Byłem lub byłam, w większej perspektywie to chyba bez znaczenia:) Czego reinkarnacja uczy? Skoro kiedyś byliśmy czarni, albo byliśmy Żydami czy Arabami, albo mieliśmy płeć, którą uważamy za gorszą wskutek uwarunkowań kulturowych, to nawet nie znając szczegółów możemy wysnuć kilka dość oczywistych wniosków:
- wszyscy są równi, wszyscy są ludźmi
- wszelka dyskryminacja jest bez sensu
- kobiety i mężczyźni powinni mieć takie same prawa
- w ciągu wieków wyznawaliśmy różne religie, czy zatem któraś jest gorsza a któraś lepsza? Do czego są potrzebne konflikty z powodu wyznania?
Niby to wszystko proste, ale ciężko jest przetłumaczyć to ludziom. W każdym razie reinkarnacja uczy więcej niż mozna się po niej spodziewać na pierwszy rzut oka, nawet nie trzeba się zagłębiać w swoją przeszłość, żeby to dostrzec. Istotniejsze jest chyba prawo, które rządzi tym zjawiskiem, niż konkretny fakt, że w XVII wieku byłem chłopem pańszczyźnianym, albo galernikiem na statku.
Dodam jeszcze, że jeśli przyjąć stanowisko (KD chyba tego do końca nie rozstrzyga, choć szkoda), iż dusza zwierzęcia stopniowo ewoluuje i nabiera cech człowieczeństwa (coś w tym stylu, tylko że w sferze duchowej:
http://marucha.files.wordpress.com/2009 ... owieka.jpg), to tez zupełnie inaczej możemy spojrzeć na zwierzęta. Bo właściwie, to dlaczego zwierzęta miałyby być skazane na wieczną niższość wobec nas, tylko dlatego że są zwierzętami? Czy możliwe jest do przyjęcia, abyśmy dawno dawno temu animowali ciała psów, kotów czy wiewiórek

, a jeszcze wcześniej mikroorganizmy??