Ewangelia według spirytyzmu - opinie

Re: Ewangelia według spirytyzmu - opinie

Postautor: konrad » 19 paź 2010, 09:03

A ja powiem tak... Musimy zawsze patrzeć na tych mnichów nie z perspektywy chwili, ale z punktu widzenia wieczności i celu, który sobie obrali. Wydaje mi się, że nie jest niczym złym, gdy człowiek targany pasjami i żądzami, decyduje się zanurzyć duszę w medytacji i odosobnieniu, by odzyskać równowagę. Bez niej nie jest w stanie czynić dobra. Gdy jednak celem udania się do klasztoru jest ucieczka od świata związana z egoistycznymi pobudkami, nie jest to dobre.

Mówiłem już to sigmie na spotkaniu ostatnio, ale powtórzę jeszcze i tutaj. Moim zdaniem podstawowa różnica między spirytyzmem i buddyzmem polega na tym, że buddyzm zakłada, iż wszyscy niczym te przysłowiowe figurki z soli powoli rozpuścimy się w morzu (czymkolwiek ono jest). Mielibyśmy być jak strumienie wypływające z tego samego źródła, rozwidlające się na różne strony, ale do tego źródła wracające, by się z nim w pełni zlać. W spirytyzmie jest inaczej - jesteśmy Duchami, które wciąż się rozwijają, zbliżają do Boga, ale zachowują swoją tożsamość przez całą wieczność. Nie wpadamy do żadnego morza, bo wówczas sens straciłaby cała nasza walka. To trochę tak, jak gdyby po śmierci czekała nas nicość. Co z tego, że pożyję parę wcieleń dłużej, jeśli zniknę i tak?

Znam słabo buddyzm, ale wydaje mi się, że obok wielu słusznych idei, zbieżnych z chrześcijaństwem, zawiera wiele teorii, które mogą być nawet niebezpieczne. Mam takie być może stereotypowe wrażenie, że celem buddysty jest ucieczka od świata i od samego siebie, a to jest bezwzględnie egoistyczne, bo nie daje pożytku nikomu dookoła. Z przykrością jednak muszę dla buddystów stwierdzić, że Duchy z zaświatów informują nas o następujących rzeczach:

1) Nasze szczęście po śmierci i w kolejnych wcieleniach jest proporcjonalne do dobra, które czynimy
2) Nie znam żadnych informacji na temat Duchów, które niczym przysłowiowa figurka z soli się roztopiły gdziekolwiek by to nie było. Duchy wyższe powinny przecież coś na ten temat wiedzieć... Nawet Duchy niższe, jakiekolwiek Duchy powinny wspomnieć: "Miałem takiego kolegę, ale go już nie ma, bo się rozpłynął"... A tego nie mówią

Zadałem sigmie pytanie, skąd wie, że rozpłynie się w tym "morzu". Odpowiedział, że to wynika z medytacji. Medytacja mimo wszystko jest czymś doczesnym, jest jakby walką naszego fizycznego ciała z duchem, który pragnie się z niego czasem wyzwolić i zaczerpnąć świeżego powietrza. Może uczynić wiele dobrego, ale wydaje mi się, że nie powinna być celem samym w sobie. Celem samym w sobie powinny być miłość i miłosierdzie, rozumiane jako miłość w działaniu. Tylko one zapewnią nam szczęście tu na ziemi i tam w zaświatach.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Ewangelia według spirytyzmu - opinie

Postautor: Nikita » 19 paź 2010, 12:32

Roznica naszych zdan koncentruje sie wokol sensu zycia ludzkiego.

Dla wielu z nas sensem zycia jest praca. Wiec dla tyc osob medytujacy mnich bedzie darmozjadem...

Ale ja tak tego nie postrzegam. Otoz mnisi takze pracuja. Tylko inaczej. Nie biora udzialu w wyscigu szczorow. Kazdy czlowiek pracuje bo chce wyzywic siebie i rodzine. Ale ludzie niestety sa chciwi i czesto chca posiadac wiecej niz sa w stanie zjesc. Coraz lepsze samochody, domy, ciuchy itd... A inni znowuz gloduja. Bo sa slabsi lub nie maja takich szans na starcie. Moze sa chorzy? Rzady niektorych panstw sa skorumpowane. Rozne sa sytuacje.

Mnisi pracuja w zaciszu swoich klasztorow. Zakladaja ogrody ziolowe. Czesto znaja sie na tradycyjnej medycynie ludowej. Modla sie za innych. Ucza sie swietych pism. Pomagaja takze innym...przeciez prosci ludzie zawsze potrzebuja wsparcia duchowego. Zyja w bardzo skromnych warunkach, bez zadnych wygod.

Tak zawsze bylo. I dlatego w kazdym miejscu swiata powstaja klasztory czy inne pustelnie.



Jezeli ktos czuje wewnetrzna potrzebe udania sie w miejsce odosobnienia to oznacza , ze tego mu wlasnie w danej chwili potrzeba....i nazywanie go leniwym jest niezrozumieniem.

Dla mnie praca nie jest najwazniejsza...jest wazna owszem bo czlowiek potzrbuje prace , inaczej gnusnieje. Ale to nie jest sens zycia. Sensem jest zawsze rozwoj moralny, intelektualny, fizyczny i duchowy...

A zycie poprostu sie toczy....przychodza zadania do wykonania...proby itd....

Apropos jeszcze rozplyniecia sie w oceanie...
Mistycy wszelkich religii takze mowia, ze kropla wraca do oceanu...

Ale to nie oznacza, ze dusza zniknie. Dusza czyli swiadome JA jest wieczne i niezniszczalne. To co znika a co nazywa sie Nirwana w buddyzmie to niespokojny umysl. Umysl w chwili oswiecenia staje sie pusty czyli wolny od ciaglego naplywu mysli. Ale Ja nie znika...nadal jest ...uwolnione od uwarunkowan.
Powrot do oceanu to powrot do Boga.

Tam jest szczescie i blogosc....
nawet stamtad mozna jeszcze sie wcielic w ktoryms ze swiatow aby innym pomoc na sciezce duchowej.
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Ewangelia według spirytyzmu - opinie

Postautor: sigma » 19 paź 2010, 13:53

Do tego co powyżej napisała Nikita nie potrafię dodać niczego właściwie poza spostrzeżeniem że to jest jakby streszczenie tych książek buddyjskich które przeczytałem.

:)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Ewangelia według spirytyzmu - opinie

Postautor: atalia » 19 paź 2010, 14:04

Mówiąc o pracy nie miałam na mysli tzw."wyścigu szczurow",czyli pracy wyłącznie w celu zgromadzenia jak najwiekszej ilosci dóbr doczesnych,co to to nie.Chodziło mi zgoła o coś zupełnie innego.
Wyobrażmy sobie sytuację,w której ludzie pierwotni,którzy dopiero co nabyli umiejętność posługiwania się podstawowymi narzędziami,takimi jak prymitywne toporki.Uznali oni,że w zupełnosci im to wystarczy i spoczęli "na laurach".Jednakże tak się nie stało i dziś,po wielu milleniach ludzkosć lata w kosmos i odwiedza głębiny oceanów.Pytaniem jest,co tutaj było Boskim Planem -czy to,by ludzkosć osiagnęła jakis tam stopień rozwoju i stanęła w miejscu,czy raczej to,ażeby rodzaj ludzki sięgnął gwiazd.
Na Ziemi każdy ma swój cel ku któremu dąży i któremu musi sprostać.Jeden jest robotnikiem rolnym i produkuje żywnosć,inny myslicielem i pisze księgi,jeszcze inny naukowcem,który bada przyrodę.W zaden sposób nie można twierdzić,że praca rolnika żywiacego ludzi jest ważniejsza od pracy filozofa,gdyż myśliciele są od tego,aby wznosić ludzkość na wyższy poziom moralny.Najważniejszą sprawą tutaj jest,azeby praca była użyteczna dla ogółu .Nie moge dostrzec zadnej użytecznosci w rozmyślaniach eremity na szczycie góry,którego jedyną zasługa "na rzecz" jest moze to,iż nikomu on krzywdy nie wyrządza-ale dobra też nie.
Konrad tłumaczy właśnie ksiażkę"Nosso Lar"(Nasz Dom)spisaną przez Chico Xaviera z inspiracji Ducha Andre Luiza.Przeczytacie i zobaczycie w jaki sposób oceniana jest praca na rzecz wspólnego dobra TAM i co się za nia otrzymuje-bedziecie zaskoczeni.
Czyli "ora et labora"i to nie tylko tu, w stanie wcielonym.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Ewangelia według spirytyzmu - opinie

Postautor: methyl » 19 paź 2010, 14:46

Nikita pisze:Sensem jest zawsze rozwoj moralny, intelektualny, fizyczny i duchowy...

Który osiaga się tylko i wyłącznie dzieki pracy przynoszącej pożytek bliźniemu.
Nikita pisze:Umysl w chwili oswiecenia staje sie pusty czyli wolny od ciaglego naplywu mysli.

Myśl jest pokarmem Ducha. To jego podstawowy atrybut. Bez myśli nie ma Ducha, bo to On jest jej źródłem.
Nigdy nie trafiały do mnie buddyjskie slogany - dla mnie to taka kwadratura koła. :mrgreen:
Na szczęście spirytyzm tłumaczy te rzeczy o wiele prościej 8-)
Oczywiście mam wielki szacunek dla Buddyzmu - to bardzo pokojowa i tolerancyjna religia, ale z drugiej strony za dużo w niej "mistycyzmu" a za mało konkretów. :roll:
arecki

"Wiedza to jedyny skarb podążający za swym właścicielem" - przysłowie chińskie
Awatar użytkownika
methyl
 
Posty: 347
Rejestracja: 02 mar 2010, 20:20
Lokalizacja: Pabianice

Re: Ewangelia według spirytyzmu - opinie

Postautor: konrad » 19 paź 2010, 14:53

Generalnie zgadzam się z przedmówcami i nie neguję, jak już wcześniej napisałem, że czasem takie życie w odosobnieniu może być pożyteczne. Mam jednak wrażenie i o tym też wspomniałem, że czasem takie skłanianie do "ucieczki od swoich pasji i siebie samego" może być niebezpieczne o tyle, że taki człowieczek będzie się skupiał bardziej na tym, by uciec od swoich problemów niż stawić im czoła, by skupić się na tej ucieczce, zamiast pomagać innym...

Przyszło mi też do głowy to, że wszystkie nasze żądze, pasje, uczucia rodzą się w jakimś celu. Nie po to, byśmy ich unikali i od nich uciekali, ale żebyśmy się czegoś nauczyli. W większości przypadków to, co nas otacza nie jest ani czarne, ani białe. Np. noża można użyć, by kogoś zabić, a można też skorzystać z niego, by odkroić kromkę chleba, o którą prosi potrzebujący. Podobnie jest np. z naszymi uczuciami. Stres wyzwala czasem negatywne emocje, prowadzi nas do furii, ale z drugiej strony dodaje nam sił i energii do działania.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Ewangelia według spirytyzmu - opinie

Postautor: Nangaparbat » 22 lis 2010, 23:35

A co w przypadku kiedy taki mnich powiedzmy buddyjski medytuje nad Miloscia dla Świata ??

Moze i nie dziala czynnie w naszym materialnym rozumieniu tego slowa ale poprzez jego medytacje i wysylanie informacji do wszechswiata urzeczywistnia same dobre rzeczy na tym swiecie.

Czy to tez jest objawa egoizmu ?? fakt, jest zamkniety przez dlugie lata w klasztorze... odosobnienie trwa 3 lata... a oni tam po kilka takich wykonuja... ale po takim czasie kiedy naprawde zaczynaja czuc to co robia (ciezko mi to wytlumaczyc wiec uzywam slowo "czuc"),to potrafia pomagac innym... Robili rozne doswiadczenia nasi wspaniali naukowcy, brali kilkanascie badz kilkadziesiat mnichow i proszono by medytowali nad miloscia, efektem tego bylo zmniejszenie przestepczosci w okresie tych medytacji i jeszcze jakims czasie po, w miejscu gdzie to sie odbywalo (bylo to jakies duze miasto w USA).

W takim razie wydaje mi sie, ze jesli idziemy do klasztoru jako dzieci czy jako dorosli... i docelowo bedziemy pomagac ludziom to dla mnie to jest ok. Wydaje mi sie ze jednak zakony (pisze o buddyjskich) cos wnosza i daja nam bardzo wiele....nawet jesli sobie nei zdajemy z tego sprawy.
Nangaparbat
 
Posty: 105
Rejestracja: 05 lis 2010, 01:05
Lokalizacja: Slask

Re: Ewangelia według spirytyzmu - opinie

Postautor: konrad » 23 lis 2010, 19:31

Nangaparbat pisze:A co w przypadku kiedy taki mnich powiedzmy buddyjski medytuje nad Miloscia dla Świata ??

Moze i nie dziala czynnie w naszym materialnym rozumieniu tego slowa ale poprzez jego medytacje i wysylanie informacji do wszechswiata urzeczywistnia same dobre rzeczy na tym swiecie.

Czy to tez jest objawa egoizmu ?? fakt, jest zamkniety przez dlugie lata w klasztorze... odosobnienie trwa 3 lata... a oni tam po kilka takich wykonuja... ale po takim czasie kiedy naprawde zaczynaja czuc to co robia (ciezko mi to wytlumaczyc wiec uzywam slowo "czuc"),to potrafia pomagac innym... Robili rozne doswiadczenia nasi wspaniali naukowcy, brali kilkanascie badz kilkadziesiat mnichow i proszono by medytowali nad miloscia, efektem tego bylo zmniejszenie przestepczosci w okresie tych medytacji i jeszcze jakims czasie po, w miejscu gdzie to sie odbywalo (bylo to jakies duze miasto w USA).

W takim razie wydaje mi sie, ze jesli idziemy do klasztoru jako dzieci czy jako dorosli... i docelowo bedziemy pomagac ludziom to dla mnie to jest ok. Wydaje mi sie ze jednak zakony (pisze o buddyjskich) cos wnosza i daja nam bardzo wiele....nawet jesli sobie nei zdajemy z tego sprawy.


Wszystko zależy od jego intencji. Jeśli chce pomagać innym poprzez swoje postępowanie, to nie ma w tym nic złego. Musi jednak znaleźć odpowiednie proporcje... Czasem niektórzy modlą się o miłość dla świata, a przechodzącego obok żebraka zbywają pogardliwym spojrzeniem. Najważniejsze jest, by kierowała nami chęć czynienia dobra i byśmy zachowali we wszystkim umiar i równowagę.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Ewangelia według spirytyzmu - opinie

Postautor: Nangaparbat » 23 lis 2010, 20:33

Tak, zgadzam sie. Tyle ze jesli osoba czuje energie innej osoby, np taki mnich ktory modli sie o Milosc do swiata i dla swiata... powiedzmy ze jest juz na takim etapie ewolucji/wtajemniczenia ze potrafi widziec aure, odczuwac emocje drugiego czlowieka etc... Moze przejsc kolo zebraka i krzywo na niego spojzec poniewaz bedzie wiedzial co z niego za czlowiek... spotkalem sie z takimi przypadkami ze zebrak wyciagal z zebrania ponad 5 tysiecy miesiecznie... mozna sie zaglebiac i nie sadze bysmy osiagneli zamierzony cel.

Podsumowujac uwazam, ze kazdy jest inny, a tych ktorzy sa "daleko" i wiedza/czuja duzo wiecej on pospolu nie powinno sie oceniac (nikogo nie powinno sie oceniac). Oni wiedza co robia i dlaczego to robia, czy to poprzez swiadomosc czy przez kontakt z duchem/duchami czy z jakiegokolwiek innego powodu. Ja moge tylko dociekac na ile to jest prawdziwe ale czasami sie zastanawiam czy moze po prostu najzwyczajniej w swiecie...Uwierzyc ?? :")))
Nangaparbat
 
Posty: 105
Rejestracja: 05 lis 2010, 01:05
Lokalizacja: Slask

Re: Ewangelia według spirytyzmu - opinie

Postautor: Zbyszek » 23 lis 2010, 22:03

Medytacja jest sztuka wyciszenia, która wprowadza nas w pewien trans. Osoby które maja duże problemy z wyciszeniem, skupieniem się, może będą zainteresowane książką Eckhart Tolle “Potęga Podświadomości” Autor przedstawia w niej ciekawa drogę myślową, skupiającą się tylko na teraźniejszości. Książka ta jest bardzo popularna w USA.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

PoprzedniaNastępna

Wróć do Ewangelia według spirytyzmu

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości