A dlaczego zwierzęta nie mają mieć duszy?:) Duszki w KD mówią przecież, że ośrodek inteligencji stopniowo rozwija się, u zwierząt też, chociaż mają to na dużo prostszym poziomie. Jeśli ktoś ma pieska czy kotka, niech tylko poobserwuje go, a dostrzeże że to nie "żywy automat", ale istota posiadająca duszę: on też ma uczucia przywiązania, strachu, sympatii; wie że jest czymś odrębnym od otoczenia, posiada chęć do zabawy, pokazuje że mu się coś nie podoba, albo że coś bardzo ludzi, różnie traktuje poszczególnych ludzi, ma swoisty charakter, różny od innych zwierząt.
Człowiek jest produktem ewolucji. Myślę, że zarówno w wymiarze fizycznym, jak i duchowym - dlatego nie należy chyba odmawiać zwierzętom możliwości posiadania przez nie duszy. Pisałem już kiedyś na forum o tym. W przypadku wątpliwości warto zastanowić się, jakie są kryteria, dzięki którym można stwierdzić, że ktoś posiada duszę. Gdyby zachował się jakiś nasz przodek sprzed miliona lat, to na jakiej podstawie przyporzadkowalibyśmy go do ludzi, a na jakiej do zwierząt? Czy o posiadaniu duszy ma świadczyć pojemność mózgoczaszki czy posiadanie kciuka? A może umiejętność rozpalania ognia? Czy to jeszcze zwierzę czy już człowiek? A jeśli człowiek, to kiedy przeszedł tę magiczną granicę? A może własnie chodzi o to, że granica człowieczeństwa nigdy nie istniała, że po prostu życie jest jednym wielkim procesem, a zarówno my, jak i zasada (dusza?), która ożywia mikroorganizmy, rośliny i zwierzęta rozwijamy się stale, by kiedyś - mam nadzieję - dotrzeć do jakiegoś wspólnego punktu
