Mirek pisze:Basik może to co Ci powiem, to Cię zaboli. To jest główny powód dlaczego straciłaś Piotrka, Twoja ludzka miłość, która uczyniła z niego Twojego Boga. Odszedł dla ratowania Twojej duszy. Przez to co uczyniłaś z miłością do niego odcięłaś go od Źródła. Można tą sytuację porównać do takiej, że dawałaś mu niesamowite smakołyki (jedzenie). Różnorodność i ilość tego jedzenia była tak wielka, że nie potrafił się zdecydować od czego ma zacząć jeść. Tak długo wybierał, aż umarł z głodu.
To jest dal ciebie próba i lekcja. Gdy nie odzyskasz chęci życia nie przejdziesz jej i wszystko będzie się kiedyś musiało w przyszłości powtórzyć.
Zwróć się do Boga i proś go o miłość dla swojej i jego duszy abyś odzyskała chęć życia.
Mirku
Z całej wypowiedzi mogę zgodzić sie z ostatnim zdaniem. Reszty nie ogarniam. Jestem siostrą Piotrka, miłość rodziców była do nas identyczna. Stanowiliśmy zwyczajna, kochająca sie rodzinę, wspierającą sie w ciężkich chwilach. Zawsze wiedzieliśmy ze możemy na siebie liczyć. Rodzice dawali piękny wzorzec milosci, partnerstwa i szacunku. Mieliśmy tez swobodę wyboru... Nikt nigdy nie był zaborczy wobec drugiego. Nie pojmuje tego co piszesz. Jak niby czysta miłość rodzicielska, matczyna może powodować taka tragedie??? Pisze tez jako matka, twoja wypowiedz nie ma dla mnie sensu... a jest bardzo raniąca.