O Istotach i istocie doświadczeń

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: danut » 04 lis 2016, 22:25

soldado pisze:Odebrałem wczoraj coś nad czym się zastanawiam do tej pory.
Jak zmienić kogoś nie postrzeżenie?
Poprzez zmianę niewidoczną dla nikogo, poprzez zmianę od środka.
Wystarczy coś bardzo małego dać kilku osobom, żeby przeniosły to dalej.
Ale jak mają to przenieść?
Wystarczy poobserwować ludzi, w jaki sposób mogą coś najszybciej przenieść z jednej osoby na drugą, wraz z genami, przy okazji tworząc, lub nie inną osobę.

Ponieważ mocno mnie to zaintrygowało zatem przypomnę swoją przygodę z ręką oraz rozmowę ze znikającym starszym panem z podwórka, co jakoś dziwnie się z tym łączy co zapisałeś. Tworzenie innej osoby- otóż to. Mnie jedna taka chciała wyeliminować z tej rzeczywistości i mnie w niej zastąpić. Oczywiście byłoby to morderstwo i przejęcie mojej tożsamości, bo niestety, ale te działania nie mają podłoża kosmicznego ani nadprzyrodzonego. Jednak :D jak napisała Estia - zerówki nie są takie szybkie do przyjmowania przeszczepów - wszczep w przegub prawej dłoni, biały organiczno- metaliczny i wybuchowy( bo omal mi pieca kuchennego nie rozerwało taki był huk przy zetknięciu go z ogniem) spowodował zakażenie mojej ręki, zrobił się otwór i go wycisnęłam odrzucając i wrzucając do ognia. W kogo miał mnie zmienić, lub jak przejmować władzę nad moja pamięcią, pojmowaniem, świadomością - pewnie się nie dowiem, lub w jaki sposób miał przetransmitować mnie do tej drugiej z paskudnym charakterem osoby? Pan z podwórka - postać nie z tej rzeczywistości - powiedział jeszcze jedną bardzo ważną rzecz na temat tych implantów- strasznie by było gdyby to dostało się do krwiobiegu i mówił oczywiście, ze i on to coś kiedyś sobie wydłubał. Owszem snuł insynuacje także co do tego, że jestem kosmitką, ale taką do porównania z ta z filmu "Moja mama jest kosmitką" czyli na pewno nie z grupy demonicznej. Jestem przekonana, że za tym wszystkim stoją ludzie i chwyciłam trop, także niewiele im już się ze mną uda. :D

Miałam się w tym temacie już nie odzywać, jednak to musiałam napisać. Przepraszam.
danut
 
Posty: 6762
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: soldado » 04 lis 2016, 22:34

To może jeszce to:

Felieton autorstwa Whitleya Strieberga, napisany 6 maja 2010 roku.

Niebezpieczeństwo ujawnienia

Niemal co kilka tygodni pojawia się kolejne oświadczenie informujące, że jakaś ciesząca się autorytetem grupa ludzi, wśród której zazwyczaj znajduje się papież, prezydent, Edgar Mitchell czy ktokolwiek inny, zamierza ogłosić, że UFO nie są już wielką niewiadomą, lecz statkiem powietrznym obcych istot. Odkąd interesuję się tą tematyką co i rusz słyszę o takich oczekujących na ogłoszenie komunikatach, które nieodmiennie mnie martwią. Obecnie zaś martwią mnie bardziej, niż kiedykolwiek przedtem.

W żadnym stopniu nie jesteśmy przygotowani na tego typu informację, lecz powody takiego nieprzygotowania nie są tak oczywiste i proste, jak by się to mogło wydawać. Najprawdopodobniej nie wywoła ona żadnej paniki, przynajmniej nie od razu, choć później może się to zmienić. Nie będzie tak jednak z powodów, zasugerowanych ostatnio przez Stephena Hawkinga, a mianowicie że obcy mogą okazać się wrogo nastawieni, lecz raczej dlatego, że nasi goście, o ile uznamy ich za obcych w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, są od nas bardzo, bardzo różni.

Jedną z osób, o których nigdy się nie wspomina jak o kimś, kto mógłby zaangażować się w proces ujawniania jestem ja sam. Zamiast pozwolić, by jeden z bardzo niewielu ludzi na ziemi – i w całej jej historii – który przeżył wielokrotne otwarte kontakty z obcymi został w jakiś sposób włączony w proces ujawniania, nie tylko się mnie marginalizuje, lecz celowo ignoruje z uwagi na teorię, wedle której to co miałbym do powiedzenia byłoby zbyt dziwaczne, by ludzie byli w stanie to zaakceptować.

Osobiście nie dbam o to zbytnio, wiem jednak, że bez chociaż szczątkowego rozumienia problemu, które posiadam i dzięki któremu zmienia się perspektywa spojrzenia na tę kwestię, kontakt – o ile do niego dojdzie po ujawnieniu – może przerodzić się w katastrofę dla całej ludzkości.

Warto więc zapytać, o co chodzi? Dlaczego nie mogliby po prostu wylądować, wyjść ze swych statków kosmicznych i odbyć z nami miłą rozmowę, na przykład o tym jak zbudować pojazd międzygwiezdny, lub też zaangażować się w coś, co niektórzy z obrońców ujawnienia zwą „egzopolityką”?

Mogę mówić wyłącznie na podstawie swych własnych obserwacji, sądzę jednak zdecydowanie, że istnieje między nami bardzo specyficzna różnica, która sprawia, że komunikacja staje się, delikatnie mówiąc, zarówno wyzwaniem, jak i niebezpieczeństwem. Proszę zrozumieć, nie twierdzę, że nasi goście z przestrzeni są zdecydowanie wrogo usposobieni. W gruncie rzeczy moim zdaniem spekulacje Stephena Hawkinga, że obcy mogą mieć wrogie zamiary odzwierciedlają tragiczny brak zaawansowania naukowego i wyrafinowania, z jakim nawet nasi najlepsi naukowcy podchodzą do sprawy.

Przykładowo ostatnio w Melbourne Królewski Astronom Sir Martin Rees został wyśmiany przez słuchaczy kiedy odrzucił całe zjawisko UFO i abdukcji, a także piktogramów zbożowych, nazywając je absurdalnymi, a ludzi takich jak ja – „maniakami”. Kiedy kilka lat temu przeprowadzałem z nim wywiad dla programu Dreamland, był wobec mnie dość grzeczny, ale wówczas rzecz jasna sprzedawał właśnie swą książkę.

Tak czy owak odłóżmy na chwilę tę dziecinadę i zajmijmy się prawdziwymi kwestiami.

Podczas kontaktów z obcymi było dla mnie jasne, że są oni bytami rzeczywistymi, lecz nie w tym samym sensie, co my. Nie byli oni duchami, zjawami, ani też projekcjami nieprzeniknionych zakamarków umysłu, lecz faktycznymi, fizycznymi istotami, znacznie bardziej – jak wkrótce zrozumiałem – zakotwiczonymi w rzeczywistości niż my.

Na czym jednak polegała różnica? Sprowadzić ją można do następującej kwestii: rzeczywistość składa się z informacji. To, co wokół siebie postrzegamy stanowi zasadniczo to samo, co dzieje się we wnętrzu komputera: bity, które albo są informacją, albo nią nie są. Wiemy, że – na poziomie mikroskopowym – świat wygląda zupełnie inaczej, niż to, co widzimy na wyższym czy klasycznym poziomie, bezpośrednio poddającym się naszej obserwacji.

Jeśli w naszej rzeczywistości podrzuci się monetę, to otrzymujemy albo orła, albo reszkę. Nigdy nie uzyska się i nie można uzyskać obydwu wyników naraz. Jednakże w skali mikroskopowej wszystko funkcjonuje inaczej. Ale nie tylko: ostatnie eksperymenty wykazały, że nawet w klasycznej skali można zmusić materię do tego, by była jednocześnie cząsteczką i falą.

Zazwyczaj jednak silne oddziaływanie uniemożliwia atomom przeskakiwanie do superpozycji, dzięki czemu stają się nieokreślone, czyli zasadniczo znajdują się wszędzie w tym samym czasie. Pozostają one w stanie klasycznym, ponieważ nieustannie znajdują się w kontakcie z innymi atomami.

Na skutek eksperymentów jesteśmy w stanie tak odizolować atomy od ich otoczenia, że znajdują się w superpozycji, udaje się nam to jednak tylko na kilka sekund, na tyle długo, aby wykorzystać ich nieokreślony stan stosując je, na przykład, w super-szybkich komputerach kwantowych.

Co by się jednak stało, gdybyśmy mogli kontrolować w jakim stopniu nasze ciała znajdować się mają w superpozycji lub w określonym stanie klasycznym? I co by było, gdybyśmy mogli także kontrolować przepływ i modelowanie informacji na najmniejszym możliwym poziomie? I gdybyśmy w mózgu posiadali nie tylko powiązane z rzeczywistością kwantową neurony, bo takie posiadamy, lecz sami byli kwantowo połączeni ze wszystkimi innymi ludzkimi umysłami, mając dzięki temu dostęp do wiedzy i potęgi intelektualnej nie jednego mózgu lecz miliardów?

Bylibyśmy wówczas radykalnie, cudownie inni od tego, czym obecnie jesteśmy. Mielibyśmy zdolność do spontanicznej zmiany naszego wyglądu, a nawet moglibyśmy stawać się niewidzialnymi. Potrafilibyśmy nie tylko rozszerzyć naszą świadomość na całe spektrum rzeczywistości, lecz także bazować na kolektywnym pojmowaniu spraw w celu interpretacji tego, co widzimy.

Krótko mówiąc bylibyśmy tacy, jak nasi goście z przestrzeni. Lecz nie jesteśmy. Ze względu na naturę naszych ciał i strukturę naszych mózgów jesteśmy nierozerwalnie związani z klasyczną rzeczywistością. Jedynie największym wysiłkiem, wykorzystując zaawansowane techniki medytacji, możemy na chwilę zobaczyć to, co nasi goście widzą zawsze.

Co więcej, nasze ciała są całkowicie naturalne. Nie są one ulepszone przy pomocy jakichś celowych działań biologicznych, jednak z mych własnych obserwacji mogę wysnuć bardzo mocne przypuszczenie, że obcy mogą być mieszaniną komponentów naturalnych i sztucznych, co ostatecznie zmusi nas do rozciągnięcia definicji świadomości na byty, które w istocie stanowią inteligencję mechaniczną zamkniętą w biologicznym organizmie.

Spędziłem z przybyszami trochę czasu, nie za dużo, lecz wystarczająco dużo, by z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że najwyraźniej posiadają oni inny poziom świadomości i prawdopodobnie także dodatkową tkankę mózgową odpowiedzialną za tę świadomość.

Wyjaśniałoby to być może ich większe głowy. Tłumaczyłoby także naszą nadzwyczaj emocjonalną reakcję na nich. Widzą oni o wiele większe spektrum rzeczywistości, a my to wyczuwamy i instynktownie odczuwamy przerażenie. Aby samemu tego doświadczyć, zmuście psa, by patrzył wprost w wasze oczy. Bardziej inteligentne psy zaczną odczuwać spory niepokój ponieważ zauważą w waszych oczach otchłań nieznanego: wasz nieporównywalnie większy kontakt z rzeczywistością.

Ludzki mózg posiada trzy poziomy: system limbiczny, zawiadujący funkcjami automatycznymi i instynktem, mózg właściwy, odpowiedzialny za nasze emocje oraz neokorteks, który u ludzi jest znacznie powiększony w stosunku do innych zwierząt. To właśnie neokorteks ze swą zdolnością rozumowania sprawia, że jesteśmy ludźmi i umożliwia nam znacznie głębsze zrozumienie otaczającego nas świata.

Sądzę, że nasi przybysze posiadają czwarty poziom, hiperkorteks, który pośredniczy w ich łączności z otaczającym światem w sposób, jaki opisałem powyżej. Dzięki temu mają oni nieporównywalnie większy dostęp do rzeczywistości niż my. Hiperkorteks daje im moc zmieniania rzeczywistości na poziomie informacyjnym, co oznacza, że dla nich fizyka nie jest zbiorem praw, których nie można zmienić, lecz narzędziem, bez trudu podlegającym manipulacji.

Postrzegamy świat w postaci liniowej, narzuconej nam przez strukturę ludzkiego mózgu. Oni zaś widzą go w o wiele większej skali, a to dzięki hiperkorteksowi z jego dodatkowymi właściwościami.

Wątpię, by hiperkorteks ewoluował w sposób naturalny. Podejrzewam, że został zaprojektowany, że jest zasadniczo tworem sztucznym, co wyjaśniałoby nasze zaskoczenie, wynikające z faktu, że działają oni z tak niebywałą prezycją, lecz także w oparciu o tak złożone i bogate reakcje emocjonalne.

Dlaczego zatem ujawnienie mogłoby być niebezpieczne? Jeśli miałoby w ten czy inny sposób doprowadzić do natychmiastowego i bezpośredniego kontaktu, to spowoduje całkowitą dewastację ludzkiego umysłu. Po kilku sekundach wasz pies będzie chciał odwrócić wzrok i nie patrzeć w wasze oczy. Jednak naturą obcych jest to, że są zasadniczo wszędzie tam, gdzie funkcjonuje ich świadomość. A zatem jeśli przybywają tu licznie, to wkroczą nie tylko do naszego świata fizycznego, ale także do naszych umysłów. A mogę was zapewnić, że tego typu kontakt jest najtrudniejszą rzeczą, jakiej może doświadczyć istota ludzka. To katusza większa od mrożącego krew w żyłach przerażenia. Wiem to. Przeżyłem to.

Prawdą jest jednak także i to, że przeżycie takie można zrozumieć i zaakceptować. Nigdy nie utraciłem swego instynktownego strachu przed obcymi. Lecz w miarę jak zacząłem rozumieć źródła owego strachu, nabywałem coraz większej umiejętności bezproblemowej egzystencji z moimi przeżyciami. A zatem kontakt JEST możliwy, lecz gdyby teraz dokonano próby masowej komunikacji, z całą pewnością zakończyłaby się ona załamaniem ludzkiego umysłu. Zaledwie niewielka garstka ludzi zdolna byłaby zachować zdrowe zmysły. Zakoczenie, wynikające z kontaktu oraz intymność domniemanego zagrożenia stanowiłyby ciężar niemożliwy do uniesienia.

Jak już nieraz wspominałem na tych stronach, jak również napisałem do Johna Podesty i innych osób: istnieje pewien sposób, dzięki któremu kontakt powinien zakończyć się dla nas sukcesem.

Oto process, jaki musimy zainicjować: powinno najpierw dojść do ujawnienia na poziomie NASA, że na naszym niebie znajdują się najwyraźniej nieznane obiekty; następnie Narodowa Akademia Nauk powinna zainicjować program grantów, aby można było rozpocząć badania w tej dziedzinie. Tym samym zaczniemy od samego początku, budując prawdziwe fundamenty, na których oprzemy nasze własne rozumienie tematu. Jeśli nauka odejdzie porzuci swą słabość, jaką obecnie wykazuje, i zacznie zajmować się problemem przy zastosowaniu odpowiednich narzędzi, to wkrótce oczom naszym ukaże się obraz przybyszów i ich możliwości wystarczająco klarowny, by przejść do następnego etapu, którym będzie badanie, w sposób zrównoważony i z zastgosowaniem naukowych procedur, ciał i umysłów ludzi, którzy twierdzą, że zostali wzięci.

Początkowo ta część badań powinna zostać ograniczona do ludzi, którzy posiadają dające się zidentyfikować implanty lub którym takie implanty usunięto. Później zaś, gdy bardziej zrozumiemy w jaki sposób umysł radzi sobie z doświadczeniem wzięcia, możemy rozszerzyć nasze badania na takie osoby, których przeżycia nie są poparte fizycznymi dowodami.

Obecnie żyje 12 osób, z których ciał usunięto identyczne implanty. Tak jest, identyczne z punktu widzenia wyglądu fizycznego. Zaś wszystkie z tych obiektów dostępne sa do naukowego badania, lecz jeszcze nie teraz. Obecnie rząd próbuje gorączkowo ukrywać prawdę o tym, że rozpoczął z obcymi wojnę, co sprawiło, że zdegradowali nas do poziomu zwierząt i nie chcą z nami rozmawiać na chociaż w przybliżeniu równym poziomie. Nasza społeczność naukowa w najwyższym stopniu boi się zobaczyć coś, z czym nie będzie sobie mogła poradzić, co nawiasem mówiąc stanowi źródło obaw dra Hawkinga. Na głębszym poziomie boi się on kontaktu z kimś, kto wie w zasadzie wszystko. I słusznie.

DBH Kuiper oraz Michael Morris w numerze czasopisma Science (Nauka) z kwietnia 1977 roku postawili tezę, że ktoś, kto jest w stanie dotrzeć na Ziemię z innego systemu gwiezdnego będzie się musiał zapewne dobrze ukrywać, ponieważ przybyłby tu w poszukiwaniu innowacji (czegoś nowego) i wiedziałby, że po ujawnieniu swej bytności cała nasza kultura uległaby skierowaniu czy przesunięciu ku możliwościom, jakie oferuje cywilizacja przybysza, w wyniku czego przestalibyśmy wprowadzać innowacje.

Poznanie całej wiedzy JEST możliwe. Może dlatego, kiedy zapytałem jednego z przybyszów jak rozumie wszechświat, odpowiedział mi, wyświetlając w mym umyśle bardzo wyrazisty obraz trumny. Dotarcie do kresu innowacji byłoby największą katastrofą, jaka może przypaść w udziale inteligentnemu gatunkowi, a wówczas poszukiwanie czegoś nowego nabierze niemal mistycznej nagłości.

Ujawnienie jest więc procesem o wiele bardziej złożonym, niż mogą sądzić ci, którzy oczekują, że doprowadzi ono do miłej pogawędki z obcymi. Aby zrozumieć dlaczego obcy są zapewne wśród nas i dlaczego sprzeciwiają się być może otwartemu spotkaniu z nami o ile nie staniemy się gatunkiem wymierającym, warto zacytować słowa Samuela Johnsona: „Tak już jest w życiu, że doznajemy szczęścia jedynie oczekując zmiany”.

Sądzę, że obcy utracili tę wartość i dlatego stanęli u kresu znaczenia, lecz nie u kresu istnienia. W pewnym sensie są jednocześnie żywi i martwi. Mają jednak szansę na odzyskanie smaku życia, przynajmniej w sposób pośredni, odżywając ponownie poprzez współtowarzyszenie ludzkości w jej podróży.

To właśnie ta paląca potrzeba na wieki uniemożliwi im pełne odsłonięcie się przed nami oraz stanowić będzie olbrzymią i permanentną przeszkodę w naszym spotkaniu z nimi na warunkach, które moglibyśmy uznać za przyjemne i odpowiednie. Gdybyśmy zostali ostatecznie wciągnięci w ich nieporównywalnie potężniejszą rzeczywistość, będziemy cierpieć niewypowiedziane katusze, gdyż zostaniemy ciśnięci na sam koniec ścieżki zanim zaczniemy nawet raczkować, co jest losem – zupełnie dosłownie – gorszym niż śmierć.

Byłoby pożądane, gdyby osoby związane z projektem ujawnienia posiadały umiejętność skutecznego poradzenia sobie z niektórymi z tych kwestii, lecz bez włączenia w ten proces świadków bliskich spotkań mogą one zaledwie błądzić po omacku, tak jak obecnie. To zaledwie jeden malutki kroczek dla naukowców, którzy nie nauczyli się jeszcze nawet czołgać, a co dopiero chodzić.

A jednak moglibyśmy latać, gdybyśmy zabrali się do tego w inteligentny sposób. Moglibyśmy sprawić, że kontakt się uda i zrobić olbrzymi krok naprzód jako gatunek, nie pozostając wciąż w żłobku ani nie rzucając się na oślep w bezdenną przepaść przedwczesnego kontaktu.

Tłum. Wojciech Bobilewicz

Osobiście jestem przekonany, że właśnie o to w tym wszystkim chodzi i jest to z Nimi związane.
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 3670
Rejestracja: 04 lis 2014, 23:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: danut » 04 lis 2016, 23:53

"ostatnie eksperymenty wykazały, że nawet w klasycznej skali można zmusić materię do tego, by była jednocześnie cząsteczką i falą." - Tak, wykazały, stąd możemy uważać, że nasza superpozycja także istnieje i na innym poziomie odbieramy rzeczywistość tak jak jest napisane, a z naszego poziomu nie możemy wskoczyć tam :
"Zazwyczaj jednak silne oddziaływanie uniemożliwia atomom przeskakiwanie do superpozycji, dzięki czemu stają się nieokreślone, czyli zasadniczo znajdują się wszędzie w tym samym czasie. Pozostają one w stanie klasycznym, ponieważ nieustannie znajdują się w kontakcie z innymi atomami.
dopóki są silnie zespolone z tą rzeczywistością, bo świadomość skupia na niej uwagę. Silne ostateczne oddziaływanie to śmierć, która odrywa tę naszą uwagę od doczesnego skupiania informacji w formę.

W świetle tego co napisałam wyżej ci oni - kosmici to zbuntowani aniołowie z wielu przekazów i tak przez ludzi określani, którzy zapragnęli sterować systemem boskim i na jego podobieństwo sztucznie odtwarzać te prawa. Nie jest nam z nimi potrzebny kontakt dla tej wiedzy, ponieważ ich świat zatrzymał się i dobiega końca, ponieważ utracili naturalną zdolność odtwarzania się i życia w wieczności taką jaką my posiadamy i zostali z tego procesu wyeliminowani. Ponieważ wiem, że przy tym wszystkim mamy jeszcze do czynienia z modelowaniem i operowaniem czasem to aż narzuca się tutaj taki obraz, ze owi kosmici to cyborgi skonstruowane przez ludzi, do których przetransmitowano niektóre ludzkie świadomości, pragnąc tak zachować swoje życie i długowieczność, a dokonano tego przez brak wiary i wiedzy o życiu wiecznym- ciekawe jaki szaleniec to wymyślił i tego dokonał? W naszej przyszłości patrząc z naszej perspektywy, tak wygląda któraś z alternatywnych rzeczywistości i straszna to jest przyszłość dla tych, którzy już dziś zwracają się w jej stronę i uważają za słuszne takie pomysły.
I jeszcze to - "Początkowo ta część badań powinna zostać ograniczona do ludzi, którzy posiadają dające się zidentyfikować implanty lub którym takie implanty usunięto" - :D No proszę czyli ktoś tu już ten projekt rozpoczął i to wiele lat temu i teraz szuka naiwnych na pierwszy ogień, myszek doświadczalnych.. no ja nie mogę.
danut
 
Posty: 6762
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: Natasza » 05 lis 2016, 06:31

Mirku właśnie taki materiał jak pokazałeś powinien stawiać wielki znak zapytania czy historia sprzedawana nam w szkołach z książek napisanych przez współczesnych mędrców jest jedyną oczywistością.
Ten zakłamany świat jest tak ułożony od zawsze abyś wiedział to co inni zarządzający chcą by do Ciebie docierało
spróbuj na wydziale historii/ archeologii zacząć kombinować ze swoimi teoriami i wychodzić przed szereg szanownym prof. powtarzaj za nimi:
ziemia jest płaska, ziemia jest centrum wszechświata i zdawaj

to zakłamanie jest w każdej dziedzinie życia od kościołów (właśnie przypomniałam sobie rzeczy jakie widziałam na stronie jednej osoby imię + nazwisko eu ) kończąc na polityce i panach tej planety - kołowrót jest tu ale co lepsze, trwa ,, tam,, jak przejdziesz dalej
jedne z ulubionych piosenek gdy jestem w moim świecie gdzie stawiam milion pytań
Mylene Farmer-Jean Louis Murat ,, Regrets,,
Enigma ,, Why?,,
Daniel Bloom , Mela Koteluk ,, Katarakta,,
Awatar użytkownika
Natasza
 
Posty: 2391
Rejestracja: 24 wrz 2015, 12:12

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: Natasza » 05 lis 2016, 07:04

danut pisze:
- kosmici to zbuntowani aniołowie z wielu przekazów i tak przez ludzi określani, którzy zapragnęli sterować systemem boskim i na jego podobieństwo sztucznie odtwarzać te prawa.

ludzkie przekazy zapisane w wielu księgach w tym jak biblia ., koran i inne liryki są ludzkimi , nie mającymi z bogiem nic wspólnego
zawierają wielokrotnie przetwarzane treści, które jak pokazuje historia nie są ponadczasowe i z wiekiem i świadomością ludzka traciły swój byt
tak czy inaczej są w nich opisy kontaktów z obcymi zwanymi przez nich aniołami, skrzydlatymi istotami

idąc tropem mitów i legend :co do upadłych skrzydlatych - warto zwrócić na nich szczególną uwagę, kim byli i dlaczego !!! zostali odizolowani od szefa
jak już przemieli się na spokojnie ten wątek co takiego ,, złego ,, uczynili oni , obraz może ulec całkowitej przemianie i może się okazać , że ten co był przedstawiany jako ten zły może być tym dobrym ... polecam nie przyjmowanie na wiarę ale na analizę i głębokie przemyślenie co było źle uczynione, jak skończyli ci ,, źli,, i wreszcie dlaczego szefunio nie pokazał nigdy swej buźki nikomu, nie zdradził nigdy swojego prawdziwego imienia, dlaczego stworzył i zakazał ludziom ujawniania wiedzy ograniczając ich prawa do oddechu , dlaczego nie trawił konkurencji uważając siebie za alfę i omegę, dlaczego wymuszał krwawe rzezie w przypadku łamania jego nadanych praw i wreszcie olał sprawę i odleciał swoim wehikułem w siną dal zostawiając to co stworzył na pastwę nas samych i żywioły sił natury ; ,, kiedy wrócę to zobaczycie co z wami zrobię , osądzę tak, że sucha nić na was nie zostanie - rozwalę wszystko i wszystkich a tych co mnie wysławiali i byli wierni aż po grób ozłocę obiecuję życie wieczne ale po śmierci waszych trzewi,, poeci ubierali w słówka , ja nie potrafię
ale przekaz ten sam




danut pisze: Nie jest nam z nimi potrzebny kontakt dla tej wiedzy, ponieważ ich świat zatrzymał się i dobiega końca, ponieważ utracili naturalną zdolność odtwarzania się i życia w wieczności taką jaką my posiadamy i zostali z tego procesu wyeliminowani.


śmiała teoria, śmiała, zwłaszcza, że pod znakiem zapytania stoi każdego dnia nasza planeta
to my mamy problem, bo jesteśmy fizyczni i nie mamy możliwości zarządzania naszym chceniem , nie mamy szans przemieszczać się na życzenie między wymiarowo, nie uciekniesz gdy któryś z ziemian odpali rakietę. znikniemy na zawsze zmieceni stąd w pył - nie ma rakiet? są i wystarczy kilka by nas nie było - mamy ogromny problem utrzymania egzystencji w tym stanie fizycznym
teraz nasuwa mi się pewna myśl odnośnie tego co napisał soldado - czy oni nie zabezpieczają materialu DNA i naszego materiału biologicznego bo .... znają przebieg wydarzeń , a one zniszczą naszą cywilizację....może to jest cel ...a oni znają zdarzenia , bo przecież wszystkie przyszłe mające nadejść zdarzenia mam od nich!!!!!!



danut pisze:Ponieważ wiem, że przy tym wszystkim mamy jeszcze do czynienia z modelowaniem i operowaniem czasem to aż narzuca się tutaj taki obraz, ze owi kosmici to cyborgi skonstruowane przez ludzi, do których przetransmitowano niektóre ludzkie świadomości, pragnąc tak zachować swoje życie i długowieczność, a dokonano tego przez brak wiary i wiedzy o życiu wiecznym- ciekawe jaki szaleniec to wymyślił i tego dokonał?


kim są kosmici? ilu ich jest ?widziałam tyle odmian ile wam przedstawiłam, ale co to za liczba skoro jest katalog i to nie na poziomie amatorów, ale wojska !
czy są wśród nich jak piszesz cyborgi, albo maszyny - dopuszczam taką możliwość, mogą być cywilizację, które przetrwały lub utrwaliły siebie samych na niezniszczalnych dyskach pamięci i w ciałach , które mogły przetrwać choćby zmianę klimatu, warunków jakie zapanowały na ich planecie
otwórzmy umysły, temat powali z nóg nie jednego
widzę jedynie w Twoich postach wciąż przemawiającą przez Ciebie zakorzenioną religijność ; traktowanie w ziemskich znanych kanonach dogmatów cywilizacje nie mające takiego folkloru nie jest dobrym tropem

to tak jakbyś chciała opowiadać o np. święcie zmarłych mieszkańcom innych państw , albo mówić im czym jest dla ciebie 11 listopada, albo o wigilijnych potrawach - to, że coś funkcjonuje na danej szer gegr, jest kompletnie nieznane na innej
jedne z ulubionych piosenek gdy jestem w moim świecie gdzie stawiam milion pytań
Mylene Farmer-Jean Louis Murat ,, Regrets,,
Enigma ,, Why?,,
Daniel Bloom , Mela Koteluk ,, Katarakta,,
Awatar użytkownika
Natasza
 
Posty: 2391
Rejestracja: 24 wrz 2015, 12:12

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: Natasza » 05 lis 2016, 07:29

soldado pisze:


Dlaczego zatem ujawnienie mogłoby być niebezpieczne? Jeśli miałoby w ten czy inny sposób doprowadzić do natychmiastowego i bezpośredniego kontaktu, to spowoduje całkowitą dewastację ludzkiego umysłu. Po kilku sekundach wasz pies będzie chciał odwrócić wzrok i nie patrzeć w wasze oczy. Jednak naturą obcych jest to, że są zasadniczo wszędzie tam, gdzie funkcjonuje ich świadomość. A zatem jeśli przybywają tu licznie, to wkroczą nie tylko do naszego świata fizycznego, ale także do naszych umysłów. A mogę was zapewnić, że tego typu kontakt jest najtrudniejszą rzeczą, jakiej może doświadczyć istota ludzka. To katusza większa od mrożącego krew w żyłach przerażenia. Wiem to. Przeżyłem to.
Zaledwie niewielka garstka ludzi zdolna byłaby zachować zdrowe zmysły. Zakoczenie, wynikające z kontaktu oraz intymność domniemanego zagrożenia stanowiłyby ciężar niemożliwy do uniesienia.



dziękuję soldado!!!! cały materiał mówi lepiej niż nawet ja sobie w głowie to wszystko układam przez całe życie
tylko ten co przeszedł na własnej skórze te kontakty mógł tak umieć napisać o tym co przeżywa, co czuje jako człowiek
każde jego słowo czuję sama , przeczytałam to kilka razy by się ,, naczytać ,, osobą, która stanęła przed nimi
kiedyś ktoś napisał mi, że jak ja mogłam się aż tak bać, przecież to fajne czego się tu bać
nie należę do ludzi strachliwych, mam doświadczenia z demonami jakie znacie z książek i filmów, duchy dla mnie to ledwie dmuchnięcie wiaterku

to co przeżyłam było czymś co daje ci świadomość, że za chwilę umrzesz, jeśli ktoś z was uczestniczył w wypadku samochodowym i widział oczami swoją śmierć może zrozumieć co to uczucie znaczy
gdy widzisz coś po raz pierwszy co nie pasuje ci w żaden sposób pod żadną znaną wiedzę, przeżywasz taką traumę, że nie jesteś w stanie wydukać nic z siebie ; gdy do tego masz 17 lat i jesteś dzieciakiem i stajesz na przeciw liczby istot powalających cie swoim wyglądem,nie masz szans patrzeć i robić sobie z tego przysłowiowe jaja ; moje zrozumienie , a właściwie jego brak , uznało , że stanęłam przed diabłami heh ale na szczęście takie pojmowanie mam już dawno za sobą

ten materiał przedstawiony przez soldado w piękny , jasny sposób pokazuje trudność masowego kontaktu
ja naprawdę rozumiem proste pojmowanie : no niech wylądują i się pokażą
oni wszyscy? którzy? szaraki ? czy może postacie , które egzystują w sferze eterycznej myśli? a może roboty, o których wspomniała danut? a może ,, mięczaki,, ubrane w cudne kombinezony? zakapturzeni? gadopodobni? są też inni jakich na oczy nie widziałam a pewnie i ci zetną mnie z nóg

to co usłyszałam bezpośrednio od nich , to co usłyszała Estia, to co usłyszał autor wspomniany przez soldado - o ewentualnej naszej śmierci w czasie kontaktu - jest najlepszą odpowiedzią dlaczego nie dochodzi do nich wprost na zasadzie ,, cześć, to ja,,
kiedy dana rasa znajduje swoją grupę ludzi mających narządy takie jak serce - każde działanie jest czynione wg starannych procedur - celem nie jest zabić, ale UTRZYMAĆ ŻYCIE; dlatego taka osoba jest chroniona, nie zostanie zabita przez innego człowieka , nie zginie w wypadku, itp. będzie żyła bardzo długo...- wiem to , wiem dla samej siebie na podstawie tego co przeżyłam i usłyszałam od nich

kontakt nie jest możliwy na ogólna skalę- pisałam kiedyś o czymś takim jak AKCEPTACJA
autor w/w tekstu objaśnił to lepiej , nie mam nic do dodania , lepiej nic nie napiszę niż on to zrobił
jedne z ulubionych piosenek gdy jestem w moim świecie gdzie stawiam milion pytań
Mylene Farmer-Jean Louis Murat ,, Regrets,,
Enigma ,, Why?,,
Daniel Bloom , Mela Koteluk ,, Katarakta,,
Awatar użytkownika
Natasza
 
Posty: 2391
Rejestracja: 24 wrz 2015, 12:12

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: Natasza » 05 lis 2016, 14:23

danut pisze:
wszczep w przegub prawej dłoni, biały organiczno- metaliczny i wybuchowy( bo omal mi pieca kuchennego nie rozerwało taki był huk przy zetknięciu go z ogniem) spowodował zakażenie mojej ręki, zrobił się otwór i go wycisnęłam odrzucając i wrzucając do ognia.


wszczep? osoba zajmująca się zjawiskami z pogranicza paranormalności , mająca do czynienie ze zjawiskami i próbująca je zdemaskować za wszelką cenę - walcząc z tym przez całe życie, pierwsze co by zrobiła mając coś takiego jako dowód pokazałaby ten namacalny przedmiot wszystkim , zrobiła zdjęcia, i ogólnoświatowe śledztwo
wyciągnąć ,, obcy obiekt ,, z ciała mający cechy próby podmiany / zmiany całej osobowości i wrzucenie szybko do pieca , sorry ale wydaje się nielogiczną sekwencją zwłaszcza w ustach osoby mającej na celu demaskowanie i ujawnianie niejawnej rzeczywistości
jedne z ulubionych piosenek gdy jestem w moim świecie gdzie stawiam milion pytań
Mylene Farmer-Jean Louis Murat ,, Regrets,,
Enigma ,, Why?,,
Daniel Bloom , Mela Koteluk ,, Katarakta,,
Awatar użytkownika
Natasza
 
Posty: 2391
Rejestracja: 24 wrz 2015, 12:12

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: danut » 05 lis 2016, 14:29

Nastolatka z lat siedemdziesiątych nie interesująca się w ogóle jakąś tam modną wiele lat później parapsychologią :D - tak masz rację na pewno biegła by z tym by robić sensacje pewnie do urzędu Gierka :lol: .
danut
 
Posty: 6762
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: Natasza » 05 lis 2016, 14:37

czy możesz podać dokładnie ile lat miałaś gdy wyjęłaś sobie ,, wszczep,, a przynajmniej coś co wzięłaś za taką rzecz?
jedne z ulubionych piosenek gdy jestem w moim świecie gdzie stawiam milion pytań
Mylene Farmer-Jean Louis Murat ,, Regrets,,
Enigma ,, Why?,,
Daniel Bloom , Mela Koteluk ,, Katarakta,,
Awatar użytkownika
Natasza
 
Posty: 2391
Rejestracja: 24 wrz 2015, 12:12

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: danut » 05 lis 2016, 14:38

17-cie.
danut
 
Posty: 6762
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości