Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Miejsce, w którym przeczytać można różne intrygujące opowieści związane ze Spirytyzmem.

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Postautor: Arek C » 27 paź 2018, 00:47

Pablo diaz
To bardzo ładne co zacytowałeś, podoba mi się.

Mediumizm fizyczny interesuje mnie z powodu szerokiego wachlarza fenomenów. Ja wiem że to co np: Kluski robił nie pasuje do tego cytatu i nie ma tam jakiś cudownych przekazów dla społeczeństwa, bo jak tu mówić o czymś boskim jak zjawa włoskiego żołnierza woła jedynie "viva Italia", albo zjawa dzikusa rzuca się na ludzi chcąc ich całować. W przypadku Idridason'a te duchy także przeklinały i nie zawsze były życzliwe, ale co zrobić ? zamieść pod dywan i twierdzić że coś takiego nie miało miejsca?, . Niektórzy autorzy nazywają duchy trickster, czyli oszust, ich przekazy były fałszywe albo sprzeczały się między sobą, ich poczucie humoru też jest niebywałe, wczoraj słuchałem audycji gdzie wypowiadał się pan Foy, to ten z grupy "Scole" on też podał przykład gdzie duch ich zrobił w konia. Najbardziej zabawnym przypadkiem była ektoplazma podczas seansu z Evą C. , nieraz w tej ektoplażmie pokazywał się portret pewnej pani, aż na jednym z póżniejszych seansów znów ta głowa a z boku napis "Le Miror" nazwa ówczesnej gazety w Francji gdzie odbywały się seanse (może żle napisałem nazwę, piszę z pamięci). Oczywiście dla sceptyków to dowód na fejk :D , tylko że gdyby ta pani miała by oszukiwać , to przecież usunęła by ten napis , to przecież oczywiste :D , . Oczywiście najlepsze są seanse gdzie jest całkowita kontrola medium , wiadomo oszustów też nie brakuje
Arek C
 
Posty: 31
Rejestracja: 12 kwie 2018, 15:22

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Postautor: danut » 27 paź 2018, 01:02

Cytat Pabla dotyczy kontaktu z innym światem, a to co opisujesz Arku to materializacje myślokształtów tworzonych przez uczestników seansów - dlatego robią w konia. Są to dwie różne rzeczy.
danut
 
Posty: 5739
Rejestracja: 27 paź 2015, 10:27

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Postautor: Arek C » 27 paź 2018, 01:38

Kiedyś, 15 lat temu byłem zafascynowany channelingami Jane Roberts , tam się wszystko mieszało i to co nazywasz myślokształtami i materializacje. I pięknie, duchowe ścieżki i zwykłe codzienne problemy, obrazy które malowała nie pasują do Boga który wszystkich kocha, ale nie oszukujmy się , teoretycznie wszystko może być piękne ( jeżeli chcemy) ale rzeczywistość niestety i jeszcze raz NIESTETY wygląda trochę inaczej.
Arek C
 
Posty: 31
Rejestracja: 12 kwie 2018, 15:22

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Postautor: danut » 27 paź 2018, 01:46

Sedno w tym, by umieć "odgarnąć ziarno od plew", a nie przyjmować zmieszanego jak leci.
danut
 
Posty: 5739
Rejestracja: 27 paź 2015, 10:27

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Postautor: Arek C » 28 paź 2018, 01:24

Ja też staram się oddzielić ziarna od plew, dlatego jeżeli mam okazję porozmawiać z kimś , np: kto więcej razy miał do czynienia z Mugge to oczywiście to robię, ja tylko raz tam byłem. W lipcu koresponowałem z panem Lucius Werthmuller z bazylijskiego stowarzyszenia psi (Basler PSI Verein) w Szwajcarii, on już dużo razy brał udział w seansach, Mugge jest referentem tam , 2-3 razy do roku prowadzi tam szkolenia i odbywają się seanse. Oczywiście że zapytałem go co o tym sądzi , w ilu procentach jest przekonany że to nie sztuczki. Werthmuller zawsze siedzi po lewej stronie medium i kontroluje jego lewą nogę i lewą rękę, na wezwanie podczas seansu wstaje i ma kontrolować także prawą rękę medium. Powiedział mi że dzisiaj wierzy bardziej niż zanim tego człowieka poznał , dlatego że dostał także wiadomość od swego zmarłego przyjaciela, napisaną w taki specyficzny sposób że dla niego nie było cienia wątpliwości. Zacytuję z mojego art.:

"""""""W drodze do Hanau gdzie mieszka Mügge rozmawialiśmy ( z moją żoną) o moim zmarłym przyjacielu Albercie Hofmann. To było niecały rok po jego śmierci w wieku 102 lat. Podczas naszej sesji eksperymentowaliśmy z lewitacją stolika, wyniki były dość słabe, wprawdzie stolik się poruszał, raz nawet przez chwilę lewitował, ale po dwóch godzinach myślałem, że to już koniec, że energia medium jest dzisiaj za słaba by coś więcej się wydarzyło. W pewnym momencie jakiś przedmiot spadł spod sufitu na moją rękę, odbił się od uda i potoczył po podłodze. Była to woskowa kula wielkości piłeczki pingpongowej, nożem uważnie zeskrobaliśmy wosk aż pojawił się..... naparstek, taki jaki używali nasi rodzice podczas szycia. Ale co to ma znaczyć? Naparstek?, nikt nie miał pojęcia. Jego środek także był wypełniony woskiem. Wydrapaliśmy trochę aż naszym oczom ukazał się zwinięty rulonik papieru. Po odwinięciu okazało się, że jest zapisany, od razu poznałem pismo mojego zmarłego przyjaciela Alberta. To była piękna wiadomość, słowami tak typowymi, których używał. Na kartce napisano: „Lucius, popatrz na naszą wspaniałą przyrodę, ona żyje, i ja żyję, Albert.” Pamiętam, gdy parę dni przed jego śmiercią odwiedziłem go. Spacerowaliśmy po jego ogrodzie, bardzo się cieszył pokazując rośliny, mówiąc, że ludzie kochają się w osiągnięciach technicznych, gdy tymczasem przyroda swym pięknem umie bardziej zachwycać . Po powrocie z Hanau, pokazałem tę wiadomość jego dzieciom, od razu rozpoznali pismo ojca, później daliśmy jeszcze innym do porównania wiadomość oraz ręczne zapiski Alberta, nie było wątpliwości, że to ten sam styl pisma. Kiedyś, gdy Albert skończył 100 lat, dziennikarzy pytali go: —Doktorze Hofmann, czy wierzy pan w życie po śmierci?—. On zwykle odpowiadał —Ja nie wierzę- krótka przerwa — Ja wiem, że istnieje —. W naszych rozmowach o życiu po śmierci Albert kiedyś powiedział, że jeżeli będzie po tamtej stronie to da mi znać, że to odbędzie się w taki sposób, nigdy bym nie pomyślał. Tak to był bardzo poruszający wieczór i wzruszające przeżycie""""

Ten Albert Hofman to znany chemik który chyba nawet odkrył , na pewno badał przez długi czas substancje LSD, w wiki można poczytać o nim. Jakby kogoś całość tego przypadku interesowała to mogę poszukać linka.
Arek C
 
Posty: 31
Rejestracja: 12 kwie 2018, 15:22

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Postautor: ronald73 » 28 paź 2018, 09:45

Arek C pisze:2-3 razy do roku prowadzi tam szkolenia i odbywają się seanse


Szkolenia? Co może medium 'szkolić'?
tylko czasami coś czytam
ronald73
 
Posty: 165
Rejestracja: 25 sty 2018, 22:08
Lokalizacja: Pólnoc

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Postautor: Arek C » 28 paź 2018, 16:01

Wykłady na temat spirytyzmu, metody wchodzenia w trans, próby kontaktu z duchami
Arek C
 
Posty: 31
Rejestracja: 12 kwie 2018, 15:22

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Postautor: danut » 28 paź 2018, 16:21

Arek C pisze:Wykłady na temat spirytyzmu, metody wchodzenia w trans, próby kontaktu z duchami


No i, rzecz w tym, że tego nie daje się wyszkolić, gdyż to albo się zdarza ludziom, albo nie. I nie jest dowodem powyższy artykuł na zdolności mediumiczne tej osoby. Jest potwierdzeniem tylko na to, że istotnie, poza tutejszą śmiercią możemy się z pozostawionymi tutaj kontaktować. W sumie znaki w takiej właśnie postaci otrzymuje bardzo wielu ludzi od zmarłych osób w jakiś sposób z nimi związanych i nie jest to żaden wyjątek. Natomiast medium niech nie konfabuluje, że ot tak sobie może się połączyć z kim chce i to jako wykonawca zleceń otrzymanych od przypadkowych ludzi, bo to jest zwykły blef. A seanse i wirujące stoliki to wzburzenie emocji biorących w takich seansach ludzi, które przez połączenie się tworzą coś takiego jak zmasowany atak informacyjny, a ten, no może oddziaływać na takiego co tego właśnie oczekuje i to przywołuje. Ale jaki to ma sens?
danut
 
Posty: 5739
Rejestracja: 27 paź 2015, 10:27

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Postautor: Arek C » 28 paź 2018, 16:48

Ależ danut , ja też uważam że tego się nie da wyszkolić, albo się ma albo nie, widocznie ludzie chcą i próbują bo inaczej by tak nie było . A ludzie chcą próbować i próbują, widzę po naszej grupie na fb, zainteresowanie jest wielkie. Remot Viewing też uczą w Austrii, tutaj też uważam że albo trzeba mieć taki talent (dar) jak Ingo Swann, albo nici z tego, tak się nauczyć po prostu nie można. Być może ktoś ma w sobie gdzieś ukryty taki dar i szkolenie pozwoli ten dar jakoś uaktywnić?, przecież inne media w przeszłości nie rodziły się z dyplomem , ten dar też w jakiś sposób w ciągu życia musiał mieć początek
Arek C
 
Posty: 31
Rejestracja: 12 kwie 2018, 15:22

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Postautor: danut » 28 paź 2018, 17:05

To się zgadza, całe życie szlifujemy swoją świadomość, zrozumienie, postawę. Na coś zwracamy uwagę i nad tym się skupiamy. To jest uczenie się. Jednak szkolenie się w cyrkowych sztuczkach( bo pisałam wyżej znam je, poznałam od umiejącego ich dokonać i wiem, że np. odgłosy przypominające np. brzęk monet powoduje odpowiednie uderzenie w kolano :D , podobnie uczucie dotyku oszukują odpowiednie ruchy naszego ciała) takie sobie oszukiwanie zmysłów. A i treningi z oddychaniem oszukują te zmysły do tego stopnia ze fałszywie sterują przepływem fal informacyjnych pomiędzy neuronami w mózgu i tu duży wpływ mają nie tylko środki chemiczne ( narkotyki) ale także zwykły tlen i jego dawkowanie. Potem kierowanie ruchem fal informacyjnych od nas żyjących i tu wróżki często posługują się ich odczytywaniem i bajerują klientów, i jeszcze wiele, wiele tego jak np. zmienić drugiemu człowiekowi widzenie rzeczy - takie z wyższej półki sztuczki manipulacyjne i plus oddziaływanie sugestią i hipnozą - i po co tego się uczyć, komu/czemu ma służyć? Nie uaktywnia to "daru" na pewno a tylko go spycha na plan dalszy i zakłamuje go, czyli wprowadza zakłócenie w swobodny i naturalnym przepływie informacji, kiedy to działa Dusza i ona pozwala na odczytanie tych informacji z dalsza. Ludzie chcą się wyręczać maszynami, atrybutami, mechanizmami w każdej dziedzinie i to jest błąd, bo te duszy nie mają. :) Jak widać to wcale nie ma takiego podziału jak: biała magia i czarna magia - to i to to tylko sztuczki :D A dlaczego jedni i drudzy traktują je jak tajemnice - proste chcą szpanować nad innymi i oby tylko ci drudzy nie dowiedzieli się na czym są oparte i jak to działa, utrzymać jak najdłużej i jak najwięcej ludzi w niewiedzy, bo to daje im "stanowiska" w społeczeństwach. ;)
danut
 
Posty: 5739
Rejestracja: 27 paź 2015, 10:27

PoprzedniaNastępna

Wróć do Opowieści spirytystyczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość