Moje zrozumienie tematu jest następujące. Fluidoterapia polega na przekazywaniu odpowiednio przetworzonego fluidu uniwersalnego, czyli pewnej formy energii, drugiej osobie lub duchowi. Wpisuje się w ten temat bioenergoterapia, reiki itp. Generalnie istnieją dwie podstawowe formy fluidoterapii: przekazywanie własnego fluidu i przekazywanie mediumiczne fluidu od Duchów. W przypadku spirytyzmu stosujemy raczej drugą możliwość z dwóch powodów:
1) medium mniej męczy się w całym procesie, gdyż jest jedynie pośrednikiem, kanałem, przez który przechodzą fluidy. Oczywiście traci część swojej energii, ale niewielką.
2) jakość przekazywanych fluidów jest dużo lepsza, bo jeśli odpowiednio przeprowadzamy proces, pochodzić będą one od Duchów wyższych. W przypadku przekazywania własnych fluidów, możemy przekazać niestety negatywny wpływ wynikający z naszego stanu emocjonalnego i psychofizycznego.
Co do nazewnictwa. Oryginalnym słowem stosowanym we Francji i Brazylii, jest słowo "passe" (czytane po francusku: pas, a po portugalsku: pasi). Pochodzi ono od słowa "passer", czyli przechodzić obok. Sama metoda się bardzo rozwijała, stąd też różne nazewnictwo. W Polsce używano różnych słów od francuskiego "passe", po polskie "głaski". To drugie powstało w nawiązaniu do metody, z której korzystano, która polegała na przeciąganiu rąk na ciele pacjenta, co przypominało właśnie głaskanie. Będzie o tym nieco można przeczytać w najnowszym kwartalniku. Generalnie jednak sam dotyk nie jest potrzebny, jak się okazuje, stąd też obecnie ze względów także na komfort pacjenta i na unikanie wszelakich nadużyć leczy się nie tyle przez nakładanie rąk, co przez pociągnięcia rąk obok ciała pacjenta. Metodologie są tutaj rozmaite, niektórzy wierzą, że pociągnięcia rąk muszą być w jakiś sposób zorganizowane, usystematyzowane, ale wygląda jednak na to, że tak jak w przypadku modlitwy, liczy się przede wszystkim intencja, a nie sama forma.
Ponieważ w języku polskim ciężko jest wykorzystać słowo "passe", bo mówienie o "aplikowaniu pasów" kojarzy się raczej z czym innym

, stąd też ja zazwyczaj wykorzystuję dwa określenia: "fluidoterapia" i "leczenie pociągnięciami rąk". Myślę, że brzmią dużo lepiej i są w miarę jasne także dla kogoś, kto nie zna spirytyzmu. Generalnie jednak dobrze jest znać i słowo "passe", bo pojawia się też w literaturze i część tłumaczy może za nim też optować.
Generalnie fluidoterapia bardzo często jest takim wstępem do mediumizmu, bo nauczyć się jej można w miarę szybko i bezboleśnie. Miałem plan nawet, by zaprosić znajomego, który obecnie mieszka w Pradze, a który prowadził kiedyś warsztaty z fluidoterapii. Spróbuję sie może z nim skontaktować i sprawdzić, kiedy byłby do dyspozycji. Można wtedy takie warsztaty poprowadzić np. we Wrocławiu.