Nie bardzo rozumie - a więc medytujesz - czyli siedzisz w "kokonie medytacyjnym" zwalniasz oddech i widzisz tunel

i przez niego wchodzisz w jasność

a tam istoty które wizualizujesz z aniołów stają się demonami - ciekawe. Tylko że gdy na siłę wywołujesz wizję którą wizualizujesz (a jest to złe - bo robisz to na siłę - wszyscy którzy to przerabiali twierdzą że istotą czarnym dajesz wtedy zielone światło! wtedy Ty ich neutralizujesz (zaprzecz!) w swym umyśle czyli w wizji którą sam wywołałeś poprzez swą wizualizację - i to jest real?) to jest tylko wizja z Twojego umysłu!
Wiem, że się ze mną nie zgadzasz - ale ja to przerabiałem

i to wygląda tak:
... a więc jestem w tym tunelu którego sam sobie na swoje potrzeby zwizualizowałem - i nie przechodząc dalej (jak Ty) zaczynam sobie wizualizować wezwanie do "kumpli" (czarnych według Twego mniemania

A kiedy oni przychodzą mój duch zrzuca ciało eteryczne i pada pytanie w mym medytującym umyśle: "czy tak naprawdę mam powód by zaatakować (nasyłanymi "kolegami" tegoż człowieka?") i wtedy z pozycji już ducha "oswobodzonego z oków ziemi" mówię nie!
A Ty wtedy atakujesz zwizualizowanych czarnych podszywających się pod dobrych. Czy wobec tego naprawdę czynisz "spustoszenie w czarnych" ? O to jest pytanie
A ja nie chciałem w pierwszym swym odruchu atakować zwizualizowanego wroga - tylko w realu człowieka żyjącego - i się wycofałem! Więc Kris jak to jest?
Ja też mogę sobie zwizualizować smoka którego załatwię w swej wizji

W końcu panem wizualizacji pozostaje jej twórca - no chyba że jak ja zacznie "zrzucać" ciało astralne - i nie będzie to już jego wola bo właśnie zacznie się wola ducha pierwotnego - tego co ciało zamieszkuje

Wtedy jest już real i wtedy wchodzą w to "opiekunowie - poskramiacze" lub nie reagują!
Ja tak wylądowałem w światach lub miejscach które nie stanowiły scenariusz mej wizualizacji
