jaKrzyś pisze:Arronax pisze:Podzielisz sie co poczules?
Przepraszam wszystkich...trochę chciałbym zmienić temat, i powrócić do pytania z 22.09.2016. Opiszę co wtedy poczułem:
To chyba był rok 1987. Papież Jan Paweł II przebywał z wizytą w Trójmieście. Jak wielu innych ludzi byłem zobaczyć jego przejazd samochodem. Czekamy. Stoję trochę oddalony od drogi. Nie można było się dopchać. Zresztą - niech go sobie inni ludzie oglądają. Nie przepadam za tego typu "imprezami". Stoję i czekam. W końcu jedzie. Domyślam się tego po reakcji ludzi. Zaczynają krzyczeć i machać chorągiewkami. I jest.. znaczy, że ja widzę tylko kawałek jadącego samochodu. Nie widzę osoby. Ale ja...ja w tym momencie, w momencie przejazdu papamobile, czuje uderzenie wewnątrz siebie. Coś jakby detonacja. Jak to sobie jakoś poukładałem to pomyślałem - tak działa pozytywna energia. W rozmowach ze znajomymi mówiłem o tym odczuciu. Cały czas myślałem że, jeżeli miliony, na całym świecie, kochają tego człowieka...myślą o nim pozytywnie, to ta energia przekazana jemu, z niego emanuje. Energia myśli milionów ludzi jest wraz z nim. I wystarczyło żebym znalazł się od niego w odległości ok 5m - 7m, to jego "pozytywna" energia zadziałała też na mnie. Tak to sobie wtedy tłumaczyłem. Tego odczucia, tej detonacji wewnątrz, jestem pewny. To się zdarzyło. Teraz jednak wiem, że to nie była "ta" moc. To był efekt siły i mocy energii zwanej - Kundalini. Teraz już wiem, że Watykan wie znacznie więcej na ten temat. Ukrywają to przed ludźmi, sami to wykorzystując, niekoniecznie dla naszego dobra. Po wielu latach powróciłem do medytacji. W 2012 poprzez swoje eksperymenty znów poczułem ten efekt wewnątrz mnie. Był znacznie silniejszy, bardziej rozległy i przyniósł zaskakujące efekty. Wyczuwam energię z symboli energetycznych typu Anch. Poznałem też energie potrójnego krzyża papieskiego (był elementem który badałem i który także poczułem), jak też swastyki (obojętnie jak obrócona, energia jest taka sama). Pojechałem specjalnie do Krakowa, żeby zbadać Czakram Wawelski. To też jest ta sama energia, tylko jakby 1000% silniejsza. Przy tym czakramie wytrzymałem w sumie ok 15-30 minut. Jest bardzo silny, a dodam, że byłem w odległości ok 2-4 metrów od centrum. Ta energia to ukrywany Eter - Orgon zwany też "siłą życiową, którą Chińczycy nazywają ”Chi”, po japońsku -”Ki”, po koreańsku -”Kichol”, po hindusku -Prana”, a w starożytnej filozofii greckiej -”Logos”, zaś w filozofii buddyjskiej -”Dharma”. Ta energia ma dwa bieguny: Ten dobry (POR) i ten zły(DOR).
Co zmienia pozytywny ORGON na negatywny?
-radarowe systemy lotnicze, wieże przekaźnikowe telefonii komórkowej lub retransmisji krótkofalowej, linie wysokiego napięcia, stacje nadawcze transmisji na falach każdej modulacji AM, FM (radiowe i telewizyjne), atomowe elektrownie, rejony skażone energią nuklearną, składowiska materiałów radioaktywnych, instalacje militarne gdzie składowane są głowice nuklearne lub atomowe poligony. Dodam też: Smugi chemiczne - Chemtrails i HAARP.
A co Wy o tym myślicie?
To po kolei...
Byłem kiedyś we Wrocławiu, gdy był nasz Papież.
Byłem w bliskiej odległości od niego, bo zabezpieczałem wtedy tę wizytę.
Byłem na wyciągnięcie ręki i wtedy też to poczułem co Ty.
Z tym, że On wtedy patrzył na mnie dosyć długą chwilę...
W sumie nie wiem czemu, bo było tam tysiące osób, ale mój i Jego wzrok się spotkał, i nie oderwaliśmy od siebie wzroku przez dłuższy czas.
Stałem do Niego przodem, z wyciągniętymi rekami na boki...
Chodziło o to, żeby ludzie za bardzo na Niego nie napierali.
I tak jak napisałem wtedy też to poczułem.
Nigdy tego nie zapomnę, to był wyjątkowy człowiek.
Odnośnie księży - Watykanu
Jest tak jak piszesz.
Jeden przykład.
Zauważ, jak na mszy księża wyciągają otwarte dłonie.
Tłumaczą coś komuś ?
Nie spotkałem się z tym.
Chodzi o przepływ energii, o którym doskonale wiedzą...
Odnośnie Czakramu Wawelskiego.
Byłem na dziedzińcu w lewym dolnym rogu i też czułem tą energię.
Ma ogromną moc tak jak piszesz.
I dopiero teraz, jak to napisałeś, uzmysłowiłem sobie, że wysiedziałem tam z 15 minut, nie więcej.