jeszcze w kwestii duchów- osoba , którą powinnam widzieć jako pierwszą najbliższą mojemu sercu jest nikt inny jak mój Tato ( nota bene bo często go wspominamy- był mężczyzną szalenie przystojnym i wysportowanym , elokwentny po prostu facet z klasą i tak Ci się też przedstawił soldado; miał tylko 52 lata, nigdy tego nie zaakceptuję )
jest coś co mi się kilka razy nie zgodziło w nim - już o tym wspominałam - były dwie sytuacje w których miałam z nim kontakt i przekazywał mi dokładne podkreślam DOKŁADNE wskazówki co do osób których się informacja tyczy: kto będzie w niebezpieczeństwie, kiedy i co mam zrobić aby je uratowac przed smiercia . Wykonałam wszystko i uratowałam im zycie w tym bratu. To co mi nie pasuje to wrazenie, ze jednak nie byl to mój tato a ktos kto uzyl jego ciała i głosu; były szczegóły w zachowaniu , które nie nalezaly do niego
oczywiste jest ,ze ktokolwiek to był DZIEKUJE .....a wlasciwie brak mi słów .....
