danut pisze:
Strażnicy - hmm tylko ciekawe czego i kogo oni strzegą, czy tych, którzy potrafią już nim( czasem i zdarzeniami) manipulować - magów- od tysięcy lat, by oni w rzeczywistości nie mieszali? Czy tej tajemnicy, by to ludzie nie dowiedzieli się jak to jest naprawdę? Tego, w którym momencie odpowiedzialni jesteśmy za swój los i możemy sami przejąc stery? W którym momencie i jak możemy wykryć intruza, który nam w tych naszych szykach namiesza?
pierwszymi i prawowitymi osobami do starania się ( bo tylko tyle można i tyle da radę ) do stawiania wniosków kim są STRAŻNICY są ci, do których Oni przemówili
i którzy Ich usłyszeli
czym mogą być zatem wnioski tych , którzy zaledwie o nich usłyszeli od tych ludzi?
dla mnie Strażnicy to ci, którzy są przy mnie od zawsze choć nie zawsze wiedziałam jak ich nazywać
pierwszy raz zobaczyłam ich na cmentarzu gdy byłam dzieciakiem i czekałam sama na babcię przy grobach , stali obok mojego ramienia, to były zarysy sylwetek
pojawili się w chwili mojego strachu i czułam się bezpiecznie
później lata całe ich nie widziałam - widziałam innych
przedstawili się dopiero nie tak dawno w moim życiu kiedy o to poprosiłam ; wcześniej nigdy Ich o to nie prosiłam
tak strzegą - tak jak mówi soldado - granic międzywymiarowych, nikt nie przeciśnie się do innego miejsca - są jak straż graniczna
ale to, że są koło mnie od początku mojego życia jest związane z zakapturzonymi i pierwszymi z pierwszych, związane jest z tym co chciano mieć ze mnie oraz z tym bym mogła bezpiecznie przekazać informacje o kuglarzach
inaczej moje życie byłoby zagrożone pod każdym względem zdrowia, a także losu
co więcej, zakapturzeni ubarwiliby tak moje życie - że fajerwerki działaby by się codziennie , drzwi od szaf by się nie trzęsły ale wyleciałyby z futryn i mnie trafiły
soldado ma rację, może nie spotkałam już więcej faceta w biało srebrnym ( perłowym) kombinezonie, ale kontakt trwa - i będzie do końca
neuron- masz niesamowitą kolekcję doświadczeń, to nie jest przypadkowa , tamci z drugiej strony Cię doskonale widzą - i nie tam duchy i ci 4 goście , których pamiętasz mgliście, ale pamiętasz, i te Twoje obolałe plecy i nadgarstek - uczucie bransolety - to wszystko można powiązać i uznać , że nie jest to Twoje widzi mi się tylko realne odczucie czegoś co Tobie się przytrafia
zawsze weryfikuj zdarzenia - pokonaj strach , złap oddech i sprawdzaj
pamiętam jak kiedyś mieszkałam z rodzicami w takiej kamienicy - wyszłam z mieszkania i zaczęłam myć schody - z 3 piętra ( ostatnie w budynku) do 2go
jak co sobotę szmata w łapę i jazda
nagle pode mną usłyszałam jakby ktoś stoczył po schodach kamlot - po odgłosie szacuję , że ok 2 kg odgłos toczył się przez kilka schodów
rzuciłam szmatę i po śliskich schodach po dwa stopnie wbiegałam na pietro
zatrzymałam się jednak bo moja ciekawość była większa od strachu
zeszłam schodek po schodku - zeszłam aż do parteru i nie znalazłam nic, prócz kurzu
sprawdzaj i analizuj
po każdym doświadczeniu - najlepiej jak mam do tego świadka / ów robię analizę tego co zaszło- robię to na gorąco