to nie był sen , to działo się w biały dzień .....
usiadłem na łóżku , coś tam miałem robić ale zastanawiałem się co i jak , i tak siedząc w pewnej chwili spojrzałem na dywan pod stopami i aż mnie zatkało bo zobaczyłem jak ten dywan i cała podłoga odjeżdza mi spod nóg , jak ruchome schody , trwało to dosłownie ułamek sek , w tym samym momencie poczułem coś jakby "zaburzenie" świadomości (nie wiem jak to określić) jakieś takie chwilowe zamroczenie , w jednej chwili wszystko ustało i wróciło do "normy" .....
aż się otrząsnąłem z wrażenie ,pomyślałem "ja pierd" co to było ........ zerwałem się z tego łóżka ,poszedłem zapalić ale jakoś straciłem moc , wróciłem i położyłem się , zamknąłem oczy i w tym momencie to zobaczyłem , w mojej głowie jak klatki z filmu pojawiały się zdjęcia , kilka razy pod rząd , zaskoczyło mnie to bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie miałem , nic podobnego , jakby ktos przeglądał moją pamięć i ja to widziałem, to były centralnie takie migawki, pyk,pyk,pyk i następne zdjecie i następne ...... trwało to może 10 sek i ustało , otworzyłem oczy i znowu pomyślałem "krv,ja pierd,co tu sie wyprawia" i w jednej chwili zrozumiałem co sie stało , wtedy , w tym momencie kiedy podłoga odjechała mi spod stóp , ja widziałem to jak ona sie porusza , jak ruchome schody ....... to zawirowanie świadomości to był efekt wszczepienia czegoś w centralny układ nerwowy , ale nie wiem czy na poziomie fizycznym czy tylko energetycznym , ale tylko tak można to wyjaśnić , dostęp do centralnego układu nerwowego może i daje dostęp do naszej pamięci i pozwala odczytać nasze myśli ........ coś podpieło się do mnie i to nie był sen , to wszystko działo się tu i teraz , realnie , fizycznie, namacalnie i jak tylko to możliwe .......
leżałem , zamknąłem oczy i mineło może ze 2-3 min zanim ponownie załapałem co się dzieje , zanim uświadomiłem sobie że mam zamkniete oczy a ja nadal widze , zanim się wystraszyłem to przez chwili oglądałem coś czego nigdy wcześniej nie widziałem .......
widziałem miasto , z góry , jakbym leciał nad nim , wszystko w złocie ,dachy domów w tym mieście były złote , ale nie wiem czy złote w sensie złota czy tylko miały taki kolor , widziałem te domy bardzo wyraznie , nie byłem jakoś wyjątkowo wysoko nad nimi , wszystko spowite było w rdzawym kolorze , jakby zasnute piachem niesionym z pustyni .......wypełnione swiatłem słońa ........to nie było takie samo światło jak nasze , było bardziej żółte , ciemno beżowe , brunatne ale jasne , może przez to co mi się wydało szumem pustyni......... w końcu pomyślałem że to nie możliwe , że mam zamkniete oczy a ja nadal coś widzę ........otworzyłem oczy i to się skończyło , nigdy więcej się to nie powtórzyło , ani nigdy wcześniej ......... to był jeden jedyny raz ........
anioły spadają , w niebie nie ma już bram ......
zostaliśmy sami , Ty i ja ..........
https://www.youtube.com/watch?v=pxtHaMSSTNw