Droga Blondynko,odbieram Cię jako ciepłą i wrażliwą osobę.
Wydaje mi się jednak,że Twoje postrzeganie "nas"nieco odbiega od rzeczywistości-nie jesteśmy paczka okularników zanurzonych w księgach lub snujacych się całymi dniami z nieobecnym spojrzeniem i wyrazem roztargnienia na twarzy,zatopionych w rozmyślaniach nad "rzeczami nie z tego świata".
Powiem o sobie parę słów-wydaje mi sie,że jestem najbardziej przyziemną z ludzi-gotuję,sprzątam,uprawiam ogród,jestem miłośniczką dobrego jedzenia i pieknych przedmiotów,co nie przeszkadza mi od czasu do czasu na dobre zatonąć w ksiązkach i rozmyslaniach.
Jednak nie trwa to zbyt długo i powoduje,że z tym większą przyjemnoscią wracam do spraw tego swiata.Myslę,że "uprawianie spirytyzmu"nie sprawia,że człowiek "odlatuje",wręcz przeciwnie-zdaje sobie sprawę z tego,ze na ziemi przebywamy po to,by wykonywac nasze przyziemne zadania-mamy tu do czynienia ze swojego rodzaju"etosem pracy",co wielokrotnie podkreślano w różnych przekazach "stamtąd."
Jestem matką po stracie i w spirytyzmie znalazłam ciepłą,przytulną niszą,taki kącik ,gdzie schroniłam sie ze swoja rozpaczą,znalazłam otuchę i odzyskałam nadzieję.
Cieplutko pozdrawiam.
