medium-"jest we mnie cząstka duszy żołnierza niemieckiego,który zginął w czasie II Wojny światowej i cząstka duszy chłopki francuskiej z XIX wieku.' Nasze zachodnie Ja bardzo,ale to bardzo nie lubi takiego podejścia.Pragniemy,aby byc tylko i wyłącznie jedną,nierozdzielną jednostką w czasie wszystkich wcieleń. Przyjmowanie jakiś obcych elementów do naszego ciała wydaje sie być gwałtem zadanym naszemu Ego ...
Medytacja prowadzi do raczej nieuchronnego spostrzeżenia dotyczącego jedności obserwującego podmiotu i obserwowanego przedmiotu. Po dokonaniu tegoż spostrzeżenia dywagacje na temat indywidualności bytu wcielonego mają sens tylko o tyle o ile pomagają zrozumieć wyzwanie naszego obecnego wcielenia. Z żadnego właściwie innego punktu widzenia sensu nie mają. Osoba praktykująca medytację stopniowo zaczyna rozumieć świat złudzeń jakim jest nasza rzeczywistość skażona dualizmem myślenia. I w zupełnie naturalny sposób akceptuje swoje poprzednie wcielenia w całkiem innych okolicznościach.
Charakterystyczne jest dla naszych czasów to że dualizm zachodniego rozumienia rzeczywistości rozprzestrzenia się po całym świecie, łącznie z Dalekim Wschodem. Marginalnie wspomieliśmy o tym podczas naszego spotkania na Nowolipiu w Warszawie w sobotę, 23 stycznia.
atalia pisze:... jako dusze wcielone nie jesteśmy jedną,immanentna całościa;raczej swoistym konglomeratem wielu istnień duchowych.
atalia pisze:... może o wiele właściwiej byłoby powiedzieć nie 'kim byłem',lecz 'kim byliśmy w porzednich wcieleniach'. ...
Te zdania są dla mnie niezrozumiałe lub zbyt trudne

. Nie wiem co napisać. Medytacja mnie do tego nie doprowadziła a rozważania myślowe mogą się okazać zawodne. Ale napiszę tak:
Moja prawdziwa natura wcielając się raz w słonia, raz w kowala a innym razem w księżniczkę pozostaje zawsze moją prawdziwą naturą. Te wszystkie pozorne natury przemijają zaś prawdziwa przez nie przechodzi. Uwalniając się od tego właśnie co zostało po poprzednich wcieleniach. Stąd określenia "konglomerat", "byliśmy" zamiast "byłem" są niejasne.
Chyba wiem o co Ci chodzi ale nie jestem pewny

.
Atalio, nie wiem czy praktykujesz medytację ale Twoje posty wskazują na to że jesteś osobą z buddyjskiego punktu widzenia wysoce urzeczywistnioną. To jest możliwe również w przypadku osoby która w ogóle nie praktykowała medytacji. Poziom urzeczywistnienia zależy w znacznym stopniu od poprzednich wcieleń.
A jeżeli nie praktykujesz medytacji to może spróbujesz ? Z własnego doświadczenia mogę polecić książkę "Cud uważności" Thich Nhat Hanha, mnicha buddyjskiego z Wietnamu, nauczyciela zen.
http://merlin.pl/Cud-uwaznosci-Prosty-p ... zAod7hGRgAKsiążka łatwo dostępna w wielu księgarniach, np. w większych salonach Empik. Wydało ją wydawnictwo Santorski i spółka, obecnie istniejące pod inną nazwą. Możesz przeczytać tę książkę raz i spróbować medytować zgodnie z tym co tam napisane. Po jakimś czasie możesz przeczytać ją drugi raz. Przełomem jest spostrzeżenie które niektórzy określają jako "
deja vu" (Konrad, proszę o ewentualną korektę

). Uświadamiasz sobie że znasz ten sposób pojmowania rzeczywistości. Że go skądś znasz...
A książek jak powyższa jest bardzo wiele. Ale chodzi o to żeby przynajmniej troszeczkę medytować a nie tylko spekulować myślowo. Chodzi o to żeby uwolnić się od pojęć. Immanentny, transcendentny... One są pożyteczne ale ograniczają. Prawdziwa natura jest bezpojęciowa, bezkresna.
Chyba ostatnie zdanie napisałem na wyrost

. Na pewno tak

. Ale naprawdę niewykluczone że tak się rzeczy mają

.